FUJI Jari Carbon 1.1

Wrażenia z jazdy Pierwsze chwile na Jari wskazują, że rozmiarówka jest przesunięta w spektrum. Elka jest większa, niż się spodziewałem, ale to jest dość powszechne we współczesnych gravelach. Rower jest duży i długi, co jest kapitalną cechą na długich dystansach i kiedy kolarz ma już dość i chciałby włączyć autopilota. Jari ma go w standardzie. Stabilności jest aż nadto. Bez obciążenia można spiąć go wędzidłem na tyle, żeby był posłuszny, ale potrzeba schwycić baranka w dolnym chwycie i głęboko pochylać się w zakrętach. Połączenie tych przeciwstawnych cech wynika w dużej mierze z wysokiego przodu i bardzo szczególnej kierownicy. Jej kształt jest bardzo dyskusyjny i podczas jazdy w łatwym terenie, przy wystawianiu się na wiatr, jej dolny chwyt nie przydaje się do niczego. Ma jednak tę zaletę, że na kierownicy można zawiesić naprawdę szeroki sakwojaż. Pomiędzy klamkami zmieści się i namiot, i śpiwór, ale aerodynamika nie była brana pod uwagę przy jej projektowaniu. Przy wolnej jeździe opór powietrza nie jest wyczuwalny i duży skłon nad kierownicą pozwala bardzo dobrze przesunąć środek ciężkości w przód i naprawdę rżnąć single na plasterki. Super. Wielkość ramy i pozioma rura powodują też, że kompozytowa sztyca nie wystaje na tyle wysoko, żeby elastycznie brać na siebie uderzenia w tylną oponę. Dlatego przed zakupem trzeba dokładnie rozważyć, czy rower ma służyć ekspedycjom, czy szybkiej, kilkugodzinnej jeździe po szutrach i ścieżkach przetykanych asfaltowanymi pasażami. W pierwszym przypadku warto korzystać z zaleceń producenta, w drugim brałbym rozmiar mniejszy, pod warunkiem możliwości optymalnego wysunięcia sztycy. Rama z topowego kompozytu C15 ma specyficznie ukształtowany tylny trójkąt. Fuji twierdzi, że daje on aż 15 mm amortyzacji. Ja tego nie zauważyłem. Rama nie jest tępa, ale bez bagażu nie można powiedzieć o niej „podatna”. Nie można też powiedzieć tego o konstrukcji opon. Dopiero po spuszczeniu powietrza do 1,5 bara z przodu i 2,3 z tyłu WTB zaczęły ze mną współpracować i to bez wywijania w zakrętach i zbyt częstego dobijania. Mają sztywne ścianki boczne, dobry terenowy bieżnik dopasowany do szerokości (zmierzono 43 mm), ale… ogumienie w gravelu do przejażdżek solo i bez bagażu nie powinno ważyć po 700 g na koło. W jeździe bez bagażu Jari 1.1 nie jest dynamiczny, trudno w nim uzyskać satysfakcjonującą prędkość przelotową, a o rwaniu rytmu można normalnie zapomnieć. Wszystko, co powyżej, pokazuje niezbicie, że to wyprawowo-ekspedycyjny pojazd z wysokiej półki. Po obciążeniu sakwami przydaje się stabilność, dłuższe, mocniej obciążane rury stają się elastyczniejsze. Co więcej, do dużej ramy da się wpakować więcej bagażu. Zresztą Jari 1.1 pozwoli zamocować do ramy bagażniki, błotniki, a nawet poprowadzić przez widelec kabel do dynamo! Te ociężałe opony zniosą rypanie po tłuczniu z torowiska, a kierownica pozwoli włożyć pomiędzy klamki gigantyczny tobół.   1. Torebka Bento dobrze zintegrowana z ramą wygląda bojowo i jest funkcjonalna do przewozu odpornych na wilgoć ładunków. Ale jest dość szeroka i podczas pedałowania na stojąco obciera o nogawki. 2. Na widelcu zalaminowano otwory montażowe do bagażników i uchwytów na akcesoria. Oprócz tego są miejsca na montaż bagażnika centralnego nad koło. Piękne nierdzewne przejściówki mocno schwycą pręty błotników. Wewnętrzne prowadzenie przewodów uwzględnia nawet przewód do dynama w piaście… Nie pominięto żadnego aspektu ekspedycyjnego. 3. Kierownica jest gięta po amerykańsku, szeroko i z rozmachem. Nie można zarzucić jej braku wygody, ale aerodynamika w dolnym chwycie nie była brana pod uwagę przy jej projektowaniu. 4. Koła są piękne i solidne, ale proste szprychy nie są towarem powszechnym na szlakach wypraw, do których zaprojektowano Jari. No chyba, że planujesz przejazd przez dziki zachód.   Rozmiary: XS/49, S/52, M/54, L/56 (rozmiar testowany), XL/58, XXL/61 cm; * mostek na -/+, podana wartość nie uwzględnia 20 mm podkładek; ** masa roweru bez pedałów (www.rowerowawaga.pl),  masa kół gotowych do jazdy   Sześć rozmiarów stawia kupującego w komfortowej sytuacji osiołka, któremu w żłoby dano. Ale oprócz tego Jari jest nieodrodnym przedstawicielem gatunku, w żadnym z parametrów nie wybija się na tle szerokiej konkurencji. Jedzie zwyczajnie i steruje się nim tak jak każdym innym rowerem tej klasy. Ponad przeciętność wybijają się dwa parametry: ogon Jari jest dłuższy niż zwykle, a kąt podsiodłowy mniejszy. Pierwsza cecha przeszkadza dynamice skrętu, druga eksplozywności napędzania. Jednak w sumie wszystko brzmi jak przepis na udaną ekspedycję.   Mimo dużego rozmiaru projektantom udało się uzyskać godną zaufania platformę do mocnych obciążeń. Rower jest dzięki temu bardzo spoisty i nie poddaje się przy mocnym pedałowaniu. Jego sztywność rzuca się w oczy od pierwszego ruchu korbą oraz kierownicą i jest błogosławieństwem na trudnych trasach pokonywanych z dużym obciążeniem. Wykorzystają ją też dynamicznie i ostro jeżdżący na krótkich dystansach. Nie przystoi temu sztywność kół, a zwłaszcza przedniego.   Osprzęt Rama: carbon C15 UHM | Przedni widelec: carbon C10 monocoque, carbonowa stożkowa rura sterowa | Koła: DT Swiss G1800 Spline 25 | Opony: WTB Resolute TCS Light 700x42C (501 g, dętka 163 g) | Korby: FSA Gossamer Pro 48/32 z. (175 mm) | Łożyska suportu: FSA 386 | Kaseta: Shimano CS-HG700-11 (11–34) 11-rz. | Łańcuch: KMC X11 | Przerzutka przód: Shimano GRX FD-RX810 | Przerzutka tył: Shimano GRX RD-RX810 | Manetki: Shimano GRX ST-RX810 | Hamulce: Shimano GRX RX810, tarcze Shimano SM-RT800 160 mm | Kierownica: Oval Concepts 325, 430/550 mm, zasięg 120 mm, głębokość 135 mm | Wspornik kierownicy: Oval Concepts 707, 90 mm | Łożyska sterów: FSA 1i1/8” – 1i1/2” | Wspornik siodełka: Oval Concepts 905 carbon, 27,2x350 mm | Siodełko: Oval Concepts X38 Zintegrowana z ramą torebka Bento jest łatwo dostępna. Wykonana z gumy i zapinana wodoodpornym suwakiem mieści sporo żeli itp., ale nie jest szczelna, ponieważ spód nie został zabezpieczony – dziwaczny brak konsekwencji. Jej kształt utrudnia pedałowanie na stojąco, bo guma ociera o spodenki. Zdejmowałbym ją do dynamicznych przejazdów. Na wyprawy będzie niezła. Trudno obecnie o solidniejszy zestaw napędu niż GRX z serii 800. Komponenty te wyróżniają się ergonomią i dopracowaniem, a wraz z kasetą HG 700 i łańcuchem KMC dają kapitalną zmianę biegów także pod obciążeniem. Zastosowane przełożenia przekonują nas w jeździe terenowej, ale z obciążeniem bagażami optimum będą stanowić na trasach płaskich. Pozostałe wyposażenie jest bardzo spójnie skomponowane pod kątem wyprawowym. Opony Resolute mają bardzo dobry bieżnik, który nie przeszkadza na bitumenie i bardzo dobrze spisuje się poza nim, mają jednak ciężką wadę – wysoką masę. Ale ponieważ przekłada się ona na trwałość i odporność na przecięcia, uważamy, że stanowią dobry kompromis, pod warunkiem wyeliminowania dętek. Koła z aluminiowymi stożkami o umiarkowanej wysokości są zapowiedzią odporności na wszelkie warunki drogowe. Na wyprawę wziąłbym jednak kilka zapasowych szprych, bo proste nie są popularne w Mongolii, Chile czy Ukrainie.   Fuji twierdzi, że rama waży poniżej kilograma, co czyni ją jedną z najlżejszych konstrukcji tego typu. Nie wiemy, jak dokonano tego pomiaru, bo w masie całkowitej Jari nie rzuca się to w oczy tak bardzo jak cała armada śrubek do montażu ekwipunku, toreb, koszyków, błotników oraz podkładek ochronnych, a nawet gumowego ochraniacza do przenoszenia roweru na ramieniu. To nie są lekkie rzeczy, co widać w porównaniu do konkurencji.   Weekendowy wojownik nie doceni wysiłków konstruktorów. Jari 1.1 jest bardzo precyzyjnie skomponowanym młynkiem do długotrwałego mielenia szutrów. Jak do tej pory nie mieliśmy równie uczciwie i rzetelnie opracowanego roweru tego typu w teście. Ale Jari 1.1 nie jest tak dobry na krótkich dynamicznie pokonywanych trasach jak wiele gravelówek skomponowanych pod kątem lekkości i dynamiki przemieszczania się właśnie. Jego zalety zaczynasz doceniać w trzeciej dobie jazdy od świtu do zmierzchu, gdy w planach masz kolejny tydzień jazdy. W takiej sytuacji powali konkurentów na matę. Zwłaszcza że mało kto przewiduje takie ułatwienia jak dodatkowa warstwa Mylaru na główce chroniąca przed ocieraniem torby na kierownicy. Nieczęsto spotyka się tarcze o średnicy 160 mm, co pozwoli zatrzymać ekstremalnie obładowany rower. Specjalne adaptery pozwalające obniżyć koszyki na bidon, tak żeby weszła możliwie duża torba ramowa, są drogim akcesorium do kupienia u wyspecjalizowanych firm z wyposażeniem turystycznym. Oprócz tego rower ma osłonę chroniącą ramę przed łańcuchem i jego prowadnicę. Nie zapomniano o żadnym z akcesoriów, co niestety wpłynęło bardzo poważnie na masę całkowitą. Bez tych udogodnień kilogramowa rama i 400-gramowy widelec zmiażdżyłby system. Dlatego za budowę przyznaję Jarii 1.1 maksymalną liczbę punktów. Prowadzenie tego roweru jest niezłe, ale poprawia się wraz z każdym dodatkowym kilogramem obciążenia, jednak nie sposób zapomnieć, że wyprawy są od święta, a bez sakwojaży Jari 1.1 jest dość mułowaty. Bez obciążenia Jari jest też twardy i mało komfortowy. Wady te topnieją, gdy go objuczyć. W fazie podróżniczej jego wygoda zasługuje nawet na submaksymalną ocenę, ale „na lekko” ocena lepsza niż cztery byłaby nietaktem względem innych potentatów komfortu. 
Czytaj więcej

Puchar Świata XCO Leogangi

Po raz pierwszy w tym roku zobaczyłem na żywo wyścig pucharu świata i chcę się podzielić wrażeniami, których nie zaznałem po obejrzeniu relacji Red Bull TV.
Czytaj więcej

Scott Spark GEN.IV

Czwarte wcielenie modelu XC dla firmy opierającej swój marketing na wyścigach musi być bardzo ważne. Wzięliśmy udział w prezentacji zorganizowanej jak za starych dobrych czasów. Rozmowa w maskach, ale z żywym człowiekiem. Możliwość wypytania o szczegóły Schurtera i inżynierów, a nie tylko zdawkowy opis przygotowany przez dział marketingu. Wisienką na torcie miał być test na trasie pucharu świata. A przynajmniej tak mi się początkowo wydawało.
Czytaj więcej

Intuicja prostego człowieka

Miałeś w życiu takie chwile, gdy pomyślałeś, że rower Ci nie służy? Że przez niego sypie Ci się zdrowie, że kontuzje, że gleby, że robisz się nerwowy, że w domu kłótnie, bo ciągle Cię nie ma, że tracisz czas i pieniądze? Ja tak myślę o bieganiu, o pracy za biurkiem, o jeżdżeniu samochodem i jedzeniu słodyczy. Nie zasadniczo, bo to byłoby przesadą, ale czasami właśnie tak to widzę. Podczas gdy bieganie zawsze kończy się jakąś mniejszą lub większą kontuzją, długie godziny za biurkiem też nie pomagają moim plecom i kontaktom społecznym, tak rower przeszkadza mi jedynie w poniedziałkowy poranek, gdy głowa pełna jest weekendowych wspomnień, a mięśnie wołają o cukier i wodę po robocie, jaką wykonały przez weekend. W takie dni mam właśnie ochotę rzucić pracę za biurkiem. Przynajmniej na jeden dzień. I przenieść się na kanapę, mając obok mały stoliczek zastawiony kanapkami, kawą i lemoniadą. Zastanawiałam się dziś, czy rower wniósł w moje życie coś negatywnego. Może raz, kiedy z kolegami prawie pobiliśmy się z jakimś nerwowym kierowcą. Ale to chyba nie wina roweru. To wina tego, że koleś za mało jeździł na rowerze na co dzień i umknęło mu kilka faktów odnośnie sprawności rowerowych hamulców i wytrzymałości rowerowej karoserii (po prostu zdawało mu się, że rower ją ma). To nie było przyjemne, ani kłótnia, ani ten kwaśno-piekący smak nadmiaru adrenaliny na języku, ani efekt slow motion, gdy widzisz, jak rower wchodzi w ślizg niczym motocykl żużlowy i sunie w kierunku samochodu, który właśnie skręcił przed Tobą w prawo. Takich rzeczy nikt nie lubi przeżywać. Myślę sobie często, że rower zmieniłby nas na lepsze jako społeczeństwo. Tak jak zmienia nasze życie indywidualnie. Rower zabiera nas w świat bez stresu i hałasu. A właściwie mógłby, gdyby mu na to pozwolono. Teraz to taka trochę ucieczka, ewakuacja przed męczącymi okolicznościami współczesnego życia. Potem trzeba wrócić i przebrnąć przez kolejny dzień, tydzień. Znów ponarzekać na ból w krzyżu, na kiepską dietę, na fałdki na brzuchu, na korki, na pośpiech. Pośpiech nas kiedyś załatwi. Pośpiech nam nie służy. A intuicja prostego człowieka podpowiada, by unikać tego, co nie służy. Masz odwagę posłuchać swojej?   
Czytaj więcej

Cannondale Jekyll

Spotkamy się na dole   Damper schowany w podwójnej dolnej rurze i dodatkowa rolka prowadząca łańcuch to najbardziej charakterystyczne cechy nowego Jekylla. Nowe umiejscowienie dampera lokuje środek ciężkości roweru tak nisko, jak to tylko możliwe. Wysoki punkt obrotu w czterozawiasowym zawieszeniu sprawia, że podczas ugięcia tylna oś przemieszcza się do tyłu (11 mm w połowie skoku i 6 mm przy pełnym ugięciu), dzięki czemu tylne koło lepiej pokonuje przeszkody, a rolka izoluje napęd od pracy zawieszenia, zapewniając płynne i efektywne pedałowanie oraz płynność i trakcję również przy hamowaniu (anti-Squad wynosi 86% i zmniejsza się do 58% przy pełnym skoku, Anti-Rise z 69% do 53% a pedal kickback wynosi zaledwie -1° przy pełnym ugięciu, wszystko dla rozmiaru L przy przełożeniu 32x21). Geometria jest długa i stabilna, dla rozmiaru L zasięg ramy wynosi 475 mm, a rozstaw osi kół 1264 mm. Kąty są odpowiednio progresywne: 64° z przodu i efektywne 77,5° na rurze podsiodłowej. Zarówno geometria, jak i wymiary elementów układu zawieszenia zostały zaprojektowane indywidualnie dla każdego rozmiaru, długość wahacza rośnie od 430 do 450 mm, proporcjonalnie do przodu roweru, zapewniając centralne położenie rowerzysty między kołami oraz optymalizując kinematykę zawieszenia dla uzyskania najwyższej jakości pracy i wydajności. Nowa, carbonowa rama oferuje powiększony do 165 mm skok zawieszenia, a z przodu rower wyposażony jest w amortyzator 170 mm. Toczy się oczywiście na kołach 29” z oponami 2,5/2,4”. W ofercie znalazły się dwa modele, „jedynka” za 31 499 zł na Foxach Float 38 i X2 oraz Eaglu GX oraz tańsza „dwójka”, kosztująca 22 599 zł i wyposażona w Rock Shox Zeba Select i Foxa DPX2 i osprzęt Shimano Deore M6100. (PK)      
Czytaj więcej

Easybike. Inicjatywa, która może mieć przyszłość

Wyobraź sobie, że trafiasz bez roweru w miejsce X i masz mnóstwo wolnego czasu. Nic nie wiesz o tym miejscu, nie masz pojęcia, gdzie się wybrać, jak się tam dostać i jak przemieszczać. Byłoby super trafić na platformę, która wie. Taką, która dodatkowo mówi, jak i na czym oraz daje narzędzia, by łatwo zdobyć rowery dla Ciebie albo nawet dla całej rodziny.
Czytaj więcej

bB info

Cannondale Jekyll Spotkamy się na dole   Damper schowany w podwójnej dolnej rurze i dodatkowa rolka prowadząca łańcuch to najbardziej charakterystyczne cechy nowego Jekylla. Nowe umiejscowienie dampera lokuje środek ciężkości roweru tak nisko, jak to tylko możliwe. Wysoki punkt obrotu w czterozawiasowym zawieszeniu sprawia, że podczas ugięcia tylna oś przemieszcza się do tyłu (11 mm w połowie skoku i 6 mm przy pełnym ugięciu), dzięki czemu tylne koło lepiej pokonuje przeszkody, a rolka izoluje napęd od pracy zawieszenia, zapewniając płynne i efektywne pedałowanie oraz płynność i trakcję również przy hamowaniu (anti-Squad wynosi 86% i zmniejsza się do 58% przy pełnym skoku, Anti-Rise z 69% do 53% a pedal kickback wynosi zaledwie -1° przy pełnym ugięciu, wszystko dla rozmiaru L przy przełożeniu 32x21). Geometria jest długa i stabilna, dla rozmiaru L zasięg ramy wynosi 475 mm, a rozstaw osi kół 1264 mm. Kąty są odpowiednio progresywne: 64° z przodu i efektywne 77,5° na rurze podsiodłowej. Zarówno geometria, jak i wymiary elementów układu zawieszenia zostały zaprojektowane indywidualnie dla każdego rozmiaru, długość wahacza rośnie od 430 do 450 mm, proporcjonalnie do przodu roweru, zapewniając centralne położenie rowerzysty między kołami oraz optymalizując kinematykę zawieszenia dla uzyskania najwyższej jakości pracy i wydajności. Nowa, carbonowa rama oferuje powiększony do 165 mm skok zawieszenia, a z przodu rower wyposażony jest w amortyzator 170 mm. Toczy się oczywiście na kołach 29” z oponami 2,5/2,4”. W ofercie znalazły się dwa modele, „jedynka” za 31 499 zł na Foxach Float 38 i X2 oraz Eaglu GX oraz tańsza „dwójka”, kosztująca 22 599 zł i wyposażona w Rock Shox Zeba Select i Foxa DPX2 i osprzęt Shimano Deore M6100. (PK)       EUROBIKE 2022 Sport i mobilność  Po bardzo dużych zawirowaniach wywołanych przez pandemię największe europejskie targi EUROBIKE zapowiadają systemowe zmiany. Po 30 latach obecności w Friedrichshafen targi przenoszą się do centrum Niemiec, do Frankfurtu nad Menem. Wraz z nowym miejscem pojawia się również nowy, wcześniejszy termin – 13–17 lipca 2022 roku, uwzględniający zmodyfikowane cykle produkcji i zamówień w branży. Nowa lokalizacja to nieporównywalnie lepszy dojazd oraz większa baza noclegowa, a obiekty Messe Frankfurt, nowego partnera EUROBIKE, na których zlokalizowana będzie impreza, oferują znacznie więcej powierzchni wystawienniczej, zarówno tej pod dachem, jak i na zewnątrz, a także przestrzeni kongresowo-konferencyjnej. Nowe targi to również poszerzenia dotychczasowej formuły o nowe segmenty, takie jak mobilność miejska, mikromobilność, komunikacja, logistyka, a nawet tematy powiązane ze stylem życia. Równolegle ma się też zwiększyć liczba towarzyszących targom konferencji, paneli dyskusyjnych i spotkań branżowych. Ma też zostać rozbudowana formuła akademii EUROBIKE. (PK)   Garmin Connect Ważna aktualizacja oprogramowania Garmin kontynuuje otwieranie na świat platformy Connect i poprawił funkcjonalność komputerków Edge 530/830/1030. Connect zaczął w końcu uwzględniać zapisy wirtualnych jazd na Zwift, TrainerRoad i z Sufferfesta w kalkulacji obciążeń treningowych. Dotychczas bez osobnego zapisu na urządzaniu Edge, Fenix lub Forerunner platforma pokazywała dziury w kalendarzu. Otwarcie się na inne systemy treningowe jest istotną zmianą w „polityce zagranicznej” lidera elektroniki rowerowej. Do zsynchronizowania statusu wystarczy uruchomić synchronizację z Garmin Connect w partnerskim serwisie i zapisać jazdę jak zwykle. Connect przekalkuluje obciążenie treningowe od razu, urządzenia Garmin pokażą zaktualizowany wynik przy najbliższej synchronizacji. Aktualizacja firmware’u samych urządzeń Edge 530/830/1030 w wersji 8.0 wprowadza też istotne usprawnienia do użycia podczas jazdy: oznaczenia kursu ze strzałkami wskazującymi kierunek w stylu tych, stosowanych przez Wahoo, nowe kolorowanie map dostosowane do jazdy drogowej, szutrowej i MTB poprawiające kontrast (wybór kolorowania przez menu mapa w profilu aktywności), i podgląd popularności poszczególnych dróg (heatmap) – idealne rozwiązanie na wybieranie w nieznanym terenie dróg popularnych wśród rowerzystów. Funkcje związane z mapami działają tylko na własnych mapach Garmin ściąganych przez Garmin Express. Niestety nie działają z alternatywnymi mapami OpenStreet importowanymi ręcznie. Aktualizacja powinna się pojawić na komputerku Edge automatycznie, jeśli jest podłączony do telefonu lub Wi-Fi, można ją też wywołać w oprogramowaniu Garmin Express po podłączeniu komputerka przez USB. (MM) Shimano brake-by-wire Patent już jest To była kwestia czasu. Po zelektryfikowaniu zmiany przełożeń lata temu Shimano w końcu złożyło wniosek patentowy na hamulce, w których nie ma mechanicznego czy hydraulicznego połączenia między dźwignią a zaciskiem. Przyznany patent obejmuje hamulce tarczowe i obręczowe, hydrauliczne i linkowe. Ruch dźwigni jest w rozwiązaniu Shimano przetwarzany na impuls elektryczny odbierany przez elektronikę przy relatywnie standardowym zacisku, która przy pomocy silniczka zasilanego z akumulatora w rowerze (np. e-bike) lub/i prądnicy w piaście wykonuje polecenie. Systemy brake-by-wire są już właściwie standardem w autach – do hamulców postojowych. W wielu samochodach odpowiadają też za główne hamulce, np.: w Toyotach Prius, niektórych BMW, Alfa Romeo Giulia oraz Stelvio i najnowszym Audi eTron. W bolidach F1 tylne hamulce są kontrolowane elektronicznie od siedmiu sezonów. W hamulcach motocyklowych o elektronice mówi się jeszcze w czasie przyszłym. Po co ta komplikacja? Dla rozwinięcia funkcji w rodzaju ABS, obniżenia masy całego układu, uproszczenia i zmniejszenia klamek, odzyskiwania energii i w przyszłości może nawet całkowitego pozbycia się płynu hamulcowego, dzięki czemu zwiększy się odporność na wysokie temperatury i wilgoć. Czy to rozwiązanie trafi niedługo do rowerów, a w szczególności sportowych? Mało prawdopodobne w najbliższych latach. Shimano ma mnóstwo patentów na potencjalnie przydatne rozwiązania i składając wnioski, niekoniecznie musi mieć konkretny plan wdrożeniowy. W ten sposób zabezpiecza sobie możliwe przyszłe inwestycje i uprzedza konkurencję. (MM) Easybike Inicjatywa, która może mieć przyszłość    Wyobraź sobie, że trafiasz bez roweru w miejsce X i masz mnóstwo wolnego czasu. Nic nie wiesz o tym miejscu, nie masz pojęcia, gdzie się wybrać, jak się tam dostać i jak przemieszczać. Byłoby super trafić na platformę, która wie. Taką, która dodatkowo mówi, jak i na czym oraz daje narzędzia, by łatwo zdobyć rowery dla Ciebie albo nawet dla całej rodziny. Pomysł jest, realizuje go platforma Easybike.pl. My się przyglądamy, jak działa i czy rzeczywiście oferuje coś więcej niż przeciętny Kowalski jest w stanie osiągnąć odrobiną terenowego rozeznania, swoim telefonem i dostępem do Internetu. Zamysł jest dobry: easybike ma zrzeszać różne wypożyczalnie rowerów, rozrzucone po całej Polsce, oferować zorganizowane wycieczki dla „nieogarniętych” i podpowiadać samodzielne wycieczki tym bardziej ogarniętym. Pełen zestaw! Docelowo w ofertach wypożyczalni mają znaleźć się rowery różnych kategorii, zarówno dla dorosłych, jak i dzieci, elektryczne i standardowe, a także przyczepki, bagażniki i inne sprzęty niezbędne do rowerowych wyjazdów. Platforma oferuje kilkustopniowy filtrowany wybór, w którym zaznacza się rejon, miejscówkę, typ (elektryk czy analog), rozmiar, kategorię (economy, kids, premium) oraz rodzaj (MTB, MTB full, miejski, trekking, szosowy itd). Taka wielostopniowość, gdy oferta platformy wzbogaci się i rzeczywiście można będzie znaleźć tam nawet najmniejszą wypożyczalnię rowerów, np. w lubuskiem, będzie dawać kapitalne możliwości i z pewnością wpłynie na turystyczną atrakcyjność regionu. Platforma Easybike.pl oferuje również zorganizowane wycieczki, co brzmi świetnie. Wycieczka z przewodnikiem kosztuje 300 złotych, a opis oferty obiecuje, że wycieczka obejmuje podstawowe szkolenie z obsługi e-bike’a, a jej trasa zostanie dopasowana do poziomu umiejętności uczestników.  W cenie wycieczki wliczone jest też wypożyczenie roweru premium ebike full suspension. Opcja dla bardziej ogarniętych oznacza całkowite zdanie się na własne umiejętności planowania tras i czytanie mapy. W części miejscówek, poza lokalizacją miejscówki, charakterystycznym zdjęciem z regionu oraz mapą „zaciągniętą” z Trailforks platforma nie sugeruje nic, co zachęciłoby odwiedzającego do skosztowania lokalnych traili i tras, jednak spora ich część jest już dobrze opisana, a opisy są uzupełniane z każdym kolejnym tygodniem – jak komunikuje manager projektu, ta sekcja będzie w pełni gotowa do sierpnia. Według nas tutaj aż prosi się o opisy, ślady .gpx na urządzenia GPS i całą masę zdjęć. Jako rowerzyści wiemy, jak bardzo takie informacje są potrzebne i jak bardzo ich brakuje, gdy ląduje się w nieznanym sobie miejscu. Jednak Easybike.pl ma docelowo oferować wszystkie te dogodności, więc czekamy z niecierpliwością! Na ten moment Easybike.pl skupia się na rozwoju oferty wycieczek e-bike z przewodnikiem w różnych miejscach i terminach oraz bazy rowerów do wypożyczenia – na dzień opracowania tego tekstu jest ich już blisko 300 w zróżnicowanych piętnastu miejscówkach. Hitem lata mogą być wycieczki krajobrazowe i enduro na elektrykach BH AtomX z silnikiem Brose SMag i baterią 720 Wh po wzgórzach Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, z obowiązkową kąpielą w morzu na koniec dnia. Zobaczcie mapę regionu z Trailforks, oko Wam zbieleje!!! Planujesz weekend w Trójmieście? Połącz kropki! Mocną stroną platformy jest system rabatów uzależnionych od liczby wypożyczonych rowerów i długości trwania wynajmu. Dostępne są na niej także karnety sezonowe na 5 lub 10 dni, które umożliwiają wypożyczenia rowerów w różnych miejscach i terminach, zawsze w tej samej, obniżonej cenie za jeden dzień. Z naszej strony przyznajemy plusa za pomysł i z niecierpliwością czekamy na rozwój oferty ukierunkowanej na promocję kolarstwa i turystyki. Trzymamy kciuki. (AT) Zwift Yumezi Nowa mapa na wyspach Makuri    Latem ruch na Zwift jest mniejszy, co nie oznacza, że platforma w tym czasie podsypia. Od pierwszego czerwca dostępna jest tam całkiem nowa mapa – Yumezi, wyspy Makuri (z japońskiego – „droga snów”). Wyspy Makuri w przyszłości mają się rozrosnąć do pełnoprawnej konkurencji największego obecnie zwiftowego świata – Watopii. Można podejrzewać, że japońska estetyka z kwitnącymi wiśniami, wodospadami i starożytnymi świątyniami ma związek z zaczynającymi się wkrótce igrzyskami olimpijskimi i porozumieniem zawartym z UCI i Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim (IOC). Na razie Yumezi ma 85 km zróżnicowanych tras drogowych, brukowanych i szutrowych z ośmioma wyznaczonymi pętlami od 3 do 16 km. W przeszłości Zwift przygotował wirtualne wersje tras szosowych mistrzostw świata w Innsbrucku, Richmond i Yorkshire, więc za kilka tygodni na nowej mapie może przybyć pętli. W ramach porozumienia z UCI i IOC już w czerwcu można było się ścigać z Nino Shurterem i Chrisem Hoy w ramach Olympic Virtual Series. W lipcu cała uwaga skupiona jest na Tour de France, ale to minie z końcem miesiąca. Zwiedzanie Yumezi ułatwi nowa funkcja w aplikacji – oznaczenie przejechanych tras na liście wyboru. (MM) Bontrager MTB RSL INTEGRACJA dla zawodników      RSL oznacza Race Shop Limit, czyli osprzęt z najwyższej półki projektowany z myślą o profesjonalnych zawodnikach. Dotychczas zdecydowana większość komponentów oznaczanych tymi trzema literkami pojawiała się w szosowej części kolekcji, ale teraz właśnie zaprezentowano coś dla kolarzy górskich. Konstrukcja w całości jest wykonana z włókna OCLV, jest kompatybilna ze sterami Knock Block oraz akcesoriami Blendr, a elementy mocujące wykonane są z tytanu. Dostępne są dwie wersje: enduro o szerokości 820 mm i wznosem 27,5 mm oraz dwoma długościami mostka 35 i 45 mm; wersja XC ma szerokość 750 mm, jest płaska, są trzy długości mostka do wyboru 70–90 mm, a jego wznos wynosi -13°. Kierownicę można dociąć w zakresie 40 mm dla uzyskania właściwego, indywidualnego dopasowania. Masa kokpitu XC zależnie od wersji wynosi od 214 do 228 g, a enduro 230 lub 250 g. (PK)
Czytaj więcej

Relacja z Mini Sikora Enduro MTB Series 2021

Czerwiec jest zdecydowanie miesiącem post-pandemicznej odwilży, dlatego właśnie na jego ostatni weekend przypadła inauguracja ścigania się w enduro. Miejscem pierwszej edycji zawodów z serii Enduro MTB Series została miejscówka z ogromnymi tradycjami dla tej dyscypliny czyli Świeradów Zdrój.
Czytaj więcej

Specialized Kenevo SL - lekki elektryk do grubego enduro

Nowy Kenevo SL, czyli super light, jest 5,5 kilo lżejszy od starszego Kenevo bez oznaczenia SL, i oferuje podwójną moc generowaną przez ridera. 
Czytaj więcej

ZOSTAŃ BOHATEREM W FILMIE Z BRAĆMI GODZIEK

RED BULL BIKE PART łączy rywalizację online i prawdziwą jazdę 
Czytaj więcej

Specialized TURBO LEVO PRO

Specialized TURBO LEVO PRO z nowym silnikiem Turbo Full Power 2.2 i wyświetlaczem MasterMind Turbo Control Unit (TCU) to mulet (29/27,5”) o skoku 160/150 mm. Przez kilka godzin miałem przyjemność ujeżdżać jedyny, jak na razie, egzemplarz dostępny dla mediów w naszej części Europy!
Czytaj więcej

Od redakcji #6/2021

Pora zimna zaczęła się we wrześniu i podczas gdy niektórzy wieszczyli, że nie zakończy się nigdy, nagle wybuchło L A T O. Jego znaki widać na drzewach, liniach opalenizny na ramionach, a u mnie rozkwitło szkarłatem i purpurą na udzie. Można powiedzieć: „Sie jeździ, sie wywala”. Elokwentni rzucą mimochodem: „Upadki są immanentną cechą kolarstwa”. I dobrze chociaż, że „sie jeździ” w terenie i sprawdza możliwości utrzymania przyczepności przy różnych stopniach nachylenia w bok.
Czytaj więcej