Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rowery

24 czerwca 2021

Specialized TURBO LEVO PRO
Pierwsze wrażenia

100

Specialized TURBO LEVO PRO z nowym silnikiem Turbo Full Power 2.2 i wyświetlaczem MasterMind Turbo Control Unit (TCU) to mulet (29/27,5”) o skoku 160/150 mm. Przez kilka godzin miałem przyjemność ujeżdżać jedyny, jak na razie, egzemplarz dostępny dla mediów w naszej części Europy!

 

POLECAMY

Geometria, zawieszenie i opony

Rower reklamowany jest jako bardziej bikeparkowa wersja Levo i faktycznie jest go więcej. Geometria podawana jest jak w modelach DH według zasięgu ramy. Ja jeździłem na S4 i choć to środkowy z sześciu rozmiarów to rower wydawał się dość rozległy choć bardzo niski, można się zgubić sadząc rozmiar tylko po wysunięciu sztycy. W moim wypadku dla właściwego wysunięcia dobre 15 cm nieruchomej części wystawało powyżej kołnierza. To może mieć wpływ przy dopasowaniu sprzętu dla dużych riderow, bo długość sztycy jest ograniczona. Geometria pozostaje konserwatywna i Spec nie odkrywa jej antypodów. Kierujący nie jest rozwieszony pomiędzy kierownica a siodełkiem Siedzi się wysoko i jeszcze bardziej w rowerze niż wcześniej i dzięki temu bardzo charakterystyczna cecha, jaką jest bardzo mocne wkręcanie się w zakręty, jest silnie wyeksponowana.

 

 

 

 

W sumie to po przejechaniu OSów Enduro Joy Ride Festiwal w Kluszkowcach z bardzo ciasnymi nawrotami, luźną nawierzchnią i śliskim pyłem, właśnie to rzuciło mi się w oczy najbardziej. Większą w tym rolę niż geometria odgrywa wielkość koła. Muleta czuć z daleka! Zacieśnianie skrętów i skłonność do wariactw ma we krwi i to się może podobać bardzo.

 

Nowe Levo nie najgorzej radzi sobie w terenie z wielkimi głazami bezładnie rzuconymi jeden na drugi, ale muszę napisać, że znam konstrukcje lepsze. Odchodzi konkurencji w kiepsko zaznaczonych bandach, a zwłaszcza w zakrętach o odwróconym nachyleniu (off camber). To po części zasługa geometrii i rozmiaru kół ale także nowych opon zastosowanych w tym rowerze. Specialized Butcher, GRID TRAIL casing, GRIPTON® T9 compound, 2Bliss Ready, 29x2,6" z przodu i Eliminator, GRID TRAIL casing, GRIPTON® T7 compound, 2Bliss Ready, 27,5x2,6" z tyłu są sztywne i mają klocki, na których można polegać nawet na bardzo luźnych i ostrokrawędziastych nawierzchniach. Ale najsilniejsza zaletą Levo Pro jest to, z jaką pewnością zachowuje się w zakrętach i na bandach. Dzięki krótkiemu tyłowi wręcz z nich katapultuje. Wystarczy mocno się złożyć, a Spec wkręci się tak, że rower jedzie jak po szynach bez względu na nawierzchnię.

 

 

 

 

Zawieszenie pieści się z terenem, choć do dobicia dużo mi brakowało. Ale uczciwie mówiąc, nie miałem dość czasu, żeby rzeźbić w ustawieniach. Więc nie skomentuję także tyłu, który zachowując überczułość we wstępnym ugięciu, prędko sztywniał i pod koniec dawał do zrozumienia, że nie wyrabia dudniąc oponą. Żeby to ocenić, po pierwsze trzeba poświęcić więcej czasu ustawieniu tłumienia wolnej kompresji i wolnego powrotu.

 

 

 

Moc

Wspomaganie silnikiem 2.2 jest mocne równe i solidne zwłaszcza przy niezbyt szybkich kadencjach. Są zespoły wspomagania elektrycznego wyzwalające większa moc, kiedy rider szybciej pedałuje. Spec konserwatywnie podszedł do sprawy i mniej doświadczeni podjeżdżacze też będą mieli wsparcie. Akumulator o pojemności 700 Wh w tym rowerze wystarczy najbardziej zażartym. Ja po dość krótkim teście, ścigając się z zachodzącym słońcem, napiszę tylko że tryb Eko jest całkiem wystarczający na drogach leśnych u podnóża kluszkowieckieckiego Wdżaru. Najbardziej strome podjazdy traktorową drogą da się pokonać na trybie trail, ale tu nie moc lecz zdolność utrzymania przyczepności odgrywała rolę. Brutalnie traktowany podjazd na szczyt ujawnił, że Turbo i właściwa kadencja (niezbyt szybkie lecz mocne pociągnięcia) pozwalają wyjechać na górę szybciej niż korzystający z wyciągu.

 

 

 

 

Podsumowanie

Podsumowując stwierdzam że Specialized rzeczywiście przesterował Turbo Levo na użytek parkowych szczurów. Rower jest zwinniejszy i lepiej skacze. Ale choć użytkownicy tacy jak ja poszukujący większej uniwersalności i dopasowania także do dzikich tras będą zadowoleni, to poprzednia wersja, mniej grawitacyjnie rozwinięta, im wystarczy.

 

Zachwycające jest jednak podejście do szczegółu i Spec znów ma najlepiej rozwiązany wyświetlacz. Ma kapitalną rozdzielczość i kolory jak ekran porządnego telefonu. Manetką można zmieniać układ danych (jest ponoć 120 różnych możliwości ustawienia) i korzystać z bogatego repozytorium danych gromadzonych w czasie jazdy. Jednocześnie wyświetlacz nie przeszkadza, nie wystaje i jest tam gdzie się go spodziewamy.

 

 

 

Mulet podkręca zdolności skrętne, ale żwawość i zdolności lotne są zakłócane przez niemały ciężar roweru wynikający z potwornej pojemności akumulatorów. Brutalnie traktując go na przesadnie stromych podjazdach podjechałem w pionie ponad 700 m pozostawiając blisko 70% pojemności. Jedynym ograniczeniem zasięgu w moim wypadku okazała się długość dnia!

 

 

 

Przypisy