Rozmiar i geometria ramy jest sposobem na dostosowania roweru do ciała użytkownika. Dopasowanie przekłada się na ergonomię i możliwość pełnego wykorzystania potencjału rowerzysty.
Geometria wyznaczona jest przez punkty podparcia rowerzysty: kierownicę, oś suportu (a zatem pedały) i siodełko oraz obie osie kół. Już starożytni Grecy wykoncypowali, że zmieniając jeden kąt w trójkącie, zmieniają się wartości pozostałych i odległości pomiędzy nimi. Konstruktor nie można zmienić np. tylko rozstawu osi, żeby osiągnąć określony cel. Zmiana jednego parametru wpływa na następne. Umiejętnie dobierając odległości i kąty zawarte pomiędzy tymi punktami można sprawić, że rower będzie tak, a nie inaczej zachowywał się na trasie, skręcał, skakał, podjeżdżał, a nawet amortyzował!
Przelicznik wzrostu na rozmiar
Długość nogi należy mierzyć po wewnętrznej stronie uda, od pięty bosej stopy do krocza. Inne sposoby ustalenia wysokości siodełka znajdziecie na www.bikeboard.pl. Do optymalnej wysokości siodełka trzeba niestety dojść metodą prób i błędów
Tabela ma stanowić pomoc w znalezieniu właściwej wielkości ramy. Podane rozmiary, dla danej długości nogi, należy traktować orientacyjnie. Przed dokonaniem zakupu koniecznie trzeba przymierzyć rower w dwóch sąsiednich rozmiarach ramy i dopiero na tej podstawie podjąć ostateczną decyzję.
Rozmiar
To często jedyny parametr geometrii ramy podawany przez producenta. I nie zależy od niego praktycznie nic... Oprócz możliwości wysunięcia siodła i dopasowania roweru do jeźdźca. Jednak nie można przecenić jednej cechy. Wielkość ramy – czyli długość rury podsiodłowej – bezpośrednio wpływa na długość górnej rury, rozstaw osi, czyli – jak to już napisaliśmy wcześniej – na wszystkie parametry geometrii. Rower w rozmiarze L pod tym samym rowerzystą zachowuje się zupełnie inaczej niż ten sam model o wielkości S! Wielkość ramy i cechy wypływające z geometrii ramy dopasowane są ściśle do wysokości (głównie) użytkownika. Warto pamiętać, że ramy przeznaczone do skoków muszą być dla tego samego rowerzysty mniejsze od ram XC.
Mniejsze ramy pozwalają łatwiej wpływać na tor lotu, wspomagają wykonywanie trików i są łatwiejsze do manewrowania. Większe (hardtaile) lepiej amortyzują wibracje, stabilniej się prowadzą, są spokojniejsze.
Długość górnej rury
Od długości górnej rury (A) zależy pozycja, jaką rowerzysta zajmuje na rowerze. Im jest ona dłuższa, tym bardziej pochylony jest tułów pedałującego. Niepodważalnym faktem jest wyższa efektywność pedałowania pochylonego kolarza, wynikająca nie tylko z poprawy aerodynamiki sylwetki, ale z przesłanek biomechanicznych. Każdy kij ma dwa końce – wyciągnięcie sylwetki do przodu wywołuje przeniesienie znacznej części ciężaru ciała na ręce rowerzysty. To ujemnie wpływa na komfort jazdy, ogranicza widoczność oraz utrudnia panowanie nad rowerem. Zwracamy jednak uwagę, że często długość górnej rury ramy korygowana jest stosowaniem krótkich wsporników kierownicy. Przed wyciągnięciem pochopnych wniosków należy sprawdzić tę wartość.
Kąt podsiodłowy
Właściwie dobrany (D) gwarantuje najefektywniejsze pedałowanie zarówno na stojąco, jak i na siedząco oraz płynne przejście z jednej do drugiej pozycji. Po latach badań i doświadczeń okazało się, że kąt 73° pozwala zachować właściwe ułożenie podudzia (pozycja kolana względem stawu śródstopno-palcowego palucha) bez względu na wzrost proporcjonalnie zbudowanego rowerzysty. Oczywiście, jest to wartość średnia i zdarzają się odstępstwa. Po prawej stronie prezentujemy informacje jak odstępstwa od kanonu geometrii wpływaja na jazdę. Od kąta podsiodłowego zależy też rzut środka ciężkości względem tylnej osi roweru. Dlatego rowery o bardziej zjazdowej proweniencji miewają kąt podsiodłowy o dużo mniejszej niż 73° wartości. Dzięki temu lepiej prowadzą się na zjazdach i na większych stromiznach pozwalają pozostać na siodełku. Większy kąt (>73°) sprzyja wysokiej kadencji, mniejszy wspomaga wypychanie nóg do przodu i wolne, lecz mocne obroty korbami. Kąt podsiodłowy ma wpływ na rozstaw osi roweru. Kąty o większej wartości wymuszają zwiększenie rozstawu osi, bo „skraca się” górna rura ramy.
Kąt główki ramy
Kąt nachylenia główki ramy (C) względem poziomu odgrywa zasadniczą rolę w samosterowaniu roweru i jego skłonności do poprawiania błędów kierującego. Standardem w MTB XC jest kąt 71°, im większy wpływ grawitacji na napędzanie docelowego roweru, tym bardziej projektanci zmniejszają wartość kąta. Szosowcy i crossowcy cenią sobie większe kąty ramy głównie dlatego, że rowery żwawiej skręcają, a sterowanie w mniejszym stopniu jest zakłócane ciągnięciem kierownicy do góry podczas pedałowania na stojąco. Im kąt główki ma większą wartość, powiedzmy 72°, tym rower jest bardziej wrażliwy. Już stosunkowo niewielki ruch kierownicą wywołuje znaczny skręt roweru. Im mniejszy kąt (powiedzmy 70°,) tym kierownicę ciężej skręcić (mniej odbija po uderzeniu w np. kamień), rower jest stabilniejszy i łatwiej go opanować przy wysokich prędkościach. W rowerach grawitacyjnych kąty 65–69° nie są rzadkością. Po prostu na stromych zjazdach rowery o takiej geometrii zachowują sterowność.
Długość tylnego widelca
Odległość pomiędzy osią tylnego koła i osią suportu (B). Standardem branżowym dla rowerów MTB XC są 425 mm, a w szosówkach ok. 408 mm. W rowerach terenowych od niego zależy obciążenie tylnego koła, a tym samym przyczepność na podjazdach. Im krótszy tylny widelec, tym na podjeździe większa część masy rowerzysty wspiera się na śladzie tylnej opony. Dzieje się tak bez względu na to, czy rowerzysta siedzi na siodle, czy pedałuje na stojąco. Znany jest także wpływ długości tylnego trójkąta na skrętność roweru. Rower z krótszym tyłem szybciej wychodzi z zakrętu. Baza kół Odległość pomiędzy osiami kół mierzona w poziomie (E). W naszym Katalogu nie podajemy tej wartości, ale warto wspomnieć, o jakich cechach decyduje. Jest wynikiem kątów, długości górnej rury i tylnego widelca. Im szybciej ma się poruszać rower górski (w dół), tym baza kół jest większa. Im dłuższa baza kół, tym rower spokojniej zachowuje się w trudnym terenie i na nierównych trasach. Jest też trudniej skrętny i wymaga większego zachodu przy próbach odciążenia któregoś z kół, czy przejścia na tylne. Niższym użytkownikom trudniej pokonać tę inercję „długiego” roweru.
Wzór metra w geometrii roweru
Oto przeciętne wartości geometryczne ram trzech typów rowerów. Żeby unaocznić, jak wpływają zmiany parametrów podaliśmy informacje o tym, jak zmieniają się cechy, kiedy dany parametr rośnie lub maleje. Wszystkie poniższe dane należy traktować poglądowo.
Czytaj więcej
Kto stoi, ten się cofa, zatem idziemy do przodu i zapraszamy na film o regulacji tylnej przerzutki.
Regulacja przerzutki to nie tylko kwestia indeksacji, czyli precyzji w zmianie biegów osiąganej poprzez regulację naprężenia linki. Wytłumaczyliśmy ją dokładnie w zwartej procedurze prezentowanej na naszej stronie (zobacz regulacja przerzutek). Przerzutki tylne posiadają jeszcze trzy inne regulacje.
Kluczowe jest ograniczenie wychylenia wózka tak, żeby uniknąć zrzucenia łańcucha z najmniejszego trybu pomiędzy kasetę, a ramę oraz z największego trybu kasety w szprychy. Odpowiedzialne za to są śrubki ograniczników oznakowane L dla największego trybu i H dla najmniejszego. Ale to jeszcze nie koniec, dość często zdarza się, że przerzutka - mimo regulacji indeksowania - hałasuje ociera i sprawia kłopoty szczególnie na największym trybie kasety.
Jest to najprawdopodobniej źle wyregulowane odsunięcie górnego kółka przerzutki od zębów kasety. Przypadłość ta trapi głównie przerzutki SRAM i Shadow, w których nie ma sprężyny dociągającej wózek do kasety. Po wrzuceniu łańcucha na największy tryb kasety i najmniejszą koronę z przodu, przekręć pedałami do tyłu. Śrubką regulacyjną B (patrz zdjęcie obok) należy ustawić kółko jak najbliżej zębów kasety, ale wystarczająco daleko, żeby nie ocierało. Regulację należy powtórzyć przy łańcuchu na najmniejszym trybie kasety. Jeśli mimo regulacji indeksacji, ograniczników i odstawienia kółka przerzutki od kasety zmiana biegów nie jest płynna i szybka, warto udać się do warsztatu. Prawdopodobną przyczyną może być zgięty hak, źle dobrane długości pancerzy, zgięty wózek, albo zakleszczone ogniwo łańcucha. Wprawny mechanik postawi diagnozę w krótkim czasie. I równie szybko rzecz naprawi. Szkoda czasu na chałtury.
Czytaj więcej
Wczesną wiosną opisaliśmy zmiany w nadchodzącej edycji popularnej grupy Deore. Mieliśmy przyjemność testowania komponentów napędu, czyli przerzutek i manetek. Ponieważ wokół nowej generacji tylnych przerzutek czyli Shadow narosło wiele mitów, postanowiliśmy przy okazji przeprowadzić porównanie obu systemów.
Pojawienie się tylnej przerzutki XT w całkiem nowej konfi guracji Shadow było dla nas zaskoczeniem. Ale takie właśnie jest Shimano - z jednej strony niezwykle konserwatywne, ale czasem jak im coś strzeli do głowy, to wszystko opada. Czasem szczęki, czasem ręce. Przypomnijmy tylko kilka zagrań: Bio Pace, mocowanie tylnej przerzutki Saint zintegrowaną z osią piasty śrubą, Dual Controle... To nie są wynalazki, na które pozwoliłaby sobie nawet bardzo progresywna manufaktura. Na to potrzeba sztabu konstruktorów, niezwykłych możliwości produkcyjnych i przemożnego pragnienia supremacji. Nie polubią mnie za to w Sakai, ale sądzę, że projekt Shadow mieli schowany w szufl adzie od paru lat i tylko czekali na właściwy moment jego uruchomienia.
Zapalnikiem było pojawienie się na YouTube bardzo interesującego fi lmu, pokazującego zachowanie tylnej przerzutki Shimano i Sram na dziurach.
Klasyczna przerzutka Shimano wyposażona jest w trzy sprężyny. Jedna napręża wózek, druga spina pantograf, a trzecia precyzyjnie dopasowuje kąt opasania i dynamicznie dopasowuje odległość górnego kółka do trybów kasety. SRAM dostrzegł, że funkcja tej trzeciej jest marginalna i zwyczajnie się jej pozbył. Udało się odchudzić mechanizm, choć trudniej zamontować koło w ramie, a konstrukcja pantografu musi być nieco uproszczona. Shimano, wierząc w bizantyjsko skomplikowane mechanizmy, po prostu odchudzało przerzutki cały czas utrzymując zdrowy dystans lidera i... trzecią sprężynę napinającą.
Ale pojawił się problem - niektóre ramy full suspension, np. Specialized FSR, mają haki koła (i przerzutki) głęboko wciśnięte w głąb. Efekt jest taki, że jadąc po dziurach przerzutki Shimano podskakiwały waląc niemiłosiernie w ramę. Zastosowanie gumowych poduszeczek nie zadowoliło purystów. W przypadku wspomnianego fi lmiku warto jednak zwrócić uwagę nie na podskakujący korpus przerzutki Shimano, tylko na to, że dołem, łańcuchy w obu rozwiązaniach podskakują jak szalone. Co ciekawe - trzęsące się łańcuchy nie spadały częściej niż u konkurencji - górna część łańcucha jest stabilna, bo naprężona korbą i kasetą. Trudno odmówić precyzji działania obu systemom, choć trzeba przyznać, że w przypadku klasycznej przerzutki efekt wizualny jest gorszy. Shimano nie mogło ot tak po prostu wyeliminować trzeciej sprężynki, oni musieli zmienić całkowicie przerzutkę. Dlatego pojawienie się systemu Shadow na zawsze odmieni wizerunek górskiej przerzutki tylnej. W tej chwili w ofercie MTB Shimano możemy znaleźć trzy typy przerzutek: klasyczną, dopasowaną do manetek cynglowych, klasyczną z odwrotną sprężyną idealną do Dual Controli (dlatego nią nie zajmiemy się w tym porównaniu) oraz Shadow, pasującą jak ulał do cyngli.
Klasyk kontra Shadow
Wbrew stereotypom to nie skrót literowy, prestiż, masa czy wygląd jest w przerzutce najważniejszy. Najważniejsza jest jakość działania. W tej dziedzinie obie całkiem nowe „Deorki” reprezentują ten sam, bardzo wysoki standard wyznaczony przez praktycznie identyczną (te same kółka, śrubki, zbliżone odkuwki pantografu) SLX. Rożnica 22 gramów na korzyść SLX wynika z aluminiowego wózka po jednej stronie. Porównanie Deore Shadow kontra SLX Shadow wykazuje brak różnic. Nawet wygląd nowego, choć bardziej dosłownego, Deore nie robi już takiej różnicy względem elegancko szarego SLX. A jak wygląda porównanie Deore - Deore? Matowa czerń wózka klasycznej Deorki przegrywa wizualnie z dynamicznym, ażurowym i nie tylko na oko „lżejszym”, szarym wózkiem Shadowa... Ale nie pieprzmy o wyglądzie, tylko piszmy o działaniu. Zmiana biegów jest w obu tak samo szybka i tak samo precyzyjna.
Mimo spokojniejszego zachowania na dziurach, mniej podskakujący Shadow nie jest zauważalnie lepszy. Cichszy? O tak, zwłaszcza w zawieszeniach czterozawiasowych, w których oś obrotu „linku” znajduje się przed i poniżej osi koła Shadow zachowuje się wzorowo. Klasyczna, zwłaszcza na przełożeniach słabo napinających łańcuch (np. środek, mała) wali w ramę niemiłosiernie. Jednak walenie samego łańcucha o ramę oraz ilość zrzutów łańcucha i przypadkowych zmian biegów oceniamy po teście tak samo. O ile sprężyny napinające wózek mają tę samą sztywność, to dodatkowa sprężynka, której naprężenie można regulować „śrubką B” (patrz bB#5/2008), pozwala klasykowi dość swobodnie podskakiwać. To dzięki takiej konstrukcji kąt opasania łańcuchem jest w większości wypadków lepiej dopasowany do wszystkich trybów kasety. Natomiast sprężyna napinająca pantograf jest w Shadow wyraźnie krótsza i twardsza. Czuć to na cynglu. Shadow chodzi ciężej, ale różnica nie stanowi o wygodzie działania i jest to kwestia indywidualnego wyboru. Poprzednie Deore było ewidentnie zbyt miękkie, nowe RD M591 L jest lepsze, a w Shadow kliknięcia są jeszcze mocniej zdefi niowane i nie sposób omyłkowo zredukować biegu o dwa (czy można o trzy, piszemy w części poświęconej manetkom) i to się nam podoba.
Regulacja Shadow jest trudniejsza. Klasyczną przerzutkę RD M591 L w zasadzie wystarczy wyregulować pod względem zasięgu pracy i indeksacji. W większości przypadków trzecia sprężyna bez dotykania regulatora poradzi sobie z kątem opasania automatycznie. W Shadow trzeba go koniecznie i to bardzo precyzyjnie ustawić. (jeszcze raz polecamy tekst „Śrubka B”). To powód, dla którego wielu użytkowników niesprawiedliwie gani Shadow za nieprecyzyjne działanie i terkotanie na miękkich biegach. Tył przerzutki Shadow jest znacznie drobniejszy, żeby schowała się bliżej ramy. Z doświadczenia powiemy tylko, że większość naszych prywatnych przerzutek nosi ślady otarcia o skały. Ale dość często wybieramy bardzo rzadko odwiedzane ścieżki.
Patrząc na zdjęcie porównawcze warto zastanowić się, czy różnica w szerokości przerzutki może stanowić istotną w terenie różnicę? Co innego nasunęło nam się na myśl kiedy porównywaliśmy obie przerzutki. W zasadzie patrząc na specjalny adapter mocujący mechanizm można pomyśleć, że wymienny hak przerzutki w ramie to przerzutek, tfu - przeżytek. Niestety nie jest to część zamienna, ale gdyby Shimano poszło o pół kroku do przodu i przekonało branżę do wyeliminowania wymiennych haków ramy, precyzja zmiany biegów poprawiłaby się znacznie. Co by nie myśleć o klasyku, to rozstaw nitowania z tyłu pantografu na 17 mm trudno porównać do 10 mm z Shadow. Po teście różnic trwałości nie wykryliśmy, ale co będzie za rok, albo po uderzeniu patykiem? Werdykt: cóż poradzić, mimo wszystko Shadow trudniej się oprzeć, fajniej wygląda i jest o 10 g lżejsza. RD M591 L jest łatwiejsze w obsłudze, ale i bardziej nudne.
Manetki
Nowe Deore jest niezwykle podobne do SLX. Z zewnątrz można powiedzieć tylko, że „wyświetlacze” OGD grupy SLX wyglądają na droższe i bardziej prestiżowe. Pudełko jest podobne, a dźwignie Deore dopiero po dłuższym porównywaniu są nieco grubsze. Działają o niebo lepiej niż w poprzedniej wersji SL M530. „Klik” jest bardziej zdecydowany i łatwiejszy w wyczuciu. Zwłaszcza sparowany z przerzutką Shadow robi świetne wrażenie i jedyne, czego nam brakowało, to dłuższa o 2-4 mm dźwignia redukująca. Pozwalałaby wykorzystać możliwość redukcji o trzy przełożenia naraz i ergonomiczniej ustawić manetkę. Ale ten zarzut dotyczy tak Deore, jak i SLX. Jak się okazuje, Japończycy zmienili w Deore mechanizm zmiany biegów. Wprawdzie zakres skoku dźwigni jest tylko o 1 stopień mniejszy niż w manetce SLX, ale zmieniono proporcje skoku jałowego do skoku dźwigni zmieniającego bieg. W Deore jałowy skok dźwigni skrócono o 7°! Pod tym względem Deore pasuje nam bardziej niż prestiżowy SLX.
Podsumowanie
Według zapewnień ze strony Shimano Polska ceny pozostaną na poziomie obecnego Deore. To fantastyczna wiadomość, bo jeszcze nigdy za tak niewiele nie można było kupić tak wiele technologii i jakości działania. Choć niektóre rozwiązania napędu Shimano zarezerwowało dla wyższych grup XT i XTR - możliwość zredukowania o cztery tryby kasety jednym rzutem, Instant release, Multi release czy możliwości indywidualnego ustawienia manetki w XTR.
Ale już w grupie Deore można cieszyć się technologią 2 way release, pozwalającą zrzucać pchając lub przyciągając cyngiel. Znacznie poprawiono też skuteczność i precyzję działania przerzutek w terenie. Indeksacja jest łatwiej wyczuwalna i przez to bardziej precyzyjna, a skok dźwigni mniejszy i dzięki temu sama zmiana szybsza. Czy Shadow jest rozwiązaniem na wszelkie bolączki? Jest na pewno inny, lżejszy, ale Shimano twierdzi, że powinien współpracować tylko z największą kasetą 11-34, wymaga precyzyjnej regulacji, a jak wykazał test, wkładanie koła jest trudniejsze niż w klasycznym designie.
Pokazujemy również filmik porównujący działanie przerzutek Shimano i SRAM na dziurach, o którym wspominamy w artykule.
Czytaj więcej
W naszym Katalogu w rubryce „Rama” (i „Materiał” w dziale „Ramy”) znajdziecie szereg bardzo tajemniczych symboli i haseł. Oto jak je rozszyfrować.
Czytaj więcej
Swoja premierę zegarek miał rok temu. Wszedł do kolekcji jako następca popularnego modelu M400. Nowy model zachował łudząco podobny wygląd do starszego brata, jednak w jego wnętrzu znalazła się nowsza elektronika, pojawiły się też dodatkowe funkcje.
Czytaj więcej
Jak pokazują nasze statystyki w ubiegłym roku w maratonach MTB startowało aż 16,5 tys ludzi i to licząc tylko dziesięć najpopularniejszych serii w naszym kraju. Wśród startujących znalazły się przeróżne osobowości o różnych potrzebach. Są wśród nich kompetytywni, całkiem prawdopodobni przyszli liderzy grup wiekowych. Jest też rzesza rowerowych turystów pragnących sprawdzić się na tle innych w czasie incydentalnych startów.
Czytaj więcej