Dołącz do czytelników
Brak wyników

Sport

31 marca 2021

NR 47 (Marzec 2021)

Młoda fala

295

Egan Bernal, Tadej Pogačar, Remco Evenepoel. Trzech kolarzy, którzy sięgnęli po wielkie sukcesy, nie mając jeszcze ukończonych 23 lat. Trzy nazwiska na początku wciąż rosnącej listy „młodzików”, którzy coraz śmielej rozpychają się w światowym peletonie. Ich z dnia na dzień silniejszą pozycję w sporcie zwykło się określać mianem „zmiany warty”, wynikającej ze zburzenia dotychczasowej hierarchii w zespołach. Okazuje się jednak, że to, co powszechnie uważa się za przyczynę zmiany, jest w istocie jedną z wielu konsekwencji dużo bardziej złożonego splotu wydarzeń.

 

POLECAMY

Aby go zrozumieć, warto sięgnąć aż do chwil narodzin dzisiejszych zwycięzców, z których większość przychodziła na świat pod koniec lat 90. ubiegłego wieku. Wtedy właśnie istotnie przyspieszyły procesy owocujące skokową poprawą jakości życia ludzi w różnych rejonach świata.


Wówczas nie do końca zdawano sobie z nich sprawę, ale ponad dwie dekady, jakie w międzyczasie upłynęły, pozwalają spojrzeć na te zjawiska z nieco szerszej perspektywy. Nawet analizując tak ogólne dane jak średnia długość życia, widać wyraźnie, że od początku XXI wieku wydłużyła się ona w niektórych krajach Europy nawet o pięć lat.
Złożyło się na to wiele elementów: od poprawy jakości opieki medycznej, przez z roku na rok powszechniejszy dostęp do Internetu i łatwiejszy dostęp do wskazówek dotyczących dbania o zdrowie, aż po systematyczną zmianę diety, na przełomie stuleci znacznie bogatszej w białko i żelazo niż jeszcze kilka lat wcześniej. Już nie tylko potrafimy skuteczniej leczyć i wydłużać życie seniorów, lecz także wszyscy żyjemy nieco zdrowiej (oczywiście pod warunkiem, że nie marnujemy tego potencjału w innych obszarach).

 

 

Mniej błędów

Spośród wielu pozornie nieistotnych zmian, jedną z tych, która najsilniej wpłynęła na wyniki młodych sportowców, okazała się zmiana w obszarze dostępu do informacji.
– Zaczęliśmy popełniać znacznie mniej błędów – uważa Arkadiusz Kogut, licencjonowany trener kolarstwa i właściciel firmy Way2Champ, oferującej amatorom dyscypliny spersonalizowane plany treningowe. – Mamy dostęp do znacznie większego zasobu informacji, które możemy zestawiać i porównywać. Dziś w internecie dostępne są precyzyjne dane wielu zawodników. Możemy je bardzo dokładnie analizować i dopasowywać do własnych potrzeb. Nie poruszamy się po omacku, jak robili to nasi poprzednicy.


Indywidualny trening, zaplanowany i realizowany zgodnie z predyspozycjami kolarza już od wczesnych lat, stanowi dzisiaj jeden z fundamentów dyscypliny i wyników osiąganych w niej przez sportowców. Personalizacja staje się przy tym słowem kluczem do zrozumienia milowego kroku, jaki całe kolarstwo wykonało na przestrzeni ostatnich lat: począwszy od niezwykle precyzyjnych ustawień sprzętu, przez wspomniane wyżej plany treningowe, aż po opracowywaną pod kątem każdego zawodnika dietę.


– Dorosło pokolenie dwudziestolatków, którzy nie tylko wcześnie zaczęli trenować kolarstwo, ale mają też bardziej profesjonalne podejście do diety – mówi dietetyk Damian Parol, specjalizujący się w tematyce żywienia w sportach wytrzymałościowych. – U starszych sportowców często pojęcie o żywieniu było małe, podobnie jak chęć jego optymalizowania. A w kolarstwie ma to fundamentalne znaczenie. Bardzo prawdopodobne, że wyniki młodych kolarzy to w dużym stopniu również konsekwencja tej profesjonalizacji.
Potwierdza to Piotr Wadecki, były kolarz, ścigający się latach 1996–2005, później dyrektor sportowy m.in. CCC Team, a obecnie selekcjoner polskiej kadry szosowców.


– Dwa razy w roku jeździliśmy na zgrupowania, gdzie nas dokładnie mierzono i ważono. Poza tym nikt do tego nie wracał, o dietę dbaliśmy sami. Jak ktoś się w międzyczasie nieco zaokrąglił, trener zwracał mu uwagę, że powinien przystopować – wspomina. – Jedzenie bułki z kiełbasą przed wyścigiem, dziś zupełnie nie do pomyślenia, wtedy było czymś normalnym. Teraz każdy kolarz ma idealnie zbilansowaną dietę, dopasowaną do grupy krwi, aktualnego obciążenia i planów startowych. I to przynosi zdumiewające rezultaty.

 

 

Od głów do stóp

Profesjonalizacja nastąpiła nie tylko w zakresie diety, ale w praktyce też we wszystkich obszarach aktywności sportowej. Niektóre z nich uczyniono poligonem zaawansowanych badań naukowych. Krytycznej ocenie poddano m.in. popularną na przełomie wieku „regułę 10 000 godzin”, zgodnie z którą – w dużym uproszczeniu – sukces warunkowany jest odpowiednio długim czasem ćwiczeń. Porzucono również dogmat talentu i uwarunkowań genetycznych jako bezwzględnie koniecznych do osiągania oczekiwanych rezultatów.
Źródeł sukcesu zaczęto poszukiwać w różnorodności oraz optymalizowaniu czasu treningu. Słynne kolarskie powiedzenie „to głowa kręci nogami” zyskało na znaczeniu już we wczesnej fazie pracy z młodymi kolarzami. Tym bardziej że w istocie postanowiono zadbać najpierw o ich głowy.

 


Grupę młodych sportowców gruntownie przebadała m.in. dr Laura Dugas z Loyola University w Chicago. Zwróciła uwagę m.in. na to, że zarówno nadmierny trening, jak i zbyt szybko wprowadzona specjalizacja, mogą przynieść skutek przeciwny do zamierzonego.
– Niewłaściwy trening rozwijającego się kolarza może prowadzić do wypalenia, a to w przyszłości może zaważyć na jego późniejszych wynikach już jako dojrzałego sportowca – mówiła dr Dugas, cytowana przez magazyn „Cycling Weekly”.

 


 

 


Baw się i pracuj

Opierając się m.in. na jej wynikach badań, opracowano zestaw zaleceń pomocnych w szkoleniu młodych kolarzy. Jednym z nich było np. ograniczenie czasu treningu. Liczba godzin treningowych w tygodniu nie powinna być wyższa niż wiek młodego sportowca, przy czym na szkolenie w wybranej specjalizacji nie powinno się przeznaczać więcej niż dwie trzecie czasu aktywności. Reszta powinna być przeznaczona na uprawianie innych sportów.


Na znaczenie tej różnorodności zwraca również uwagę A. Kogut.
– Odpowiednio wczesny wybór dyscypliny i ukierunkowanie na kolarstwo ma oczywiście bardzo duże znaczenie, ale wielką rolę w treningu odgrywają również inne aktywności, z których korzyści czerpią kolarze: pływanie, siłownia, narty biegowe – wylicza. – Trening nie może być monotonny.
– Jeśli wszystko robione jest pod kontrolą, przynosi określone efekty. A narzędzi do kontroli i pomiaru efektów pracy mamy teraz w zasięgu ręki bez liku
– dodaje P. Wadecki.
Większą uwagę zaczęto zatem zwracać na to, by sport w młodych latach był przede wszystkim elementem zabawy i by jego uprawianie dawało młodym sportowcom dużo satysfakcji. Poszukiwano równowagi między przyjemnością i ciężką pracą. I w wielu przypadkach ją znajdywano.


– Z jednej strony od samego początku traktowałem to poważnie, bo zawsze chciałem odnieść sukces. Trenowałem, nie mając nawet 14 lat. Na rowerze jeździłem do szkoły, a potem na skocznie w parku BMX. Z drugiej: po prostu chciałem jeździć na rowerze i dobrze się bawić – opowiadał Tom Pidcock, który już jako 17-latek zaczął sięgać po największe trofea w juniorskim cyclocrossie.
Pidcock ma dziś 21 lat, na koncie m.in. dwa tytuły przełajowego mistrza świata (jako junior i młodzik), 3. miejsce wśród młodzików w mistrzostwach świata na szosie. W minionym sezonie założył tęczowe koszulki w MTB (XC U23) i e-MTB. W ręku dzierży trzyletni kontrakt z Ineos-Grenadiers. Z sukcesami startował również na torze. Uznał jednak, że pogodzenie czterech dyscyplin może kosztować go zbyt wiele wyrzeczeń. Skupił się więc głównie na przełajach i szosie. I niewykluczone, że niebawem dołączy do Bernala, Pogačara, Evenepoela i innych.

 


 

 


Płaska hierarchia

W kolarskim peletonie od dziesięcioleci utrzymywana była określona hierarchia, uzależniająca pozycję i rolę kolarza od wyścigowego doświadczenia. W ostatnim czasie została ona gwałtownie zachwiana, co przypisuje się właśnie nadspodziewanej aktywności młodych kolarzy. Łatwo jednak w tym przypadku pomylić skutek z przyczyną.
– Jedną z ważniejszych zmian, jakie zaszły w całym procesie treningowym, było istotne zmniejszenie liczby dni startowych, zwłaszcza w gronie topowych kolarzy – zauważa Kogut. – To właśnie jeden z tych błędów, których nauczyliśmy się nie popełniać. Mając do dyspozycji bardzo precyzyjne dane z pomiarów, jesteśmy w stanie dokładnie zaplanować, kiedy zawodnik osiągnie szczytową dyspozycję. Nie musimy go w niej utrzymywać przez długi czas, każąc mu jeździć z wyścigu na wyścig.

 

Tymczasem w kolarskim kalendarzu wyścigów wciąż przybywa. W pewnych momentach sezonu czołowe ekipy wysyłają na różne imprezy nawet trzy niezależne składy. Siłą rzeczy ktoś te miejsca musiał wypełnić, więc przestrzeń dla młodszych stworzyła się poniekąd samoistnie. Na terminowanie u boku liderów nie było już czasu. Tym bardziej że zoptymalizowany trening niejednokrotnie wymagał już nie tylko jazdy w wy...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy