Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rowery

9 sierpnia 2019

NR 33 (Sierpień 2019)

Merida Mission Road 2020

0 122

Wśród producentów rowerów łatwo zaobserwować ostatnio nową tendencję – projektowanie „wyluzowanych” szosówek z geometrią endurance, szerszymi oponami i całą masą patentów eliminujących drgania i zwiększających komfort. O ile podział na rowery długodystansowe i te służące do walki o czas jest już oczywisty, o tyle od paru lat obserwujemy, jak kategoria endurance ewoluuje nieco w kierunku rowerów szutrowych. Pojawiają się hybrydy łączące komfort na złych nawierzchniach z niezłymi manierami na asfalcie. Nierzadko ich ramy mają punkty do zamocowania różnego rodzaju ekwipunku jucznego, rozszerzając zakres zastosowania nawet o rowerową turystykę czy codzienne dojazdy do pracy. Czy tego oczekuje społeczność rowerowa, przekonamy się zapewne już w przyszłym roku. Po krótkich jazdach Mission Road postanowiliśmy jednak nie czekać i sprawdzić także, co mają do zaoferowania producenci już teraz.

Podczas prezentacji nowej kolekcji Merida pokazała rower, który zaliczamy do przedstawicieli wspomnianej na wstępie filozofii projektowania. Merida wykorzystała swój istniejący asortyment i sięgnęła po ramę przełajowego Mission CX, szerokie, trzydziestodwumilimetrowe opony Conti i hamulce tarczowe. Wydawać by się mogło, że rama pochodząca z przełajówki nie będzie w stanie zaoferować wygodnej, zrelaksowanej pozycji, wszak przełaje to prawdziwe pełnokrwiste maszyny do ścigania. Okazuje się jednak, że dodając więcej podkładek pod mostkiem (45 mm zamiast 25 mm), uzyskano bardziej wyprostowaną pozycję za kierownicą.

Dłuższa baza kół i bardziej płaski kąt główki ramy, wynoszący 72°, odróżnia go od wyścigowego modelu Scultura. Parametry te sugerują zwiększenie stabilności i sprawiają, że nawet mniej doświadczony użytkownik będzie mógł poczuć się bezpiecznie. Merida pozycjonuje Mission Road dokładnie między wyścigowymi i agresywnymi modelami Scultura i Mission CX a szutrowym modelem Silex, podkreślając szeroki wachlarz zastosowań, choć z przewagą jazdy po drogach utwardzonych. Menedżerowie produktu, z którymi rozmawiałem podczas prezentacji, podkreślają jednak, że nie jest to w żadnym wypadku gravel (przecież Merida ma jeszcze model Silex), a jedynie – może nawet aż – szosa klasy endurance pozbawiona wstrętu do nawierzchni bez bitumicznego dywanika.
 

 

  1. Carbonowa sztyca S-Flex ma średnicę 27,2 mm i posiada specjalne przewężenie pod jarzmem, dzięki czemu nie tylko świetnie izoluje drgania, ale pochłania również mocniejsze uderzenia.  
  2. Tylne widełki pomieszczą nawet 42-milimetrową oponę. Czarny element w kształcie U jest odkręcany, a służy do mocowania tylnego błotnika. 
  3. Hydrauliczne hamulce Shimano R8070 Ultegra to mocny punkt wyposażenia. Tarcza 160 mm i klocki z radiatorem dbają o wydajne odprowadzanie ciepła, dzięki czemu nie było problemów z przegrzewaniem się hamulców nawet na długich zjazdach w Alpach Chiemgawskich. Po wewnętrznej stronie widelca widoczne mocowanie do błotnika. 

Wrażenia z jazdy

Mission Road w najwyższej wersji z pełną grupą Ultegra Di2 testowałem na blisko dziesięciokilometrowej pętli w okolicy miejscowości Ruhpolding – mekki biegów narciarskich i biathlonu. Moją uwagę zaraz po dopasowaniu wysokości siodełka przykuł elektryzujący zielony matowy lakier, którym pokryta była rama. Merida w kolekcji na przyszły rok naprawdę zadbała o oprawę graficzną swoich modeli. Śmiało poprowadzone linie ramy i masywna główka z przetłoczeniami cieszą oko i przyciągają uwagę. Pozycja na rowerze jest dosyć wyprostowana i mimo mierzącego 110 mm mostka o ujemnym kącie wznosu siedzi się komfortowo. Duży rozstaw kół sprawia, że siedzimy „w rowerze”, co budzi pewność już od pierwszych przejechanych metrów. Masywny węzeł suportu wraz z dwunastomilimetrowymi osiami kół efektywnie przenosi moc z korb na asfalt i rower ochoczo przyspiesza, zachęcając do sprintów na stojąco. Po łagodnym, lecz długim podjeździe przyszedł czas na zjazd. Pozycja w dolnym chwycie mocno się obniża, co umożliwia uzyskanie aerodynamicznej sylwetki. Mission Road na zjazdach wykazuje bardzo dużą stabilność i budzi zaufanie, jednocześnie precyzyjnie i żwawo reagując na korekty kierunku jazdy. Pewność wzbudzają też hydrauliczne hamulce z grupy Ultegra, a szerokie na 32 mm opony Conti Ultra Sport zapewniają spore pokłady przyczepności. Charakter roweru Mission Road jest na tyle zabawowy, że widząc odbijającą w prawo szutrową dróżkę, bez wahania w nią skręciłem, zupełnie zapominając o ryzyku przebicia. Na równych, ale jednak szutrach Mission potwierdza swój mocno wyluzowany charakter: jest zwinny, zwrotny zachęca nawet do przeskakiwania większych nierówności. Carbonowy widelec wespół z węglową kierownicą Team SL i sztyca S-flex z piętnastomilimetrowym offsetem przyjemnie pochłaniają drgania. O uniwersalności Mission Road świadczy ilość miejsca na oponę między tylnymi widełkami i w przednim widelcu. Maksymalna szerokość opony to 42 mm, a 35 mm – jeśli będziemy chcieli skorzystać z ...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy