Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat , Sport

23 stycznia 2020

Marek Konwa u progu sezonu olimpijskiego

128

Spotykamy się po Mistrzostwach Polski w Kolarstwie Przełajowym w Szczekocinach, na których Marek zdobywa koszulkę Mistrza Polski - to ostatni wyścig Marka w barwach jego poprzedniego klubu UKS Krupiński Suszec, gdzie w ubiegłym sezonie był również trenerem. Zaczynamy od garażu - najlepiej! Rozmowa o rowerach zawsze łatwo się toczy i można się rozgadać zanim przyjdzie czas na poważniejsze tematy. Interesuje mnie jak wyglądać będzie sezon Marka, na ile poważnie traktuje kwalifikacje olimpijskie. Czy ma ambicje poprawić 16. miejsce z Londynu i czy w tak ważnym sezonie będzie w ogóle myślał o odzyskaniu koszulki Mistrza Polski XCO.

 

Jeden sezon trwała Twoja przerwa od ścigania w barwach Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team (od 1 stycznia 2020 Volkswagen Samochody Dostawcze MTB Team) – skąd taka decyzja?

Ten sezon jest wyjątkowy ze względu na Igrzyska Olimpijskie. To zupełnie zmienia perspektywę i wymaga szczególnej mobilizacji sił i rozwiązań logistycznych. Gdybym miał sam jeździć MTB, to uzyskanie kwalifikacji olimpijskich stanęłoby pod dużym znakiem zapytania. Logistyka, zbieranie punktów, wszystko to mogłoby być skazane na porażkę i w rezultacie mój udział w Igrzyskach byłby bardzo zagrożony. W Volkswagen Samochody Dostawcze MTB Team robimy to razem, pracujemy na bilet na Igrzyska, trenujemy, podróżujemy. Zaczynamy od Hiszpanii, a potem co tydzień mamy zawody. Mechanik, masażysta, team, logistyka - gdyby nie VW byłbym skazany na siebie, a to oznaczałoby znacznie mniejsze możliwości. Ubiegły rok był dla mnie ubogi w MTB, trochę pozwoliło mi to odpocząć i nabrać apetytu, ale poczułem, że potrzebuję teamu z prawdziwego zdarzenia. Ten sezon MTB będzie intensywny, ale krótki - wszystko właściwie kończy się na Igrzyskach, później zostanie tylko Puchar Świata w Andorze i we Francji. A od września zaczynam przełaje. 

 

Jest takie powiedzenie, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki – ty na to się zdecydowałeś. Dlaczego?

To wszystko zależy jak ci się pływało w tej rzece wcześniej. Jeśli było ok, to nie widzę przeszkód. Ubiegły rok pracowałem z dzieciakami w UKS Krupiński Suszec i jednocześnie byłem ich zawodnikiem. Teraz sam startuję w barwach innego klubu, ale nadal pracuję z młodzieżą tam. W sporcie, jak w życiu, można palić za sobą mosty, a można działać zupełnie inaczej, wszędzie zachowując dobre kontakty i nadal współpracować. 

 

W barwach Volkswagena odnosiłeś już spore sukcesy, zdobywałeś tytuł Mistrza Polski, zarówno drużynowo, jak i indywidualnie – masz więc chyba same dobre wspomnienia związane z Teamem. 

Miałem kilka koszulek mistrza Polski w barwach Volkswagena: dwie drużynowe na MTB (Warszawa 2017, Mrągowo 2018), jedna indywidualna (Warszawa 2017), i dwie indywidualnie na przełaju (Koziegłowy 2018, Strzelce Krajeńskie 2019). Tak, mam stanowczo dobre wspomnienia związane z klubem. 

 

 

 

 

Dołączasz do drużyny, która może pochwalić się wieloma medalistami Mistrzostw Polski, laurami zdobywanymi też na międzynarodowych zawodach. Jak oceniasz skład drużyny, który nieco się zmienił przez ostatni rok.

Mamy młodych zawodników, którzy fajnie sobie radzą i w MTB, i w przełajach: Staszek Nowak (mistrz Polski w kolarstwie przełajowym 2020 w kategorii orlik), Piotrek Kryński (pierwszy wicemistrz Polski w kolarstwie przełajowym 2020 w kategorii orlik), nasz nowy nabytek Filip Helta, z którym za chwilę jedziemy w parze Costa Blanca Bike Race. Zuzia Krzystała (mistrzyni Polski w kolarstwie przełajowym 2020 w elicie kobiet) jest już u nas drugi rok i ma na koncie kilka mistrzowskich medali. Bogdan Czarnota - trener i opiekun klubowy sam wciąż ściga się na doskonałym poziomie: w ubiegłą niedzielę przegrał na Mistrzostwach Polski jedynie z Andrzejem Kaiserem, z którym cały sezon zamieniał się miejscami na podium. 

 

Gdybyś mógł kogoś dobrać. Bez myślenia o pieniądzach, kontraktach, układach, kogo byś widział w teamie?

Nie wiem. Nie mamy w Polsce takiego absolutnego talentu, który jest na tyle ukształtowany, że można na niego postawić. Gdybym robił team, chciałbym pracować z bardzo młodymi ludźmi, “wychować” swoich zawodników. Podoba mi się taka praca od żaka do juniora, kiedy wiem, że mam na coś wpływ. Lubię obserwować rozwój i lubię ten moment, w którym zaczyna się ujawniać talent, bo wiadomo, że wybitni sportowcy nigdy nie są wykuci tylko z ciężkiej pracy, ani z samego talentu. Muszą zadziałać oba czynniki, by można było wychować gwiazdę. To jednak ogromna rzadkość. Tym bardziej, że u nas brakuje systemu szkoleń. 

 

Przed nami rok olimpijski, w czasie którego wielu sportowców myśli o Igrzyskach Olimpijskich – to także jeden z celów zarówno Teamu, jak i Twój indywidualny?

Team od początku był skonstruowany tak, by wysłać kogoś na Igrzyska; co najmniej jedną osobę, a najlepiej dwie. Bartek Wawak (w ubiegłym sezonie w Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team) wrócił w tym sezonie do Kross Racing Team, w związku z tym otworzyła się tu furtka dla mnie. Do pomocy w zbieraniu punktów kwalifikacyjnych mam Filipa Heltę. Ola Podgórska również ma szanse na bilet. Igrzyska Olimpijskie są stanowczo najwyższym tegorocznym celem i wszyscy jesteśmy na nich skoncentrowani. 

 

Z pewnością po roku będziesz chciał też odzyskać tytuł Mistrza Polski w cross country – tak się składa, że w realizacji obu celów będzie chciał Ci przeszkodzić jeden zawodnik – Bartłomiej Wawak. Jak widzisz rywalizację między Wami?

Dwa lata z rzędu Bartek zdobywał koszulkę Mistrza Polski, ma też realne szanse zdobyć bilet na Igrzyska. Przed nami cały sezon, w tej chwili pracujemy wszyscy, by punktami UCI zdobyć kwalifikacje, w międzyczasie indywidualnie będziemy pracować na własne punkty, by ostatecznie w maju zawalczyć o powołanie. W MP w wyścigu elity na starcie może stanąć pięciu zawodników z Volkswagena (Konwa, Kryński, Helta, Nowak, Czarnota), to spora przewaga nad jednym zawodnikiem z Krossa. 

 

Masz już doświadczenie związane z udziałem w Igrzyskach Olimpijskich z Londynu, gdzie zająłeś 16. miejsce. Jak z perspektywy czasu oceniasz ten występ?

Czuję niedosyt. Jechałem wysoko - w pierwszej piątce. Po gumie spadłem w okolice dwudziestego miejsca i właściwie nie było szans na odrobienie straty, bo poziom na Igrzyskach nie dość, że jest wyśrubowany, to jeszcze bardzo wyrównany. To 16. miejsce było wtedy bardzo satysfakcjonujące, tylko Marek Galiński wywalczył wyższą, 13. lokatę w Pekinie. Nie mogę powiedzieć jednak, że nie chciałbym poprawić tego wyniku. Nie wiem, co będzie za cztery lata, uważam, że sposobności trzeba łapać i wykorzystywać. 

 

Na czym polega specyfika Igrzysk, jakie są różnice w porównaniu do zawodów Pucharu Świata czy krajowych?

Wyścig olimpijski na Igrzyskach w Londynie był chyba najłatwiejszym wyścigiem cross country, jaki jechałem w życiu. Linia startu wygląda jak start jakiegoś “ogórka” - trzy rzędy zawodników i koniec. W Tokio zawodników będzie jeszcze mniej. Puchar Świata XCO to start 150 zawodników, nie ma ograniczeń jeśli chodzi o reprezentację kraju. Na Igrzyskach wystartuje najwyżej trzech zawodników z jednego kraju, na PŚ Szwajcarów jest na przykład 10. To zupełnie inny wymiar walki na trasie. Wyścig olimpijski jest niemalże spokojny w porównaniu do PŚ. Na Igrzyskach często brakuje zawodników ze ścisłej czołówki Pucharu Świata, specyficzne jest to, że w tym wyścigu nie zawsze biorą udział najlepsi na świecie zawodnicy. Wielu bardzo dobrych zawodników zostaje w domu, nie zdobywszy kwalifikacji. 

Inne jest też to, że w czasie Igrzysk zawodnicy startują w strojach narodowych, a nie teamowych. Czuje się powagę i prestiż tego wyścigu. Udział w Igrzyskach jest wyjątkowy. To marzenie każdego sportowca. 


FACEBOOK 

Przypisy