Dołącz do czytelników
Brak wyników

Porady

23 kwietnia 2021

NR 48 (Kwiecień 2021)

Zrób sobie zdjęcie na rowerze

269

Jeszcze 20 lat temu fotografia była elitarną dyscypliną: pierwsze cyfrówki były słabe, te lepsze były horrendalnie drogie, a poświęcenie 36. (w przypływie do 38.) klatek filmu o czułości ISO 400 na uwiecznienie skoków z dropa w ciemnym lesie byłoby szaleństwem. Bo po tygodniu oczekiwania na odbitki mogłoby się okazać, że nic nie wyszło. Zwyczajnie nic! Czas naświetlania 1/30 sekundy to trochę długo… Ale postęp technologiczny, jaki dokonał się w ciągu ostatnich lat, oznacza, że dziś jest… jeszcze trudniej. Dlaczego? Ponieważ zdjęcia robi każdy! I by zrobić coś naprawdę niezwykłego, potrzeba czegoś więcej niż samego telefonu i ridera, który potrafi skoczyć kilka metrów.

 

POLECAMY

Zapytałam finalistów konkursu „bikeBoard” MTB Zdjęcia Roku w ramach Małopolska MTB Film Festival 2020 o to, jak pracowali nad swoim zdjęciem konkursowym, co jest dla nich najważniejsze w fotografii rowerowej i czy ich zdaniem dałoby się zrobić podobne zdjęcie telefonem? Oto odpowiedzi niektórych z nich wraz z niesamowitą galerią najlepszych zdjęć MTB ubiegłego roku.

 

Miejsce 1.

„Powder Burnout”
Foto: Piotr Godzina
Rider: Konrad Porochniak
 

1 miejsce


Moja przygoda z fotografią w tym roku obchodzi swoje 10-lecie. W tym czasie próbowałem sił w kilku kategoriach, niemniej jednak dziś dosyć konkretnie zajmuję się fotografią sportową i fotografią reklamową. Te dwie rzeczy dają mi możliwość kreatywnego podejścia do tematu, w tym do oświetlenia, na którego punkcie mam małą obsesję.


Cała historia związana z „produkcją” zdjęcia konkursowego zostawiła mnóstwo pozytywnych wspomnień. Był to rodzaj akcji, które najbardziej lubię – spontaniczny telefon około godziny 14:00; kończyłem właśnie dojadać obiadowe mięsko (ziemniaków nie zostawiam), gdy w słuchawce usłyszałem Konrada Porochniaka. Na sam widok połączenia wiedziałem, że to będzie coś mocnego. Konrad rzucił temat zdjęcia konkursowego do wystawienia na festiwalu, wiedząc, że mam wielką zajawkę do tworzenia zdjęć na konkursy, ale gdy nie mam motywacji zewnętrznej, zwykle wylatuje mi to z głowy. Założenia były konkretne: wieczorem mam być gotowy na wyjazd w miejsce, gdzie jest szansa zrobić coś naprawdę grubego. Nadszedł wieczór, zajawiony skompletowałem światło, statywy, modyfikatory, wcześniej zadbałem o to, aby móc wykonać zdjęcia na najwyższym poziomie, dlatego szybko pożyczyłem Nikona D850 oraz szkło 11 mm f/4, wszystko od zaprzyjaźnionej marki IRIX Lens. Ruszyliśmy. Gdzie dokładnie? – nie wiem, dziś nawet bym tam nie trafił. Był z nami również Julian Krasnopolski – bez jego pomocy nie byłoby tak kolorowo – przypinanie statywów do drzew jest możliwe, ale zawsze dodatkowa para rąk to szybsza i konkretniejsza praca. Zaczęliśmy zdjęcia, a ja po krótkiej chwili wiedziałem, że zmiękczanie światła nie ma sensu. Postawiłem lampy z czaszami – od razu światło stało się twardsze i wydobyło charakter tej sceny. Próbuję sobie przypomnieć, ile zrobiliśmy ujęć, zanim finalnie wyszło to zdjęcie, ale było tego sporo, spokojnie dwie godziny nieustannego błyskania. Zamysł był prosty i nie zamierzaliśmy iść na łatwiznę. Pyliło strasznie, więc mogliśmy zacisnąć hamulec, zarzucić kołem jak do whipa i strzelić fotę – ale nie, nie to było naszym celem.

Tutaj Konrad pokazał zawodniczą klasę. Zwróćcie uwagę na to, że rower ułożony jest w kierunku jazdy. Teraz postarajcie się zrozumieć, z jak dużą prędkością ciśnie Konrad, aby koło zmieliło to, co było pod nim. To była naprawdę spora energia. Do dziś to zdjęcie wisi u mnie na tapecie, uwielbiam je i sądzę, że jest perfekcyjne w każdym centymetrze.

To fotografia, która pokazuje energię oraz motywację dążenia do perfekcji, popartą wieloletnim warsztatem fotograficznym, a także wieloletnią pracą nad siłą oraz panowaniem nad rowerem. Trasa była megawąska, a dookoła widzieliśmy tylko ciemność – zanim doszliśmy do tego zdjęcia, Konrad wielokrotnie leciał przez kierownicę, również kilkukrotnie owinął się wokół drzewa. Pomimo gleb był to naprawdę wymarzony plan zdjęciowy. Życzę sobie i Wam, abyście mieli okazję uczestniczyć w tak grubych akcjach. Po czymś takim, aż chce się żyć.

Co w tej focie jest najważniejsze? Rider! Potem doświadczenie, pomysł, miejsce, sprzęt fotograficzny i dopiero na końcu szczęście. A co do zrobienia takiego zdjęcia komórką, pewnie, że jest taka możliwość, nawet teraz możecie wziąć telefon i zrobić fotkę tego magazynu.

 

 

Miejsce 2.

„Gap” 
Foto: Bartosz Pawlik
Rider: Bartosz Szwed
 

2 miejsce

 


Fotografuję w zasadzie, odkąd pamiętam. Robię to przede wszystkim z zajawki, ale udało mi się uczynić z fotografii swój zawód. Konkursowa fota to efekt koleżeńskiej ustawki, jaką zorganizowaliśmy w Lasku Wolskim w Krakowie. Spotkaliśmy się we trzech (ja, Bartek Szwed i Bartek Kiszala), żeby zrobić sesję Scottów, sama sesja jednak to już pełen spontan – wspólne jeżdżenie i szukanie kadrów.

 

Zdjęcie, które wysłałem na konkurs, lubię za to, że jest naturalne, na luzie, a pokazuje całkiem niezły lot. Ideałem byłoby, gdyby hopa była jeszcze większa, a odbicie w kałuży ułożyło się bardziej centralnie, ale i tak jestem z niego całkiem zadowolony.

Nie wyobrażam sobie zrobienia takiego zdjęcia telefonem: „zamrożenie” ridera w tak szybkim ruchu, w ciemnym lesie, bez lampy, bez synchronizacji lampy z aparatem byłoby niemożliwe. Tutaj zadziałał sprzęt. Nie układałbym jednak w kolejności ważności takich czynników, jak sprzęt, miejsce czy rider. Wszystkie czynniki, w tym też doświadczenie, pomysł i szczęście, są tak samo ważne w sportowej fotografii i to jest w niej najlepsze!

 

 

Miejsce 3.

„Exploring the World on Two Wheels II”
Foto: Bartłomiej Pawlikowski
Rider: Mariusz Bryja
 

3 miejsce

 

 

Fotografuję od końca 2018 roku, uwielbiam fotografować sportowy i górski lifestyle. Wiadomo – dobre strzały akcji bardzo cieszą, ale pokazanie przygody i ludzi, którzy w niej uczestniczą, jest równie ważne. Uwielbiam storytelling, który wynika ze zdjęć.


Konkursowe zdjęcie powstało podczas rowerowo-fotograficznego tripu w Dolomity, na który pojechałem razem z Mariuszem (reportaż z tego wyjazdu – Włoska Dolina Gherdëina – znajdziecie w „bikeBoard” #11–12/2020). To był chyba drugi dzień wyprawy – wybraliśmy się na górkę o nazwie Pic, blisko kultowej Secedy – miejscówka ze zdjęcia od razu przykuła moją uwagę, a światło też dołożyło swoje pięć groszy. Fotografowałem bezlusterkowcem Sony z obiektywem Tamron 70–180 mm f/2,8 – to bardzo kompaktowy set, idealny na górskie akcje. Mieliśmy chyba dwie próby zrobienia tej foty. Po akcji zjedliśmy sobie po prostu czekoladę, podziwiając strzeliste Dolomity. Wiem tyle, że był to świetnie spędzony czas. Dobry kontakt z Mariuszem i wspólne zrozumienie sprawia, że zawsze uda nam się zrobić „coś”, co podoba się ludziom. Właściwie nic bym w tym kadrze nie zmienił – ewentualnie mógłbym spróbować zrobić to szerszym szkłem, aby pokazać ogromną przestrzeń i piękne otoczenie, które nam tam towarzyszyło.


Zrobienie podobnego zdjęcia komórką jest możliwe, ale wtedy o tak małej głębi ostrości można jedynie pomarzyć. Ale sam kadr? – jak najbardziej jest do zrobienia.
Myślę, że w fotografii rowerowej najważniejsze jest doświadczenie, później rider, sprzęt fotograficzny, pomysł, miejsce, a na samym końcu szczęście.

 

 

Miejsce 4.

„Hail”
Foto: Grzegorz Bachórz vel Bachoorz
Rider: Michał Ziobro
 

4 miejsce

 

 

Moja przygoda z fotografią już trochę trwa. Zaczęło się chyba od małej kontuzji, która na jakiś czas wykluczyła mnie z jazdy na rowerze. Teraz staram się łączyć fotografię z pasją do sportu. Idealne połączenie to wspaniały dzień na rowerze lub na skiturach spędzony ze znajomymi, a do tego fajne zdjęcia na pamiątkę.


Na konkursowym zdjęciu uchwyciłem Michała Ziobrę na trasie DH Lux w Czarnej Górze. W maju wybraliśmy się na typowo treningowy wyjazd na Czarną, oprócz Michała był z nami między innymi Sławek Łukasik, Wojtuś Ranosz i Mateusz Smętek. Chłopaki miały poprawiać skilla, ja też miałem poprawić swojego skilla i robić zdjęcia. Część zdjęć robiliśmy z podchodzeniem, niektóre ujęcia były zaplanowane i powtarzane, ale spora część wyglądała tak, że ja czekałem na jakimś fragmencie trasy, a chłopaki latały na okrągło. Konkursowe zdjęcie to w zasadzie ostatnie zdjęcie, jakie tam zrobiłem. Było to drugiego dnia. W prognozie były burze, więc spięliśmy się rano, aby wykorzystać czas na maksa. Około 13:00 niebo zaczęło się robić czarne. Chłopaki były gdzieś na wyciągu, ja w lesie. Zaczęło padać. Lunęło tak intensywnie, że postanowiłem ewakuować się w jakieś zadaszone miejsce. Miałem już wsiąść na rower i zjeżdżać, ale dostrzegłem, że z góry ktoś jedzie. Szybko podbiegłem pod najbliższą hopę, przy okazji ujmując w drugim planie magiczne w tamtym miejscu drzewa. Zaczęło się prawdziwe oberwanie chmury. Serio, na zdjęciu i tak nie widać, ile tego deszczu tam było. Zrobiłem serię zdjęć, wrzuciłem aparat do plecaka, wsiadłem na rower, ale i tak byłem już cały przemoczony.
Zdjęcie wykonałem Canonem 7D mk II z obiektywem 70–200 mm f/2,8. W lesie z racji pogody było już dość ciemno, a zależało mi na „zamrożeniu” deszczu, w związku z czym mocno podbiłem ISO i skróciłem czas naświetlania.


Wybrałem to zdjęcie spośród masy innych właśnie ze względu na pogodę. Chyba każdemu zdarzyło się jeździć w deszczu, ale wtedy zwykle nie myśli się o robieniu zdjęć. Jednak MTB w połączeniu z deszczową pogodą tworzy niesamowity klimat. Gdybym mógł w tym zdjęciu coś zmienić, to chętnie zobaczyłbym tam większą hopę, z wyższym lotem. I miło byłoby, gdyby Michał zrobił tam akurat jakiegoś fajnego whipa.


Czy zrobiłbym to zdjęcie telefonem? Swoim na pewno nie, ale wiem, że aktualnie telefony mają coraz większe możliwości: wbudowane różne obiektywy, coraz lepsze matryce i przede wszystkim to, czym telefony robią robotę, czyli software. Myślę, że zdjęcie zrobione telefonem, który ma teleobiektyw i który radzi sobie w słabych warunkach, mogłoby wyglądać podobnie, aczkolwiek nie wiem, czy w takim deszczu zadziałałby dotykowy ekran. Nie zapominajmy, że najlepszy aparat to ten, który masz przy sobie.


Co jest najważniejsze w udanej fotografii rowerowej? Po pierwsze, jak zawsze, pomysł; po drugie, miejscówka; po trzecie, rider. Jeśli masz najlepszej klasy sprzęt, ale nie masz doświadczenia, to pomóc Ci może jedynie szczęście!

 

 

Miejsce 5. ex aequo

„Fiery Style”
Foto: Ewa Kania
Rider: (a właściwie pilot) Wojciech Czermak
 

5 miejsce

 

 

Fotografuję od 2006 roku. Głównym tematem, który mnie interesuje, jest reportaż, szczególnie sportowy oraz ludzie. Konkursowe zdjęcie pochodzi z reportażu wykonanego podczas zawodów Joy Ride na zakończenie sezonu rowerowego na Harendzie. Jak to na zawodach, miałam tam wielu „modeli” do poćwiczenia niektórych kadrów i jedynym ograniczeniem był dla mnie czas. W tym konkretnym przypadku znałam już miejsce, zastane warunki oświetleniowe bardzo mi odpowiadały i bardzo chciałam to wykorzystać, fotografując ridera w locie właśnie podczas jamu na najlepszego whipa w kontrze do nieba. Kadr był zaplanowany, nie chciałam korzystać z zewnętrznego oświetlenia i bardzo zależało mi na pokazaniu tego „płomiennego” klimatu towarzyszącego temu wydarzeniu.


W tym przypadku wykonałam serię trzech zdjęć, by uchwycić najlepszy moment whipa, co było dość trudne, gdyż nie było widać, skąd i kiedy wyskoczy zawodnik. Czekałam tylko na odpowiedniego ridera w locie i pyk! Zdjęcie zostało wykonane aparatem Nikon D850 z obiektywem Nikkor 24–70 mm f/2,8.


Lubię to zdjęcie za klimat, stylowego ridera i za dobrze uchwycony moment. Widać, że jest to jakieś wydarzenie (głowy widzów skierowane są w kierunku zawodnika, co dodatkowo skupia na nim uwagę). Do tego też płomienie tworzą „drogę” do zawodnika znajdującego się w mocnym punkcie kadru. Kiedy patrzę na to zdjęcie, miałabym ochotę trochę inaczej je skadrować. Rider idealnie prezentowałby się na tle zachodzącego słońca, ale warunki zastane były właśnie takie, jakie były.


Postęp technologiczny mknie jak szalony, więc nie zdziwiłabym się, gdyby to zdjęcie (nawet w trudnych warunkach oświetleniowych po zachodzie słońca) mogłoby być wykonane aparatem w telefonie komórkowym. W tym przypadku technologię powinien wspomóc refleks, by udało się uchwycić ten jedyny moment.


W fotografii rowerowej najważniejsze dla mnie jest jednak szczęście, później dobry rider, miejsce, pomysł, doświadczenie, a dopiero na szarym końcu sprzęt foto.

 

 

Miejsce 5. ex aequo

„Mgła w Kościelisku”
Foto: Paweł Starzyk
Rider: Jakub Gąsienica
 

5 miejsce

 

Fotografuję od sześciu lat, ale tak bardziej na poważnie od trzech. Uwielbiam fotografię sportową i outdoorową.


Zdjęcie miałem w głowie od początku sezonu rowerowego, inspiracją był JB Liautard (zwycięzca Photo of the Year 2019 Pinkbike, przyp. red.) – fotograf, który używa lamp błyskowych w trochę niekonwencjonalny sposób. Warunkiem powstania tego zdjęcia była mgła, więc kiedy tylko się pojawiła, napisałem do Kuby i 40 minut później spotkaliśmy się na Butorowym Wierchu w Kościelisku. Od strony technicznej była to dość trudna sesja, ponieważ wymagała użycia lamp błyskowych, a te przy dużej wilgotności powietrza czasem nie chcą współpracować. Na szczęście Kuba to twardy zawodnik i mimo mocno niesprzyjających warunków kilkukrotnie przejeżdżał w tym samym miejscu, dzięki czemu mogłem powtarzać kadr, aż do momentu, w którym byłem ze zdjęcia całkowicie zadowolony. Fota została zrobiona aparatem Sony A7III z obiektywem Tamron 28–75 mm f/2,8, przy użyciu dwóch lamp błyskowych ustawionych za riderem, które wyzwalane były w momencie robienia zdjęcia za pomocą urządzenia na moim aparacie. W związku z tym zrobienie tego kadru wymagało idealnego zgrania kilku składowych – musiałem zrobić zdjęcie w takim momencie, aby rider był idealnie w środku światła z lamp, by mogło się ono na jego sylwetce równo rozproszyć.


Uwielbiam zdjęcia sportowe, w których to natura gra pierwsze skrzypce, a sportowiec jest tylko dopełnieniem i ten kadr taki jest. Tajemniczy, ciemny, prosty las w połączeniu z mgłą sprawiają, że zdjęcie jest bardzo minimalistyczne. Często wykorzystuję takie warunki pogodowe, dzięki mgle miejsca, które wydają się mało interesujące, zmieniają się na tajemnicze i stają się bardzo fotogeniczne. Im brzydsza pogoda, tym bardziej lubię robić zdjęcia.


Gdybym w obecnej chwili planował zrobienie takiego zdjęcia, użyłbym innej ogniskowej. Brakowało mi trochę szerszego obiektywu, dzięki któremu na zdjęciu widoczne byłyby także czubki drzew. Myślę, że ogniskowa 20 mm byłaby idealna.


Zrobienie podobnego zdjęcia telefonem komórkowym jest niemożliwe, ponieważ telefony nie mają funkcji zdalnego wyzwalania lamp błyskowych, chociaż mam przeczucie, że niedługo może się to zmienić. Kolejny ważny aspekt to światło naturalne, a właściwie jego brak w takim miejscu jak ciemny, pogrążony w gęstej mgle las – większość telefonów kiepsko radzi sobie w słabych warunkach oświetleniowych, czego efektem mogłaby być nieostra postać ridera.


W rowerowej fotografii najważniejszy jest moim zdaniem pomysł, później odpowiednie miejsce, rider, doświadczenie, sprzęt fotograficzny, a chyba dopiero na końcu szczęście.

 

 

Miejsce 6.

„To infinity and beyond”
Foto: Szymon Nowacki
Rider: Marcin Wrucha
 

6 miejsce

 


Fotografować zacząłem około roku temu, na początku celowałem głównie w tematy związane ściśle z moim hobby, czyli rowery i kolarstwo grawitacyjne. Jednak po czasie zacząłem zagłębiać też inne tematy, takie jak portrety czy fotografia produktowa. Teraz jestem na etapie, że niezależnie od tego, co fotografuję, staram się to robić w trochę inny, kreatywny sposób.


Tamta sesja była połączeniem krótkiego planowania i masy improwizacji. Dowiedziawszy się o konkursie, postanowiłem odwzorować zdjęcie zrobione przeze mnie kilka tygodni wcześniej, gdy byłem z przyjacielem na nocnej „wyprawie” w górach. Do zrobienia zdjęcia użyłem mojego dość podstawowego, ale zaufanego sprzętu – aparat Sony A6300 + Sigma 
16 mm – szerokokątn...

Artykuł jest dostępny w całości tylko dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz bezpłatne konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż bezpłatne konto Zaloguj się

Przypisy