Dołącz do czytelników
Brak wyników

Otwarty dostęp , Inspiracje

30 października 2020

NR 44 (Październik 2020)

Z miłości do błota

81

Skąd bierze się cyklokros w życiu człowieka? Nie wiem. Z przedawkowania MTB? Z kapci w szosie? Z posiadania gravela? To ostatnie trochę nie pasuje, bo w życiu wielu osób cyklokros pojawił się przed erą graveli, zatem to nie to. Czy ten sport można kochać, jeśli nie jest się Belgiem albo Holendrem? Czy można chcieć uprawiać go z własnej woli? W tym błocie, deszczu, chłodzie i na trasach, którym często brakuje uroku? Czy to sport jedynie dla dzieciaków z gminnych klubów, których trenerzy pakują w busy i wywożą na puchary powiatu? Rozgrzewka, wyścig, herbata lana z wojskowego dystrybutora do styropianowych kubków, rzut oka na dekorację i do domu. Za oknem busa już zmierzch i unoszące się nad polami dymy z palonych w ogrodach liści. Mordor.

A potem człowiek wpada na takie Bryksy Cross w Gościęcinie albo na Owocowy Przełaj i widzi ten szał! Miejsca „pośrodku niczego” i mnóstwo ludzi na starcie. Setki osób przy taśmach; w czapkach, z czerwonymi nosami, w rękawiczkach i szalikach. Są dzieciaki, ale są i mastersi. Nie wszędzie jest tak, jak tam, ale ten sport nie jest fikcją. Zdają się uprawiać go wszyscy, którzy sięgali kiedykolwiek po podium w cross-country i w maratonach… prawie wszyscy. „Nieee!” – widzę niemal uśmiech Mai Włoszczowskiej i słyszę ton głosu, kiedy to powtarza zapytana o przełaje. „Za zimno!”. 

POLECAMY

45 minut ognia. W nogach. W płucach. W głowie. Pistolet, którego wystrzał jest często cichszy niż wybuch odpustowej petardy i ułamki sekundy po nim mózg wchodzi na najwyższy poziom skupienia. Obraca się wpięta w pedał noga, rower rusza, druga noga odrywa się od ziemi i precyzyjnie wstrzeliwuje się blok drugiego pedału. Nie ma miejsca na błąd. Nie ma miejsca choćby na odrobinę zawahania się. To musi wyjść za pierwszym razem. Jeśli nie wyjdzie, oni będą już przed Tobą i Ci uciekną. O długość koła, długość roweru, o 10 metrów. Za dużo, żebyś mógł sobie na to pozwolić, więc skup się! Nogi uderzają w pedały, ciało pracuje, ramiona prowadzą kierownicę, oddech dudni i świszczy. To walka, którą toczą Twoje emocje i ciało – nerwowość, którą zdusić może tylko niepohamowana radość z tego, że to robisz. Jeśli ta radość wygra, jeśli potrafisz, mistrzu Zen, sprawić, że spokój wygra z pośpiechem – będziesz chciał znów to przeżywać. Więc trenuj i nie bój się chłodu – nikt jeszcze nie zmarzł w czasie przełajowego wyścigu! 

Przypisy