Dołącz do czytelników
Brak wyników

Przygoda

29 czerwca 2022

NR 59 (Maj 2022)

Trutnov Trails 2022

0 206

Trutnov Trails to ośrodek ścieżkowy zlokalizowany w pobliżu całkiem sporego czeskiego miasta. Tak, nazywa się ono Trutnov. Ale baza i główny zwornik ścieżek zlokalizowane są w suburbiu Trutnowa, miejscowości Lhota, która nie grzeszy urokiem. Zabudowie z czasów głębokiej komuny brak wdzięku, dziwaczny rurociąg biegnący przez całą dolinę jakby żywcem przeniesiony z zakazanego miasta na Syberii. Budynek przy ulicy Lhoteckiej przerobiony na aktualną bazę ośrodka TT też ma złe proporcje, paskudne dobudówki i zakurzony, pokruszony beton parkingu. Nie wygląda to wszystko na centrum rozrywki.

 

POLECAMY

Kiedy mówię o tym Janowi Rejlowi – założycielowi tutejszych ścieżek, kiwa głową ze zrozumieniem i tłumaczy, jak zaczął tu działać, co aktualnie robią i jak to się ma do dalekosiężnych planów. Ich poznanie pozwala mi dostrzec sens w anarchizującym na pozór układzie ścieżek. Spróbuję go opisać i zrecenzować to, z czym mogliście spotkać się w okolicy Trutnova w minionym sezonie, i przedstawię zakres prac zrealizowany zimą, a Jan Reil opowie o planach i czego można się spodziewać w związku z tak burzliwym w ostatnim czasie rozwojem tego ośrodka.

 

 

Dokąd jechać?

Samochodem można dojechać do TT: albo od zachodu przez przejście graniczne w Lubawce, albo od wschodu przez Kudowę-Zdrój. Ale żadna z tras nie jest płynna, szybka czy szeroka. Drogi tu są bowiem niezwykle… malownicze. Do tego stopnia, że na 20 km warto zakładać ponad czterdzieści minut jazdy i nie mówimy o przejeździe rowerem. Gwarantuję jednak, że nie będzie to czas stracony, bo okolice są doprawdy przepiękne, a najpełniej przeżywa się go przed zachodem słońca. Aktualna baza podkreśla moje przekonanie, że Trutnov Trails jest dla przedkładających sytą jazdę nad przesiadywanie w uroczych ogródkach z sojową latte. Aktualne menu tutejszego wyszynku pasuje do jazdy rowerem i budowy ścieżek. Zamiast hipstersko, wegańsko i fit jest kalorycznie i burgerowo. Mają też Kofolę i ten drugi czeski napój, którego nazwa wyleciała mi teraz z głowy. Taki żółty i pieniący się. Możesz śmiało wejść ubłocony, bo obsługa jest przyzwyczajona też do łopat i kilofów.

 

Magnetyzm tutejszych szlaków przyciąga ludzi, których jestem ciekaw, a nastrój twórczości jest wyczuwalny. Kapitalny projekt Michala Marosiego „TT 29 hours” (uwieczniony na naszej okładce) pokazuje wspaniale, kto i po co przyjeżdża do Trutnova. Naprawdę warto obejrzeć ten film na UT. Zaparkować można pod bazą, ale liczba miejsc parkingowych wynosi chyba z pięć. Na szczęście jakiś kilometr od niej znajduje się obszerny parking, który pozwala nawet na kempingowanie i – jak zdradził mi Jan – pracujemy nad tym, żeby w najbliższych latach powstała tu baza podobna do tej, jaka jest w Rychlebach. Zaczęliśmy od tego, że spod parkingu wybudowaliśmy nową ścieżkę Trubka, żeby wygodniej dojechać do głównego zwornika ścieżek. I to jest słuszna sekwencja zdarzeń, potwierdzająca moją teorię: robić ścieżki, a nie czarować, zwłaszcza ze względu na rozgrzewkowy szeroki flow trail spod nowego parkingu wiodący też do aktualnej bazy w Lhocie.

 

Na południu ośrodka jest jeszcze parking leżący pod osadą Sedmidomi. Pozbawiony jest jednak praktycznie jakiejkolwiek infrastruktury, mieści dosłownie 20 samochodów i Jan poleca, żeby zostawić go spacerowiczom i wspinaczom, bo szybko się korkuje, a swobodny przejazd drogą, przy której jest zlokalizowany, jest istotny dla dojazdu ratowników. Zatem zanim zatarasujesz swoim autem przejazd, pomyśl, że od tego może zależeć coś więcej niż Twoja wygoda. Są jeszcze Markusovice, typowo czeska wieś ze szkołą, domem ludowym i piwiarnią serwującą całkiem niezły wyszynk. Żeby było śmieszniej - wszystkie te instytucje znajdują sie w jednym budynku. Wprawdzie miejscowość ta leży poza ścieżkami i dojazd do nich prowadzi na rympał przez pola i las, ale z pomocą kanadyjskiej aplikacji łatwo dotrzeć do odległego o kilkanaście minut rowerem Koziego Trailu, a reszta nawigacji będzie już łatwa.
 

1. Markousovice to malownicza wioska, z której można rozpocząć stromy asfaltowy podjazd na Bunkr Trail. 

 

 2. Ścieżka ta zaczyna się u podnóża wieży widokowej. Nawet jeśli nie jesteście miłośnikami takich atrakcji, akurat na tą warto się wspiąć, żeby sprawdzić, jak dostać się do piknikowej polany, o której napisałem w tekście.

 

 3. Po dojściu Hitlera do władzy w Niemczech Pierwsza Republika Czechosłowacka znalazła się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Dlatego na wzór francuskiej Linii Maginota rozpoczęto budować betonowe umocnienia. Lekkie i ciężkie fortyfikacje miały być wzbogacone twierdzami artyleryjskimi, takimi jak Stahelberg (na południe od Trutnova). Nie udało się zrealizować wszystkich planów. Mimo to w latach 1935-1938 na północnej granicy z ówczesnym niemieckim Śląskiem ukończono budowę blisko 10 000 lekkich i 265 ciężkich obiektów. 
To właśnie wzdłuż jednej z linii prowadzi Bunkr Trail i dosłownie co kilkadziesiąt metrów mija się takie jak ta budowle. Na mocy niesławnego układu monachijskiego, podpisanego 30 września 1938 r., rząd czechosłowacki, zdradzony przez własnych sojuszników - Francję i Wielką Brytanię, został zmuszony do wycofania się z pogranicza na rzecz Niemiec i porzucenia fortyfikacji, aby „uratować pokój w Europie". Nie udało się.

 


Miasteczko

Trutnov nie jest uzdrowiskiem, ma przemysłowy klimat, zwłaszcza od strony kompleksu Trutnov Trails, ale samo miasteczko jest ładne, stare i nastrojowe. Ponieważ położony jest strategicznie i przewalały się przez niego armie i wojny, w związku z tym pamiątek militarnych jest tu mnóstwo. Od pomników z czasów napoleońskich, przez pamiątki słynnej bitwy w czasie wojny prusko-austriackiej, aż do nowożytnych fortyfikacji, kiedy to u progu II wojny światowej Czechosłowacja wybudowała jeden z największych systemów obronnych Europy w formie fortów, schronów i innych betonowych umocnień. Do naszych czasów dochowały się w stanie doskonałym, bo nigdy ich nie użyto.

 

Imponujący Fort Stachelberg leży na północ od Trutnova i jest nie tylko nieużywaną twierdzą w dobrym stanie. Wystawa (szkoda, że tylko po czesku) pokazuje, co i dlaczego poszło nie tak. A usłużny kanał z filmami podpowiada, jak państwa kupują sobie potężnych sojuszników i jak się takie deale kończą, co zwłaszcza w obecnych czasach robi przygnębiające wrażenie. Nieważne. Chodzi mi o to, żeby przedstawić, że jest tu co robić nie tylko na rowerowym siodełku. Jedliśmy w Českej Hospodzie, gdzie panuje prawdziwie czeski klimat i menu, a kelnerzy są w ten uroczy sposób bezczelni, że aż chce się tu wracać. Umieją dowcipnie doradzić, bo menu jest tylko po czesku.

 

W Porici, innej nieodległej od ścieżek restauracji, jedzenie też jest w porządku i można usiąść w ogródku nad rzeką. Jednak najbardziej egzotyczny klimat odnaleźliśmy we wspomnianej wcześniej – umieszczonej w szkole (sic!) – piwiarni w Markusovicach. Zaskakującą „ozdobą” jest taka kolekcja zdjęć pieknych „dam”, że wysiada wystrój każdego warsztatu wulkanizacyjnego. Wchodząc, dosłownie nie wiadomo, co z oczami zrobić. Na szczęście można siedzieć na zewnątrz, gdzie jest cicho, sielsko i bardzo po czesku.
 

4. Początek ścieżki Strilna jest spektakularny. 

 

 5. Ogromne bunkry i małe „przydomowe” schrony rozsiane są wszędzie, ich eksploracja z całą pewnością nie jest bezpieczna, ale za to jaka interesująca. 

 

 6. Przy bazie TT znajdują się stojaki do naprawy rowerów oraz wypożyczalnia i przynależący do niej warsztat.

 


Ścieżki

Ogólna długość tras wynosi ponad 50 km. Aktualnie kompleks składa się z kilku rejonów zlokalizowanych na różnych wzniesieniach. Nie przekraczają one wysokości 700 m n.p.m. (tylko Bunkr Trail przekracza – o osiem), dzięki czemu ośrodek otwierany jest już pierwszego kwietnia i zamykany w listopadzie. W tym roku już w kwietniu dało się jeździć bez zahamowań, a oficjalne otwarcie najwrażliwszych ścieżek nastąpiło w połowie miesiąca. Region jest suchy i skalisty, decydują jednak uzgodnienia z myśliwymi, którzy tworzą w Czechach potwornie silne lobby.

 

Krytyczny dla jakości ścieżek jest początek wiosny, kiedy to grunt wieczorami zamarza, a w dzień się topi, co powoduje erozję gliniastych odcinków flow. Właśnie z tego powodu, jedną ze ścieżek – w 2022 r. otwarto dopiero 23 kwietnia. Rozrzucenie poszczególnych rejonów utrudnia łączenie ich w jeden sensowny przejazd bez kombinowania ze szlakami pieszymi czy drogami. Ścieżki, takie jak króciutka Żiletka albo rozległy rejon zbudowany wokół Bunkr Trail wraz z powiązanymi z nim wariantami, czyli ADR Express oraz Rybrcoul, są w zasadzie do osobnej eksploracji. Ten ostatni może być kanwą do naprawdę długiej wycieczki, w której znajdzie się wszystko. Pozostałe stanowią jeden zespół i można je wykorzystywać w całości, przejeżdżać z jednej na drugą, mieszać wariantami, bo się przecinają, i nawet do podjazdów wykorzystywać przepiękny singiel podjazdowy o nazwie Pansky Stoupak. To daje przeżycia ścieżkowe o dużej wartości.

 


W bB#3/2016 negatywnie zrecenzowałem Bunkr Trail. Ścieżka ta znacznie się przez te parę lat zmieniła. Przedzielona jest na dwie części, a jej esencją nie są wyłącznie łomot, bandy i hopy. Stanowi osobną historię i warto się dowiedzieć, po jaką cholerę tuż po wielkim kryzysie czechosłowacki rząd budował jeden z największych kompleksów umocnień na świecie. Zawiłości polityki, interesów gospodarczych, sojuszy militarnych, zdrady i brutalnych zagrań, z którymi się wiążą, są naprawdę pasjonujące i można sporo się o tym dowiedzieć, korzystając z wiedzy zgromadzonej na wystawie w Stachelbergu. Kłopot polega tylko na tym, że Czesi traktują to jako atrakcję narodową i ani przewodnicy, ani sama wystawa nie odpowiada na wszystkie pytania w innych językach.

 

Na Bunkr Trail warto też wspiąć się na wieżę widokową, z której można dostrzec nie tylko piękne panoramy, lecz także całe strategiczne założenie tutejszych fortyfikacji. Wprawdzie czytelnik „bikeBoardu” nie po to jedzie do Trutnova, żeby zwiedzać betonowe schrony i bunkry, ale jeśli dosłownie się o nie ociera ochraniaczem… Budowle te wzmagają nastrój tajemniczości, tej nieco zarośniętej i rzadziej odwiedzanej części kompleksu TT. Na początek ścieżki warto dostać się z Markusovic i skorzystać z zielonego szlaku pieszego, który otacza szerszym łukiem grzbiet. Wiodąca wprost na skalny grzebień ścieżka jest, zwłaszcza z rowerem na plecach, bez sensu. Jazda na południowy wschód zielonym szlakiem o nazwie Stezka Na Jastrebky przez łąki opłaca się.

 

Google i fullface założyliśmy pod wieżą widokową, ale to był średni pomysł, bo choć początek ścieżki jest żwawy i obfituje w zaskakujące zwroty, progi, skały i onieśmielające ekspozycje, to jednak spora część to trawersy i małe podjazdy. Finał pierwszej części, kiedy jeździliśmy tu ostatnio, był tym bardziej zagmatwany, że nowe odcinki o wysokim stopniu trudności, które go przecinają dopiero powstawały, piszemy o nich dalej. Po dojechaniu do drogi z Lhoty zaczyna się przejazd przez szerokie łąki. Enduroszału nie ma, ale są za to kapitalne panoramy i… bunkry. I to jakie! W kępach drzew ukrywają się gigantyczne umocnienia i naprawdę warto zboczyć, żeby się im przyjrzeć. W górskim siodle zaczyna się ładny podjazdowy fragment bunkra. Za nim nastąpiły największe zmiany i pojawiło się sporo nowych odcinków.

 

Flowowaty Rybrcoul oznakowany na czerwono pozwala poskakać i jest poprowadzony tak, żeby można było też zobaczyć przestrzeń przejazdu, co jest rzadkością. Niebieskie są dość łatwe i też oferują płynność przejazdu, a wszystkie ścieżki tej części kompleksu zbiegają się i po paru kilometrach asfaltowania można dojechać do zielonego szlaku podjazdowego zasadniczej części Trutnov Trails albo ciut dalej do bazy ośrodka z knajpą, pamiątkami, piwem i stojakami do naprawy rowerów.
 

 7. Sekcja Whistler leżąca na szlaku Pod Jeskynkou wygląda niepozornie, ale za zakrętem zaczyna się ostry hardkor.

 

 8. Floutek kończą ogromne bandy. Żeby skorzystać z całej ich szerokości, trzeba się nieźle rozpędzić i odważnie wyjść na pionowe ściany.

 

9. Na ścieżce Boulder jeździ się po bulderach. W labiryncie wielkich jak samochody skał udało się poprowadzić płynną linię. 

 


Kozi Kameny, czyli główna część kompleksu

Drugą kulminację Trutnov Trails tworzą Kozi Kameny (632 m n.p.m.), z tego szczytu w stronę Lhoty spadają dwie całkiem różne ścieżki. Pierwsza z nich to Pernikovy Trail. Jest to dość ciekawa, dzika, kręta i umiarkowanie – jak na tutejsze możliwości – skalista ścieżka. Ważniejszy jest jednak Floutek. Jest to łatwa trasa flow, która śmiałym odkosem odchodzi od górnej partii Koziego Trailu. Trasę zaprojektował Canadian Gravity Logic, czyli firma należąca do Toma Pro Prohaski, twórcy legendy Whistler Park. Jaroslav Lučan, kolega Pro, nadzorował budowę i każdy metr pokazuje kanadyjski kunszt oraz znakomite czeskie wykonanie.

 

Ścieżka ma już parę lat i należy do najpopularniejszych i wcale nie widać tego po nawierzchni. Początek łatwo się rozwija, bandy są bardzo dobrze ukształtowane, a łuk zakrętów poprowadzony tak, że do przełęczy można zjechać bez dotknięcia hamulca i pedałowania. Istny cud inżynierii flow. Można oczywiście pocisnąć dynamicznie, ale wówczas stoliki robią się za krótkie i się je przelatuje. Z samego pompowania to najbardziej inspirująca dla początkujących ścieżka w naszej części świata. Po krótkim podjeździe dojeżdża się do charakterystycznych band. Mnie to się trochę nie zgadza, bo jest tu strasznie fajnie. Nawet zaawansowanym włosy się podnoszą pod kaskiem.

 


Pozostałe ścieżki omówimy, grupując je zgodnie z poziomem trudności. Kozi Trail uzyskał rating niebieskiego, jest łatwy i przejezdny dla początkujących ze względu na nachylenie i nawierzchnię. Użytkownicy fulli będą zachwyceni, innych wytrzepie, ponieważ dużo tu jazdy po kamieniach wielkości umywalki, a szpar nie zafugowano. Radzę zwrócić uwagę na miejsce, w którym skinny po kłodzie wyjeżdża z lasu na ogromną przestrzeń (jest tu też chicken line). Kierująca się na zachód dróżka przez pola (Stezka Na Jastrebky – już o niej pisałem) pozwala dotrzeć do magicznego miejsca. Kępa drzew na środku gigantycznej łąki pod górką o zabawnej nazwie Hura to najlepsze w tej części Czech miejsce na piknik o zachodzie słońca. Jest nawet miejsce na ognisko i huśtawka. Cudownie.

 

Jadąc dalej Stezką Na Jastrebky, można dojechać do Markusovic i dalej na grzbiet, z którego wyjeżdża się na początek Bunkr Trail. Jeśli zrezygnujesz z tego przystanku, Kozi nabiera rumieńców. Kontrowersyjny wall ride… jest kontrowersyjny, ale Michal Maroši wyglądał na nim niesamowicie. Środkowa część daje cudowne poczucie flow i jeśli chcesz, żeby ktoś niejeżdżący zapałał miłością do MTB, zabierz go tu. Najlepiej zrób tak, żeby na parking powyżej Bohuslavic dojechać Kozim tuż przed zmrokiem. To przeżycie graniczne, po którym ludzie rzucają pracę, biorą kredyty na drogie rowery enduro, zapisują się na szkolenia z jazdy… Zasadniczo odwala im na maksa. Ale pozytywnie.

 


Wzdłuż krawędzi słynnego skalnego urwiska biegnie Modrinovy Trail i jest płaski, a endorfin dodaje tylko to, że w dwóch, trzech miejscach jedzie się dosłownie tuż obok przepaści. Pionowa ściana obfituje w drogi wspinaczkowe i zdarza się przejechać przez linę ubezpieczającą wspinaczy. Rowerowo są na Modrinowym miejsca przecudowne, są takie sobie, ale końcówka jest rozkoszna i zapewnia poczucie przepływu, choć jedzie się po nierównym skalnym domino, małych skałach i kamieniach. Trzęsie jak cholera.

 

 

Czarne

Do końca opisu zostały mi jeszcze trzy ścieżki, dla których warto tu tłuc się kilka godzin samochodem. Oznaczono je na czarno i to oznaczenie jest szczere i prawdziwe. Za najłatwiejszą z czarnych tras uważamy liczący aż 2,5 km Boulder. Nazwa nawiązuje do bloków skalnych, przez które przejeżdża się po drodze. Bywa pusto po bokach i włosy podnoszą się na przedramionach, a mrowienie w palcach daje przyjemne wyrzuty endorfin, ale nie ma większych niespodzianek i łatwo kontrolować prędkość. Trail Pod Jeskynkou cieszy się opinią najstraszniejszego i rzeczywiście słynna sekcja Whistler przekrac...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy