Dołącz do czytelników
Brak wyników

Porady

11 maja 2019

NR 29 (Kwiecień 2019)

Okiem bikefitterki

0 175

Coraz częściej kobiety odkrywają uroki kolarstwa. Bywa, że inspirują się swoimi drugimi połówkami, skoro bowiem on tyle czasu poświęca rowerowi, to może rzeczywiście coś w tym jest. Z wieloletnich obserwacji rynku rowerowego wynika, że kobiety poświęcają mnóstwo czasu i energii, aby wybrać wymarzony rower. Dobierają do tego odpowiedni strój rowerowy, buty, kask, rękawiczki, tak aby całość prezentowała się znakomicie. Kolejnym etapem jest specjalizacja i wynikająca z niej emancypacja, ponieważ nie wszystko, co dobre dla mężczyzn, sprawdza się u kobiet. W naszym studio od 2011 r. prowadzimy bardzo dokładne badania i statystyki wszystkich sesji bikefittingu. Z naszych usług skorzystało ponad tysiąc osób, w tym 132 panie. Oto moje spostrzeżenia dotyczące dopasowania roweru dla kobiet. Ale nie jest to tylko artykuł dla nich. Uważam, że powinni zapoznać się z nim także partnerzy przyszłych kolarek, żeby uwzględniając różnice płci, skutecznie doradzić odpowiednie rozwiązania.

 

Bez względu na płeć proces bikefittingu rozpoczynamy od określenie profilu kolarza – oceny jego celów, siły i możliwości. Poznajemy słabe punkty, historie kontuzji, urazów oraz aktualny stan zdrowia. W wywiadzie, trwającym najczęściej pół godziny, dowiadujemy się, jak długo klient lub klientka jeździ na rowerze, ile kilometrów przejeżdża w sezonie, z jaką częstotliwością i w jakim celu trenuje. Z naszej analizy wynika, że ok. 70% pań wskazała, że chce startować w zawodach rowerowych. W ich wypadku głównym celem było zwiększenie efektywności jazdy (prędkości i aerodynamiki). Absolutnie wszystkie kobiety chciały jednak osiągnąć bardziej komfortową pozycję. Szczególnie ważne było to u osób rozpoczynających swoją przygodę z kolarstwem.

Okazuje się, że badane zawodniczki spędzają średnio 11 godzin na treningu w tygodniu i przekręcają korbą rowerową prawie 60 000 razy. Dziewczyny, które jeżdżą rekreacyjnie – średnio o połowę mniej. Wystarczy zbyt nisko ustawione siodło albo krzywo przykręcone bloki do butów rowerowych, aby wygenerować długotrwały problem zdrowotny.

Ale bikefitting nie kończy się na ustawieniu siodełka i kierownicy. To holistyczne podejście, wykorzystujące osiągnięcia nauk związanych z anatomią, biomechaniką, fizjoterapią, ergonomią czy aerodynamiką. Dlatego ustawiając pozycję kolarza, współpracujemy z ortopedami, fizjoterapeutami i masażystami. Zdarza się, że kierujemy osoby badane do specjalisty, aby sprawdzić, jakie są przyczyny kontuzji lub długotrwałego bólu, i ostatecznie je wyeliminować. Okazuje się, że bywają związane z wykonywaną pracą zawodową, siedzącym trybem życia, uprawianymi innymi dyscyplinami sportu lub wypadkami, np. komunikacyjnymi. Mamy cały czas w głowie to, że w wypadku niepoprawnie ustawionego roweru niektóre kontuzje mogą się utrwalać, a nawet pogłębiać, rehabilitacja zaś nie pomoże, jeżeli nie wyeliminujemy przyczyny. Dlatego tak ważna jest współpraca między bikefitterem a fizjoterapeutą.

Bikefitting nie kończy się na ustawieniu siodełka i kierownicy. To holistyczne podejście, wykorzystujące osiągnięcia nauk związanych z anatomią, biomechaniką, fizjoterapią, ergonomią czy aerodynamiką.

 

Pozycja na rowerze powinna chronić stawy przed kontuzjami i wynikającym z nich bólem. Niestety, ponad 60% badanych przez nas pań umówiło się na sesje ze względu na poważne dolegliwości bólowe i – w naszej ocenie – zgłosiło się stanowczo za późno. Najczęściej zgłaszanym problemy był ból w okolicach pośladków i spojenia łonowego, wynikający ze źle dobranego siodełka rowerowego. Kolano też jest doskonałym barometrem złej pozycji na rowerze. To dlatego znalazło się na drugim miejscu wśród zagadnień, na które skarżyły się moje klientki. Jak się okazuje, duża ich grupa ma problemy po urazach w innych sportach, najczęściej po wypadkach narciarskich, w tym po rekonstrukcji więzadeł. To wymaga specjalnych zabiegów prowadzących do uzyskania optymalnej pozycji, w jakiej mają pedałować. Ponadto panie uskarżały się jeszcze na: drętwienie dłoni (37 przypadków), problemy w obrębie obręczy barkowej (24 przypadki), bóle w odcinku szyjnym (34 przypadki), piersiowym (14 przypadków) i lędźwiowym (34 przypadki) oraz piekący ból stóp.

Każda z tych dolegliwości ma swoją konkretną przyczynę lub jest wypadkową kilku problemów, które można i należy wyeliminować. Ale dojść do tego można dopiero po przeprowadzeniu precyzyjnej i całościowej oceny anatomicznej. Pokonuję ją w 20 krokach, co zabiera mi średnio pół godziny. Badaniu podlega budowa stóp, wygięcie przodostopia, naturalna pozycja kolan, miednicy, rotacje, różnice długości kończyn, rozstaw guzów kulszowych (miejsc, w których mocują się mięśnie), krzywizny kręgosłupa, zakres elastyczności poszczególnych stawów i grup mięśniowych. Stosuję wiele testów pokazujących siłę mięśni oraz stopień przykurczu i elastyczności. Zawarte w ocenie anatomicznej informacje stanowią przewodnik, a zastosowane testy pozwolą zdefiniować ograniczenia ciała wymagające zmiany ustawienia poszczególnych części roweru. Większość bikefitterów pomija ten etap, stosując metodę szybkiego dopasowania roweru, która poprawnie nazywa się „sizing” i służy do lepszej obsługi klienta przy sprzedaży roweru. Uważam, że sprawdza się to wyłącznie u osób, które nie zgłaszają dolegliwości bólowych i zależy im na krótkim czasie obsługi. Z naszych doświadczeń wynika jednak, że pominięcie oceny anatomicznej całkowicie zmienia obraz osoby badanej. Bo ideałów nie ma, a bez diagnostyki nie da się zrozumieć specyficznych przyczyn każdego problemu. Dopiero po zakończonej ocenie anatomicznej pojawia się pełen obraz kolarza, zawierający historię, doświadczenie rowerowe, możliwości i ograniczenia fizyczne klienta. Z tą wiedzą można stworzyć harmonię między ciałem a rowerem. Najważniejszym celem dopasowania roweru jest znalezienie pozycji neutralnej. Poszukiwanie optymalnej pozycji odbywa się w trakcie piętnastostopniowej analizy. Dla zadowalającego efektu musi zająć dwie lub – w bardziej skomplikowanych sytuacjach – więcej godzin.

 

Punkty styku

Najważniejsze są trzy punkty styku rowerzysty z rowerem: siodło/miednica, stopa/pedał i dłonie/kierownica. Podstawowym warunkiem biomechanicznym jest równa pozycja na siodle i osiągnięcie symetrii biomechanicznej. Zapewnia ona równomierny wydatek energetyczny w ciągu całego cyklu obrotu pedałami, co wpływa na liniowość pracy stawu kolanowego w stosunku do stawu biodrowego i stopy. To chroni staw kolanowy. Z kolei właściwa wysokość siodła rowerowego minimalizuje stres wywołany obciążeniami rzepki w trakcie pedałowania. Neutralna pozycja pozwala na symetryczny rozwój zginaczy w stosunku do prostowników każdego ze stawów. Dzięki temu układ mięśniowo-kostny pracuje efektywniej, chroniąc stabilizatory boczne, czyli mięsień smukły i pasmo biodrowo-piszczelowe.

Piętnastostopniowa analiza rozpoczyna się od najważniejszego elementu, czyli doboru odpowiedniego siodła: jego szerokości, długości dosiadu, kształtu, twardości wyściółki. Należy uzyskać pozycję, w której główny ciężar ciała spoczywa na miednicy, a dokładnie na dwóch guzach kulszowych i kościach łonowych. Przy nieprawidłowo dopasowanym siodle (najczęściej bywa ono za wąskie) dociskane są naczynia krwionośne, tkanki miękkie, nerwy. Pojawia się ból i zaburzane jest dotlenienie sąsiadujących tkanek. Objawia się to drętwieniem i może prowadzić do uszkodzenia nerwów przez mechaniczny ucisk, upośledzenia funkcjonowania narządów rodnych, powtarzających się stanów zapalnych okolic intymnych i problemów z oddawaniem moczu, a w skrajnych wypadkach nawet krwiomoczu. Największym problem...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy