Dołącz do czytelników
Brak wyników

Turystyka

20 maja 2019

Niby Nic... Val di Non

0 174

Czy włoskie doliny w ogóle trzeba komuś przedstawiać? Jest jedna, która się skryła przed wszędobylskimi turystami pomiędzy dwoma sławnymi koleżankami – Val di Non. I chociaż non to po włosku znaczy „nic”, rowerowo ta dolina to jest naprawdę coś.

Gdzieś pomiędzy Doliną Słońca (Val di Sole) a Doliną Jezior (Val di Laghi) znajduje się Dolina Niczego (Val di Non). Zaborcze sąsiadki pozbawiły ją możliwości nazywania się jakkolwiek, bo co zostanie z Włoch jeżeli odejmiemy wodę i słońce? Góry! Ale przecież pierwszy człon – dolina – sam w sobie zakłada ich nieobecność. Jakby nie patrzeć, nazwa Val di Non sugeruje raczej ziejącą pustkami przestrzeń. Czy to nazwa spowodowała brak rozgłosu czy obecność Gardy – nie wiem. W Dolinie Niczego, chociaż spolszczona nazwa przywodzi na myśl niezbyt optymistycznego filozofa, można doświadczyć najprawdziwszego dolce vita. Słodszego niż gdziekolwiek indziej, bo bez milionów turystów, wszędobylskich kamperów i zgiełku, który za tym wszystkim idzie. A poza sezonem, który kończy się tam z końcem sierpnia, trudno spotkać kogokolwiek.

 

 

Val di Non nie jest typową alpejską doliną. Odróżnia się przede wszystkim szerokością...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy