Dołącz do czytelników
Brak wyników

Napędy 2020

Artykuł | 16 października 2019 | NR 35
31

Małe firmy projektowe mogą bardzo poważnie zmienić wizję konkretnych rozwiązań. Ich pomysły często odmieniają losy cywilizacji, tak było z chlebem (ktoś przypadkowo doprowadził do fermentacji ciasta i powołał do życia zakwas) i przerzutką konstrukcji Tulio Campagnolo, przez którą ludzie skarleli i stali się bardziej wygodniccy. Dziś obserwujemy, jak giganci technologii powoli tracą zainteresowanie u widzów wyczekujących zmiany. Jednak wciąż trudno sobie wyobrazić sytuację, w której wszystkie wymienione poniżej produkty zdominują rynek technologii zmiany biegów.

TRP DH 7

Trzy i pół roku temu rozpoczęliśmy prace nad tym projektem. Jednak tak naprawdę pierwszy rok polegał głównie na przeszukiwaniu bibliotek patentowych, żeby zmieścić się z naszym rozwiązaniem w bezpiecznym miejscu – perfekcyjną angielszczyzną powiedział mi Luis Tsai, produkt manager TRP DH7. I rzeczywiście, jeśli wpiszesz w patentgoogle hasło „bicycle derailleur”, wyskoczy 6310 wyników, z czego większość opisuje rozwiązania zastrzeżone przez Shimano, trochę przez Campagnolo i nieco przez SRAM. Wprowadzający nowe rozwiązanie rzeczywiście musi być czujny. „My zarejestrowaliśmy aż siedem patentów na naszą przerzutkę – mówił z dumą Tsai – bo światowej sławy sportowiec, Aaron Gwin, bardzo jasno zdefiniował swoje potrzeby. Chciał, żeby łańcuch nie podskakiwał, potrzebował zabezpieczenia przerzutki przy zahaczeniu o przeszkodę i wymagał szczególnej ergonomii manetki. Kiedy zaczęliśmy rozmawiać z mechanikiem Aarona, Johnem Hallem, okazało się, że także on ma ciekawe spojrzenie na tak wydawałoby się ograny temat jak przerzutka rowerowa”. Zaproponował specjalną blokadę obrotu wokół osi „B” – to przegub w osi, którą dokręca się przerzutkę do ramy. Hall Lock pozwala docisnąć przerzutkę „na amen”, dzięki czemu tylko sprężyna wózka dopasowuje pętlę łańcucha do konkretnego przełożenia na kasecie, a sama przerzutka działa z niewiarygodną precyzją. Ale kiedy potrzeba wyjąć koło, wystarczy odpiąć „blokadę Halla”. Hall Lock pełni funkcję bezpiecznika w razie uderzenia przerzutką o przeszkodę. Zapięta jest mocno, ale przy uderzeniu ustępuje, co pozwala uratować ją przed zniszczeniem. W sporcie, w którym właściwie jeden przejazd decyduje o kolejności na podium, to szczególna wartość. Wózek ma sprzęgło krzywkowe, którego siła podlega regulacji, lecz samo sprzęgło też można wyłączyć. „Stosujemy inny mechanizm niż wszyscy, choć jego rola jest dokładnie taka sama jak u naszej konkurencji: łańcuch nie podskakuje na wybojach i przerzutka może działać precyzyjniej” – powiedział mi Luis Tsai. Blokada wózka wydaje bardzo szczególny dźwięk, podobny do bębenka drogiej piasty. Manetka też jest szczególna, prestiżowe są wykonane z włókna węglowego cyngle i pokrywa. Ale ważniejsza jest krzywa, po jakiej przemieszcza się cyngiel do zrzucania na szybsze. „To manetka typu push-push. Zwykle mała dźwignia zaosiowana jest wraz z dużą. Aaron zażyczył sobie liniowego ruchu małej dźwigienki. I rzeczywiście tak jest dużo wygodniej zrzucać na mniejszy tryb kasety” – wyjaśnia Luis Tsai, a ja naciskając manetkę na displeju, grzecznie się z nim zgadzam. Innym potwierdzeniem przewag może być fakt, że obecnie aż cztery zespoły – łącznie z Gwinem – ścigają się na przerzutkach TRP: Commencal, YT Scott i Intense, ale z drugiej strony dźwięczy mi uszach wypowiedź Dirka Bellinga, globalnego dyrektora marki i szefa marketingu. „To bardzo niszowy produkt, a my wykładamy 1,3–1,4 miliona dolarów na marketing”. Zadziała? Pewnie tak, zwłaszcza że TRP na następne dwa lata zapowiada ofensywę nowych produktów. Tsai zdradził tylko, że interesują ich różne napędy... 
 


EAGLE 0-52

Dwunastorzędową kasetę o zakresie przełożeń wynoszącą aż 578% można było zobaczyć na stoisku Now8, chociaż firma nie ukrywa, że wyprodukowało ją KCNC. 
W porównaniu ze standardową kasetą SRAM Eagle zmieniono nie tylko zakres, ale także stopniowanie przełożeń: 52–45–40–34–30–26–23–18–15–12–10–9. Ze względu na najmniejszą koronkę kaseta jest zgodna tylko z bębenkiem XDR, ale nie wymaga specjalnego wózka przerzutki. Producent stwierdził, że w niektórych ramach bardzo duża różnica między najmniejszą a największą zębatką może sprawiać problem w prawidłowym wyregulowaniu przerzutki, dlatego w zestawie z kasetą otrzymujemy komplet specjalnych kółeczek wózka przerzutki. Ich wielkość jest standardowa: 12 i 14 zębów, lecz trzy nieosiowo ustawione otwory pozwalają na regulację przesunięcia ich względem osi wózka (oznaczone jako 3 mm, 4 mm i 5 mm). Jeżeli po prawidłowym wyregulowaniu przerzutki na jednym skraju kasety drugi nie działa perfekcyjnie, należy przestawić kółeczko na inny otwór i w ten sposób doregulować działanie przerzutki. Kaseta waży 325 g i trzeba za nią zapłacić 299 euro. 
 


CERAMIC SPEED DRIVEN w 2019 r.

Kiedy w ubiegłym roku Ceramic Speed zaprezentował DrivEn, Jason Smith samotnie obsługiwał małą wystawkę. Większość zblazowanych reporterów patrzyła na niego jak na szaleńca. Mnie przypominał Dawida szykującego procę.
Lubię takich, dlatego zagadałem i dopiero na drugi dzień potężne media rowerowe rzuciły się na niego z kamerami. Z mojego filmiku na YouTubie jestem dumny, ponieważ był pierwszy i zrobił niezły „obrót”. W tym roku wielkie stoisko wydzielone z powierzchni Tacx obsadzone było przez kilka displejów z różnymi wersjami Driven (nowa pisownia) i obsługiwane przez kilkanaście osób w czarnych uniformach Ceramic Speed. Kiedy przyszedłem tam rano pierwszego dnia targów Eurobike, globalne telewizje rowerowe targowały się ze sobą o dostęp do mistrza ceremonii. Nie miałem na to czasu, zwłaszcza że frontman musi dbać o wizerunek i lepiej trzyma język za zębami od ambitnych współpracowników. Taki jestem przebiegły.

„W zeszłym roku to była tylko idea”
Rozpoczął Alex Rossenbery: „Pokazywaliśmy tylko jeden prototyp i wydruk koncepcji, który filmowałeś. W 2019 r. jesteśmy znacznie dalej: mamy rozwiązanie dla fulli, znamy odpowiedź, czy Driven działa w rowerze MTB, czy można za jego pomocą zmieniać przełożenia oraz o ile efektywniejszy aerodynamicznie jest nasz system względem przerzutkowego”.
Kluczowa dla sensowności rozwiązania Driven jest zmiana przełożeń. Ubiegłoroczne prototypy tylko ją zakładały. Na tegorocznym Eurobike zobaczyliśmy działające rozwiązanie problemu zmiany biegów. Wbrew pozorom koncepcja jest znacznie prostsza niż w wypadku przerzutki zewnętrznej i o wiele prostsza niż w dowolnej piaście z planetarną zmianą przełożeń. Jednak dla jej przyswojenia niezbędne jest nowe słownictwo, do którego jeszcze nie przywykliśmy. Po pierwsze, brak łańcucha wymaga opanowania pojęcia „wałek napędowy”, który w Driven, tak jak w seryjnej Alfa Romeo Guilia, wykonany jest z włókna węglowego. Kolejnym elementem niezbędnym do zrozumienia zasady działania jest idea zębnika (pinion). To rozeta z umieszczonymi na obwodzie łożyskami ceramicznymi, które wchodząc w kontakt z kłami przekładni, przekazują moment siły z wałka na koło. I to była ta prosta część. Po co są tam łożyska? Nie, wcale nie chodzi o to, że Ceramic Speed ma zapasy, które chce upłynnić, tylko o zmniejszenie tarcia w czasie styku z kłami przekładni. Analogicznie przewaga przekładni łańcuchowej nad planetarną wynika właśnie z obecności łożysk w łańcuchu (114 lub 116). W „planetarce” tarciu przeciwdziała wyłącznie olej w obudowie. W systemie przerzutkowym zębatki ślizgają się na rolkach umieszczonych na sworzniach łańcucha – to właściwie takie małe i nieuszczelnione łożyska. Z ich obecności właśnie bierze się niebywała sprawność przekazywania sił za pomocą łańcucha, określana na ponad 90% procent. Ceramic Speed – mistrzowie w poszukiwaniu marginal gains – twierdzą, że ich system przekazania mocy może pochwalić się sprawnością bliższą 100%. Dokładniej opisałem to w bB 8/2018.
 


Teraz o zmianie przełożeń. W Driven zamiast kasety jest tarcza z koncentrycznie umieszczonymi kłami, która dosłownie replikuje działanie zespołu zębatek znanych nam od lat 40. XX w. Uwaga, zbliżamy się do sedna idei zmiany przełożeń za pomocą zębnika. Umieszczony jest on na wałku napędowym i za sprawą serwomotoru przesuwa się na nim w przód i w tył, żeby pinion zazębiał się z kolejnym kręgiem kłów na tarczy. Każdy krąg kłów odpowiada za kolejne przełożenie. Idea prosta, ale realizacja zmiany biegu – niekoniecznie. Clou rozwiązania jest genialny pomysł, który przywodzi na myśl działanie dwusprzęgłowej skrzyni biegów w samochodach. Otóż rozeta zębnika podzielona jest na dwie niezależnie przesuwane połowy. Naciskając przycisk zmiany biegów (elektroniczny i bezprzewodowy, ma się rozumieć), niezazębiona połówka przesuwa się w kierunku wybranego „trybu kasety”, czyli kręgu kłów, dlatego kiedy wałek obróci się tak, że łożysko na rozecie może się zazębić, wszystko jest już gotowe do akcji, bez jednego zgrzytu! Przez krótki moment zasprzęglone są kły sąsiadujących kręgów. Rozsprzęglenie tarczy z ostatnim kłem drugiej połówki zębnika powoduje, że serwomotor automatycznie łączy obie połówki zębnika. W ten sposób zmiana przełożenia następuje w ciągu jednego obrotu wałka. Osiągnięto tempo zmiany biegów rzędu 20 ms, dalece przewyższające obecnie stosowane systemy! 
Ale myli się ten, kto uważa, że to jedyny ambitny cel, jaki zespół projektowy Ceramic Speed postawił przed sobą. Zębata tarcza wygląda wprawdzie świetnie, może być lżejsza od kasety, prawdopodobniej lepiej się oczyszcza, jest też bardziej płaska, więc pozwoli lepiej rozłożyć kołnierze piasty. Jednak jej największą wadą jest to, że przesunięcie niepodzielonego na połówki zębnika było możliwe wyłącznie w trzech rządkach kłów na jej obwodzie (w kasecie HG jest właściwie podobnie). W pozostałych miejscach tarczy kły zasłaniają się wzajemnie i zwyczajnie nie przepuszczą łożysk rozety. Co gorsza, synchronizacja przesuwu monolitycznego zębnika musiałaby być anielsko precyzyjna i następować dokładnie w chwili, kiedy otwiera się „okienko”. Mówimy o mikroskopijnych częściach sekundy. Bez podziału zębnika na połówki całą ideę Ceramic Speed mógłby sobie wystawiać na displejach przez następne dekady. Prawdziwym celem inżynierów firmy było jednak takie zaprojektowanie systemu, żeby obsłużył go tylko jeden silniczek – bo dwa byłyby zbyt ciężkie, zbyt duże i energochłonne. Ale o tym napiszę innym razem. W każdym razie udało się im i Ceramic Speed pozostało już tylko jedno wyzwanie: wystarczy „tylko” nauczyć się fabrykacji genialnego zaiste rozwiązania.

Kiedy pojawi się w sprzedaży?
„Prototyp zmieniający przełożenia biegów działa już zadowalająco przy pięciu przełożeniach, pracujemy nad kolejnymi. 
Na razie sprawdziliśmy nasz jednobiegowy system do pręd...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy