Dołącz do czytelników
Brak wyników

Otwarty dostęp , Felieton

5 stycznia 2022

NR 56 (Styczeń 2022)

Miękkie granice strefy komfortu

0 323

Kiedy w wigilię Bożego Narodzenia 2016 roku wyszłam z domu o godzinie 11:10, by przejechać w ten dzień swoje 62,5 kilometra do całkowitej puli 500 kilosów pokonanych od wigilii do sylwestra, hardo twierdziłam, że się nie poddam. Jednak po 10 minutach jazdy w lodowatym wietrze miałam ochotę pieprznąć tym w cholerę. Wychodząc w ten dzień z domu, łamałam bowiem swoją fundamentalną zasadę, że zimą, poza absolutnie skrajnymi wyjątkami, nie jeździ się na rowerze.
Po siedmiu dniach byłam u kresu mojego wyzwania, mając na koncie dwie gleby na lodzie w lesie, spóźnienie na ważną kolację jednego dnia i spożycie kolacji w McDonaldzie baaardzo daleko od domu innego dnia, trzykrotne, przeprowadzone z użyciem metod eksperymentalnych, suszenie doszczętnie przemoczonych butów i parę innych przygód. Jechałam właśnie pociągiem do pracy (gdyż skończył mi się urlop), na haku obok mnie wisiał rower, a ja wiedziałam, że ten ostatni roboczy dzień tamtego roku będzie doskonały, gdyż będę mogła wrócić rowerem do domu: 66 kilometrów.
Tamten dzień istotnie był doskonały, ale to w żadnej mierze nie było przyjemne wyzwanie, było zimno, mokro, ślisko, ciemno i powoli, baaardzo powoli! Jednak Rapha Festive 500 nauczyła mnie kilku rzeczy i fundamentalnie zmieniła moje podejście do kilku innych. Najważniejszą z nich była nauka, że ani deszcz, ani ciemności nie stanowią dla kolarza przeszkody, trudność może stanowić natomiast głęboki śnieg. Ż...

Artykuł jest dostępny w całości tylko dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz bezpłatne konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż bezpłatne konto Zaloguj się

Przypisy