Dołącz do czytelników
Brak wyników

Przygoda

10 marca 2019

NR 23 (Sierpień 2018)

Lechnica

0 133

 

Podobno ktoś gdzieś, ktoś coś od kogoś... Jesienią ubiegłego roku wybrałem się tam po raz pierwszy – kompletnie nieprzygotowany, nawet bez właściwego roweru. Ale kiedy wróciłem do domu od razu zacząłem się pakować na następny wyjazd. A nawet zabrałem aparat. Po powrocie wiedziałem jedno: potencjał jest, widoków nie ma... ale jakby chmury opadły, zanim spadną wszystkie liście... Eksploracja ta pozwoliła przygotować się do profi sesji zdjęciowej i już, już mieliśmy wsiadać do auta kiedy sprawdziłem okoliczne kamery na stokach i... okazało się że jest już biało. Znowu się spóźniliśmy i trzeba było czekać aż do wiosny. Ale ona wreszcie przyszła.

Za każdym razem kiedy przyjeżdżaliśmy do Lechnicy debiutanci nie mogli się nadziwić, że takie ścieżki zbudowano tuż za granicą, a stali bywalcy nadal cieszyli się jazdą. Aktualnie to dwie pętle. Spica i Griftof.

Wiedzcie, że czytając to wydanie właśnie ruszył Gvizd który ma być enduro opcją wykorzystującą podjazd na Griftofa. Jego trudność będzie polegać na znacznie mocniejszym nachyleniu i większych przeszkodach.

Ale szykuje się jeszcze niespodzianka. Mamy tu w okolicy stary nieczynny wyciąg. Chciałbym go wyremontować żeby w weekendy mógł wywozić chętnych na dwie traski zjazdowe. Wiesz gdzie jest Krzyż na Griftofie? – pyta Jozo. A właściwie Jozef Musala, wójt Lechnicy. Odpowiadam, że wiem. No, niedaleko, dosłownie sto metrów od niego jest ostatnia podpora wyciągu. Tam będą się obie zaczynać. Jeszcze w tym roku będzie można po nich jeździć. I szukam finansowania na remont wyciągu... – mówi Jozo. Pomysł jest o tyle genialny, że ścieżki zjazdowe spadną na inną stronę niż zjazd Griftofem i będą dodatkiem, a nie uzupełnieniem kompleksu więc wszyscy, którzy za wyciągami nie przepadają dalej będą mogli cieszyć się ciszą, śpiewem ptaków i widokami. Ale jak to się wszystko udało? Pytam wójta. – Jestem wójtem od roku 2015 i jak oceniałem potencjał rozwoju wsi to przyszła mi idea – turystyka. No, mamy fajne widoki, to pewnie górska turystyka, hej. Co teraz leci w świecie? Rowery...no i tak “poczala idea o gorskem kolowaniu". – słowackim w wersji dla Polaków mówi Jozo. Musala zaczął od uzgodnień, pozyskiwania zezwoleń i sposobów jak takie ścieżki budować. Natrafilem na czlowieka – Jan Tekel – to jest szef SLOMBA – to co u was je POMBA. No i pokazałem mu tereny, pogadaliśmy i kiedy zapytał, kim chce to robić opowiedziałem o programie dla bezrobotnych. Ale się śmiał! Ale ja wierzyl, że da se wszystko jak sie chce... Zimą 2015/2016 Jozef Musala załatwiał pozwolenia. Było to o tyle trudne, że Lechnica leży na granicy Parku Narodowego więc samo zezwolenie od zarządu Lasów, Parku i mieszkańców nie jest wystarczające. Potrzebne było „pozwolenie wojewodske!” Z tym, że każdy Słowak, ekolog aktywista czy zawodowy ochroniarz, jeśli tylko mu ścieżki w lesie przeszkadzają, mógł je oprotestować – tłumaczy Musala. Ale udało mu się. Pozyskał nawet finansowanie wynagrodzenia dla czterech bezrobotnych. I na wiosnę 2016 zaczęli budować Griftofa. Do września był gotowy, a wójt znowu zabrał się za papierologię, żeby w kolejnym sezonie powstała Spica. Rok minął, Spica działa. Teraz finalizują Gvizda i dwie trasy zjazdowe... Musala mówi: Ja pokazuje Tekelowi widoki i miejsca w których może iść trasa, on wymyśla przebieg i ukształtowanie. Potem ja chodze przez dzien a wieczor jestem w urzedzie... To tylko tak łatwo wygląda – mówi, czym budzi mój szczery śmiech, bo zastanawiam się, czym zajmują się urzędnicy po drugiej stronie przepięknego Dunajca. Ale widać w nim niepokój, pytam o co chodzi. Mamy jesienią wybory samorządowe i zobaczymy czy mnie wybiorą. Jozo, a potrzeba słowackiego paszportu żeby na ciebie głosować? – pytam. Zachłystując się śmiechem odpowiada Duzo bajkerow by chcialo dac mieszkanie tutaj zeby bylo mozna glosowac. Wioska nie mialaby 250 mieszkancow ale 1000. Razem pękamy ze śmiechu. 

 

Spica 

Oba podjazdy, nie tylko na Spicę, są doskonale opracowane i zbudowane. Nie są zbyt płaskie ale mądre prowadzenie pozwala bez zatrzymywania się wyjechać na górę umiarkowanie dobrze przygotowanym kondycyjnie rowerzystom a nawet ich starszym dzieciom. Są na tyle łagodne, żebyś chciał cisnąć i na tyle strome i kręte, że jeśli rzeczywiście pragniesz KOMa wymaga to skupienia. Podjeżdża się gęstym świerkowym lasem, który koi swoim cieniem w upały, chroni przed ulewą i ciągle zasypuje ścieżkę igliwiem. Dzięki szpilkom zagęszczanie i żwir nie są tu do niczego potrzebne. Glina jest całkowicie uszczelniona.

Podjazdy już teraz wyglądają naturalnie i tak jakby były tu od zawsze. Tylko solidne mostki świadczą o tym, że nie są wydeptane przez kozice i wędrowców. Nie wiem który jest lepszy, więc obstawiam ten na Griftofa bo jest dłuższy. Jednak na początek z...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy