Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat

18 marca 2020

Kolarstwo w czasach zarazy

76

Sezon 2020 z pewnością przejdzie do historii jako wyjątkowy ze względu na pandemię i wysiłki związane z jej spowolnieniem. Odwołano lub przełożono wiele słynnych wyścigów: Strade Bianche, Milan-San Remo, Tirreno-Adriatico, flandryjsie klasyki, Paris-Roubaix, Liège-Bastogne-Liège , Flèche Wallonne, Giro d’Italia, i wiele innych… Władze wielu regionów apelują o pozostanie w domach i ograniczenie kontaktów towarzyskich. Jak w tej sytuacji podtrzymywać kolarskie hobby? Na szczęście technologia trenażerów i połączonych z nimi platform internetowych bardzo się rozwinęła w ciągu ostatnich kilku lat.

 

Uliczne kryterium lub nawet wyścig etapowy w salonie

Zwift to wirtualny świat, w którym można się poruszać przy pomocy avatara kontrolowanego trenażerem. To obecnie najpopularniejszy i najszybciej się rozwijający się serwis, mimo, że podobne opcje mają inne, mniejsze platformy. W Zwifcie dostępnych jest kilka światów – wirtualne reprezentacje prawdziwych tras wyścigów – po centralnym Londynie i okolicach, mistrzostw świata z 2015 w Richmond, USA, mistrzostw świata w Innsbrucku z 2018 oraz wirtualna wyspa Watopia bardzo luźno oparta na prawdziwym miejscu na południowym Pacyfiku. W każdym ze światów można wybierać trasy o różnej długości i ilości podjazdów. Podobnie jak w grach MMO (massively multiplayer online game) w rodzaju World of Warcraft, wszyscy użytkownicy w danym świecie są dla siebie widoczni i mogą ze sobą współdziałać. W Zwifcie inne widoczne jadące postacie, to prawdziwe osoby używające platformy w tym samym czasie. Kierunek jazdy po drogach w Zwift można kontrolować z klawiatury, ale wygodniej aplikacją na telefonie – eksperymentalnie możliwe jest też kierowanie przez skręcenie kierownicą na której zamocowany jest smartfon. Prędkość w wirtualnym świecie jest odzwierciedleniem wysiłku na trenażerze – konkretnie ilości generowanych W/kg. Można po prostu jeździć, można dołączyć do grupy (wirtualny opór powietrza spada), wziąć udział w jednym z zaplanowanych wyścigów, lub uruchomić sesję treningową wybraną z katalogu, stworzoną samodzielnie lub zaimportowaną. Można się też umówić ze znajomymi i spotkać na wspólną jazdę „w wirtualu”. Niedawno dodano opcję, w której kilka osób może się umówić na wspólną sesję treningową i jechać razem mimo różnego wytrenowania. W tego typu sesji analogicznej do wspólnej sesji w studiu spinningowym wspólna jazda jest oparta na mocy progowej (FTP) – jeśli kilka osób wykonuje to samo ćwiczenie na podobnym poziomie indywidualnych wydolności – np. 80% FTP, będą jechały razem połączone niewidzialną gumką. Prędkość jazdy grupy jest w takiej opcji miarą kompletnie umowną. Na trasach są wyznaczone segmenty, na których można rywalizować o KOM/QOM w wewnętrznej klasyfikacji Zwift, a po uruchomieniu synchronizacji do Strava, również tamtejszej.

 

[Apla] 15 marca na Zwift zaczyna się wirtualna wersja jednej z najcięższych etapówek MTB - Absa Cape Epic (w tym roku odwołanej w realu). 26 marca zaczyna się pierwszy wyścig gravelowy, a polską grupę zwiftową można znaleźć na Facebooku – ZTPL. Jest nawet polska liga…

 

 

 

 

Na siłę do podłączenia do Zwifta wystarczą nawet rolki i czujnik prędkości, ale taka konfiguracja ogranicza funkcjonalność. Minimalna sensowna konfiguracja sprzętowa do Zwifta to jeden z 87 wspieranych klasycznych trenażerów i czujnik prędkości BT lub ANT+ sparowany z komputerem. Zwift ma w bazie profile mocy poszczególnych konstrukcji i przy założeniu, że użytkownik nie oszukuje i ustawi na stałe proponowany poziom oporu potrafi przeliczyć prędkość na szacowaną moc, która z kolei jest podstawą wszystkiego, co dzieje się w Zwifcie. Najlepsza konfiguracja to jeden z ponad 40 kompatybilnych inteligentnych trenażerów. Nachylenie drogi i aerodynamika przekładają się dzięki nim na automatycznie zmieniające się i bardzo realistycznie odczuwane zmiany oporu.

 

 

Obóz treningowy w garażu

Początki Sufferfesta to filmy zmontowane z relacji z wyścigów profesjonalistów, jakie można zobaczyć w telewizji i krajobrazowych przejazdów przez najpiękniejsze trasy kolarskie wyprodukowanych przez Col Collective z nałożonymi sugestiami treningowymi. W czasach, kiedy nie było połączenia między materiałem video a trenażerem, ważne było utrzymanie uwagi trenującego. Ciekawe montaże i specyficzne poczucie humoru charakterystyczne dla imprez w towarzystwie rowerowym po kilku piwach (tylko po angielsku) są niesamowicie wciągające i mimo kompletnego braku elementów społecznościowych, trudno się na tej platformie nudzić. Wchodząc w poetykę platformy użytkownik zostaje „obywatelem Sufferlandii” uszlachetniającym ducha poprzez ukochanie „cierpienia” w trakcie interwałowych treningów symulujących różne typy wyścigów i budujących elementy kolarskiej formy. Obecnie Sufferfest oferuje pełną gamę opcji połączeń z urządzeniami treningowymi w tym kontrolę nad trenażerem (tryb ERG). Od tego sezonu program treningowy został rozwinięty i opiera się na 4 parametrach mocy – 4DP „4 Dimensional Power”: sprinterskiej (neuromuscular) - 5 sek, wysiłku beztlenowego - 1 min, maksymalnej mocy tlenowej (MAP) – 5 min i dobrze znanej mocy progowej – 20 min. Do pełnego wykorzystania platformy zalecane jest wykonanie 60-cio minutowego testu „Full Frontal” po którym użytkownik poznaje swój kompletny profil. Biorąc pod uwagę, że zawodnik specjalizujący się w kryteriach ulicznych ma inne potrzeby niż startujący w Gran Fondo lub triatlonista, może wybrać cel. Znając wszystkie parametry może być bardziej selektywny w wyborze elementów do ćwiczeń.

 

Sufferfest wychodzi poza trening ściśle rowerowy. W ramach abonamentu dostępne są również filmy instruktażowe poprawiające technikę pedałowania, są ćwiczenia jogi dla kolarzy poprawiające zakres ruchomości, elastyczność i wzmacniające mięśnie głębokie oraz gorset mięśniowy korpusu. Jest też program ćwiczeń mentalnych poprawiających koncentrację i motywację, a nawet zalecenia dietetyczne – w ten sposób serwis tworzy kompleksowy program indywidualny za ułamek kosztu ekwiwalentu w realu. Brak funkcji społecznościowych nie obniża wartości serwisu. Niedawno dodano też kalendarz do budowania indywidualnych planów treningowych i zintegrowano dodatkowo płatne konsultacje prawdziwych trenerów. W ramach abonamentu dostępne są plany od 3 do 10 tygodni skoncentrowane na góry, Gran Fondo, jazdę na czas, triatlon, cyklocross oraz XC część z nich na 3 poziomach zaawansowania. Nieprzerwane połączenie do Internetu nie jest konieczne. Filmy można ściągnąć na lokalny dysk i odtwarzać w aplikacji bez połączenia z siecią.

 

 

 

 

Podróże z gabinetu

Siłą serwisu FulGaz i podobnych, np. Kinomap jest nieustannie rozbudowywana baza wysokiej rozdzielczości filmów z najpiękniejszych tras na świecie, w tym praktycznie wszystkich znanych podjazdów z Grand Tourów. To platforma o nastawieniu przygodowo-turystycznym. FulGaz nie ma planów treningowych i nie jest dostępny tryb ERG. Aplikacja steruje jedynie trenażerem tak, by odwzorować obciążenie zsynchronizowane z wyświetlanym filmem. Tempo wyświetlania jest dostosowane do wysiłku na trenażerze, co powoduje nienaturalne efekty w przypadku jazdy wolniejszej niż kolarz który nagrał film, lub, co niełatwo osiągnąć – jazdy szybszej. FulGaz działa z trenażerami klasycznymi z czujnikiem prędkości, klasycznymi z mocomierzem na rowerze, a najlepiej, jak większość, z interaktywnymi trenażerami automatycznie symulującymi nachylenia. Aplikacja jest dostępna jedynie na iOS, ale FulGaz oferuje możliwość ściągnięcia filmów na czas braku połączenia z siecią. Technicznie filmiki w formacie mp4 działają na dowolnym odtwarzaczu, ale bez kontroli trenażera i realizmu sam film traci większość powabu do poziomu braku frajdy. Oprócz opisanej funcjonalności, Kinomap umożliwia wrzucanie swoich filmów i darmowe korzystanie z tych uploadowanych przez społeczność. Można też kupić poszczególne filmy „premium”.

 

 

 

 

Rodzaje trenażerów

Prosty z czujnikiem prędkości

Najprostszy i najtańszy zestaw pozwalający na połączenie z platformami interaktywnymi to jakikolwiek trenażer, w którym tylne koło opiera się na rolce, której opór wytwarza wirnik powietrzny, olejowy lub magnetyczny oraz standardowy bezprzewodowy czujnik prędkości ANT+ lub BT przydatny również w jeździe na zewnątrz. Najlepiej wybrać urządzenie rekomendowane przez wybrany serwis. Połączona aplikacja będzie rozpoznawała poziom wysiłku, ale prędkość i przełożenie na trenażerze nie koniecznie będą odzwierciedlone w świecie aplikacji. Obciążenie trenażera można zmieniać samodzielnie jeśli ma manetkę poprawiając tym powiązanie prędkości na trenażerze z tym, jaką prędkość pokazuje aplikacja.

 

Prosty z miernikiem mocy na rowerze

Prosty trenażer z miernikiem mocy na rowerze jest rozwiązaniem dobrym dla precyzji treningu. Marka trenażera nie będzie miała znaczenia, ponieważ połączona aplikacja będzie reagować na dane z mocomierza. Precyzja treningu będzie oparta na pomiarze, a nie szacowaniu mocy. Realizm przełożenia obciążenia na ruch w aplikacji będzie lepszy niż z samym prędkościomierzem, ale prędkość jazdy w realu może się różnić od świata aplikacji. Trening, w którym to kolarz jest cały czas odpowiedzialny za dostosowywanie generowanej mocy uczy rozkładania sił.

 

 

 

 

Interaktywny z pomiarem mocy

Trenażery interaktywne potrafią płynnie zmieniać obciążenie niezależnie od prędkości. Nie potrzebują do tego manetek tylko połączenia z urządzeniem kontrolującym komunikującym się z nimi przez protokoły ANT+ FE-C lub BT FTMS. Prawie wszystkie trzeba podłączać do zasilania. Dostępne są 2 typy inteligentnych trenażerów: tradycyjne z rolką pod tylne koło i z napędem bezpośrednim, które wpina się w rower zamiast tylnego koła. Kiedy w podłączonej aplikacji zaczyna się podjazd, opór trenażera wzrasta. Kluczową funkcją inteligentnego trenażera jest tryb ERG – dynamiczne dobieranie oporu do kadencji tak, żeby moc potrzebna do jazdy dokładnie odwzorowywała zadany element treningu w aplikacji – np. interwał. W trybie ERG nie ma potrzeby zmiany przełożeń przy interwałach.

 

Kluczowe parametry trenażerów

Maksymalna moc oporu – trenażery różnią się pod względem maksymalnego oporu, jaki potrafią wytworzyć. Przy podawaniu tego parametru producenci czasem podają też minimalną prędkość niezbędną do osiągnięcia deklarowanej wartości. Proste trenażery osiągają 900-1200W przy 30 km/h. Najlepsze urządzenia do 2500W. Planujący ćwiczenia sprintów mogą potrzebować dobrze ponad 1kW, drobnemu amatorowi trenującemu do triatlonu wystarczą możliwości większości dostępnych urządzeń.

Symulacja nachylenia – opór wszystkich trenażerów rośnie wraz z prędkością, ale oprócz tego wiele modeli może zwiększać opór niezależnie od prędkości symulując nachylenie drogi. W tanich rozwiązaniach ma to postać „klików” niepowiązanych ze stopniami nachylenia, w trenażerach inteligentnych jest to skalibrowane. Producenci deklarują możliwość odwzorowania podjazdów od 10 do 25% niezależnie od prędkości.

Waga koła zamachowego – jadąc w terenie kolarz rozpędza całego siebie i rower – 70-100 kg lub więcej. Na trenażerze rozpędzone jest tylko tylne koło i elementy trenażera. Im cięższe koło zamachowe tym bardziej realistycznie będzie zachowywał się trenażer. Najtańsze trenażery mają wirniki 1-2 kg. Najlepsze ponad 20 kg lub wirtualne, elektrycznie symulujące do 120kg.

 

Niezbędne akcesoria – wentylator, mata, ręcznik i woda

Około 75% mocy generowanej przez kolarza (niezależnie od wytrenowania) idzie w ciepło, więc przy jeździe na 250W robi de facto za farelkę o mocy 0.75 kW. Przy bardziej intensywnej jeździe na trenażerze łatwo o zalanie potem podłogi i nawet o niebezpieczne przegrzanie organizmu. Wentylator jest koniecznością nawet w nieogrzewanym garażu. Modele biurkowe są zwykle zbyt mało wydajnie. Lepiej zaopatrzyć się w bardziej wydajny wentylator lub tzw. cyrkulator. Ustawienie urządzenia z „półprofilu” pozwala na efektywniejsze chłodzenie. Mata pod trenażer zabezpieczy podłogę i pomoże wyciszyć wibracje. Minimum to tania mata do jogi. Przy tym wyborze trzeba się pogodzić z małą szerokością ochrony i trudniejszym czyszczeniem. Najlepsze są dedykowane maty z twardszej, łatwozmywalnej gumy. Mimo otwartego okna i wentylatora przydaje się ręcznik, którym można też zabezpieczyć kokpit i przód roweru przed korozją od kapiącego potu. To istotne nawet przy ramach karbonowych, bo i one mają korodujące stalowe lub aluminiowe nity lub śrubki przy gniazdach okablowania. Wodę lub izotonik najlepiej popijać jak podczas jazdy w plenerze i wyrabiać poprawne nawyki nawadniania.

 

 

Czujniki i standardy komunikacji

ANT+

Najpopularniejszym protokołem czujników obsługiwanych przez aplikacje i serwisy treningowe jest ANT+. Jego odmiana pozwalająca na kontrolowanie trenażerów to „FE-C”. Dobre aplikacje pozwalają na podłączenie kilku czujników na raz np. tętna, mocy, prędkości i kadencji i dodatkowo trenażera, który może też mieć zintegrowane mierniki. Niektóre smartfony, zwłaszcza droższe modele Samsung i Sony obsługują ANT+ natywnie, do innych można podłączyć odbiornik fizyczny via USB OTG. Przy planowanym wykorzystaniu do treningu urządzenia mobilnego, lepiej sprawdzić czy trenażer i czujniki mogą komunikować się przez BT. Do wykorzystania ANT+ na PC lub Mac trzeba dokupić odbiornik USB - od ok. 70 zł. Marka odbiornika zgodnego ze standardem ANT+ nie ma znaczenia.

 

 

Bluetooth Smart

Coraz więcej serwisów treningowych obsługuje Bluetooth Smart ze standardem kontroli trenażerów FTMS. Ten protokół jest szczególnie przydatny dla preferujących tablety i smartfony, ponieważ nie wymaga dokupywania odbiorników (iPhone 4s oraz iPad gen 3 i nowsze z aktualną wersją iOS, Android 4.3 i nowsze). To, że komputer ma wbudowany BT nie oznacza niestety automatycznie, że wybrana aplikacja czy serwis i posiadany czujnik BT będą chciały ze sobą rozmawiać. W Windows szanse są małe, chyba, że to najnowsze urządzenie, z Mac nie starszym niż 2-3 lata powinno być OK. Dla Windows i Mac najbezpieczniejszy jest zewnętrzny odbiornik na USB ANT+.

Przypisy