Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat

3 czerwca 2019

NR 30 (Maj 2019)

Godziek Brothers live

0 998

Podczas gdy spora liczba naszych czytelników aktywnie spędzała sobotę, my byliśmy wyjątkowo zajęci. Mimo fantastycznej pogody i doskonałych warunków nie mogliśmy sobie pozwolić nawet na odrobinę radości na rowerze. A to wszystko dzięki BikeExpo – Narodowy Test Rowerowy, podczas którego nie dość, że mogliśmy z Wami porozmawiać, to mieliśmy kilka zadań specjalnych do wykonania. Jednym z nich zajął się nasz redaktor prowadzący, Miłosz Kędracki, który miał przeprowadzić rozmowę z dwoma najbardziej rozpoznawalnymi polskimi riderami – Dawidem i Szymonem Godźkami.

Miłosz Kędracki: Szymonie, niestety, jesteś dziś sam, twój brat, słyszałem, że jest wciąż gdzieś na trasie i niestety nie będzie mógł dziś tu być z nami. A szkoda, bo byłem przygotowany na spotkanie z dwoma braćmi. Bardzo interesuje mnie niesamowita historia, która wydarzyła się na naszych oczach, mamy bowiem do czynienia z dwoma fantastycznymi riderami, rodzeństwem. Jesteśmy ciekawi, jak doszliście do tego poziomu, który w tej chwili reprezentujecie. Szymonie, kiedy zacząłeś jeździć na rowerze?
SG: Zacząłem jeździć w 2007 roku. Mój brat Dawid, który jest młodszy o trzy lata, jeździł już wtedy od trzech lat. On zaczął, gdy miał 11 lat, ja zacząłem, mając 14–15 lat. Od tamtego czasu zaczęliśmy jeździć praktycznie codziennie razem, w każdą pogodę, nawet gdy padało. Zawsze razem, zawsze na rowerze.

MK: Jeśli wrócimy do wczesnych wspomnień, to kto pierwszy dostał rower od rodziców – ty czy twój brat?
SG: Brat. (śmiech) On był pierwszy. Pamiętam, że to był Leader Fox Dragster.

MK: Pierwsze się pamięta.
SG: Kiedy on miał ten rower, to ja jeździłem na jakimś składaku. Wtedy sypaliśmy jakieś małe hopki i skakaliśmy. Mój składak się łamał, ale ojciec nauczył mnie spawać, więc mogłem go sam naprawiać. (śmiech)

MK: Sam spawałeś?
SG: Tak, sam.

MK: To znaczy, że jesteś multitalent, zatem nie było tak, jak w innych rodzeństwach, że starszy brat przekazuje swój pierwszy rower młodszemu.
SG: Właśnie u nas było trochę na odwrót. On pierwszy zaczął, a ja się później wkręciłem. Ja zawsze chciałem jeździć na motorze i dążyłem do tego. Nie udało się. Nic z tego nie wyszło, ale później wpadł do głowy pomysł, że może na rowerze. Podjąłem decyzję, że jeśli nie zrobię salta w tył w tydzień, to odpuszczam temat.

MK: I zrobiłeś?
SG:
I nie zrobiłem. (śmiech)

MK: Wracając do motorów, wspomniałeś o MX. Jest taka postać w twoim życiu – dziadek Brunon. Czy to był taki archetyp pomysłu na to, żeby jeździć na czymś dwukołowym, robiąc te wszystkie dziwne rzeczy?
SG: Nie, to od początku w nas gdzieś głęboko siedziało, że robiliśmy głupie rzeczy. Pamiętam, jak kiedyś – byliśmy wtedy dużo młodsi – wykopaliśmy minihopeczkę i na tych składakach skakaliśmy w pole, miękkie, świeżo zaorane. Chodziło o to, żeby przelecieć przez kierownicę i się wywrócić. Myślę, że to był też klucz, by nauczyć się wywracać w taki sposób, żeby się nam nic nie działo, zazwy...

Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów



Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!

Przypisy