Dołącz do czytelników
Brak wyników

Sport

10 maja 2019

NR 25 (Październik 2018)

XCO sezon 2018

0 161

Chociaż nie można powiedzieć, że sezon XCO się definitywnie skończył, to najważniejsze imprezy mamy już za sobą. Sprawdzamy, co działo się na pucharowych trasach, kto potwierdził świetną swoją dyspozycję, a kto zaskoczył… pozytywnie lub nie.

 

Mistrzostwa Świata

Lenzerheide, Szwajcaria. Ojczyzna dwóch kolarskich znakomitości, czyli Nino Schurtera i Jolandy Neff, dzierżących tytuły mistrzowskie z 2017 roku... i już możecie sobie wyobrazić, jak wiele emocji towarzyszyło kolejnemu starciu o tęczowe koszulki.

Wielu kibiców śledzących kobiece zmagania w XCO zadawało sobie pytanie: czy Jolanda Neff obroni tytuł mistrzyni świata i wywalczy ponownie złoto? A może Dunka Annika Langvad? A my – Polacy – dodawaliśmy: a może nasza Maja Włoszczowska? Tymczasem młodziutka Amerykanka Kate Courtney zaskoczyła niejednego kibica i eksperta, sięgając po zwycięstwo jako czwarta w historii cross-country obywatelka USA, pierwsza od czasu złotego medalu Alison Dunlap w 2001 roku.

Do ataku jako pierwsza tego dnia przystąpiła Langvad, wyrabiając sobie przewagę nad goniącymi ją Courtney i Batty. Dunka wydawała się kontrolować wyścig z 35 sekundami w kieszeni. Courtney zgubiła Batty na czwartym okrążeniu i ruszyła w pogoń za Langvad, która straciła trochę czasu przez upadek.

Z tego duetu zaatakowała Amerykanka i urwała bardziej doświadczoną zawodniczkę, by wjechać na metę z przewagą 47 sekund i zadziwiać kolejnych pasjonatów XCO szukających wyników w internecie. Jesteśmy dumni także z dziewczyn ścigających się na co dzień w Kross Racing Team. Jolanda Neff i Maja Włoszczowska pojechały bardzo dobry wyścig.

Wyścig elity mężczyzn tradycyjnie rozgrywany był w ostatni dzień mistrzostw. To wtedy emocje sięgają zenitu. Tak było i tym razem, kiedy Nino Schurter przed „swoją” publicznością po raz siódmy wywalczył tytuł mistrza globu! Choć wcześniej już sześć razy podnosił ręce na mecie MŚ w kategorii elity, bez wątpienia te mistrzostwa były dla niego wyjątkowe, bo jego dom od Lenzerheide dzieli zaledwie 20 minut drogi.

Szwajcar zaatakował już na pierwszym okrążeniu i jedynie Włoch Gerhard Kerschbaumer był w stanie utrzymać jego tempo. Duet jechał razem przez większość wyścigu, a na początku finałowej rundy Włoch nawet uzyskał niewielką przewagę. Na to jednak nie mógł sobie pozwolić Schurter, który prędko go dogonił i jeszcze przyspieszył, na co rywal nie był już w stanie odpowiedzieć. Szwajcar na mecie wśród tysięcy swoich kibiców zameldował się z przewagą 11 sekund. Po brązowy medal sięgnął Mathieu Van der Poel. Można więc powiedzieć, że czołówka wyścigu mężczyzn pokryła się z wyróżniającymi się w trakcie sezonu zawodnikami.

 

Puchar Świata

Tegoroczny Puchar Świata XCO liczył siedem edycji. Sporą nowością było ustanowienie nowej formuły wyścigu – XCC (Short Track Race) jako wprowadzenia do głównych zmagań. XCC to krótkie, dynamiczne wyścigi, na nie dłuższej niż dwukilometrowej rundzie, niezwykle widowiskowe dla kibiców. Rozgrywano je dwa dni przed wyścigiem głównym, a wyniki decydowały o rozstawieniu na starcie. Wszystko wskazuje na to, że XCC zostanie z nami na dłużej.

Szwajcarzy kolejny sezon nie zawiedli, okupując czołowe lokaty. Wśród pań znakomita była także Annika Langvad (Specialized Racing), Emily Batty (Trek Factory Racing XC) czy nasza Maja Włoszczowska (Kross Racing Team). Gunn-Rita Dahle Flesjå (Team Merida Gunn-Rita) w pięknym stylu zakończyła karierę na trasach Pucharów Świata. Nie musi się obawiać o następczynie, patrząc chociażby na rewelacyjną Kate Courtney (Specialized Racing) – nową mistrzynię świata. Analizując czołówkę mężczyzn, poza nazwiskami pojawiającymi się w niej regularnie, na pewno na wyróżnienie zasługuje Włoch Gerhard Kerschbaumer (Torpado Gabogas), który w tym roku naprawdę zabłysnął. Także pozostali jego rodacy radzili sobie bardzo dobrze. Szkoda nam trochę, że ulubieniec publiczności – Mathieu Van der Poel (Corendon-Circus) – nie miał okazji pokonać Nino Schurtera (Scott-SRAM MTB Racing).

 

Co ciekawego działo się w kolejnych edycjach Pucharu Świata?

10 marca – Stellenbosch – Pierwsza edycja Pucharu Świata co roku budzi bardzo duże emocje. Kibice są głodni wrażeń, a zawodnicy – ścigania. Tegoroczny wyścig w RPA nie zawiódł ani jednych, ani drugich. Wydający się być nie do pobicia Nino Schurter uległ na finiszu Nowozelandczykowi. Sam Gaze (Specialized Racing) pokonał mistrza dosłownie na ostatnich metrach, a na mecie przyznał, że to zaszczyt, bo jeszcze kilka lat temu oglądał wyścigi, będąc fanem Nino.

Annika Langvad wydaje się być etatową otwierającą pucharowe zmagania, ponieważ wygrała inaugurację PŚ czwarty rok z rzędu! Na pewno brakowało na starcie Yany Belomoiny (CST Sandd American Eagle MTB Racing Team), która wracała do siebie po jesiennej kontuzji biodra. Podium dopełniły: Pauline Ferrand-Prevot (Canyon Factory Racing XC) i Anne Tauber (CST Sandd American Eagle MTB Racing Team).

20 maja – Albstadt – W niemieckim Albstadt obserwowaliśmy już triumf dwójki Szwajcarów, dwójki mistrzów świata oraz dwójki późniejszych ostatecznych zwycięzców Pucharu Świata 2018, czyli Jolandy Neff (Kross Racing Team) i Nino Schurtera. Na rundzie było naprawdę ciężko: błotniście i ślisko, co skutkowało tym, że prawie każdy ze startujących uczestniczył w przeróżnych incydentach na trasie. Jolandzie wydawało się to w niczym nie przeszkadzać i już po pierwszym okrążeniu miała przewagę 30 sekund nad rywalkami. Na mecie różnica wynosiła ponad dwie minuty. O kolejne miejsca ścigały się Alessandra Keller (Thömus – RN Racing Team), Anne Tauber i Yana Belomoina, która ostatecznie okazała się najskuteczniejsza i wywalczyła drugie miejsce.

 

Nino Schurter nie miał najlepszej sytuacji na starcie, ponieważ po pechowym występie w piątkowym XCC został ustawiony w trzecim rzędzie. Nie przeszkodziło mu to jednak w wyjściu na prowadzenie już na końcu pierwszej rundy. Dalej urywał kolejnych rywali, aż jedynym, który utrzymywał jego tempo, pozostał Stephane Tempier (Bianchi Countervail). Ostateczny atak Schurter przeprowadził na przedostatnim okrążeniu, zostawiając Francuza za swoimi plecami i samotnie podążając do mety.

 

27 maja – Nové Město na Moravě – Po mocno błotnistej trasie w Albstadt, Czechy przywitały zawodników zgoła odmiennymi warunkami. Na rundzie było ekstremalnie sucho i wszędzie unosił się kurz. Szybko okazało się, że wyścig kobiet będzie właściwie pojedynkiem dwóch zawodniczek. Annika Langvad była wyraźnie mocniejsza na podjazdach, z kolei Jolanda Neff nadrabiała na zjazdach. W ten sposób obie panie spotykały się kilkukrotnie. Ostatecznie Langvad zaatakowała na 150 m przed metą i odebrała Szwajcarce uzyskane tydzień wcześniej liderowanie w rankingu PŚ.

Ryw...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy