Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rowery

23 maja 2022

NR 59 (Maj 2022)

Woodsprite, the full story

0 273

W marcu ubiegłego roku pojawił się u nas prototyp całkiem nowego roweru krakowskiej manufaktury. Antidote znany był nie tylko z obsesyjnego projektowania wyrafinowanych kształtów, ale i zjazdowych korzeni, przyzwyczajenia do wielkich lotów, dużego skoku i szybkiej jazdy tylko w dół. Kiedy do testów przedstawiono nam testówkę all mountainowego Woodsprite, pierwsze enduro w kolekcji – Carbon Jack na 27,5” kołach był już mocno przestarzały, a seryjna produkcja dojrzalszej wersji, czyli Carbon Jack 29”, chyba się jeszcze nie rozpoczęła. Zresztą o leciwej zjazdówce Lifeline nikt już nie pamiętał, a Dark Matter… to była ciemna materia. Rozszerzanie kolekcji zamiast doskonalenia produktów zjazdowych wydawało mi się daleko posuniętą nonszalancją. Węglowy prototyp wykonany był bardzo ładnie, reprezentował charakterystyczne dla marki poczucie wyrafinowanej estetyki i dość barokowe kształty, natomiast kiedy zaczynaliśmy go ujeżdżać, okazało się, że ma kilka mankamentów, nad którymi trudno było przejść obojętnie.
Zjazdowcy wśród projektantów wiedzieli, że za kierownicą nawet all mountaina musi być dużo miejsca, żeby zaawansowany użytkownik mógł używać wszystkich swoich umiejętności do powożenia węglowym rydwanem. I w prototypie miejsca za dużym kokpitem było sporo, a przestrzeni na ruchy nie brakowało. Zaproponowany kąt podsiodłowy przy niemałym zasięgu ramy dawał popalić kręgosłupowi, a przód był dość niski. Dlatego na stromych podjazdach trzeba było dość solidnie się nachylić, żeby przednie koło podążało we wskazanym kierunku. Szybki obrót korbami wymagał determinacji ze względu na kąt nachylenia podsiodłówki i odsunięcie pośladków do tyłu. Na ciasnych agrafkach prototyp wymagał doświadczenia w powożeniu dużym endurakiem: szerokiego gestu, planowania oraz sporo miejsca. Nie skręcał jak cross-countrówka samą kierownicą i nie był tak zwinny jak lekkie fulle XC z przerośniętym skokiem, których coraz więcej pojawiało się na rynku. Nie przekonałby emerytowanych zawodników XC. Użyty widelec miał mały ciąg, prawie jak w rowerach XC, ale nie równoważyło się to z kątem główki i zwłaszcza przy wolnej jeździe Woodsprite Prototype nie prowadził się dobrze. Dopiero na zjazdach zaproponowana geometria pokazywała potencjał. Stabilność i odporność na błędy prowadzącego zachęcały do szybkich zjazdów, a pozostawiając mnóstwo przestrzeni za kierownicą, prototyp Woodsprita kapitalnie wspierał we wchodzeniu i kontrolowaniu poślizgów. I był w tym bardzo przewidywalny, dzięki czemu jazda po śliskich nawierzchniach była rozkoszna. Ponieważ zdecydowanie przekraczał oferowany w ścieżkowcach poziom stabilności i poczucia bezpieczeństwa, pozwalał prowadzić się szybciej niż konkurencja o rodowodzie XC. Kąt główki i ciąg widelca były dostatecznie zadziorne, żeby nie mulić nawet na płaskich ścieżkach Down Country. Dzięki czemu był łatwiejszy dla mniej agresywnych i wyćwiczonych użytkowników. Obeznanym, nawet na czarnych trasach, pozwalał się kontrolować, a na łatwych zjazdach okazywał się pioruńsko szybki. Duży rozstaw osi i bardzo długi tył upośledzały jednak szybkoskrętność na wolnych pasażach. Testowany w rozmiękłym na lodzie błocie okazał się sterowny, gdy konkurenci byli bliscy płaczu, a na przeschniętych ścieżkach słychać było tylko wizg bo...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy