Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rowery

29 kwietnia 2020

NR 39 (Kwiecień 2020)

Supercaliber 9.8

128

Wrażenia z jazdy

O tej maszynie było już głośno ok półtora roku temu, ale w sprzedaży jest od niedawna. Jest to bardzo wyczekiwany model, nie tylko dlatego, że gdyby nie sytuacja na świecie, to miał mieć olimpijski chrzest, ale również dlatego, że Trek do tej pory nie miał rasowego fulla do XC. 
Już pierwsze kilometry pokazują, że Supercaliber trochę zmienia dotychczasowe standardy Treka, jeśli chodzi o geometrię. Pozycja w porównaniu do modelu Procaliber czy innych modeli MTB tej marki jest krótka. Obniżono ją, ponieważ nawet w rozmiarze „L” główka ma jedynie 90 mm, a kokpit można ustawić poniżej 950 mm i to zapewnia efektywność na bardzo wysokim poziomie. W płaskim terenie zablokowane zawieszenie praktycznie w ogóle nie pracuje, dzięki czemu każdy wat idzie w napędzanie roweru. Konstruktorzy Supercalibra, tworząc zawieszenie IsoStrut, postanowili zastosować tylko 60 mm skoku. Wahacz stanowi jeden element, a elastyczność rurek tylnego trójkąta jest wykorzystana do amortyzacji i zwiększa sportowy charakter pracy zawiechy. Jak to działa? Z pewnością nie wszyscy je pokochają. Ale na podjazdach nikt nie będzie narzekał, ponieważ rower jedzie bardzo efektywnie, łatwo uzyskać na nim wysoką kadencję i szybko pojawia się poczucie osiągania bardzo dużych prędkości. Trudniejsze technicznie podjazdy z większą ilością kamieni czy korzeni, nawet z odblokowanym tyłem, Supercaliber pokonuje w gazie. Efektywności sprzyja podatność i takie ułożenie środka ciężkości, że przednie koło jedzie jak przyklejone do podłoża. Dynamikę roweru wyraźnie ograniczają bardzo ciężkie, jak na rower tej klasy, koła. Ale na zjeździe jest już bardzo specyficznie. Łatwe odcinki ze sporadycznymi korzeniami czy kamieniami rower tnie na przezroczyste carpaccio, chociaż czułość nie jest oszałamiająca. Tego się spodziewałem, ale zaskoczeniem były technicznie trudne sekcje. Supercaliber i jego 60 mm skoku zachowuje się jak Alibaba i 40 rozbójników. Tył nie jest miękki, ale działa dość liniowo, dzięki temu lepiej czuć podłoże i przyczepność. Wiadomo, na ile można sobie pozwolić. Ale to nie jest rower dla początkującego. Nie wybacza błędów i łatwo przeszarżować. Nie tylko z powodu krótszego skoku, ale i ze względu na geometrię, a zwłaszcza bardzo nisko usytuowany kokpit, który zwłaszcza na stromiznach może przeszkadzać. Na krętych odcinkach Trek radzi sobie jak ryba w wodzie. Nisko usytuowany środek ciężkości sprawia, że rower wycina łuki z niezwykłą lekkością. Jedyną przeszkodą w agresywnym pokonywaniu zakrętów w technicznym terenie jest wiotki amortyzator.
 


1. Konstrukcja dampera wydaje się kosmiczna, ale gdy zobaczymy przekroje zamieszczone na stronie producenta, to okazuje się, że nie jest aż tak skomplikowana. Podstawową różnicą jest to, że damper jest nieruchomy, przymocowany na sztywno do okolic węzła podsiodłowego. Natomiast tylny trójkąt połączony jest z przednią częścią ramy wyłącznie w dwóch miejscach – przy suporcie oraz bezpośrednio na damperze. Dzięki temu nie ma wahacza, krzywek, a liczba łożysk ograniczona jest do minimum. 
To znacznie ogranicza masę ramy, a mniejsza liczba ruchomych części wróży zmniejszenie awaryjności. 
 


2. Przednie i tylne zawieszenie można zablokować jedną manetką. Dzięki czemu można błyskawicznie zblokować całą zawiechę i jeszcze bardziej zwiększyć efektywność jazdy. Ponadto manetka jest ergonomiczna i działa stosunkowo lekko, choć jest wykonana z plastiku. 3. Zastosowane koła Bontragera z pewnością są sztywne, mocne i mają szerokie obręcze, ale są bardzo ciężkie. To one są powodem wysokiej masy kompletnego roweru. 4. Tylny trójkąt ma bardzo prostą konstrukcję. Przymocowany jest do przedniej części ramy wyłącznie w dwóch miejscach – przy suporcie oraz bezpośrednio na damperze. Dzięki temu nie ma wachacza, krzywek, a liczba łożysk ograniczona jest do minimum. To znacznie obniża masę ramy i zwiększa sztywność tyłu, ponieważ jest on w jednym kawałku. Jedyną  niewiadomą jest żywotność dampera. Podczas jazdy w trudnym terenie na damper działają bardzo duże siły, przez co mogą się tworzyć luzy, a żywotność ślizgów i uszczelek będzie krótka. Jak będzie? Czas pokaże.  Kable tylnej przerzutki oraz hamulca wyprowadzone są z przedniego trójkąta nietypowo, ale bardzo elegancko.
 

Rozmiary: S, M, M/L, L (rozmiar testowany), XL, XXL; * mostek na +/-, podana wartość nie uwzględnia 30 mm podkładek;** masa roweru bez pedałów (www.rowerowawaga.pl), masa kół gotowych do jazdy

 

Zmiany w porównaniu zarówno do Top Fuela, jak i Procalibra są znaczne. Bez wątpienia geometria jest bardzo agresywna i żeby ją w pełni wykorzystać, trzeba być dobrym technikiem. Wszystko przez krótką górną rurę, 619 mm w rozmiarze L, krótki tylny trójkąt oraz bardzo nisko usytuowany kokpit. Te cechy czynią z Supercalibra pojazd niebywale zwinny. W niepowołanych rękach będzie uznany za nerwowy. Na szczęście zarówno zasięg ramy, jak i rozstaw kół są spore, co nieco łagodzi nadwrażliwość Treka. Trzeba zwrócić uwagę na bardzo dużą wartość kąta podsiodłowego, dzięki czemu bardzo łatwo jest uzyskać wysoką kadencję, a środek ciężkości przesunięty jest do przodu. Dlatego na podjazdach przód jedzie jak po szynach kolejki zębatej.

 


Analizując dane z pomiaru efektywności napędzania, trzeba przyznać, że rama jest bardzo sztywna przy niskich obciążeniach, więc podczas jazdy ze stałą mocą, będzie dobrze przenosiła energię kolarza. Zwiększając obciążenie, sztywność wyraźnie spada, mimo to przy maksymalnych obciążeniach Trek dzielnie sobie radzi. Precyzja sterowania wyraźnie odbiega od reszty rowerów. Wszystko przez amo...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy