Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rowery

8 marca 2019

NR 22 (Lipiec 2018)

Santa Cruz Hightower LT custom

0 134

Najlepiej podjeżdżające enduro gotowe na EWS.

 

Wrażenia z jazdy

Przyrostek LT nie zaburza absolutnie ponadprzeciętnych walorów podjazdowych maszyny. Responsywność pedałowania nawet bez użycia wajchy na damperze jest niewiarygodna, SCHTLT pruje pod górę z efektywnością roweru ścieżkowego genetycznie obarczonego skazą XC. Gdyby nie obszerność profili ramy można by pomylić go i śmiało stanąć w szranki wyścigów dla maszyn napędzanych siłą mięśni ludzkich, a nie grawitacją. Jest zwrotny, choć zawrotki na Daglezjowym jedzie się po skraju. Znacznie ciaśniejsze nawroty na podjazdowym odcinku Griftofa w Lechnicy są pokonywalne, ale wymagają szerokiego gestu. Przy tym Hightower pozostaje w tym manewrze stabilny i spokojnie pokonuje nawroty, ale wymaga planowania kolejnych ruchów i nie jest przyjazny dla początkujących. Zawieszenie na podjazdach zachowuje kamienny spokój, ale na wyjątkowo stromych fragmentach naturalnych szlaków warto skorzystać z pomocy środkowego trybu tłumienia kompresji. Najmocniejszy przydaje się wyłącznie na mozolnych asfaltach. Ciekawa sensacja wyczuwalna jest na płaskich, pokonywanych z pełnym obciążeniem siodełka trawersach. Wysoko wystający komin ramy wyraźnie pracuje pod jeźdźcem przejmując część amortyzacji na siebie. Wynika to z charakterystycznego rysunku przedniego trójkąta, w którym główka ramy nie jest przesadnie wysoka jak na rozmiar XL, natomiast przekrok jest jak na ten rozmiar niezwykle niski, zatem komin podsiodłowy śmiało sterczy, jak nie powiem co. 

Ale to może tyle o podjeżdżaniu, bo uczciwie mówiąc nie po to chce się jeździć Hightowerem LT. Przyrostek Long Travel oznacza skok zawieszenia tylnego - 150 mm. Ten parametr koniecznie trzeba rozpatrywać pod kątem wielkości kół. Wespół z „dziewiątkami” robi z rockgardenów tłuczone ziemniaki. Kiedy kolejni testerzy przyjeżdżali do redakcji i jak nawiedzeni truli, że przy pomocy SCHTLT robią same KOMy i PRy, my robiliśmy LOLe i WTFy. Ale kiedy wróciłem z rundki, na której miałem tylko „dopasować ciśnienia i strój zawiechy” i tylko przez kapcia i konieczność zatrzymania się sprawdziłem Stravę, to w ekscytacji rzuciłem się na jeszcze jeden okrąg (swoją drogą gorąco pozdrawiam dawców pompki licząc, że wybaczą mi niesłowność). Powodem był ten sam fakt – z nieustawionym zawieszeniem narobiłem Personal Recordów i nie była to moja zasługa. Ten rower podnosi umiejętności i skłania do szybszej jazdy. Zakrzywia czasoprzestrzeń dając więcej czasu na manewry i cyzelowanie pozycji, optymalizację ułożenia środka ciężkości... Ze względu na szalenie duży zasięg ramy można łatwo sterować poślizgiem tylnego koła przesuwając się w przód lub w tył. Zadziwiające, że rower na to pozwala nawet w krótkich i ciasnych zakrętach. Zabawa tyłem jest przednia a zamiatanie kołem przepyszne. Długość tylnego widelca nie jest jak koszulka fitnesowego kociaka z profilu Insta. A mimo to nie przeszkadza to w zacieśnianiu zakrętu, ale ten fakt wynika nie tyle z liczby bezwzględnej długości tyłu, ile stosunku odsunięcia osi kół - przedniego i tylnego - od suportu. Prędkości w ogóle nie czuć, krajobrazy przesuwają się jak w zwolnionym tempie. Że było szybko dowiadujesz się dopiero po analizie czasów przejazdu segmentów czy zdziwionych minach kumpli. Więcej powiem, SCHTLT jest jak trzmiel, który według znanych praw aerodynamiki nie powinien latać. Wyjście na tylne koło i do manuala jest łatwiejsze niż w kilku rowerach z krytycznie krótkim tyłem i zbliżonym rozstawem osi. To pewnie dlatego tak łatwo wybić się z podwójnej i bez ryzyka dolecieć na lądowanie. Zawieszenie daje poczucie panowania, ale nie wydaje się być przesadnie czułe. Do momentu kiedy nie wjedzie się na początkową sekcję Cygana czy w sam środek DH+. Wówczas duet wielkich kół i podatnego na średnie i duże uderzenia zawieszenia dokonuje prawdziwych cudów.  

 

  1. Jednym z bardziej ryzykanckich posunięć było przerobienie manetki przedniej przerzutki na regulator sztycy. Ale opłaciło się. Ergonomia jest wspaniała, nie zdarzają się przypadkowe zmiany, nic nie uderza w kłykcie – za co nie lubię cyngli. No i jestem prawie jak Jerome Clementz. Co do manetki tylnej to także Grip Shift Eagle - jest doprawdy rewelacyjna w redukcji wymagając minimalnego ruchu nadgarstkiem, a dzięki lekkości pracy można to zrobić samym skrajem dłoni. W zrzucaniu na szybsze mechanizm stawia większy opór i jego przełamanie czasami rodzi błędy i zrzut o dwa. Będę się dalej uczył.  
  2. Kokpit Race Face to potęga... ergonomii. Wśród kierownic enduro nie jeździliśmy na wygodniejszych. A mostkowi TurbineR nie mogliśmy się oprzeć ze względu krótkość i rewelacyjny wygląd. Pod korkiem znajduje się zestaw narzędziowy One Up które test publikowaliśmy w bB#3/2018  
  3. Jeśli Mr. McAskill nie może rozwalić ich w godzinę, to ja nie dam im rady w ciągu reszty mojego życia. W rowerach SC zastąpiły legendarne i bardzo krzykliwe Enve. Obręcze Reserve, bo o nich mowa, mają mają niski i szeroki profil oraz charakterystyczne wzmocnienia na gniazda szprych. Te zabiegi wzmacniają wrażliwe rejony ale podatność w pionie – potrzebna zwłaszcza na kamienistych podłożach - jest utrzymana i osiągnięta jednocześnie ze sztywnością boczną z której obręcze kompozytowe są znane. Struktury wzmacniające są na wierzchu żeby jeszcze na etapie wiercenia było widać czy zachowano precyzję umieszczenia. Ważny jest także asymetryczny profil, dzięki niemu naciąg szprych jest lepiej zbilansowany.  
  4. Piasty Kozak Soul są lekkie, zaprojektowane według innowacyjnych pryncypiów i wyprodukowane na Podkarpaciu skąd pochodzę. Mogłem mieć inne? Kaprys ten zrozumieli nawet w Santa Cruz, bo obręczy Reserve nie sprzedają na sztuki tylko w kompletach z piastami ze Szwajcarii lub USA. 

Geometria

Koniecznie trzeba zwrócić uwagę na rozmiarówkę. XL idealnie pasowała riderom wzrostu 180+! Dla dryblasów Santa ma jeszcze XXL. W testowanym rozmiarze rower ma spory, ale nieprzesadny rozstaw osi zgrany z naprawdę przestrzenną zoną dla ridera. Długość ramy – legendarny reach - wynosi aż 477 mm (Trek Slash 19,5” - 456 mm). Zestawiliśmy to z krótkim 35 mm mostkiem i wyszło optymalne combo, które znakomicie współpracuje zarówno na stromych podja...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy