Dołącz do czytelników
Brak wyników

Aktualności 2019

29 kwietnia 2019

NR 27 (Styczeń 2019)

Rozmowa z Peterem Saganem

0 146

Tuż po mistrzostwach świata w kolarstwie szosowym, które rozegrano 30 września 2018 r. w Innsbrucku, odbyła się konferencja „Sportful Hero” i prezentacja nowej linii odzieżowej Sportful sygnowanej nazwiskiem Petera Sagana. Miejsce spotkania nie było przypadkowe. Gmach zabytkowego teatru w miejscowości Feltre, leżącej u stóp Dolomitów, gościł najznakomitszego aktora w kolarskim świecie.

Jak podsumowałbyś swój start na mistrzostwach świata w Innsbrucku?

Trasa wyścigu była bardzo trudna i przeznaczona dla wybitnych górali. Na dystansie przekraczającym 260 km zlokalizowanych było aż dziewięć ciężkich podjazdów, każdy o przewyższeniu ponad 500 m – to była prawdziwa rzeźnia [potwierdzeniem może być lista zawodników, którzy nie ukończyli wyścigu – przyp. red.]. Oczywiście bardzo chciałem wygrać i zdobyć po raz czwarty tytuł mistrzowski, ale to nie był mój dzień. Inni zawodnicy okazali się lepsi.

Dlatego wielkie gratulacje dla Alejandra Valverdego, który w ten piękny sposób zwieńczył swoją długą karierę. To był niesamowity wyścig w jego wykonaniu.

Czy właśnie postawa Valverdego skłoniła Cię do wręczenia mu tęczowej koszulki osobiście? Takie zachowanie nie jest zwyczajem.

Wręczyłem osobiście koszulkę, ponieważ wiem, jak długo Alejandro czekał na ten sukces – i w pełni na niego zasłużył. Cieszę się, że udało mu się to osiągnąć właśnie pod koniec wspaniałej kariery. Oczywiście to był dzień Valverdego i rozegrał on wspaniały wyścig, ale w ten sposób bardziej chciałem podkreślić jego wszystkie osiągnięcia.

Które trofea są dla Ciebie najcenniejsze? Masz ich na koncie mnóstwo. Czy najlepiej smakuje zdobycie Piekła Północy, zielonej koszulki na Wielkiej Pętli, a może wywalczenie tęczowej koszulki?

Oczywiście każde zwycięstwo smakuje wyjątkowo. Wiosenne klasyki są dla mnie ważne, więc triumf podczas Paris–Roubaix, i to w koszulce mistrza świata, był wyjątkowy. Wielokrotnie próbowałem tam wygrać, ale to bardzo trudny wyścig, nie wystarczą mocne nogi, trzeba być bardzo czujnym i dodatkowo mieć sporo szczęścia. Pamiętam, jak Fabian Cancellara po raz ostatni jechał Piekło Północy i był zdeterminowany, żeby ponownie wygrać.

Postanowiłem trzymać się Fabiana, ale mimo dobrej dyspozycji kilka kraks i upadków w głupich sytuacjach wyeliminowało nas z walki o zwycięstwo. Takich sytuacji przez lata było całe mnóstwo.

 

A co z Tour de France?

Dla większości to najbardziej prestiżowy wyścig, ale nie dla mnie. Sytuacja ta wprowadza ogromny bałagan do peletonu, każdy naciska, ponieważ chce się pokazać, być blisko kamer czy spróbować swoich sił w ucieczce. To bardzo ważna sprawa dla sponsorów. Dlatego dla mnie zdobycie zielonej koszulki i kilka zwycięstw etapowych było solidną dawką motywacji.

Co chciałbyś jeszcze osiągnąć na Wielkiej Pętli?

Z pewnością niejeden raz zobaczycie mnie w boju na tym wyścigu. Ale tak naprawdę to zielona koszulka jest tą, o którą walczę. Na białą jestem za stary, a na żółtą za gruby, więc w pewnym sensie jestem spełniony.

Jesteś trzykrotnym mistrzem świata, czy myślisz o kolejnych triumfach?

Dla mnie tęczowa koszulka jest celem numer jeden, to do tego wyścigu przygotowuję się cały sezon. Bycie mistrzem świata to spory wyczyn, ale potwierdzenie triumfu mnie nakręca. Oczywiście nie zawsze będę wygrywał, czego potwierdzeniem są te mistrzostwa. Jestem dumny, że udało mi się wywalczyć trzy tytuły mistrza świata. Mam jednak sporą ścianę przygotowaną na tęczowe koszu...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy