Dołącz do czytelników
Brak wyników

Przygoda

20 listopada 2019

NR 36 (Listopad 2019)

Niedobór Podlasia

0 805

To prawdopodobnie dlatego, że nie byliśmy tam pierwszy raz. Zadziałało także moje obśmiane przez żonę i znajomych zboczenie „filozofia pewnego niedoboru”, niechęć do map i obrzydzenie Kasi do tzw. planowania urlopu. Spinamy się w pracy i jest ogień, ale kiedy przychodzi czas relaksu, budzik nie działa, plany rodzą się spontanicznie i są niedopracowane. Jedziemy fristajlem... Albo po prostu opowiem, jak było.

Muszę jednak zacząć od Lipcowych Bieszczadów. Ponieważ też byliśmy. Załadowałem bagażnik rowerami, zapakowałem całą torbę rowerowego sprzętu, obejrzałem mapy, zaplanowałem urlop kuzynom… Plany minutowe miałem dopięte na 100%. Tylko że na miejscu okazało się, że nie tylko ja pomyślałem o Bieszczadach. Cała Polska też zjechała i jeździła w kółko po obu obwodnicach i wszystkich w miarę asfaltowych drogach, nawet tych czwartej kolejności odśnieżania. Ba! Nawet szutry za szlabanami były nie tylko ludne, ale także ruchliwe. Skąd się nagle wzięło tylu leśników w samochodach? Nie wiem. Dlatego Lipcowe Bieszczady skończyły się dla nas na dwóch wycieczkach. Ale pieszych. I dobrych rozmowach na tarasie. Więc kiedy ja pakowałem z powrotem te nietknięte bieszczadzkim kurzem rowery i ładowałem do bagażnika torby pachnących proszkiem ciuchów rowerowych, kuzyn koszący trawę znalazł tajemniczy przedmiot. Był to plastikowy zatrzask pedału Kasi. A byłem święcie przekonany, że spadł w trakcie transportu gdzieś między Krakowem a Werlasem. Jaka miła niespodzianka. 
Dlatego drugą część urlopu Kasia zaplanowała po swojemu: Dolistowo. Stop. Rodzinny dom przyjaciółki. Stop. Prawie na Biebrzą. Stop. Ogólnie kilkudniowe urodziny. Stop. Sami starzy nieznajomi. Stop. Prawdopodobnie dużo picia, bo wiesz, oni wszyscy z Podlasia są. Stwierdziłem, że może dotrzymam kroku, ale nieśmiało zapytałem, czy zabrać rowery. Zgodziła się. 

Fiesta

Impreza rozpalała się coraz bardziej, tak jak ognisko na podwórzu. Muza waliła okropnie, bo ktoś wystawił głośniki na schody. Paprodziad zastanawiał się, czy łan pała. Mimo wszystko jeszcze w dyskotekowym ferworze umknąłem do pokoiku na piętrze. Ale po jakimś czasie nie wytrzymałem i poszedłem poprosić o ściszenie. Byłem zaskoczony, bo na dole nie spotkałem nikogo. Ognisko czerwieniło się rozżarzonym węglem, głośnik charczał w niższych rejestrach, krzesełka smętnie walały się po trawie… Nie zdążyłem się zmartwić losem innych imprezowiczów, szukałem bowiem wyłącznika szatańskiej maszyny grającej. Jest! Zapadła cisza, która uświadomiła mi, dlaczego pierwotne ludy robiły wszystko, żeby ją zagłuszyć – najpierw bębnem, później głośnikiem z Tonsilu. Ona mi...

Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów



Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!

Przypisy