Dołącz do czytelników
Brak wyników

Sport

2 marca 2020

NR 38 (Marzec 2020)

Marek Konwa u progu sezonu olimpijskiego

32

Marka spotykamy ostatnio często. Na początku stycznia, jadąc jeszcze w barwach swojego poprzedniego klubu UKS Krupiński Suszec, zdobywa w Szczekocinach tytuł Mistrza Polski w Kolarstwie Przełajowym. Zaraz po wyścigu taty na trasę wyjeżdża jego czteroletni syn Julek na swoim biegowym rowerze i pokonuje ją dwukrotnie niezrażony błotem i podbiegami. „Dobre geny”, śmieje się Marek, „ale lepiej niech zostanie piłkarzem”. W sezonie 2020 Marek Konwa, po roku przerwy, znów jest zawodnikiem Volkswagen Samochody Dostawcze MTB Team. Rozmawiamy z nim o planach, rodzinie, firmie i Igrzyskach. Ten temat pojawia się w priorytetach zarówno Marka, jak i drużyny.

Dokładnie rok trwała przerwa w twoich startach w barwach Volkswagena (od 1 stycznia 2020 r. Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team zmienił nazwę na Volkswagen Samochody Dostawcze MTB Team). Dlaczego wróciłeś?


Z Volkswagena odszedł Bartłomiej Wawak (który w sezonie 2020 ponownie stał się zawodnikiem Kross Racing Team). Team zawsze bardzo poważnie podchodził do kwestii Igrzysk w Tokio, było to dla nich w ostatnim czasie priorytetem. Bez Bartka perspektywa wystawienia reprezentacji bardzo się oddaliła. Można powiedzieć, że mój powrót do Volkswagena był zbiegiem kilku okoliczności – ja przyjąłem propozycję, gdyż, nie ukrywam, start w Tokio również jest dla mnie ważny. Z tego powodu ten sezon jest naprawdę szczególny. Przygotowania do Igrzysk nie są nigdy indywidualną sprawą zawodnika, sam nie byłbym w stanie wywalczyć ani kwalifikacji, ani trenować na odpowiednio wysokim poziomie bez zaplecza, które zapewnia team. Logistyka, zbieranie punktów, wszystko to wymaga ogromnego zaangażowania sił i finansów. Wywalczenie biletu olimpijskiego dla Polski jest zadaniem wszystkich zawodników z kraju i wymaga startów za granicą – sam byłbym skazany na porażkę. W Volkswagen Samochody Dostawcze MTB Team robimy to razem, pracujemy na bilet na Igrzyska, trenujemy, podróżujemy. Zaczęliśmy od Costa Blanca Bike Race w Hiszpanii (8. miejsce), a w tej chwili prawie co tydzień mamy zawody. Mechanik, team, logistyka – gdyby nie VW, miałbym znacznie trudniejszy dostęp do takiego zaplecza. Ubiegły rok był dla mnie ubogi w MTB, trochę pozwoliło mi to odpocząć i nabrać apetytu, ale poczułem, że potrzebuję teamu z prawdziwego zdarzenia. Ten sezon MTB będzie intensywny, ale krótki – wszystko właściwie kończy się na Igrzyskach, później zostanie tylko Puchar Świata w Andorze i we Francji. A od września zaczynam przełaje.

Jak wygląda Twój dzień? Jak się układają Twoje priorytety?


Wstajemy, zajmujemy się dziećmi, syn idzie do przedszkola, córka zostaje w domu z moją żoną Kasią, ja zwykle wtedy ruszam na trening. Po powrocie zajmuję się firmą (Marek ma własną markę rowerów. Konwa Bike oferuje trzy modele: HT, full i gravel bike; wszystkie dostępne w dowolnej zamawianej przez stronę konfiguracji wyposażenia i napędu, z elektronicznym SRAM AXS włącznie). Raz w tygodniu trenuję dzieciaki w UKS Krupiński Suszec. Poza tym staram się być tu i teraz, zwłaszcza w tym sezonie, kiedy otwiera się szansa startu w Igrzyskach i skupiam się mocno na treningu.

Kto jest Twoim trenerem?


Trenuje mnie od roku Michał Bogdziewicz. Pracujemy już ze sobą trochę czasu, zdążyliśmy się poznać, oswoić i dobrze nam się ta współpraca układa. Michał bywa u mnie raz na jakiś czas i choć dzieli nas sześćset kilometrów, jeśli jest okazja, zawsze ją wykorzystamy, żeby się spotkać na żywo. Oczywiście korzystam też ze wsparcia Bogdana Czarnoty, na którego mogę liczyć na bieżąco – przed, w trakcie i po startach.

Jakie są szanse na bilet na Igrzyska dla ciebie?


Zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja w sezonie. Na razie pracujemy, jeździmy, zdobywamy punkty. Fajnie byłoby pojechać, bo nie wiadomo, co będzie za cztery lata. Samodzielnie, bez współpracy drużyny, nie ma szans uzbierać odpowiedniej liczby punktów. Tym bardziej, że mamy w Polsce bardzo mało wyścigów UCI. Teraz robimy swoje, choć tak naprawdę nie zostało już dużo czasu.

Volkswagen Samochody Dostawcze MTB Team stał się w tym roku bardzo mocny. Opowiedz trochę o zawodnikach.


Mamy młodych zawodników, którzy fajnie sobie radzą i w MTB, i w przełajach: Staszek Nowak (mistrz Polski w kolarstwie przełajowym 2020 w kategorii orlik), Piotrek Kryński (pierwszy wicemistrz Polski w kolarstwie przełajowym 2020 w kategorii orlik), Krzysztof Klimek (mistrz Polski w XCO w kategorii junior młodszy i zwycięzca Pucharu Polski z ubiegłego roku), nasz nowy nabytek Filip Helta, który jest niesamowicie mocny i właśnie rozpoczyna ściganie w elicie. Zuzia Krzystała (mistrzyni Polski w kolarstwie przełajowym 2020 w elicie kobiet) jest już u nas drugi rok i ma na koncie kilka mistrzowskich medali. Bogdan Czarnota – trener i opiekun klubowy – sam wciąż ściga się na doskonałym poziomie: na Mistrzostwach Polski w Kolarstwie Przełajowym na początku 2020 r. przegrał jedynie z Andrzejem Kaiserem, z którym cały sezon zamieniał się miejscami na podium. Z kolei Ola Podgórska wymieniana jest jako jedna z kandydatek do udziału w Igrzyskach. Ten sezon naprawdę wygląda w Volkswagenie bardzo poważnie i na pewno będzie pracowity.

Nie miałeś okazji przejechać trasy w Tokio, ale dużo o niej wiesz. Jaka ona jest?


Mocno interwałowa, trochę jak na wyścigu przełajowym: nie ma na niej bardzo długich podjazdów. Pojawia się jednak wiele technicznych fragmentów o bardzo dużej trudności. Jesienią, kiedy to po raz pierwszy ją pokazano, było na niej sporo wypadków. Mnie odpowiada taka trasa – lubię tego typu trudności, na wyścigach enduro w Polsce raczej nie zamykam stawki (śmiech, w zeszłym roku Marek co najmniej dwa razy stał na podium elity Enduro MTB (przyp. red.)). Jeśli otrzymam kwalifikację, będę miał okazję trenować na trasie bezpośrednio przed Igrzyskami. Wtedy będę mógł wypowiedzieć się bardziej precyzyjnie.

Masz już doświadczenie związane z udziałem w Igrzyskach Olimpijskich z Londynu, gdzie zająłeś 16. miejsce. Jak z perspektywy czasu oceniasz ten występ?


Czuję niedosyt. Jechałem wysoko – w pierwszej piątce. Po gumie spadłem w okolice 20. miejsca i właściwie nie było szans na odrobienie straty, bo poziom na Igrzyskach nie dość, że jest wyśrubowany, to jeszcze bardzo wyrównany. To 16. miejsce było wtedy bardzo satysfakcjonujące, tylko Marek Galiński wywalczył wyższą, 13. lokatę w Pekinie. Nie mogę powiedzieć jednak, że nie chciałbym poprawić tego wyniku. Nie wiem, co będzie za cztery lata, uważam, że sposobności trzeba łapać i wykorzystywać.

Na czym polega specyfika Igrzysk? Jakie są różnice w porównaniu do zawodów Pucharu Świata czy krajowych?


Wyścig olimpijski na Igrzyskach w Londynie był chyba najłatwiejszym wyścigiem cross country, jaki jechałem w życiu. Linia startu wygląda jak start jakiegoś „ogórka” – trzy rzędy zawodników i koniec. W Tokio zawodników będzie jeszcze mniej. Puchar Świata XCO to start 150 zawodników, nie ma ograniczeń jeśli chodzi o reprezentację kraju. Na Igrzyskach wystartuje najwyżej trzech zawodników z jednego kraju, na PŚ Szwajcarów jest na przykład 10. To zupełnie inny wymiar walki na trasie. Wyścig olimpijski jest niemalże spokojny w porównaniu do PŚ. Na Igrzyskach często brakuje zawodników ze ścisłej czołówki Pucharu Świata, specyficzne jest to, że w tym wyścigu nie zawsze biorą udział najlepsi na świecie zawodnicy. Wielu bardzo dobrych zawodników zostaje w domu, nie zdobywszy kwalifikacji.

Inne jest też to, że w czasie Igrzysk zawodnicy startują w strojach narodowych, a nie teamowych. Czuje się powagę i prestiż tego wyścigu. Udział w Igrzyskach jest wyjątkowy. To marzenie każdego sportowca. 

Kwalifikacje olimpijskie

Na Igrzyskach Olimpijskich kolarstwo reprezentowane jest przez 4 dyscypliny: 
kolarstwo szosowe, kolarstwo torowe, kolarstwo górskie (cross country) oraz BMX.
Na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio w 2020 r. w wyścigach cross country wystartuje maksymalnie po 38 kobiet i 38 mężczyzn, zakwalifikowanych na podstawie rankingu olimpijskiego, który zostanie oparty o punkty do klasyfikacji narodów, zdobyte podczas imprez UCI w okresie od 28 maja 2018 do 28 maja 2020 (na te punkty pracują najlepsi reprezentanci kraju startujący w tym okresie w zawodach UCI).

Kraje z pierwszego i drugiego miejsca rankingu wystawią 3-osobowe reprezentacje olimpijskie, z miejsc 3. do 7. – 2-osobowe, a zajmujące miejsca od 8. do 21. – jednoosobową.
Dodatkowo kwalifikację olimpijską otrzyma:

  • Dwójka najwyżej sklasyfikowanych zawodników na Mistrzostwach Świata;
  • Dwójka najwyżej sklasyfikowanych zawodników na Mistrzostwach Świata 
  • (klasyfikacja U23);
  • Mistrz Afryki, Ameryki i Azji;
  • Gospodarz imprezy.

Zgodnie z rankingiem, który na bieżąco możecie śledzić na stronie UCI https://www.uci.org/mountain-bike/rankings polska reprezentacja w cross country ma szansę składać się z dwóch kobiet i jednego mężczyzny. Kto ostatecznie wystartuje w Igrzyskach zależeć będzie od wyników wewnętrznego systemu kwalifikacji, który w Polsce obejmuje 4 wyścigi mające miejsce wiosną 2020 roku. Najważniejsze w tym systemie są Mistrzostwa Europy odbywające się 14–17 maja 2020 w austriackim Graz. Już ten wyścig może być rozstrzygający dla kandydatów: zajęcie miejsca w pierwszej ósemce kategorii elita może dać zawodnikowi lub zawodniczkom miejsce w reprezentacji. Jeśli liczba zawodników i zawodniczek kwalifikujących się do reprezentacji Polski na Igrzyskach po ME będzie większa niż liczba miejsc, powołani/ne zostaną najwyżej sklasyfikowani/ne. Jeśli natomiast liczba zawodników i zawodniczek będzie niższa niż liczba miejsc, o powołaniu do reprezentacji na IO Tokio zadecydują 3 wyścigi kwalifikacyjne, z czego tylko dwa będą brane pod uwagę. Kwalifikację uzyska zawodnik z najniższą sumą miejsc z dwóch z trzech następujących wyścigów:

  • 26.04.2020 Wyścig w Heubach w ramach XCO Bundesliga, Niemcy, kategoria HC;
  • 02.05.2020 Maja Włoszczowska MTB Race, Jelenia Góra, kategoria HC;
  • 23–24.05.2020 Puchar Świata w Nowym Mieście na Morawach, Czechy, kategoria CDM.

 

Przypisy