Dołącz do czytelników
Brak wyników

Leatt Knee Guard AirFlex Hybrid

Artykuł | 13 lipca 2021 | NR 51
49

Cena: 449 zł, Masa: 352 g (L)
Olekmotocykle.pl

Masa 352 g (L) zdecydowanie pozwala zaliczyć je do kategorii lekkich ochraniaczy. Przyleganie zapewnia im tkany 3D elastyczny mankiet i silikonowy nadruk po wewnętrznej stronie górnej krawędzi. Ale jest jeszcze pewien detal, który pod wpływem pędu do lekkości umykał dotychczas konstruktorom ochraniaczy enduro. Hybrid nie oznacza bowiem silnika elektrycznego, choć egzoszkielet byłby ciekawą formą wspomagania. „Hybrid” oznacza naklejenie na mankiecie ochraniacza twardych, choć dość cienkich płyt ślizgowych. Jedna znajduje się centralnie na rzepce, druga ciut poniżej. Ich rolą jest zapewnienie poślizgu po uderzeniu o ziemię. To bardzo istotne dla wytracania prędkości, ponieważ impakt rozkłada się w czasie, redukując obrażenia, także te mogące nastąpić w wyniku przesuwania się ochraniacza.
W moim przypadku obcisłość mankietu została dobrana optymalnie – nie uwiera, dobrze leży na nodze i praktycznie się nie przesuwa w czasie pedałowania. Początkowo podejrzewałem płyty ślizgowe o zakłócanie wentylacji, co skłaniało mnie na podjazdach do zsuwania ich z kolana na kostkę. Jest to dość trudne, a długość wkładki AirFlex jest na tyle duża, że jazda ze zsuniętymi nie była zbyt wygodna. Po kilku jazdach stwierdziłem, że nie warto się szarpać – przesuwanie mankietu tam i z powrotem jest męczące. Zaufałem przewiewności tkaniny i tworzywa. Bez ochraniaczy komfort termiczny jest wyższy, to trywialny wniosek, jednak ponieważ przesadnie nie uciskają, to nawet dwudziestominutowy podjazd w ochraniaczach AirFlex Hybrid jest okej.
Ochronną funkcję pełni twardniejące pod wpływem impaktu tworzywo AirFlex. Wykorzystuje zasadę cieczy nienewtonowskiej. Przy małej prędkości uciskania przypomina konsystencją misie Haribo, dopiero po uderzeniu twardnieje na kość. Dlatego podczas pedałowania i zginania kolan gęstość żelu nie przeszkadza. Tarczę tworzą dopiero wtedy, kiedy potrzeba. Największą zmorą ochraniaczy ęduro i enduro jest to, że po uderzeniu się przekręcają. Mam w pamięci upadek z wielokrotnym uderzeniem, kiedy pierwsze z nich przekręciło ochraniacz na tyle, że kolejne potargało skórę na kolanie. Ochraniacz ten miał wyeksponowaną silną teksturę powierzchni bardzo przyczepnego ze swej istoty tworzywa, jakim jest D30 – odpowiednik AirFlexa w Leatt. Przy małej prędkości pewnie wszystko byłoby okej, ale ponieważ enduro jeździmy szybciej i szybciej, płyty ślizgowe mają głęboki sens dla lepszego poślizg...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy