Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rowery

13 kwietnia 2021

NR 48 (Kwiecień 2021)

Kamienie milowe techniki MTB. Początek - od lat 70. XX w. do 1998 r.

40

W tym roku przypada 40. rocznica wejścia na rynek pierwszego seryjnego roweru MTB – Specialized Stumpjumpera. Stulecie obchodzi też Shimano, najbardziej wpływowy producent osprzętu, który znacząco przyczynił się do ukształtowania współczesnego MTB. A „bikeBoard” od ćwierć wieku nieustanie komentuje rozwój kolarstwa. Postanowiliśmy pokazać wam, skąd wywodzą się początki technologii MTB i co uważamy za kamienie milowe w rozwoju tej dyscypliny. Pokazujemy też kilka ślepych uliczek ewolucji. Jesteśmy pewni, że w poniższym przeglądzie można było uwzględnić także inne konstrukcje, które pominęliśmy. Większość celowo, ponieważ staraliśmy się wybrać najważniejsze rozwiązania, które popchnęły technologię MTB w znanym nam dzisiaj kierunku, ale z drugiej strony obawiamy się, że w bujnej ewolucji terenowych rowerów w ostatnich czterech dekadach mogliśmy pominąć konstruktora lub produkt, który ktoś może również uznać za przełomowy – poniższe zestawienie należy zatem traktować jako subiektywny przegląd „bikeBoardu”, a nie encyklopedię. 
W poszukiwaniach źródeł korzystaliśmy głównie z materiałów pozyskanych z pierwszej ręki, a więc bezpośrednio w czasie rozmów z ojcami chrzestnymi dyscypliny, których cytujemy. Polegaliśmy na materiałach producentów, którzy chyba najlepiej wiedzą, kiedy coś wprowadzili do użytku oraz materiałów, jakie zgromadził zespół przygotowujący wystawę „From Repack to Rwanda”, jednak z uwagi na to, że zabrakło 
w nim kilku ważnych postaci i nie wnikamy w powody, wykorzystujemy jeszcze dwa inne fantastyczne źródła. Muzeum rowerów MTB z Fairfax (https://mmbhof.org/) i jego dział, czyli Mountain Biking Hall of Fame oraz mombatbicycles.com czyli warsztat starych rowerów i wirtualne muzeum sztuki i technologii MTB. 
 

POLECAMY

1.

1.  Zdjęcie Wende Cragg pt. „Howie Hammerman, Otis Guy, Chris McManus i Joe Breeze na szczycie Kent Rock, Mount Tamalpais California 1977”, opublikowane dzięki uprzejmości Joego Breeze’a, zamyka katalog do wystawy From Repack To Rwanda, która odbyła się na lotnisku San Francisco w 2012 r. W rozmowie z Joem Breezem, jednym z jej kuratorów, dowiedzieliśmy się, że była zwieńczeniem przygody, jaką rozpoczęły bezpretensjonalne wycieczki kumpli, tak dobrze uchwycone na kadrze Cragg, jednej z klientek Breeze’a jako konstruktora rowerów. To, co zaczęło się jako niewinna przygoda kumpelek i kumpli, stało się poważną gałęzią przemysłu i elementem dynamicznego renesansu roweru jako takiego. (Zdjęcie z katalogu wystawy From Repack To Rwanda, użyte zgodnie z prawem do cytatu).

2

2. Mapa trasy wyścigu Repack pierwszych wyścigów na rowerach terenowych rozgrywanych w latach 1976 -  1984, z opisem przeszkód autorstwa Joego Breeze’a, pokazuje korzenie MTB i jest zaskakująco podobna do współczesnych wykresów tworzonych poprzez Stravę czy TrailForks. 1984 D.S. Livingstone Point Reyes Station. (Grafika użyta zgodnie z prawem do cytatu). 
 

 

3

3. Schwinn Admiral DX z 1941 r. okazał się idealnym dawcą narządów do klunkerów wykorzystywanych w latach 70. XX wieku na Mt. Tamalpais. (Zdjęcie z katalogu wystawy From Repack To Rwanda, użyte zgodnie z prawem do cytatu).
 

4.

4. Jeden z pierwszych zbudowanych od zera rowerów do eksploracji terenowej. Breezer#6 z 1978 r. zespawany został z lotniczych rurek Cro-Mo przez Joego Breeze’a dla Wende Cragg. (Zdjęcie z katalogu wystawy From Repack To Rwanda, użyte zgodnie z prawem do cytatu).

Lata 70. XX w. – GENESIS

Paradoksalnie pierwszy okres historii MTB jest lepiej udokumentowany niż ich ewolucja w latach 80. i 90. XX w. A zaczęło się we wczesnych latach 70. XX w. w środkowej Kalifornii od klunkrów („złomów”) – przerabiania starych rowerów wygrzebanych w szopach, komisach i na złomowiskach żeby katować je na zjazdach w terenie. Najpopularniejszym modelem bazowym był stylizowany na motocykl Schwinn Excelsior z lat 30. i 40. XX w. W użyciu było też wiele podobnych staroci, które miały kilka wspólnych cech – stalową ramę z dodatkowym wzmocnieniem w przednim trójkącie, ogołoconą ze zbędnych akcesoriów, z jednym przełożeniem i hamulcem "na kontrę" w tylnej piaście a czasami nawet z dolutowanym przednim hamulcem typu cantilever. Wszystkie miały szerokie stalowe obręcze 26” z oponami 2,125” bez wyraźnego bieżnika, zaskakująco współczesny kąt główki 68° i widelce o wyprzedzeniu 50 mm. Relatywnie długie górne rury i szerokie kierownice sprawiały, że takie rowery były bardzo stabilne przy dużych prędkościach na nierównych nawierzchniach. Ale podobnie jak miejskie „holendry” niechętnie składały się w wolno pokonywane ciaśniejsze zakręty. Sztyce pod kątem 70° dodatkowo celowo wygięte jeszcze bardziej do tyłu, jedno „szybkie” przełożenie i spora masa nie pozwalały na podjeżdżanie. Można zaryzykować stwierdzenie, że oryginalne klunkery były właściwie bardziej wyspecjalizowane w DH niż obecne maszyny tej niszy.

Pierwszym rodzajem rowerowej rywalizacji w MTB były wyścigi Repack. Między 1976 a 1984 r. odbyły się 24. Nie miały nic wspólnego ze znanym w Europie od lat 40. XX w. cyclocrossem. Były to czystej formy wyścigi DH – nazwa wzięła się z legendy o konieczności ciągłego dokładania nowego smaru po zjazdach leśnymi drogami gospodarczymi, na których dosłownie wytapiał się do sucha z przeciążonych hamulców torpedo. Zabawa była karkołomna i wciągająca, a sprzęt potwornie niedostosowany. Szybko wyłoniła się grupka majsterkowiczów, którzy zaczęli ulepszać przedwojenne rowery. Przy okazji Repacków poznały się przyszłe legendy branży – Gary Fisher, Tom Ritchey czy Joe Breezer. Pojawiły się hamulce bębnowe od tandemów z przodu i po siłowym rozciągnięciu tylnego trójkąta z oryginalnych 110 mm do 125 i 130 mm, również 5- i 6-rzędowe wolnobiegi do przerzutki poprawiającej nieco sytuację z podjazdami.

5.

5. CCProto z 1979 r., autorstwa Charliego Cunninghama z utwardzaną aluminiową ramą, napędem 1x i barankiem, gdyby nie wielkość kół, można by było powiedzieć, że to progresywna gravelówka. (Zdjęcie z katalogu wystawy From Repack To Rwanda, użyte zgodnie z prawem do cytatu).
 

6.

6. W 1979 r. Charles Kelly i Gary Fisher zauważyli, że dostęp do starych rowerów, z których da się robić klunkery, drastycznie się kurczy. Fisher kupił zlutowaną przez Toma Ritcheya ramę i zaprezentował zbudowany na nim rower dziennikarzom z „Bicycle MotorCross Action”. To wtedy po raz pierwszy użył terminu mountain bike i choć branża przez wiele lat promowała nazwę All Terain Bicycles, to nazwa Fishera zyskała popularność. Charles Kelly w rozmowie z „bB” stwierdził, że najbardziej żałuje, że jej nie opatentował. Firma MountainBikes zajmowała się sprzedażą rowerów na ramach Ritcheya. W 1980 r. sprzedała 160 po 1400 dol. każdy. W kolejnym roku sprzedali już tysiąc. (Zdjęcie z katalogu wystawy From Repack To Rwanda, użyte zgodnie z prawem do cytatu). 
 

7. Mike Sinyard, importer komponentów rowerowych z Europy, widząc, że customowe rowery terenowe sprzedają się po 1200–1500 dol., kupił rower Ritcheya i przy pomocy Tima Neenana przygotował na jego podstawie projekt, z którym udał się do japońskich fabryk. Pierwsza dostawa 125. sztuk pojawiła się w 1981 r. i została sprzedana po 750 dol. każda. Zajęło to tydzień. 
Foto: arch. Craig Smith

8. Sinyard użył mostka od BMX-a, manetki pochodziły od ówczesnego lidera innowacji SunTour (model Mighty), a klamki hamulcowe Tommaselli Racer od włoskiego motoroweru… 
Foto: arch. Craig Smith

9. … a połączył je z hamulcami do przełajówek Mafac Tandem Cantilever. Foto: arch. Craig Smith

10. Przerzutki SunTour ARX współpracowały z turystycznym trójtarczem TA Cyclo Tourist 46/36/26 z. Ponadto rower był wyposażony w pięciorzędowy wolnobieg SunTour (14–28). 
Masa kompletnego roweru Specialized wynosiła 13,15 kg. 
Foto: arch. Craig Smith

Za pierwszy stworzony od zera rower nadający się do uniwersalnej jazdy w terenie uznaje się Breezera #1 wykonanego w 1977 r. przez Joego Breeze’a, wówczas aktywnego kolarza szosowego i konstruktora ram szosowych. Rower miał geometrię Schwinna Excelsior ’42, ale klasyczną konstrukcję wzmocniono dwoma cienkimi rurkami łączącymi główkę z tylnymi hakami. Zamiast popularnych w tych czasach muf i lutowania Joe użył nowoczesnej metody spawania TIG. Columbus i Reynolds – uznani producenci materiałów do budowy ram szosowych nie mieli odpowiednich długości rur, więc Breeze wykorzystał wysokiej klasy rury Cro-Mo które, powstały na potrzeby lotnictwa, dzięki czemu rower ważył jedynie (sic!) 16 kg mimo pancernego wyposażenia – stalowych obręczy, na których kompletnie nie hamowały klocki cantileverów, siodła Brooks i napędu 2x6. Pierwszy rower MTB nie był tani. Charlie Kelly, jeden z pionierów MTB, zapłacił za ten wykonany na zamówienie egzemplarz 750 dolarów – odpowiednik dzisiejszych 12 tys. zł. Mimo wysokich cen, w tym samym sezonie Breezer dostał przedpłaty na jeszcze dziewięć takich rowerów.

1979 r. – pierwociny aluminiowych ram

Aluminiowe ramy pojawiły się w historii kolarstwa już pod koniec XIX wieku. W Muzeum Historii MTB w Fairfax w Kalifornii można obejrzeć rower z 1895 r. z piękną ramą odlaną z aluminium, a w biurze legendarnego krakowskiego 
Bikershopu załatwialiśmy kontrakty reklamowe pod bardzo ciekawą ramą z ośmiokątnych aluminiowych rur połączonych skręcanymi mufami. Aluminium nie było szerzej stosowane w branży rowerowej po części ze względu na trudy w spawaniu, a po części z uwagi na legendę dotyczącą niedostatecznej odporności tego miękkiego materiału. Charlie Cunningham jeszcze w połowie lat 70. XX w. przemierzał bezdroża na zmodyfikowanej szosówce z barankiem, ale jeszcze zanim Fischer z Kellym wymyślili nazwę Mountain Bikes, Cuningham postanowił spożytkować swoje doświadczenie w inżynierii lotniczej i wykorzystać aluminiowe rury o dużym przekroju do konstrukcji ram. Wybrał mało popularny w tamtych czasach stop ze względu na jego lekkość i do 1993 roku wyprodukował 178 ram oraz zadzierzgnął silne kontakty z azjatyckimi producentami części, wprowadzając do przemysłu patent na hamulec Roller Cam i piasty Grease Guard produkowane potem przez SunTour, ustalając tym samym na wiele lat standardową szerokość piast MTB (130 mm). Natomiast w 1973 r. w czasie studiów na Massachusetts Institute of Technology (MIT) Gary Klein w grupie studentów pod kierunkiem profesora Buckleya pracował nad rowerem z ramą aluminiową. Cztery lata później, po kilku próbach biznesowych i produkcyjnych, opatentował rury ze stopu aluminium o bardzo dużej średnicy, dzięki czemu udało mu się stworzyć rower, który charakteryzował się wybitną sztywnością, ważący około 15% mniej niż konwencjonalny. Był to zwiastun użycia stopów aluminium w seryjnej produkcji wysokiej jakości rowerów MTB.
 

11.

11. Yoshizo Shimano wspomina, że jako prezes Shimano American Corp. zadzwonił w 1981 r. do szefa korporacji Yozo Shimano i opowiedział mu o szaleństwie na rowery górskie. Po czterogodzinnej rozmowie ustalili, że na bazie komponentów turystycznych stworzona zostanie grupa podzespołów, odpowiadająca na potrzeby ówczesnych rowerów terenowych. W 1982 r. pierwsze XT „z jeleniem” było gotowe (Deore XT M700). To chyba nie był szał komercyjny, bo nawet rok później żadna z głównych marek rowerowych nie prezentowała rowerów górskich wyposażonych w te komponenty. Foto: Shimano
 

12.

12. Pomysł Garego Fishera z szybkozamykaczem siodełka był niezły, ale w 1984 r. Joe Breeze z kolegą Joshem Angellem wpadli na pomysł, jak ułatwić pokonywanie zjazdów. Hite Rite to prosta sprężyna z obejmą sztycy. Przed zjazdem wystarczyło odpiąć szybkozamykacz, a pod ciężarem ciała siodełko się obniżało. Sztyca wysuwała się z ramy po zwolnieniu szybkozamykacza. Proste. Do 1990 r. Breeze sprzedał 250 000 sztuk. Pierwszy dropper kosztował 19,95 dol. (dziś byłoby to około 50 dol.) i ważył 90 g. Zdechł, bo chyba był za tani. Foto: Miłosz Kędracki
 

13.

13. To zdjęcie powstało ćwierć wieku temu na potrzeby pierwszego numeru „bikeBoardu”, w którym testowaliśmy Specialized Ground Control. Widać na nim wahacz zaprojektowany ściśle według zaleceń i patentów Horsta Leitnera. Nad problemem sił działających na łańcuch i ich wpływu na zawieszenie motocykla pracował on już w połowie lat 70. XX wieku. W 1985 r. Leitner zbudował prototyp roweru górskiego, w którym zastosował rozwiązanie znane później jako „ogniwo Horsta”. Jego firma AMP Research konstruowała rowery górskie z pełną amortyzacją AMP B-3 i B-4 XC, które bardzo przypominały ten ze zdjęcia. Początkowo patent Leitnera wykorzystywały Rocky Mountain Bicycles, Turner, Mongoose i Titus Bikes, a kopiowali wszyscy inni. Otwarta licencja skończyła się wraz z wykupieniem patentu przez Specialized w 1998 roku. Prawnicy Speca skutecznie bronili swojej własności, czyli zawieszenia FSR do 2013 r., kiedy to ich roszczenia wygasły. Wojny patentowe odcisnęły piętno na latach 90. XX wieku. Mikrofirma Outland pokazała zawieszenie Virtual Pivot Point w 1995 r. i może zabiłaby FSR, gdyby nie jej własna i przedwczesna śmierć. Rozwiązanie przechwycił Santa Cruz i dzielnie broni go do dziś. Foto: Arch. „bikeBoard”

1981 r. – początek produkcji seryjnej rowerów MTB

W tym samym czasie ramy zaczął też produkować Tom Ritchey. Na ogół upłynniał je niejaki Gary „Fish” Fisher. Jednym z pierwszych klientów Ritcheya był też Mike Sinyard – wówczas dwudziestoparoletni, rzutki importer włoskiego osprzętu i właściciel montowni rowerów pod marką Specialized. Sinyard zrobił szeroko zakrojone badanie zapotrzebowania, zabrał rower Ritcheya do Japonii, żeby potwierdzić, czy tamtejsi producenci mogą taki wykonać z wysokogatunkowej stali Cro-Mo i zaryzykował zamówienie pierwszej partii 600 sztuk, organizując przy tym kampanię marketingową w mediach branżowych i nawet poza nimi. Osprzęt był eklektyczny – hamulce Mafac z linkami od motocykla, klamki Tomaselli, turystyczny trójtarczowy suport TA 46-36-26 był połączony na kwadrat z osią 120 mm – szerszą niż stosowane później – w zasadzie odpowiednikiem dzisiejszego super boosta. Przerzutki dostarczył ówczesny potentat SunTour, stalowa kierownica zamocowana była na mostku od BMX-a, koła na stalowych obręczach miały piasty Suzue – tylną o nowej szerokości 130 mm. Geometria zaadaptowana przez Ritcheya ze Schwinnów pozostała niezmieniona – główka 67,5° i rura podsiodłowa 70°, bardzo długi tył – 476 mm i spore wyprzedzenie widelca. Przy początkowej cenie 725 dolarów – współczesne 7800 zł (pod koniec lat 70. XX w. inflacja w USA dochodziła do 10%) – prawie o połowę niższej od jedynej alternatywy, czyli rowerów na zamówienie. Rozeszły się prawie natychmiast.

1982 r. – osprzęt MTB – Shimano Deore

W latach 70. XX w. osprzęt rowerowy był produkowany głównie w Europie przez firmy, których nikt już nie pamięta – Huret, Simplex, Sachs, Mafac i innych. Campagnolo było na topie, a Shimano, Sugino, Dia-Compe i SunTour próbowały zdobyć przyczółki. Kiedy zapotrzebowanie na rowery w USA gwałtownie wzrosło – podobnie jak teraz, tyle że wtedy wskutek kryzysu paliwowego, pojawiła się szansa dla firm japońskich, które miały podobną sytuację i renomę jak obecnie Chińczycy. W tym czasie SunTour był głównym dalekowschodnim innowatorem – opatentowali indeksowaną zmianę biegów w 1969 r., a jeszcze wcześniej koncepcję pochylenia pantografu tylnej przerzutki tak, żeby, niezależnie od przełożenia prowadziła łańcuch w stałej odległości od zębatek. Pierwsze rowery MTB miały najczęściej właśnie osprzęt SunToura. Po wygaśnięciu patentów, rozwiązania konkurenta podchwyciło i spopularyzowało w latach 80. 
Shimano. Kluczem do dominacji było wprowadzenie innowacji w segmentach tańszych i popularniejszych niż europejskie elementy osprzętu. Shimano zainwestowało poważne środki w badania i rozwój – rozbudowało zespół projektantów do 200 osób, poszerzając zakres prac na wszystkie komponenty uważane obecnie za „grupę”.
Pierwsza grupa osprzętu MTB Shimano nazywała się Deore XT – nazwa brzmi z włoska (zapewne nieprzypadkowo), ale wywodzi się ze staroangielskiego – w wolnym tłumaczeniu deore to ukochany. Oryginalna seria miała w logo imponujące poroże jelenia i jeśli by się czepiać szczegółów, nie była w stu procentach górska – miała też np. opcjonalne manetki na dolną rurę – drugim zastosowaniem Deore XT były bowiem rowery touringowe. Pierwsze XT nie wprowadziło przełomowych rozwiązań, systemy 3x6 były już dostępne wcześniej, a np. indeksacja manetek pojawiła się dopiero w roku 1984 w Dura-Ace i dopiero w 1986 r. w XT. Deore było jednak pierwszym kompletnym zestawem wyposażenia od jednego producenta. W tym czasie SunTour miał też co prawda pełną grupę, ale korby i hamulce pochodziły z Sugino i Dia-Compe. Shimano dopracowało ergonomię, precyzję działania i trwałość tak, że skutecznie uciekło konkurencji.

1984 r. – początek wpływów cyclocrossu i szosowców

Geometria pierwszych rowerów MTB nie sprzyjała podjeżdżaniu ani powolnej jeździe. Z szerokimi i wysokimi kierownicami trudno było napierać na podjazdach, nawet jeśli pozwalały przełożenia. Jednocześnie nowym sportem zaczęli się interesować bardziej zaawansowani kolarze z przeszłością na szosie lub w CX i kiedy wyścigi zjazdowe zaczęły się zamieniać w pętle obejmujące również podjazdy, doprowadzili do zmian w geometrii ram, które pozwalały im pokonywać efektywnie wzniesienia i skręcać zwinnie przy małej prędkości. Przykładem kierunku jest druga generacja roweru MTB Specialized – Stumpjumper Sport, miał o 2° większe kąty – główka 70° i sztyca 72°. Eksplodowała skala produkcji i spadły ceny – Stump Sport kosztował 500 dolarów, czyli na dzisiejsze ok. 4600 zł.
W 1984 r. Joe Breezer i Josh Angell uruchomili seryjną produkcję protoplasty teleskopowej sztycy – sprężyny HiteRite. Proste rozwiązanie wymagało precyzyjnego wykonania ramy, żeby sztyca mogła być wyciągnięta przez sprężynę i dobrze działającego szybkozamykacza, żeby się nie zsuwała, ale za to za równowartość współczesnych 200 zł można było opuścić siodło nawet o 110 mm. 
Rozwiązanie dodawało tylko 80 do 140 g w zależności od wersji (była nawet wersja ze zdalną manetką) – nic dziwnego, że tylko do 1990 r. sprzedano ponad ćwierć miliona HiteRite’ów.
 

14.

14. Tak naprawdę to jest pierwsza grupa osprzętu MTB od Shimano, która odniosła sukces rynkowy. Deore XT II M732. Miało indeksowaną zmianę biegów w standardzie SIS, siedmiorzędową kasetę (!), piastę o szerokości 135 mm i praktycznie niezniszczalne przerzutki. Działały latami na rzecz przyszłej (dopiero) renomy firmy. Z ciekawostek, jako opcja, pojawiły się klamki na dwa palce – do dziś wyznacznik sportowego hamowania, specjalny hamulec Ubrake do mocowania pod suportem – katastrofalna pomyłka, sztyca z firmowym zaciskiem, ciężkim, ale bardzo skutecznym w przeciwieństwie do ówczesnych konkurentów oraz specjalna osłona ramy z „płetwą rekina”. Shark Fin miał chronić przed chronicznym wciąganiem łańcucha pomiędzy ramę a suport, plagą, która gnębiła ówczesne napędy. Foto: Shimano 
 

15.

15. Gdy patrzę na sylwetkę tego roweru, mam wrażenie, że wygląda współcześnie. Kąty, odległości pomiędzy osiami są takie nowoczesne. Z jednym zastrzeżeniem, Kestrel Nitro toczy się na kołach 26” i jest bardzo mały. Kiedy pokazano go na wystawie w Long Beach w 1988 r., musiał wyglądać jak latający spodek. Nie dziwota, że przeszedł praktycznie bez komentarza. Ten jednorożec jest owocem pracy wielu osobowości, które odcisnęły swoje piętno na historii technologii MTB. Nitro był kompozytowym fullem z wysokim punktem obrotu wahacza i zintegrowanym w ramie damperem. Jego przednie koło było amortyzowane widelcem, który wykorzystywał skręcaną głowicę produkcji Bontragera i dopiero w kolejnym roku przyjął nazwę Rock Shox RS 1. Bezpośredni twórcy Nitro – Paul Turner i Keith Bontrager współpracowali z Cycle Composites Inc. Ciekawostką niech będzie to, że CCI do życia powołali założyciele firmy Trek, Bevil Hogg i Tom French. Nitro powstawał, kiedy dochodziło do dynamicznych zmian pod marką Kestrel. Ze względu na rozbieżne koncepcje laminacji doszło do podziału na Aegis i CCI. Aegis forsowało ramy skorupowe laminowane w jednym elemencie. CCI wybrało proces dzielenia ramy na elementy, co koniec końców Trek przełożył na technologię OCLV. (Zdjęcie z katalogu wystawy From Repack To Rwanda, użyte zgodnie z prawem do cytatu).
 

16.
16.

16. Jak sprzedać głupi pomysł, którego nikt nie potrzebował? SRAM w porę się połapał, że szosowcy nie chcą Grip Shifta zaprezentowanego po raz pierwszy w 1987 r., ale po założeniu go na płaskiej kierownicy… rozwiązanie też nie zaskoczyło, bo w latach 80. XX w. Shimano właśnie wykańczało Suntoura i zbliżało się do 85% udziału w rynku napędów MTB. Dopiero szalony pomysł marketingowy i wyposażenie w Grip Shifty większości ówczesnych gwiazd MTB zaczęło zmieniać proporcje. I to mimo tragicznej jakości pracy w błocie, rozpuszczania się mechanizmu pod wpływem niektórych smarów i obracania się przemoczonych gumek. Ale była to opcja dla monotonii komponentów Shimano wśród rowerów MTB, której klienci chcieli, a fabryki rowerów podchwyciły ze względu na możliwość stosowania tańszych i lepiej marżowanych komponentów. Shimano postanowiło dać temu odpór i pod koniec lat 80. XX w. zagroziło fabrykom, które uzupełniały komponenty Shimano manetkami SRAM 10-proc. podwyżką cen zamawianych w Shimano części. Po rocznych potyczkach sądowych sąd uznał zasadność skargi SRAM-a i od 1991 r. fabryki mogły bezkarnie mieszać części Shimano z komponentami innych marek, a SRAM mógł… przeprojektować Grip Shift, żeby lepiej działał. Nowa wersja SRT była strzałem w dziesiątkę i zapoczątkowała sukcesy SRAM Corp. Foto: SRAM

1989 r. – Grip Shift – początki amortyzacji i carbon

Pierścieniowe manetki Grip Shift, wymyślone początkowo do rowerów triathlonowych, były przełomem w zmianie przełożeń w MTB. W pierwszych pięciu latach sprzedano 10 mln sztuk. Ten jeden produkt, jak również rekompensata, którą Grip Shift (ówczesna nazwa firmy) uzyskał od Shimano w pozasądowej ugodzie za nierówne warunki konkurencji na rynku OEM dały początek całemu obecnemu imperium SRAM. Grip Shift był lżejszy i bardziej ergonomiczny niż inne ówcześnie stosowane manetki. Pozwalał na szybsze przesunięcie przerzutki między skrajnymi położeniami i to bez zwalniania chwytu. Problemy z jakością materiałów i wykonania, wrażliwość na zabrudzenia i trudność używania bez rękawiczek spowodowały, że w późniejszym, czasie rozwiązania cynglowe wyparły pierścienie. Dla grona wiernych gripom SRAM nadal ma GripShifta w ofercie nawet do Eagle.
Pod koniec lat 80. XX w. założony przez Paula Turnera RockShox był start-upem współfinansowanym przez Dia-Compe (teraz Cane Creek). Ich widelec RS-1, który trafił do sklepów w 1989 r. w cenie 
350 dolarów (dzisiejsze 2800 zł) uznawany jest za pierwszy powszechnie dostępny amortyzator MTB. Pierwszy RS-1 (nie mylić z RS-1 o konstrukcji upside down) był modyfikacją widelca motocyklowego z goleniami 25,4 mm i skokiem 49 mm z blokadą. Wyraźnie stawiano na lekkość. Zastosowano pneumatyczne sprężyny (w obu goleniach) pompowane strzykawką z igłą do piłek. Tłumiki pracowały na 60 ml oleju od automatycznych skrzyń biegów, aluminiowe golenie zewnętrzne były klejone i tylko aluminiowa korona była skręcana śrubami. Widelec ważył widelca motocyklowego 1,4 kg mimo stalowych goleni wewnętrznych, sterówki i podkowy i było to tylko 0,5 kg więcej, niż ważyły ówczesne sztywne widelce. Okazało się jednak, że nadwaga, a nie wartość skoku czy prowadzenie koła były przedmiotem pierwszych komentarzy. Jak widać, inżynierowie już od samego początku wiedzieli, że sprężyna powietrzna i otwarte tłumienie olejowe są najlepszymi rozwiązaniami dla większości rowerów, ale w późniejszych latach i RockShox, i inni poszli za naciskiem na odchudzanie i cięcie kosztów, zastępując system powietrze–olej lżejszymi, ale gorzej działającymi elastomerami.
Carbon pojawiał się w ramach rowerowych już w latach 70. XX w., ale zaczął być brany na poważnie po tym, kiedy Greg Lemond wygrał Tour de France na carbonowym Looku. Model KG86 miał carbonowe rury klejone do aluminiowych muf – popularne rozwiązanie mieszania materiałów stosowane również przez innych producentów do lat 90. XX w. Prawdziwym przełomem, który wyznaczył kierunek na przyszłość, była rama Kestrela – start-upu z Silicon Valley – ich pierwsza seryjna monolitowa rama bez metalowych muf – model 4000 – była przeznaczona na szosę (zaprojektowana pod kątem aero, z wewnętrznym prowadzeniem linek) i trafiła na rynek w 1987 r., bijąc rekordy wagowe z masą 1,6 g czyli około 40% mniej niż typowe ramy stalowe tej ery. Dwa lata później pojawił się MX-Z – pierwszy hardtail MTB na monolitowej ramie o ciekawym kształcie z podniesionymi widełkami łańcuchowymi. Do jej konstrukcji użyto mieszanki włókien carbonowych, szklanych i polietylenu Spectra (odpowiednika zyskującego obecnie coraz większą popularność materiału Dyneema). Przy cenie 1000 dolarów za samą ramę (odpowiednik obecnych 8300 zł) MX-Z nie stał się przebojem rynkowym, ale zainspirował wielu konstruktorów.
 

17. Paul Turner, założyciel Rock Shoxa, przy pomocy Keitha Bontragera już w 1997 r. pokazał światu swój w pełni zawieszony rower wyprodukowany przez firmę Kestrel (str. 45). 
Potem nakłonił małżeństwo Simonsów do prac nad rozwojem i produkcją widelca amortyzowanego w garażu ich zastawionego pod zakup marki Dia-Compe domu. RS 1 był naprawdę proroczym pomysłem. Miał kapitalną markę, świetny wygląd, był gadżetem zdradzającym zadziorność użytkownika. W tym czasie był zbyt niedojrzały, żeby uzasadnić swoją niezbędność w świecie wyścigów XC, które wówczas dominowały sport MTB nie tylko w Europie. W 1990 r. Greg Herbold na RS 1 został pierwszym Zjazdowym Mistrzem Świata, a trójka wspólników wyprodukowała pierwsze 100 sztuk. W rok później na bazie RS 1 przygotowali dla Specialized projekt widelca Future Shock, co dało firmie pierwszy zastrzyk gotówki. W 1993 r. Rock Shox zakończył współpracę z Dia-Compe wraz z wejściem do sprzedaży słynnego Mag 21. Paul Turner i Steve Simmons zostali nowymi właścicielami Rock Shox. Po ośmiu latach od założenia Rock Shock przekroczył obrót 100 mln dol., a w 2002 r. SRAM przejął firmę i jej zobowiązania dłużne za 5,6 miliona dolarów. Foto: SRAM

18. Rok 1990. Do Steva i Debory Simons (ci od Dia-Compe) puka John Rader, projektant systemu Aheadset. Po podpisaniu licencji Dia-Compe zleca produkcję m.in. Chrisowi Kingowi i zajmuje się pakowaniem, marketingiem i sprzedażą zestawów sterowych, które na zawsze odmienią wygląd i działanie rowerów. W 1997 r. na sterach tego typu, już pod nową marką Cane Creek, ścigają się BMW/Pro-Flex, Chevrolet/ L.A. Sheriff, GT, Schwinn, Diamondback, Jamis, Specialized, 3D oraz Cane Creek/Litespeed. Foto: Arch. producenta
 

19.

19. Ślepa uliczka nr 1, bez której świat nie mógł obejść się przez co najmniej dekadę. Rogi miały być najtańszym sposobem na poprawienie ergonomii coraz węższych i całkiem prostych kierownic. Miały pomagać w wyzwoleniu pełnej mocy na podjazdach i poprawić aerodynamikę… Biznes szedł znakomicie do czasu, kiedy użytkownicy przekonali się, że wystarczy inaczej ukształtowana i szersza kierownica. Foto: Miłosz Kędracki

W czasie kiedy MX-Z wchodził do produkcji, Kestrel pokazywał już kolejny przełomowy projekt oparty na monolitowej konstrukcji carbonowej – Nitro – pierwszy rower full suspension z prototypowym widelcem Rock Shox i pomniejszonym motocyklowym damperem. Proste, jednoosiowe zawieszenie i widelec można było zablokować manetkami na kierownicy. Można było też regulować powietrzną sprężynę oraz tłumienie olejowe. Koncepcja amortyzacji była w tym czasie tak obca w MTB, że nawet nie używano do jej opisywania języka, który obecnie jest naturalny, zamiast o „suspension” mówiono o „shock absorbtion” i mało kto koncentrował się na dostępnym skoku. Zamiast tego podkreślano ok. 1 kg dodatkowej wagi – u progu lat 90. XX w. istotny problem, a z dzisiejszej perspektywy niepotrzebnie wyolbrzymiany. Przy 12,5 kg Nitro był przynajmniej o 1 kg cięższy niż królujące wtedy hardtaile ze sztywnymi widelcami. Podobnie jak MX-Z, full Kestrela nigdy nie został sukcesem rynkowym, ale miał kluczową rolę w inspirowaniu innych.
 

20.

20. Ślepa uliczka nr 2, bez której nikt poważnie myślący o jeździe rowerem w latach 90. nie wyjeżdżał na szlak. Połączenie niehamujących hamulców z wiotkimi ramami albo widelcami o sztywności kartonu musiało wywołać chęć dodatkowego usztywnienia calej konstrukcji. Ktoś zaproponował dodatkową podkowę, która miała na celu stabilizować pivoty hamulców i powstrzymywać rurki podsiodłowe od wyginania się. Gdy tylko ludzkość nauczyła się produkować lepsze hamulce i sztywniejsze ramy, brakeboostery wymarły. Do tego stopnia, że mieliśmy kłopot w zorganizowaniu legalnego zdjęcia. 
Foto: Marcin Glajzer
 

21. Idea jest prosta jak worek do kroplówki. I w 1988 r. Michael Eidson użył jednego z nich do przewożenia napojów. Uznał, że to świetny sposób na nawadnianie w czasie jazdy terenowej, gdy nie ma możliwości oderwania dłoni od kierownicy, żeby sięgnąć po bidon. ThermoBak trafił do sklepów w 1990 r. i okazał się hitem, mimo tego, że był niedoskonały. Rurka i zawór były cienkie, więc ledwo co się sączyło, wlew przeciekał, szelki neoprenowej osłony były niewygodne, a sam worek zarastał grzybem. Mimo to CamelBak na długo zmienił sposób nawadniania w czasie jazdy rowerem MTB. Foto: Arch. producenta

22. Bezsprzecznie jeden z najważniejszych kamieni milowych MTB. Pierwsze działające, trwałe i sensowne pedały zatrzaskowe MTB – Shimano SPD PD-M737. Ciekawostką jest to, że bloki w tym systemie są niezmienione w kształcie od tamtego czasu. Razem z pedałami pojawił się też pierwszy kompatybilny z nimi model butów Shimano SH-M100. Foto: Shimano
 

23.

23. Wprawdzie Rapid Fire w tej wersji (ST-M091, zwanej slangowo Push–Push), ze względu na fatalne opory, był powodem wzrostu ekspansji Grip Shifta SRT, to bezsprzecznie zasługuje na miano kamienia milowego, ponieważ ustalił zasady ergonomiczne manetki – cyngle umieszczone pod kierownicą nadal rządzą.
 

24.

24. Gary Fisher zaprojektował model RS 1 wraz z Mertem Lawwillem, który jako pierwszy zastosował zawieszenie w motocyklach Flattracker jeszcze w 1967 roku. Lawwill zaproponował zawieszenie roweru w układzie wielowahaczowym z nadzwyczaj współczesnym łącznikiem prowadzącym oś koła w pionie. Dolna, główna oś obrotu była mocowana koncentrycznie z mufą suportu. Medium ściskanym był elastomer. Uzyskano 75 mm skoku, a Fisher snuł plany współpracy z Campagnolo, żeby uzyskać piastę na oś 14 mm i ośmiorzędowy wolnobieg. I to w 1991 roku! Rok później pojawiła się wersja z kompozytowym przodem ramy – Alembic. I to była „wspaniała katastrofa”. Rowery z tamtej kolekcji praktycznie się nie sprzedawały, a Gary Fisher w zasadzie zbankrutował. Markę przejęła jego tajwańska wytwórnia – Anlen. Fisher czerwienieje na twarzy, gdy go zapytać o ten czas, bo Anlen to były inaczej pomalowane Fishery, tylko tańsze. (Zdjęcie z katalogu wystawy From Repack To Rwanda, użyte zgodnie z prawem do cytatu).
 

25. W 1992 Suntour wprowadził komponenty Micro-Drive z mniejszymi zębatkami korbowodu (42/32/22 z.), mniejszymi trybami wolnobiegów (11–24 z.) i przerzutką z krótszym wózkiem. Także łańcuch był krótszy. Efektywne przełożenia były w przybliżeniu takie same, ale udało się obniżyć masę i zapewnić lepszy prześwit. Shimano skopiowało ten projekt w 1994 roku i z pewnymi modyfikacjami stosuje do dzisiaj. 
Foto: Arch. producenta
 

26.

26. Początek dominacji Shimano w wyczynowym XC. XTR M900, czyli pierwsza wyczynowa grupa osprzętu MTB od Shimano. O ile wcześniej Suntour, Mavic, Sachs i Campagnolo nawiązywały walkę, to zastosowanie ośmiorzędowej kasety, manetek ST-M900 z bezbłędnym Rapid Fire Plus i innych części na poziomie flagowej grupy szosowej Dura-Ace było nokautem na wiele lat. Na dobrą sprawę, aż do nastania ery SRAM Eagle. Foto: Shimano
 

27. Przed 1993 miało miejsce wiele prób wprowadzenia hamulców tarczowych do rowerów. Konstrukcje Dia-Compe czy AMP tworzyły więcej problemów niż ich rozwiązywały. W większości były zamkniętymi systemami o bardzo małej objętości, uruchamianymi linką z klamki rowerowej. Formula jako pierwsza w branży zdecydowała się na produkcję specjalnej klamki i zacisku połączonych przewodem hydraulicznym. System wymagał niezwykłego wyczucia, bo szybko się przegrzewał i blokował, ale dawał przewagę nad hamulcami szczękowymi i zadomowił się wśród zawodników DH. W 1997 r. Nico Vouilloz zapoczątkował erę tarczówek zwycięstwem w Mistrzostwach Świata. Foto: Arch. producenta
 

28.

28. Podobno jeszcze w latach osiemdziesiątych jeden z pracowników Treka, Bob Read, przychodził na zebrania z „grafitową” rakietą tenisową, mówiąc: „To jest przyszłość rowerówki”. Trek od lat kombinował z klejeniem ram. Łączył metalowe mufy z rurami ze stali, aluminium i kompozytów. Efekty były przeciętne. Przełom nastąpił, kiedy do swoich flagowych modeli szosowych 5500 i 5200 wprowadził w 1992 r. technologię, w której rury ale i mufy wykonano z carbonu. Technologia Optimum Compaction Low Void pozwalała bardzo precyzyjnie wykonać węglowe mufy, miały one cienkie ścianki, a skomplikowane w kształcie profile pozbawione były zmarszczek i pustych przestrzeni. Dzięki OCLV można było wykonać ówcześnie najlżejsze ramy carbonowe wśród seryjnych rowerów MTB Rama na której zbudowano, trafiające do sprzedaży w 1993 roku, modele 9800 i 9900 ważyła 1,29 kg. Foto: Trek
 

29. GT STS 1000 DS to jeden z najbardziej rzucających się w oczy rowerów z dawnych czasów. Zastosowano w nim wiele technologii, które przetrwały próbę czasu i śmiało można nazwać go milowym kamieniem w historii MTB. STSa zaprojektowano z naciskiem na zjazdy, ale nadawał się też do podjazdów – kategorię tę nazwano wtedy Dual Sport – czy nie przypomina to współczesnej dziedziny na literę „e”? Dwupółkowy Boxxer i trójtarczowy napęd świadczą o szerokim spektrum zastosowań. Wykorzystano w nim zawieszenie czteroosiowe oraz damper z mocowaniem, które teraz nazwano by Trunion. Ramę wykonano z kompozytu termoplastycznego, który wpleciono w obrabiane CNC mufy z aluminium. W formie układało się rozgrzane rękawy z carbonu i rozpychało balonami z gorącym powietrzem. Po schłodzeniu rama nabierała sztywności i ściśle łączyła się z mufami. O trwałości technologii może świadczyć ogromna liczba ram tego roweru, którymi ekscytują się dziś kolekcjonerzy. Foto: Miłosz Kędracki

1990 r. – Aheadset, manetki cynglowe i SPD

Do początku lat 90. XX w. wszystkie widelce miały rury gwintowane docinane do rozmiaru ramy. Wysokość kierownicy regulowało się wsunięciem w widelec mostka o kształcie wielkiej klamki, 
a stery dokręcało się do rury widelca. W 1990 r. Dia-Compe wykupiło prawa do używania nowego rozwiązania A-Head Set. S...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy