Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ekwipunek

16 czerwca 2020

NR 40 (Czerwiec 2020)

Jak to? Pedały nie są w zestawie?!

136

Autentyczna wypowiedź nabywcy drogiego roweru, którą przytaczamy jako tytuł tego artykułu, jest przyczynkiem do rozważań o zakupach. Od pewnego pułapu kolarskich oczekiwań sama maszyna nie załatwi sprawy. Jeśli więc nie jesteś posiadaczem tytułowych pedałów, butów i całej reszty anturażu, musisz planować budżet całościowo. Poniższy artykuł podpowie Ci, o czym nie możesz zapomnieć i czy możesz myśleć o droższym, czy tańszym modelu z typoszeregu.

Decydując się na rower sportowy, niezależnie czy będzie to MTB, czy szosowy, musisz wiedzieć, że seryjnie nie jest wyposażony w pedały zatrzaskowe. Droższe rowery wyjeżdżają z kartonu w ogóle bez pedałów, w tańszych zamontowane są takie jak w rowerach za 1000 zł. Natomiast my uważamy, że w prezentowanej, na kolejnych stronach, czwórce rowerów pedały zatrzaskowe stanowią logiczne dopełnienie i dlatego jest to pierwszy dodatkowy wydatek, z jakim należy się liczyć. Koszt pedałów MTB to przynajmniej 150–250 zł (zobacz test bB# 8/2019). W trampkach też nie poszalejesz. Buty rowerowe do zatrzasków, ale i platform, mają specyficzną budowę i są wyspecjalizowane na tyle, żeby nie chcieć jeździć w „adidasach”. Dla zyskania niezbędnej efektywności trzeba liczyć się z wydatkiem zaczynającym się od kwoty 300–400 zł. 
 

POLECAMY

1.


1. W dużych salonach rowerowych, takich jak częstochowska Fabryka Rowerów, rowery ogląda się najpierw, ale to przy półkach i stojakach z akcesoriami ruch jest zawsze największy.

Masz kask? Można go kupić nawet za 100 zł, ale żeby dobrze dopasować go do głowy i zachować spójność technologiczną z resztą maszyny, należy wyłożyć kwotę przynajmniej 150–250 zł. Wygodę bez względu na warunki pogodowe, wiatr, opady, wilgotność zapewni odzież z technicznych materiałów i w kolarskim kroju. I niekoniecznie musi to być „obcisła lycra”. Nie trzeba od razu „szarpać” się na bardzo drogie, specjalistyczne modele, naszpikowane kosmicznymi technologiami, wystarczy wybrać z rozmysłem i kupić takie, które dobrze ułożą się na ciele w pozycji kolarskiej, a materiał zapewni transpirację wilgoci i wytrzymałość na zabrudzenie. Bawełniany T-shirt po jeździe w błocie najczęściej nadaje się już tylko do czyszczenia łańcucha. Koszulkę rowerową da się doprać. Doświadczenie mówi, że ok. 200 zł kosztują sensowne spodenki, a fajna koszulka zaczyna się od 100 zł. Do tego przydałyby się rękawiczki, czyli kolejna stówa. Okulary przeciwsłoneczne nie załatwią nic więcej oprócz stylówy. Na MTB rzadko jeździ się w pełnym słońcu, kolor szybek ma znaczenie, kształt chroni oko przed odpryskami błota spod kół czy owadami. Jakość soczewek chroni przed oślepiającym słońcem, pochłaniając promieniowanie UV, gdy rozszerzą Ci się źrenice. Ceny sensowych okularów zaczynają się od 100-200 zł. 
Nawet jeżeli a priori odrzucasz jazdy przy złej pogodzie, warto mieć ze sobą lekką kurtkę/wiatrówkę, bo na prezentowanych rowerach kilkugodzinne wyjazdy to przyjemność, której nie będziesz chciał(-a) przerywać z powodu podmuchów wiatru czy przelotnej ulewy. Pomoże w tym wydatek ok. 150–250 zł na odpowiednio pakowną garderobę. I już chciałoby się powiedzieć, że to wszystko, ale niezbędny jest jeszcze koszyk i bidon, bo bez picia daleko nie zajedziesz. Bidon z wodą, a nie koktajl z fenolami, zapewni zestaw za kolejne 50–100 zł. Dętka, pompka, proste narzędzie wielofunkcyjne, dwie łyżki to łączny wydatek ok. 70–150 zł. Albo wozisz, albo się prosisz, można jeszcze pchać – wybieraj. Przedstawiona powyżej lista to naszym zdaniem wersja minimum i można by ją bardzo mocno poszerzyć o kolejne elementy specjalistycznej garderoby (skarpetki, bluzy, rękawki, kurtki przeciwdeszczowe), ale przynajmniej na początku wystarczą „cywilne”, używane przy innych sportach. A wyposażenie takie jak plecak, torebka, licznik, błotniki itp. też jest nadobowiązkowe. Z grubsza licząc, kolarz kompletujący wyposażenie od zera powinien być przygotowany na wydatek 1370 - 2000 zł. Mniej więcej tyle samo wynoszą różnie między cenami następujących po sobie w kolekcji modeli rowerów z średniej półki. 
Dlatego kiedy będziesz już w sklepie wodzony na pokuszenie przez model na lepszym i droższym osprzęcie, miej w tyle głowy listę wyposażenia niezbędnego, żeby te wszystkie ficzery zagrały. Naciągnięty do granic budżet może pozbawić funduszy na niezbędne wyposażenie, serwis czy wyjazdy. 

Lepsze wrogiem dobrego

Sprawdziliśmy, czym różnią się rowery, które w kolekcjach sąsiadują bezpośrednio ze sobą oraz postanowiliśmy oszacować, w jakim stopniu różnice te będą miały wpływ na walory użytkowe. Rower droższy z zasady powinien być lepszy, ale rodzi się pytanie: czy dla każdego użytkownika? Postaramy się odpowiedzieć, czy warto się „napiąć” i kupić droższy model, czy może lepiej inaczej spożytkować nadwyżkę. 
Uprzedzając trochę to, co przeczytacie poniżej – odpowiedź nie jest, bo nie może być, jednoznaczna. W rowerze wraz z ceną zmieniają się dziesiątki parametrów. Różnice między niektórymi odczuje nawet początkujący użytkownik, jednak jest też wiele takich, które docenią dopiero zaawansowani rowerzyści. Prezentowane poniżej dwie pary hardtaili „ze średniej półki” stanowią tylko przykład, jak taka analiza może wyglądać, ale wnioski są nierozerwalnie związane z konkretnymi, prezentowanymi modelami i nie można ich uogólniać. Na czerwono zaznaczyliśmy parametry i komponenty które różnią się w poszczególnych parach rowerów.
 

 

 

Canyon Grand Canyon SL 8.0 czy SL 9.0
 


Prezentowane modele stanowią zwieńczenie rodziny aluminiowych hardtaili w kolekcji Canyona. Oba zbudowane zostały na identycznej ramie, z tylną osią w standardzie Boost i wewnętrznym prowadzeniem wszystkich przewodów. Co zaskakujące (przy tej różnicy w cenie), oba wyposażone są w identyczny amortyzator Fox 34 Rhythm, a także takie same kokpity, siodła oraz regulowane wsporniki do nich. W obu rowerach znalazł się też ten sam model opon Nobby Nic Addix Speedgrip, przeznaczonych do jazdy w trudnym terenie, co zostało dodatkowo podkreślone poważnym rozmiarem 2,35”. Tym, co różni oba Canyony, są koła oraz system napędowy i hamulcowy. Koła w obu rowerach zbudowane są na obręczach Alex Rims kompatybilne z systemem bezdętkowym o identycznej szerokości wewnętrznej 25 mm. Ale na tym podobieństwa się kończą. Obręcze kół MXD5 w SL 9.0 mają bardziej zaawansowane profilowanie oraz oczkowane gniazda nypli ułatwiające budowę mocniejszych kół łatwiejszych w naprawie. Obręcze MD25 w SL 8.0 tego nie zapewniają. Również piasty w kołach MXD5, na łożyskach maszynowych i z prostymi szprychami, robią lepsze wrażenie niż wytrzymałe, ale mało finezyjne Shimano w kołach SL 8.0. Zastosowane w obu rowerach napędy w konfiguracji 1 x 12 oferują praktycznie identyczny zakres przełożeń. SRAM Eagle ma bardziej ugruntowaną renomę w środowisku sportowym, komponenty GX są lżejsze niż SLX, a standard XD jest ciągle zdecydowanie bardziej popularny niż Microdrive, co może mieć znaczenie przy ulepszaniu komponentów wraz z ich wymianą w wyniku zużycia. Jednak naszym zdaniem Shimano SLX/XT działa lepiej (zobaczcie artykułu w bB# 4–5/2020). To oczywiście kwestia dyskusyjna, mocno zachodząca na sferę osobistych preferencji. Ale na potrzeby tego porównania możemy śmiało przyjąć, że napędy są równorzędne w działaniu, a to stanowi plus dla tańszego SL 8.0. Ostatnim elementem różniącym oba rowery, i to bardzo wyraźnie, są hamulce. SL 8.0 wyposażony jest w podstawowy model hamulców Shimano MT401, przyzwoicie spełniający swoje zadanie w standardowym zakresie użytkowania. 
Natomiast SL 9.0 ma zamontowane hamulce SRAM Guide R, które ze względu na czterotłoczkową budowę dają lepszą modulację i zdecydowanie większą siłę hamowania co w połączeniu z lepszym profilem też samej dźwigni będzie sprzyjała zaawansowanej jeździe terenowej.  
 


SL 9.0 jest lżejszy od SL 8.0 o niecałe 3% i naszym zdaniem nie jest to różnica, która byłaby warta dopłaty 1800 zł. Ale już drugi wykres, prezentujący masy kół, pokazuje, że te z SL 9.0 są lżejsze o ponad 400 g, 
a to już istotna różnica, mająca wpływ na dynamikę sprintów i podjazdów. Ponieważ w obu rowerach są takie same opony, różnica wynika z konstrukcji samych kół, przede wszystkim użytej kasety i tarcz. Masy obu Canyonów przyrównaliśmy również do wyników szerszego grona modeli porównywalnych. Jak widać, nawet masa „dziewiątki” sporo wyskakuje ponad średnią. Ale spokojnie, w dużej mierze wynika to z charakteru roweru i wyposażenia go w amortyzator o goleniach 34 mm, regulowanej sztycę oraz szerszych, all-mountainowych opon. Masa kół trzyma się średniej lub trochę powyżej, ale to również ze względu na skrzywienie w stronę ostrzejszej jazdy. 
 

Rozmiary: XS, S, M, L (rozmiar testowany), XL; * mostek na +/-, podana wartość nie uwzględnia 25 mm podkładek; ** masa roweru bez pedałów (www.rowerowawaga.pl), masa kół gotowych do jazdy; 
*** cena zawiera koszt przesyłki 203 zł


Pod tym względem oba Grand Canyony SL są identyczne. Mają tak samo sportowy charakter, o czym świadczy niska wartość współczynnika pozycji (1,4), stosunkowo krótki tył, nisko umieszczony środek ciężkości oraz wysoka wartość kąta podsiodłowego sprzyjająca pedałowaniu z wysoką kadencją. Jednak wyposażenie ich w widelce o skoku 120 mm oraz regulowane sztyce rozszerza ich potencjał jazdy ścieżkowej. Spłaszczony kąt główki ramy, większy niż standard XC, ciąg widelca oraz powiększony rozstaw osi kół zapewnia lepsze panowanie nad rowerem na zjazdach.

OSPRZĘT
Rama: aluminium | Przedni widelec: Fox 34 Float Rhythm GRIP, aluminiowa stożkowa rura sterowa (2080 g) | Koła: Shimano MT400-B i MT510-B (15x110 i 12x148 mm) / Alexrims MD25 (25/29,4 mm) 
| Opony: Schwalbe Nobby Nic Addix Speedgrip EVO TLE 29x2.35” (815 g, dętka 246 g) | Korby: Shimano SLX M7100 30 z. (175 mm) | Łożyska suportu: Shimano Pressfit BB-MT500 | Kaseta: Shimano SLX M7100-12 (10–51) 12-rz. | Łańcuch: Shimano CN-M7100 | Przerzutka tył: Shimano XT RD-M8100-SGS | Manetki: Shimano SLX SL-M7100 | Hamulce: Shimano MT401/MT400, tarcze Shimano SM-RT10 180/160 mm | Kierownica: Iridium Flatbar, 750 mm | Wspornik kierownicy: Iridium, 60 mm | Łożyska sterów: Acros 1i1/8” – 1i1/2” | Wspornik siodełka: Iridium Dropper 150 mm, 30,9 mm | Siodełko: Iridium Trail

Rama: aluminium | Przedni widelec: Fox 34 Float Rhythm GRIP, aluminiowa stożkowa rura sterowa (2080 g) | Koła: Canyon MXD5 29” (25/29,3 mm) | Opony: Schwalbe Nobby Nic Addix Speedgrip EVO TLE 29x2.35” (815 g, dętka 246 g) | Korby: Truvativ Stylo 6K 30 z. (175 mm) | Łożyska suportu: SRAM Pressfit | Kaseta: SRAM Eagle XG-1275 (10–50) 12-rz. | Łańcuch: SRAM NX Eagle | Przerzutka tył: SRAM GX Eagle | Manetki: SRAM GX Eagle | Hamulce: SRAM Guide R, tarcze SRAM Centerline 180/160 | Kierownica: Iridium Flatbar, 750 mm | Wspornik kierownicy: Iridium, 60 mm | Łożyska sterów: Acros 1i1/8” - 1i1/2” | Wspornik siodełka: Iridium Dropper 150 mm, 30,9 mm | Siodełko: Iridium Trail
 


Wykres wskazuje, że rama Grand Canyon SL gwarantuje bardzo wysoką efektywność napędzania. Co do wartości uśrednionych, wynik jest zaledwie o kilka procent słabszy od rekordowego, jaki odnotowaliśmy w tej klasie rowerów. Jako ciekawostkę możemy podać fakt, że rama Grand Canyon SL uzyskała aż o 35% lepszy wynik sztywności w porównaniu do ramy „zwykłego” Grand Canyona (bez osi Boost) który pojawił się w teście hardtaili w bB# 3/2020. W precyzji sterowania widać, że Foxy uzyskały bardzo dobre wyniki na tle konkrecji, co na pewno jest zasługą goleni o większej średnicy. W obu zestawach kół widać dysproporcję między sztywnością przedniego i tylnego koła, ale jest to zjawisko normalne. W obu rowerach sztywność przednich kół wyskakuje ponad średnią, a to dobrze, bo to poprawia precyzję sterowania w każdych warunkach. Tylne koła są zauważalnie bardziej wiotkie, jednak dla większości użytkowników nie będzie to powód do zmartwienia. W tańszej „ósemce” wyniki obu kół w zasadzie pokrywają się ze średnimi i w tym aspekcie wypadają trochę lepiej niż zestaw z „dziewiątki”, jednak różnice są naprawdę minimalne.

Oceny
Zalety modelu Grand Canyon SL 9.0 doceni dopiero zaawansowany użytkownik, zdecydowanie nastawiony na rywalizację i wyniki. W razie potrzeby łatwiej będzie ten model odchudzić, robiąc z niego jeszcze sprawniejszą maszynę do ścigania. Jednak dla większości użytkowników różnica jest na tyle nieznaczna, że naszym zdaniem lepiej kupić tańszego SL 8.0, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na wyposażenie lub wyjazdy z rowerem.
 

GT Zaskar Comp czy Zaskar Elite
 


Zaskar, model-legenda, który w kolekcji GT pierwszy raz pojawił się w 1993 roku! W swojej niewiarygodnie długiej historii miał niezliczoną ilość wcieleń, będąc zarówno radykalną maszyną cross-country, jak i bardziej wyluzowanym rowerem ścieżkowym. Hans Rey, najsłynniejszy użytkownik Zaskara, wspomina, że na tym samym rowerze zdarzało mu się również startować w zawodach pucharu świata DH i Slalomu. W swojej aktualnej odsłonie Zaskar wrócił na pozycję roweru XC/XCM. 
Prezentowane przez nas modele stanowią łącznik między tańszymi i mniej sportowymi Avalanchami a topową linią Zaskarów, zbudowanych już na ramach z włókna węglowego. Oba modele Zaskarów mają identyczną ramę z charakterystycznym elementem. Aktualnie „trzeci” trójkąt tworzą rurki podsiodłowe omijające rurę podsiodłową, co ma poprawiać elastyczność w pionie i przydawać komfortu. Rama przyjmuje oś Boo...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy