Dołącz do czytelników
Brak wyników

Sport

22 marca 2022

NR 57 (Marzec 2022)

IRONbike Dolce vita na MTB

0 345

Są takie etapówki, na które chce się wracać. Na samo wspomnienie o emocjach z nimi związanych czuję ciary na plecach. Lubię wyzwania, trudne trasy w wysokich górach są dla mnie esencją MTB, najwyższym stopniem wtajemniczenia. Długie, mozolnie pokonywane podjazdy, zapewniające spektakularne widoki, a wreszcie nagrodę w postaci niekończących się technicznie wymagających zjazdów. A jeśli to wszystko dzieje się w świetnej atmosferze, zapewnionej przez wyjątkową obsługę i przyjaźnie nastawionych do siebie nawzajem bikerów – to jest to moje rowerowe El Dorado. Taki właśnie jest IRONbike. Jeden raz już go ukończyłem – relacja z edycji 2017 w „bB” 11/2017. Po kilku latach postanowiłem przeżyć to ponownie.
Nie byłem w tym zamiarze odosobniony. Chęć ponownego przeżycia wyjątkowego tygodnia przyciąga jak magnes zarówno finisherów poprzednich edycji, jak i tych, którzy nie podołali wyzwaniu i chcą się zmierzyć z IRONbikiem ponownie. Nie brakuje też oczywiście „świeżej krwi”. Wszyscy podekscytowani, żądni wrażeń. I świadomi wyrypy, która ich czeka. Niewielka liczba startujących, w tym roku wyłącznie z Europy z uwagi na COVID-19, który skutecznie komplikował podróżowanie, spowodowała, że jeszcze bardziej czuliśmy się wybrańcami losu w obliczu tego wyjątkowego wyzwania.
Codzienne przygotowania do startu, długie godziny na trasach dojazdówek bez napinki i odcinków specjalnych (czas mierzony był wyłącznie na OS-ach), popołudniowe serwisowanie sprzętu, czas spędzany na regeneracji i podczas posiłków – to wszystko scalało naszą kilkudziesięcioosobową grupę każdego dnia. To, że start był solo, w kilkuminutowych odstępach, też działało wyjątkowo. Pierwsi startowali ci najwolniejsi, których na trasie wyprzedzali szybsi, szczerze życząc im powodzenia i wspierając w wysiłku.
 

Foto: cablepress.com


Spędziłem wyjątkowy tydzień w siodle, w bardzo przyjaznym towarzystwie. Luke Harisson, siedmiokrotny uczestnik IB (finisher czterech edycji), chyba najlepiej podsumował na mecie tę wyjątkową imprezę: IRONbike to dla mnie coś wspaniałego. Wszyscy ludzie tutaj teraz są jak rodzina. Zawsze się cieszą, że cię widzą, zawsze cię wspierają. Jestem jedną z ostatnich osób na trasie. Wszyscy uczestnicy – zarówno ci, z którymi jadę, jak i ci, którzy są mocniejsi i mnie wyprzedzają, serdecznie mnie witają. Ludzie wydający jedzenie na bufetach zawsze na mnie czekają. I zawsze są dla mnie mili. Nawet gdy mówię: „przepraszam, że kazałem tyl...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy