Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat

15 lipca 2019

NR 32 (Lipiec 2019)

Dopping – NO WAY!

0 53

W listopadzie Katowice staną się światowym centrum walki z dopingiem. Kongres WADA (Światowej Agencji Antydopingowej) wybierze nowe władze (szefem zostanie prawdopodobnie Witold Bańka, obecny minister sportu), zmieni kodeks antydopingowy i nada kierunek działaniom edukacyjnym.

Poprzedni kongres, który odbył się w Johannesburgu w 2013 r., zdecydował m.in. o wydłużeniu z ośmiu do dziesięciu lat obowiązkowego okresu przechowywania pobranych próbek. Dało to więcej czasu i zwiększyło szanse laboratoriów na znalezienie odpowiednich odczynników umożliwiających identyfikację nowych substancji dopingujących. Pokłosiem tych zmian były dyskwalifikacje oszustów i nowe rozdanie medali najważniejszych imprez – w tym Igrzysk Olimpijskich w Londynie. I choć wciąż się wydaje, że w walce z dopingiem WADA jest na straconej pozycji, to agencja nie poddaje się i z uporem godnym lepszej sprawy poszukuje kolejnych rozwiązań i decyduje się na zmiany, które – jak liczą oficjele – będą efektywnym narzędziem wykrywania oszustw. Od 2013 r. przez sportowy i antydopingowy świat przeszło niejedno tornado, łącznie z najgłośniejszą aferą dopingową w Rosji podczas Igrzysk Olimpijskich. Problemy są jednak w końcu po to, by stawiać im czoła i szukać nowych rozwiązań i ulepszeń. A od chwili powstania Światowej Agencji Antydopingowej było ich kilka. 

Kolarska historia WADA

Kolarstwo szczególnie zapisało się w historii Światowej Agencji Antydopingowej. WADA została założona w 1999 r., tuż po aferze dopingowej podczas Tour de France w 1998 r., kiedy kolejne grupy kolarskie przyłapywano na posiadaniu i stosowaniu np. EPO, testosteronu, hormonu wzrostu czy amfetaminy.
Rok po aferze ukazała się też książka Massacre à la chaîne (Przerwany łańcuch) belgijskiego fizjoterapeuty Willy’ego Voeta, który odegrał kluczową rolę w zorganizowaniu i podawaniu niedozwolonych środków w grupie Festina. Willy Voet szczegółowo opisuje w niej praktyki, jakie były stosowane podczas wyścigu, łącznie z tymi, które pomagały w maskowaniu stosowania dopingu. Publikacja ta stała się kompendium wiedzy o tym, jak i po co stosuje się doping. 

Także dzisiaj nietrudno o znalezienie wskazówek, co i jak brać. Kwestią otwartą pozostaje, czy warto i po co.

Afera dopingowa po Tour de France rozpoczęła oficjalnie walkę z dopingiem i formowanie struktur, które byłyby odpowiedzialne za ochronę uczciwych sportowców i karanie tych, którzy wybierają drogę na skróty. W ten właśnie sposób powstała WADA. Powołano ją jako międzynarodową, niezależną agencję, która finansowana jest przez kraje członkowskie. Jej działania miały obejmować badania naukowe w obszarze suplementów diety oraz substancji chemicznych mających wpływ na przejawiane możliwości wysiłkowe, edukację antydopingową oraz przede wszystkim ujednolicenie tej wiedzy i jej egzekwowanie w praktyce. Jak każdy nowo powstały twór, miała ona – i ma nadal – wady, które uwidaczniają się chociażby w tym, że aferę kolarską z 1998 r. podsumowano dopiero 15 lat później w raporcie dotyczącym wydarzeń z Tour de France i wskazano w nim nazwiska zawodników stosujących doping, ale dokument ten nie stanowił – i wciąż nie stanowi – podstawy zmian w wynikach. 

Inaczej było w wypadku Lance’a Armstronga, którego de facto nigdy nie złapano na dopingu, ale tytułu w końcu mu odebrano. Ciekawe, że kontrolowano go 275 razy. W 2015 r. poinformowano również np., że Laurent Brochard, złoty medalista mistrzostw świata ze startu wspólnego z San Sebastian, zażywał podczas tych zawodów substancję zabronioną – lidokainę. Zmian w tabeli wyników jednak na próżno szukać, bo sprawę umorzono i wyciszo...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy