Dołącz do czytelników
Brak wyników

Otwarty dostęp

12 marca 2021

NR 47 (Marzec 2021)

Co zabrać na ścieżki?

0 1718

W Polsce i najbliższych okolicach powstała cała masa ścieżek przygotowanych specjalnie dla rowerów MTB. Są takie zrobione z uwzględnieniem projektów, sporych budżetów i wsparcia władz. Są takie, w których kilku kumpli skrzyknęło się na popołudniówki i na cudzym terenie wytyczyło raj.

 

POLECAMY

Ścieżki takie mają specyficzną naturę, bo zwiększają przyjemność z jazdy i eskalują wrażenia, zmniejszając ekspedycyjny i survivalowy walor jazdy rowerem górskim. W większości takich miejsc jazda odbywa się na pętlach i w większości przypadków do bazy wypadowej, czyli samochodu nie jest daleko. Legalne ośrodki ścieżkowe z prawdziwego zdarzenia mają też zazwyczaj sklep, wypożyczalnię, wodopój, a czasami barek zakrawający o restobar. Choć wytyczone ścieżki mogą prowadzić w przeróżnych kierunkach i rozprzestrzeniać się na dużym areale, a poszczególne segmenty różnią się pomiędzy sobą ukształtowaniem, trudnością itp., to i tak po nawrocie przejeżdża się w okolicy startu, a więc „bazy wypadowej”.

 

Praktyka podpowiada, że wypad do ośrodka ścieżkowego to przejechanie kilku pętli, z których każda trwa maksimum godzinę. Ta konstatacja naprowadzać powinna na to, że wożenie całego majdanu, prowiantu i wyposażenia nie jest niezbędne, zresztą zakładając swobodne oddawanie się grawitacji na zjazdach z dużym plecakiem i ciężkim wyposażeniem może być nie tylko mniej przyjemne, ale nawet mniej bezpieczne. Dlatego warto z samochodu uczynić bazę wypadową i wóz serwisowy, w którym znajdą się wszystkie narzędzia i sprzęty na czarną godzinę…
W najczarniejszym scenariuszu da się wytrzymać godzinę, jednak dobre przygotowanie pozwoli pojeździć na lekko, ale kiedy przyjdzie kryzys, odpowiednie przegrupowanie ekwipunku prz wozie serwisowym pozwoli przetrwać i przygotować się do kolejnych rund tak, żeby cały wyjazd przeszedł do legendy.

 

 

Wikt i opierunek

Wyspecjalizowanie nowoczesnej odzieży rowerowej pozwala przetrwać najgorsze scenariusze IMiGW, ale bez względu na rodzaj odzieży optimum osiąga się w stroju na konkretny rodzaj pogody. Dlatego choć są np. specjalistyczne koszulki deszczoodporne, to ich noszenie łączy się z pewnym kompromisem dotyczącym przewiewności w warunkach, kiedy deszcz nie pada itp. Podręczny magazyn zlokalizowany w aucie w razie załamania pogody pozwala zawrócić po deszczoodporny strój, a kiedy słoneczko znów wyjdzie na firmament, można spokojnie wrzucić cięższy strój do bagażnika.

 

Oprócz odzieży awaryjnej warto przygotować się też na powrót, bo znacznie przyjemniej jest pakować sprzęt w ciepłych i suchych ciuchach niż w przepoconych i śmierdzących, dygocąc z zimna. Ciepła czapka to nie tylko element reklamowy w filmikach popularnych celebrytów. Cienka puchówka to nie tylko stylowy gadżet. Do tego gatunku zaliczam też puchowe kapcie z gumowaną podeszwą. Wiele z ośrodków ma parking wysoko nad poziomem morza i nawet latem przed zmrokiem robi się zimno. 

 

 

Wóz serwisowy

W dalszej części artykułu napiszę o przedmiotach niezbędnych na ścieżce, bez których nie wolno się poruszać rowerem, ale najpierw o sprzęcie pozwalającym cieszyć się jazdą nawet po poważnej awarii sprzętu, żeby nie musieć ograniczać się do napraw partyzanckich z wykorzystaniem patyków i bagnetu wyciągniętego z buta. Dobrze mieć ze sobą skrzynkę narzędziową z zestawem pozwalającym przywrócić jezdność wszystkim rowerom biorącym udział w wyprawie.

Przy ostrej jeździe ścieżkowej dość regularnie trafiają się rozcięte opony, odkręcone śruby wahacza, kasety, luz na korbach czy zerwane łańcuchy. Mając możliwość naprawy, oddalasz ryzyko skrócenia wyjazdu. Może się okazać, że w czasie, gdy Twoi kompani zrobią jedno kółko, Ty przeserwisujesz cały rower i skopiesz im tyłki na kolejnej pętli. 

 

1. Pompka warsztatowa 
Uważam, że pompowanie opon minipompkami jest męczące, dlatego w aucie warto mieć porządną pełnowymiarową pompkę warsztatową. Dzięki niej nawet zmiana opony nie będzie przedstawiała problemu
Bontrager TLR Flash Charger – 559 zł
Park Tool PFP-8 – 185 zł

 

2. Porządne łyżki warsztatowe
Topeak Shuttle Lever 1.2 – 29,90 zł
Lezyne Chromoly Steel Saber – 17,5 euro
Unior Bike Tools Metal – 39 zł

 

3. Zestaw narzędzi stacjonarnych 
Unior Bike Tools Pro Home Set – 1246 zł
Fabric Hex Key Set Mini Tool – 99 zł

 

4. Zestaw inbusów 
Silca HX-2 Travel Kit Hex/Torx – 70 euro
Wera 950/9 Hex-Plus HF1 L-key Set – 31 euro
SILCA T-Handle Folio Kit – 175 euro

 

5. Klucz dynamometryczny 
Bontrager 5 Nm – 79,90 zł

 

6. Klucz do szprych we właściwym rozmiarze
Unior Bike Tool Spoke Wrench 1630/2P – 51 zł


 
7. Awaryjna centrownica
Unior Bike Tools Pocket Wheel Truning Tool – 66 zł

 

8. Kombinerki
Unior 405/1BI 160 – 74 zł

 

9. Kombinerki w zestawie z nożem, opcja bajerancka
Leatherman Skeletool CX 7in1 Multi-Tool – 133 euro
Ja na wprawy zabieram je z Leatherman Bit Kit Set – 24 USD

 

10. Skuwacz do łańcucha
Shimano TL-CN28 – 146,99 zł

 

11. Kleszcze do spinek łańcucha 
Wolf Tooth Pack Pliers – 36 euro

 

12. Prostownik haka przerzutki – zgięcie haka to bodajże najczęstsza przyczyna kapitulacji
Park Tool DAG-2.2 – 429 zł
Unior Hanger genie 1602/5 – 344,90 zł

 

13. Bat do kaset to przeżytek, ale w czerpaniu przyjemności z jazdy urwana szprycha to trywialna przeszkoda, której bez narzędzia nie sposób usunąć
Unior 1670/2BI – 124 zł 

 

14. Klucz do dokręcania kasety – bardzo częsta awaria, a do zdjęcia kasety niezbędny
Unior 1670.8/2BI – 98 zł

 

15. Pompka do amortyzatora, bo źle się jeździ bez optymalnego ciśnienia w zawieszeniu
Giant Control Mini Shock 0 – 279 zł 

 

16. Ciśnieniomierz do opon – dla jednych gadżet, dla innych niezbędny przyrząd, zwłaszcza w czasach szerokiego ogumienia
SKS Airchecker – 115 zł

 

17. Olej do łańcucha – kto smaruje, ten jedzie
Bike by SG Ceramic Magic Wet – 29 zł
Muc-Off Wet Lube – 25 zł

 

18. Szmata – kto nie czyści, ten nie smaruje

 

19. Stojak składany – choć owszem, można naprawiać jak zwierzę
XLC TO-S83 – 120 euro
Unior BikeGator Repair Stand – 243 euro

 

20. Przenośna myjka, jeśli na dzikie ścieżki wozisz rower w bagażniku, to konieczność
Muc-Off Pressure Washer – 899 zł
Karcher OC3 z zestawem Bike – 769 zł 
Greenworks GDC40 – 584,99 zł

 

21. Samozaciskowe opaski elektryczne, bo uratowały już niejeden wyjazd!
 

 

 


Wyposażenie roweru

Nie warto tracić rundy z powodu flaka czy drobnej regulacji by z buta dotrzeć do wozu serwisowego. Dlatego musisz ze sobą mieć mikronarzędzie ze skuwaczem łańcucha, sprzęt do naprawienia uszkodzeń ogumienia i dopompowania. Z własnego doświadczenia wiem, że narzędzia i twarde przedmioty należy troczyć do roweru. Nerka czy plecak zdają egzamin, gdy przy ciele znajdują się wyłącznie miękkie przedmioty.

 

Podczas jazdy ścieżkowej naprawdę nie wolno wozić żadnych narzędzi, pompek, pudełek czy kluczy w pasie biodrowym. W razie upadku wyrządzają więcej szkód niż sam upadek. Mam to przećwiczone: raz w szpitalu (plecak) i dwa razy na SOR-ach (torebki biodrowe). Ale z drugiej strony, to nie musi być bagażnik w ramie, jak robią to Spec czy Trek, choć to optymalne rozwiązanie. 

 


Zestaw do schowania w rurze sterowej pozwoli mieć narzędzie zawsze pod ręką. My przećwiczyliśmy Bontrager BITS, Giant Clutch i One Up EDC (testy w bB#10/2020, 10/2019 i 3/2018). Ale są jeszcze takie wynalazki w ofercie Wolf Tooth, Lezyne czy Specialized. Warto jednak zauważyć, że z niewielkim budżetem poradzi sobie byle torebka podsiodłowa i scyzoryk narzędziowy (takie rozwiązania są powszechne, więc nie trywializujemy opisu, koncentrując się na rzadziej spotykanych rozwiązaniach). Choć może pewne ustępstwo zrobimy dla Dawn to Dask za nowatorskie podejście. 

  1.  Bontrager BITS MTB – 399 zł
  2.  One Up EDC V2 Tool – 59 euro
  3.  Giant Clutch Crank – 329 zł
     


     
  4.  Wolf Tooth EnCase System Bar Kit One – 550 zł
  5.  Specialized Zee Cage II z Tool Bottle Cage – 299 zł
  6.  Specialized SWAT Conceal Carry MTB Tool – 409 zł 
  7.  Lezyne Dual Insert Kit – 70 euro
  8.  Dawn to Dask Socket Lever Set Mini Tool – 21 euro
  9.  Effeto Mariposa Espresso – 44,90 zł
  10.  Trezado Turbo Repair – 49,90 zł
  11.  Effeto Mariposa Tappabuco 3,5 – 49,90 zł
  12.  Giant Clutch Mini Tool Bar End – 119 zł
  13.  Dynaplug Air Tubeless MTB Tire Repair Inflation Kit – 67 euro
  14.  Effeto Mariposa Caffelatex Zot Nano – 44,90 zł
  15.  VOILE Strap 16” Nano Series – 26 zł
  16.  Effeto Mariposa Espresso Strap Lungo – 49,90 zł
  17.  Specialized MTB Tube Spool – 109 zł
  18.  Topeak Power Lever Tire Lever – 59,90 zł
  19.  KMC Missing Link – 10 euro
  20.  Genuine Innovations Air Chuck CO2 – 18 euro
  21.  Muc-Off MTB Inflator Kit CO2 – 33,95 euro
  22.  Topeak Microshock – 99,90 zł
     

 

 

Do naprawy ogumienia można użyć pianek uszczelniających, np. Effeto Mariposa Espresso lub Trezado Turbo Repair. Ich zaletą jest lekkość oraz to, że jednocześnie z podawaniem pianki do opony wstrzykiwany jest gaz, dzięki czemu pompowanie nie jest konieczne. Do opon bezdętkowych polecamy modne ostatnio knoty. To cienkie sznurki nasączone wulkanizującą mazią. Gdy przebicie opony jest duże, nawet wulkanizujący lateks w bezdętce może nie uporać się z uszczelnieniem. W takim wypadku trzeba przy pomocy specjalnego szydła w otwór wetknąć knot i wyciągnąć narzędzie. Sprawny operator może nawet nie potrzebować dopompować opony, bo taka naprawa zajmuje dosłownie kilkanaście sekund. Na rynku jest obecnie zatrzęsienie zestawów knotów i szydeł. Ja polecam jednak zestaw Effeto Mariposa Tappabuco 3,5. Po pierwsze, są w nim knoty grubszy i cieńszy; po drugie, pełnią funkcję korków kierownicy, więc są cały czas pod ręką; a po trzecie, kształt korka ułatwia wetknięcie szydła w oponę.

 

Identycznie przechowywany jest jeden z elementów systemu Giant Clutch Mini Tool Bar End Storage. Dynaplug Air to prawdziwy kombajn. Łączy podajnik knota z nabojem CO2, którym dopompowuje się oponę… przez dziurę! Używający mleczka Effetto Mariposa Caffélatex, mogą posłużyć się „chemicznym knotem” tej marki o nazwie ZOT! Pojemnik z igłą zawiera inhibitor sieciowania mleczka Caffelatex, który należy wprowadzić do dziury.


Jeśli jeździsz z dętką, to zapasowa jest niezbędna. Dętkę też trocz do ramy. Superporęczne są gumowe Voile lub uchwyt Efetto Mariposa Espresso Strap Lungo. Specialized MTN Tube Spool zawiera wszystko, co potrzebne do naprawy, dętkę, łyżkę i nabój CO2 z końcówką do pompowania. 


W zmianie dętki pomogą łyżki, ale dodatkowa funkcja Topeak Power Lever jest ekscytująca, bo pozwala odpiąć spinkę łańcucha. Łyżki KMC Missing link pełnią tę samą funkcję za mniej, ale całkiem wystarczające są łyżki renomowanej firmy Silca, więc może właśnie je dołącz do arsenału. Ponieważ wyciek powietrza powoduje obniżenie ciśnienia, dopompowanie może się okazać konieczne. Polecam małą, tanią i plastikową pompkę przymocowaną do roweru. Dlaczego tak oszczędnie? Po pierwsze, pompki się gubią; po drugie, wożona na wierzchu się brudzi i zepsuje bez względu na cenę; po trzecie, wyobraź sobie sytuację: stoi nieogar z flakiem i żebrze o pompkę. Odmówić głupio, a na pomoc czasu szkoda. A jak jest tania, to się nie zastanowisz, tylko mówisz, gdzie zaparkowałeś, zostawiasz mu pompkę na czas naprawy i każesz odłożyć na przednie koło białego kombi. Co zyskujesz? Zostajesz bohaterem. Robisz jedną rundę więcej i nawet jak się gość pomyli i zostawi ją gdzie indziej, nie przejmujesz się zbytnio – bo była tania.

 

Drugą opcją są naboje CO2 i zaworki pompujące. Naboje do opon MTB muszą zawierać 25 g dwutlenku, a zaworki muszą być 3M, czyli małe, metalowe i markowe. A zupełnie serio, podstawą jest zaworek uwalniający gaz w potrzebnej ilości. U mnie działa Genuine Innovations Air Chuck CO2, ale fajny kolor ma zestaw Muc-Off. Uwielbiam mikropompki do amortyzacji, pozwalające w trakcie jazdy ustawić odpowiednie ciśnienie bez utraty optimum w czasie rundy. Topeak Microshock wymaga doświadczenia w regulacjach i ciągle mi ginie (ale równie często się też odnajduje). 

 

Nawadnianie

Bez wody nie ma ani życia, ani jazdy. To, że trzeba się nawadniać nie podlega dyskusji, ale w jaki sposób transportować napój w czasie jazdy po ośrodkach ścieżkowych już tak. Są dwie metody: bidon lub bukłak z rurką i ustnikiem.
Przewaga tego pierwszego polega na dostępności i łatwości utrzymania higieny. Przewaga tego drugiego rozwiązania rośnie wraz z wydłużaniem się pokonywanych odcinków oraz narastaniem trudności technicznych na podjazdach.


Biorąc pod uwagę fakt, że KOM na Daglezjowym to nieco poniżej dziesięciu minut, a KOM na Twisterze wynosi mniej niż pięć minut, można by założyć, że cały nawrót z parkingu to kwadrans. Ale lepiej nie zakładać, że na takie tempo wystarczy szklanka napoju (250 ml). Korzystając z własnych doświadczeń, wiem, że mój czas wyjazdu i zjazdu znacznie odbiega od wartości KOM-ów. 


Wiem też, że latem, zwłaszcza upalnym, jeden bidon na nawrotkę to może być ciut za mało. Odwodnienie wywołuje w konsekwencji zmniejszenie możliwości wydolnościowych oraz koncentracji, a u mnie paskudny ból głowy. Dopiero dwukrotnie większa ilość płynów pozwala mi w pełni cieszyć się sprawnością. A to oznacza, że jeden bidon nie załatwi sprawy. I tu zaczyna się poszukiwanie kompromisów.


Z bukłaka można pić i równocześnie trzymać kierownicę obiema dłońmi, skręcać, balansować ciałem itp. Bidon trzeba sprawnie wyciągnąć, wyprostować tors i przytrzymać w dłoni w czasie picia itp. Bidon ma także dość ograniczoną pojemność. Zresztą największe (750 ml) nie zawsze mieszczą się w ramach fulli i może się okazać, że 500 albo i mniej mililitrów to wszystko, co można przewieźć. Bukłaki z kolei pozwalają nalać i trzy litry płynu.


Zaokrąglając wszystkie indywidualne zmienne związane z temperaturą, wilgotnością, intensywnością wysiłku itp., można z grubsza przyjąć, że w ciągu godzinnego wysiłku należy wypić litr napoju. 


Lubujący się w szybkich zjazdach, z bliższej enduro części spektrum, uważają, że plecak z bukłakiem odpada, bo tak wysoko umieszczony ciężar zanadto unosi w górę środek ciężkości, co utrudnia prowadzenie. Drugą bardziej uniwersalną przeszkodą w swobodnym stosowaniu bukłaków jest znacznie mniejsza przewiewność. Producenci pasów biodrowych twierdzą, że ten typ zwiększa wentylowaną powierzchnię, ale i „nerki” nie są pod tym względem tak dobre jak przymocowany do ramy bidon.


Do dynamicznej jazdy zjazdowej w ośrodkach ścieżkowych polecamy duży bidon i dolewanie napoju po każdym zjeździe na parking. Konieczne jest też bilansowanie zużycia przy napotkanych wodopojach. W Rychlebach jest to np. potok przy skale na Dr. Weissnerze, na Koziej i Magurce schronisko z napojami. Przy nastawieniu na większą szybkość na podjazdach i awersję do postojów przy wodopojach polecam mały pas biodrowy z miejscem wyłącznie na bukłak o pojemności 1,5 l. Zakładając uzupełniania co drugą nawrotkę, zapewni właściwy poziom nawodnienia nawet w najbardziej upalny dzień. 
 

 


Niezależny katering na bogato

W dzisiejszych szalonych czasach nie wiadomo, czy można liczyć na lokalny katering, ale i na to jest sposób. Ale nie gódź się na termos z herbatą i pudełko z kaszotto. Zdecydowanie można sobie pozwolić na więcej, a ja polecam liofilizaty i kuchenkę gazową do podgrzewania wody. Z tym, że w takim układzie dla pełnej niezalezności i stylu potrzeba wisienki na torcie.
 

 


Wacaco Nanopresso podróżny ekspres ciśnieniowy do kawy od Travelstuff.pl
Pozwala przygotować espresso bez użycia prądu tak jak w stacjonarnym ekspresie. Po 8 ruchach wbudowaną pompką system wytwarza ciśnienie 18 barów niezbędne do prawidłowej ekstrakcji kawy. Trzeba tylko napełnić gorącą wodą zbiornik. Dostępny jest też pasujący termos 3w1 umożliwiający bezpośrednio podłączenie do ekspresu, a nawet adapter do kapsułek Nespresso. Ekspres został wykonany z wolnego od Bisphenolu A tworzywa sztucznego i pomalowany proszkowo na jeden z ośmiu kolorów, cena 269 zł. 

Przypisy