Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rowery

23 maja 2022

NR 59 (Maj 2022)

ANTIDOTE Woodsprite

0 439

Wrażenia z jazdy

Pozycja na siodełku odwzorowuje współczesny ideał dla roweru w bardzo trudny teren i pozwala spędzić na Woodspricie długie godziny zarówno na podjazdach, jak i zjazdach. Wysunięcie bioder jest dostateczne dla dość wysokiej kadencji, ale kiedy trzeba nagle depnąć z całej siły, pozwala skutecznie zaprzeć się o siodełko. Silne przeciwsprężanie w początkowej partii skoku ułatwia zdobywanie metrów na gładkich podjazdach. Nawet bez włączania platformy wpływ pedałowania na pracę zawiechy jest marginalny. Pedałowanie nie wywołuje żadnego kołysania, a większy wpływ ma masa przemieszczających się nóg. Ale podczas pedałowania po urozmaiconych nawierzchniach bez względu na hydraulikę dampera tylne koło najpierw się na przeszkodę wspina, podskakuje, a dopiero potem połyka wybój. Da się to zjawisko ucywilizować ciśnieniem tylnej opony. Po kilku tygodniach jeżdżenia, zwłaszcza w ośrodkach ścieżkowych, uważamy, że jest to raczej cecha, a nie wada. Zwinność podjazdowa jest fenomenalna, zaciskające się zakosy, trudne sekcje między skałami podjeżdża wzorowo, choć uzyskana przez kolekcjonersko wręcz wysublimowany dobór komponentów lekkość pozostawia niedosyt. Mimo to na podjazdach Woodsprite jest doprawdy rewelacyjny, ale najlepsze wciąż przed nami. Dropper o skoku 200 mm i niski przekrok ramy umożliwiają jazdę z dużym ugięciem kończyn i rzadko osiągalne obniżenie środka ciężkości. Pedały przemykają nisko, ale nam na zjazdach to nie przeszkadzało, pozwalając wcisnąć Woodsprita pedałem w dowolny łuk. Dynamika i żwawa geometria promują odważne zachowania i pokazują skoczność, jakiej nie dałoby się uzyskać na enduraku. Na trasach flow wybicie jest wzorowe, a lotność porównywalna do rowerów ze znacznie większym skokiem. Woodsprite wymaga większej precyzji przy lądowaniu, bo poniewierany wideł 34 nie jest tak precyzyjny jak modele z grubszymi goleniami. Na dzikich ścieżkach zawieszenie łapie zadyszkę znacznie później niż prowadzący. Bierze na siebie znacznie więcej, niżby wynikało z wartości skoku. Ograniczony do 135 mm skok wahacza wykorzystano do maksimum. Na zjazdach pozwala uzyskać czułość na nierówności dającą świetną przyczepność, optymalnie wspiera w środku zakresu ugięcia i wybitnie dobrze stopniuje narastanie twardości, unikając niekontrolowanych dobić. Co ciekawe, krytyczne obciążenia sygnalizuje wyłącznie tylna obręcz, uzmysławiając, jak daleko można się posunąć przy tyraniu Woodspritem.
 

 

 

Kąt główki powoduje, że prowadzenie, nie tylko na astronomicznie stromych zjazdach, jest żwawe, a skręcanie łatwe w inicjacji. Telepatia pomiędzy prowadzącym a Woodspritem w krętych pasażach jest cudowna i znakomicie współgra z zębatymi po bokach oponami. Ale trzeba pamiętać, że przy tak długim ogonie pojawia się dopiero po wyraźnie zaakcentowanym przesunięciu środka ciężkości w przód. A kiedy sprawy zajdą za daleko, wystarczy przesunąć się wstecz, żeby zaprowadzić olimpijski spokój. Cud miód.
 

Osprzęt

Rama: monocoque carbon & Vectran composite | Przedni widelec: Fox 34 Float Factory GRIP2 (1799 g) | Damper: Fox Float X Factory | Koła Piasty / Obręcze: Industry Nine Enduro S...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy