Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rowery

17 czerwca 2020

NR 40 (Czerwiec 2020)

ANTIDOTE Carbonjack 29

36

To nie jest test. Ale opiszę pewien poranek z ery, zanim świat zwariował. Taki radosny, z zielonym, pokrytym wiosennym szronem trawnikiem i budzącą się do życia Toskanią. Pożyczyłem nowego 29” Antidota, żeby wjechać ścieżkami na górę, zjechać i jeszcze zdążyć na śniadanie. Nie, nie regulowałem zawieszenia, zapytałem tylko: Rich, ile ty ważysz? Był lżejszy, ale znacznie agresywniej skaczący. Wkręciłem pedały, ruszyłem w drogę. Zdjęcie obok pochodzi już z innego świata, choć pokazuje rower na tej samej ramie.

Nowy Carbonjack jest kolejną iteracją endurówki spod Krakowa. Konstruktorzy wreszcie zrozumieli, że od 29” nie ma odwrotu. Zwiększyli skok z tyłu do 150 mm oraz liczbę barokowych wzmocnień a wszystko podlali specyficznym estetycznie sosem. Wyszło... unikalnie. Rower zwłaszcza w specyfikacji z XTR i Öhlinsem nie pozwala przejść obojętnie. Może błyszczący carbon z plecionką włókien węglowych to nie jest najmodniejsze wykończenie, ale pozwala wyeksponować jakość laminacji. Co jest pod spodem? Vectran i całkowicie nowa geometria oparta – jak to mówi Paweł Marczak – na założeniach złotego środka – czy lepiej brzmi Golden Ratio Geometry? Po angielsku z całą pewnością, a twórcy Carbonjacka 29 jednoznacznie sygnalizują, że nie jest to produkt na polskie warunki. Trzy i pół tysiąca za ramę to za dużo? No to do cyfry dodajmy rozszerzenie „E” – jak euro albo exclusive. Po resztę szczegółów odsyłam na Pinka i Rumoru oraz Vitala. Zamiast cmokać nad cudeńkiem, przewiozłem się na nim i oto moja subiektywna opinia.
Jest bardzo „przestrzenny”. Koła mają kolosalny rozstaw, w „L”, ten, którym jechałem, to aż 126 cm! Kolos. Wrażenie pogłębia mały kąt główki śmiało wypychający oś przedniego koła tuż przed horyzont. „Postępowy reach” (480 mm) sytuuje środek ciężkości zaskakująco blisko osi suportu i niewielki miał na to wpływ króciutki mostek. Ale myliłby się ten, kto sądzi, że dzięki niemu będzie siedział nad tylną osią. Wahacz z osią łożyskowaną koncentrycznie na mufie suportowej gdzieś musiał się zmieścić i koniec końców pomiędzy suportem a osią koła ustawiono aż 450 mm. I to jeden za drugim. Ja czułem je tak, jakby pomiędzy każdym z nich był dodatkowy milimetr odstępu. To z jednej strony bardzo pomaga w uzyskaniu stabilności i ułatwia trafienie w optymalne ułożenie środka ciężkości pomiędzy kołami, ale z drugiej wymaga od kierującego dużej dynamiki oraz świadomości, jak takie zmiany, wywołane przesuwaniem się z przodu na tył, wpływają na zachowanie się roweru. Duży Antidote jest bardzo stabilny w szybkiej jeździe i bardzo dobrze radzi sobie z prędkością. Trudno mi jednoznacznie ocenić kompetencje twórcy kinematyki wahacza. Maskuje ją prestiż Öhlinsa, znanego z kapitalnych możliwości regulacyjnych. W moim egzemplarzu sprężynowy damper był znakomicie wysterowany. Genialną czułość zawieszenia udało się połączyć z mięsistym wsparciem w środkowym zakresie skoku i idealnym narastaniem twardości do ostatniego milimetra skoku. Dla jadącego nie jest ważne, czy zdecydowała kinematyka, czy jakość amortyzatora – w terenie jest kapitalnie. Wielkie, ale dzięki plastikowym obręczom, nic nieważące koła DT wyeksponowały efekt czułości pracy dzięki małej masie nieresorowanej. Widelec natomiast ustawiono bez akcentu na czułość. Bardzo mocno wspiera w środku skoku, a przy niewielkim komforcie zaskakująco dobrze wykorzystuje cały skok. Równolegle porównywałem go do szałowej Szałwi od Formuli – mojego aktualnego wzorca, dlatego trudno było mu błysnąć, zwłaszcza gdy na regulacje tak skomplikowanego widła ma wystarczyć 20 ruchów pompką. Przejścia pomiędzy wstępną fazą ugięcia, środkowym zakresem a ostatnimi centymetrami przed zamknięciem się są wyraźne, można wyczuć i rozgraniczyć charakterystykę pracy, jaką w danym ugięciu przewidział tuner. To da się dopracować, ale będzie wymagać długiego kręcenia. Zawieszenie tyłu dzięki sprężynie zwojowej działa od pierwszego milimetra ugięcia w sposób dla pneumatyka niedostępny. 
Taki pakiet cech kapitalnie pasuje szybkiej jeździe po skalistych trasach naszpikowanych wystającymi głazami, bo doskonale wspiera. 
Już po samym wyglądzie tego roweru łatwo odczytać zamysł projektanta odnośnie do geometrii. Wymusza ona poprawną pozycję przez ustawienie kierownicy względem środka ciężkości i osi kół, po prostu trzeba ugiąć łokcie i pod żadnym pozorem nie unosić klatki do góry. Antidote na dużych kołach lubi, by go pochylić, wtedy zaczyna rżnąć lepiej, ale nie jest to cecha, która utrudniałaby życie na wilgotnych nawierzchniach. W zakrętach trzeba go prowadzić szerzej i nie zwracać uwagi na to, czy taka linia jest gładka. W jego pr...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy