Dołącz do czytelników
Brak wyników

Porady

15 lipca 2019

NR 32 (Lipiec 2019)

Alkohol w diecie sportowca

0 60

Wpływ spożycia alkoholu na proces kształtowania sylwetki czy utrzymanie formy sportowej oraz – ogólnie – na zdrowie człowieka od lat jest przedmiotem wielu zagorzałych dyskusji. Jakie jest jednak rzeczywiste oddziaływanie napojów wyskokowych na formę sportową? Czy alkohol ma swoją wartość energetyczną? Czy wpływa niekorzystnie na nasz organizm?

Alkohol etylowy dostarcza 7,1 kcal na 1 g. To produkt bardzo wysokoenergetyczny w porównaniu z białkami czy węglowodanami, które zapewniają ok. 4 kcal na 1 g produktu, a przebija go jedynie tłuszcz – z energią na poziomie 9 kcal na 1 g tłuszczu. Alkohol rozpada się w na cząsteczki ATP i acetylo-Co-A, 
z których przy surplusie kalorycznym powstaje oczywiście tkanka tłuszczowa, tak jak z każdego innego związku energetycznego, który przewyższa całkowitą przemianę materii. W przeciwieństwie jednak do węglowodanów czy tłuszczów nie może być on przechowany i wykorzystany w razie potrzeby. Z tego względu zostaje utleniony preferencyjnie względem innych składników odżywczych. Organizm po alkohol jako „źródło energii” sięga w pierwszej kolejności, a co o za tym idzie – inne źródła energii spożyte w tym czasie zostaną zmagazynowane. W dalszym ciągu kluczowy jednak jest bilans kaloryczny. Fałszywe jest zatem przekonanie, że alkohol nie dostarcza kalorii, ale potocznie można je nazwać „pustymi”, ponieważ w żaden sposób nie wpłyną na odżywienie naszego organizmu.

Na przykład czteropak piwa to ponad 1000 kcal, na co wpływa również obecność w piwie węglowodanów. Niestety, mimo takiej ilości energii alkohol nie syci, a nawet wzmaga apetyt. Dodatkowo najczęściej napojom alkoholowym towarzyszą różne przekąski.

Etanol w bardzo niewielkim stopniu metabolizowany jest już w naszym żołądku i odbywa się to przy udziale dehydrogenazy alkoholowej i dehydrogenazy aldehydowej. Większość alkoholu jednak metabolizowana jest w wątrobie. Może odbywać się to trzema szlakami metabolicznymi, ale skupimy się na tym najistotniejszym – z udziałem cytochromu P450. Etanol przekształcany jest do aldehydu octowego i to właśnie ten związek szkodzi nam najbardziej. Aldehyd octowy z kolei przekształcany jest do kwasu octowego. Warto pamiętać, że zespół cytochromu P450 metabolizuje również inne substancje, między innymi leki, i z tego powodu nie powinniśmy łączyć alkoholu z lekami. Z drugiej strony, w pożywieniu znajdują się także substancje, które są swego rodzaju inhibitorami zespołu cytochromu P450, np. sok czy ekstrakt z grejpfruta. Jeśli łączymy alkohol z sokiem grejpfruta, będzie to nasilało jego działanie i przez to nieco szybciej będziemy się upijali. Pewnie często słyszeliście, że alkohol można wytańczyć lub wybiegać, jednak aktywność fizyczna nie wpływa na przyspieszenie metabolizmu etanolu. Kolejne stwierdzenie, które powszechnie pokutuje, to uznanie, że alkohol wpływa na samopoczucie przez podniesienie poziomu serotoniny. W konsekwencji przez krótki czas czujemy się dobrze, ponieważ alkohol wpływa hamująco na ośrodkowy układ nerwowy, wiąże się z receptorami GABA i zmniejsza napływ jonów wapnia, co działa tonizująco i relaksacyjnie. To działanie moglibyśmy w pewnej mierze porównać z działaniem niektórych środków przeciwdepresyjnych. Warto jednak pamiętać, że najwięcej receptorów znajduje się w naszym hipokampie, który odpowiada za zapamiętywanie – te zdolności alkohol, niestety, również upośledza. Początkowe odprężenie prowadzi do późniejszego szybszego obrotu serotoniny i dopaminy (turn over) i w konsekwencji – do jeszcze większego przygnębienia. 
Etanol hamuje aktywność glutaminianu, a ten neuroprzekaźnik powiązany jest z plastycznością mózgu i ze zdolnością zapamiętywania.

Fałszywe jest przekonanie,  że alkohol nie dostarcza kalorii, ale potocznie można je nazwać „pustymi”, ponieważ w żaden sposób nie wpłyną na odżywienie naszego organizmu.

Teoretycznie spożycie na dobę 10 g etanolu w wypadku kobiet i 20 g etanolu w wypadku mężczyzn nie stanowi w sensie klinicznym niebezpiecznego wpływu na organizm człowieka. Kobiety, niestety, mają mniej dehydrogenazy mleczanowej, stąd mniejsza „dozwolona ilość”. Piwo, z uwagi na niską zawartość alkoholu i wysoką zawartość minerałów, witamin i polifenoli, może wykazywać pozytywny wpływ na układ sercowo-naczyniowy. W poprzednim numerze omówiłam pozytywne aspekty związane z piciem tego trunku. Było to co prawda piwo bezalkoholowe, ale alkoholowe zawiera wszystkie jego składniki z dodatkiem alkoholu, który w niniejszym artykule omawiam szeroko.

Napoje o niskiej zawartości alkoholu, takie jak piwo czy słabe wina, pobudzają produkcję soku żołądkowego bardziej niż mocniejsze, ale taki sam efekt osiągniemy, pijąc np. sok z połówki cytryny z wodą na chwilę przed spożyciem pokarmu.

Żadne inne potrawy i napoje nie są wchłaniane już przez ściany komórkowe żołądka oprócz aspiryny i alkoholu. Etanol rozpuszcza się w tłuszczach, dlatego może przechodzić przez błony śluzowe komórek nabłonka, które wyściełają żołądek, a następnie wnikać do krwi przez podśluzówkowe naczynia włosowate. Wchłanianie alkoholu przez błonę śluzową jelita cienkiego jest dużo wolniejsze, więc trunek wypity po posiłku wchłania się wolniej. 

Alkohol jest co prawda moczopędny, ale jest także toksyczny dla kanalików nerkowych, powodując ich uszkodzenie, co może prowadzić do krwiomoczu i niewydolności nerek....

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy