Dołącz do czytelników
Brak wyników

Sport

13 kwietnia 2021

NR 48 (Kwiecień 2021)

U progu sezonu MTB

37

Jazda na rowerze górskim to jedna z najpopularniejszych form aktywności fizycznej w naszym kraju. Dodatkowo kolarstwo górskie podczas trzech ostatnich edycji igrzysk olimpijskich przyniosło Polsce dwa medale. Jaka jest obecnie kondycja polskiego kolarstwa górskiego w formule cross-country?

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) 61,6% gospodarstw domowych ma rower, w większości jest to rower górski – z terenowymi oponami i prostą kierownicą. Ceny podstawowej wersji roweru górskiego rozpoczynają się od dwóch tysięcy złotych i może nie są one odpowiednie do karkołomnych zjazdów czy skoków, ale w zupełności wystarczają do leśnych przejażdżek i budowania podstawowej kondycji.
Czy moda na rowery ma realny wpływ na liczbę startujących w zawodach? Tak, ale tylko jeżeli spojrzymy na ściganie w formule amatorskich maratonów – one biją rekordy popularności, rok po roku chwaląc się setkami na starcie. Praktycznie każdy region w Polsce ma swój cykl maratonów – najpopularniejszy jest Bike Maraton, ale prężnie rozwijają się także takie inicjatywy jak: Kaczmarek Electric MTB, Bike Altelier MTB Maraton, Cyklokarpaty czy Maratony Kresowe.
W formule olimpijskiej, czyli cross-country (XCO), frekwencja wygląda gorzej – składa się na to wiele czynników: specyfika dyscypliny, większe wymagania, jeśli chodzi o technikę oraz wydolność, konieczność zainwestowania w lepszy sprzęt, ale także specyfika imprez. Maratony prowadzone są w spontanicznej, wręcz piknikowej atmosferze, podczas których organizowanych jest wiele imprez towarzyszących. Cross-country nastawione jest stricte na stronę sportową, co z pewnością nie odpowiada każdemu.
Frekwencja to jednak nie wszystko – o opinię na temat kondycji polskiego cross-country zapytaliśmy trenera młodzieżowej kadry Polski Przemysława Gierczaka.
Ocena sytuacji w polskim cross-country to nie lada wyzwanie, aczkolwiek postaram się spróbować to maksymalnie streścić. Jest dobrze! W mojej subiektywnej ocenie małymi kroczkami idziemy naprzód. Mamy w kraju kilka imprez z rangą UCI, a to oznacza, że są to już imprezy na dobrym lub bardzo dobrym poziomie. Ponadto są to imprezy punktowane również dla juniorów, co oznacza, że można bez drogich wycieczek uzbierać nieco jakże ważnych punktów w rankingu UCI. Mamy drużyny zarejestrowane w UCI, a to oznacza, że ktoś w naszym (według wielu opinii niszowym) sporcie jednak zarabia jakieś pieniądze na ściganiu. Kadra narodowa regularnie startuje na mistrzostwach Europy i świata, więc jakaś możliwość „pokazania się” również jest. Polska młodzież sprzętowo również nie odstaje od świata, jak to miało miejsce jeszcze kilka lat temu – komentował Gierczak.
Gdy spojrzymy jednak na wyniki imprez najwyższej rangi w ostatnich latach, to widoczny jest spory regres. W latach 2007–2013 zdobyliśmy aż dziewięć medali mistrzostw świata – w 2007 roku Piotr Brzózka sięgnął po srebro w rywalizacji juniorów, rok później Aleksandra Dawidowicz zajęła 3. miejsce w kategorii do lat 23, a rok później w tej samej kategorii zdobyła złoty medal. Rok 2010 to złoto Mai Włoszczowskiej w elicie oraz brąz Pauli Goryckiej w kategorii do lat 23. Rok później srebro w rywalizacji młodzieżowej zdobył Marek Konwa. W 2012 roku – po raz drugi w karierze – Gorycka zdobyła brąz w orliczkach, a ostatnim medalem rangi mistrzostw świata był srebrny krążek zdobyty przez Włoszczowską w 2013 roku. Jak widać, medale zdobywaliśmy regularnie, a wbrew często powtarzanej opinii – nie wszystkie krążki zdobywała Włoszczowska. Kariery Dawidowicz, Goryckiej, Konwy potoczyły się jednak różnie i obiecujące wyniki w kategoriach młodzieżowych nie doprowadziły do medalowych miejsc na imprezach rangi mistrzowskiej w elicie. Od 2013 roku nie zdobyliśmy ani jednego krążka w mistrzostwach świata, był oczywiście świetny występ Włoszczowskiej w Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro (2016 r.), gdzie na szyi Polki zawisł srebrny medal, były obiecujące wyniki Moniki Żur oraz Marleny Droździok w kategorii do lat 23, ale regres widoczny jest gołym okiem. Dlaczego?
 

POLECAMY

1. Filip Helta, obecnie w drużynie SGR Specialized. Zawody Pucharu Świata, Nové Město na Moravě 2020. 
Foto: Anna Tkocz

 

 2. Maja Włoszczowska w 2021, zapowiadanym jako ostatni rok jej sportowej kariery, występuje w barwach Kross Orlen Team. Zawody Pucharu Świata, Nové Město na Moravě 2020.
Foto: Anna Tkocz 
3. Bartlomiej Wawak w 2021 również w Kross Orlen Team. Zawody Pucharu Świata, Nové Město na Moravě 2020.
Foto: Anna Tkocz


Gierczak przedstawia nam pełnię swojej wizji: Oczywiście, jak to w naszym pięknym kraju, gdzie dwóch ludzi, tam trzy opinie. Problemów, z jakimi się zmagamy w pogoni za światem, jest znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać. Od razu zaznaczę, że nie mam cudownego leku na wszystkie nasze problemy. Ba, nawet nie odważę się przypuszczać, że ktoś może go mieć. Na każdej płaszczyźnie jest wiele do zrobienia, a ja postaram się tylko podzielić swoimi spostrzeżeniami z wielu lat pracy na tym niełatwym gruncie. Ostatnimi czasy coraz częściej na ringu staje sport versus marketing. Pojedynek niezwykle trudny i czasem wręcz brutalny, ale uważam, że można z niego wyjść z satysfakcjonującym każdą ze stron remisem. Pytania, czy ważniejsza jest trasa mistrzostw Polski czy ich oprawa? Trening czy sesja zdjęciowa? Oczywiście, celem nadrzędnym jest szkolenie zawodników, ale czym będzie szkolenie bez sponsorów, a co za tym idzie, bez odpowiedniego zaplecza? Kluczem oczywiście, jak w niemal każdym problemie tego typu, jest rozmowa, współpraca, a w tym przypadku przede wszystkim szeroko rozumiana kreatywność. Kolejne ważne i trudne starcie to specjalizacja versus masowość. Niestety, kierunek, w którym poszło cross-country wymaga od zawodników coraz większych umiejętności technicznych. Naturalnym następstwem tego trendu jest wytyczanie coraz trudniejszych tras przez organizatorów również w Polsce. Tu niestety pojawia się problem z „dostępności” takich zawodów dla szerszego grona zawodników. Czy da się to pogodzić? Nie jest to łatwe, ale znowu potrzeba rozmowy, kompromisu i kreatywności organizatora. Niezwykle trudnym i delikatnym tematem jest balans na linii profesjonalizm versus zabawa. Temat oczywiście dotyczy głównie najmłodszych zawodników i ich rodziców. Znalezienie granicy między wsparciem dziecka a presją i przesadnym przedwczesnym „zawodowstwem” to sztuka tak trudna, że czasem mam wrażenie, że niemożliwa. A może jednak? Może standaryzacja sprzętu czy też limitowanie liczby startów w sezonie, jak w niektórych krajach? Temat wymaga pracy zarówno u podstaw, jak i w systemie sportu młodzieżowego. Przez wiele lat obserwowaliśmy coraz większe talenty dające nadzieje na wyniki na poziomie światowym. Nie będę wymieniał nazwisk, bo to nic nie wnosi do rozwiązania tego pojedynku, jakim jest sport versus dorosłe życie. Nie jest dla nikogo tajemnicą, że sport na wysokim poziomie to niebywałe poświęcenie dla młodego człowieka. Jak przetrwać moment, gdy ze sportowego dziecka staje się ono młodym sportowcem? Matura, studia, praca… W dużym uproszczeniu, ratunkiem byłyby systemy stypendialne czy też regionalne grupy młodzieżowe. Na to jednak oprócz masy środków potrzebujemy również grupy ludzi, którzy się w to zaangażują, tak jak młodzi sportowcy, czyli na sto procent. Temat trudny, ale nie niemożliwy do realizacji.
 

 4. Katarzyna Solus-Miskowicz, w 2021 niezwiązana z żadnym zawodowym teamem, trenuje i startuje "na własną rękę". Zawody Pucharu Świata, Nové Město na Moravě 2020.
Foto: Anna Tkocz 


Nic z wymienionych wyżej problemów nie jest jednak tak ważne jak szczęście! Ale jak to? No tak właśnie! Od pojawienia się w głowie młodego człowieka myśli o zostaniu sportowcem do sukcesu sportowego droga jest tak kręta i wyboista, że bez szczęścia staje się nie do pokonania. Nie chodzi tu o szczęście w czasie zawodów (chociaż to też jest szalenie ważne), a o znajdowanie się w odpowiednim/nieodpowiednim miejscu i czasie. O trafianie na odpowiednich/nieodpowiednich ludzi. Na otrzymanie tak wielu trudnych lekcji, ile zawodnik jest w stanie udźwignąć. O trafne decyzje życiowe i sportowe. Nie zapominajmy, że każdy z nas jest tylko człowiekiem i tak naprawdę, chociaż mielibyśmy miliardy złotych na szkolenie, bez tych wybitnych jednostek, które oprócz wrodzonego talentu motorycznego i talentu do ciężkiej pracy nie będą miały w sobie również na tyle konsekwencji i uporu, aby przezwyciężyć trudności napotkane na swojej drodze, nigdy nie będziemy potęgą. System jest ważny, ale to ludzie są najważniejsi. Więc czy jest lepiej, czy gorzej? Nie wiem, ale jestem przekonany, że dzięki zaangażowaniu nas wszystkich będzie lepiej – kończy trener młodzieżowej kadry Polski.
Przyjrzyjmy się jednak temu, jaki jest faktycznie poziom polskiego cross-country w kontekście rywalizacji ze światem. Zacznijmy od rankingu narodów – w elicie mężczyzn Polska zajmuje 9. miejsce, wyprzedzając Niemcy czy Austrię. To w dużej mierze zasługa Bartłomieja Wawaka, który indywidualnie plasowany jest w drugiej dziesiątce. Swoją cegiełkę dokładają także Krzysztof Łukasik oraz Filip Helta. Wawak głównie jednak punktował na etapówkach – w konfrontacji z czołówką światową podczas Pucharów Świata czy mistrzostw Europy zajmował miejsce w trzeciej dziesiątce. Podobnie Łukasik, dla którego najlepszym wynikiem było 24. miejsce podczas mistrzostw Europy, mistrzostwa świata zakończył na 30. pozycji.
W elicie kobiet Polska zamyka pierwszą dziesiątkę – największa zdobycz punktowa należy do Mai Włoszczowskiej, a pozostałe punkty to zasługa Pauli Goryckiej oraz Katarzyny Solus-Miśkowicz. Włoszczowska uplasowała się pod koniec drugiej dziesiątki w mistrzost...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy