Dołącz do czytelników
Brak wyników

Przygoda

20 września 2022

NR 63 (Wrzesień 2022)

Trans Madeira 2022

0 487

To były dziwne dwa lata. Nawet rower i rywalizacja na nim stały się nieoczywiste, powściągliwe. Motywacja zdechła, każdy plan pobrzmiewał echem szyderczego rechotu losu: zawody odwoływane przed sezonem lub w ostatniej chwili, pomieszany kalendarz i wszechobecne ograniczenia w przemieszczaniu się przesiały listę organizowanych wyścigów. A nam bardzo chciało się ścigać.

Kiedy na początku roku 2022 zacząłem w końcu przeglądać kalendarz imprez, moją uwagę zwróciły dwie etapówki enduro, obie odbywające się na portugalskich wyspach – Maderze i Azorach. Niemal od zawsze moim marzeniem było wziąć udział w takim evencie, jednak zawsze coś stawało na przeszkodzie. Niewiele myśląc, skrobnąłem e-maila do organizatorów i długo nie musiałem czekać na odpowiedź. Niestety, lista na wiosenną edycję Trans Madeira była już zamknięta, a termin jesienny niestety mi nie pasował. Zacząłem szukać czegoś innego, bo głód ścigania i chęć posmakowania atmosfery zawodów etapowych były silniejsze ode mnie. Wbrew pozorom w sektorze enduro nie ma tego tak wiele, jeśli ma się jasno określone cele. Zależało mi na trudnym technicznie wyścigu wielodniowym, liczyła się więc liczba dni (etapów), dystans dzienny, a także przewyższenia pokonywane każdego dnia. Większość wyścigów tego typu „sprzedaje się na blacie”, a zapisy startują wiele miesięcy wcześniej, więc miałem utrudnione zadanie. Do tego potrzebowałem dwóch miejsc, bo jednak z kumplem raźniej i logistyka też jest znacznie łatwiejsza.

Organizacja i przygotowania

Kiedy w lutym odebrałem e-maila od Antonia – organizatora Trans Madeiry, o dwóch wolnych miejscach na majowe zawody, nie mogłem się nie uśmiechnąć. Teraz już tylko trzeba było w ciągu 48 godzin wpłacić opłatę startową i zacząć szukać lotów; robienie formy było na dobrej drodze już od jesieni. W zawodach na wyspie wiecznej wiosny, jak jest zwana Madera, mogło wziąć udział jedynie 140 zawodników; my dostaliśmy ładnie wyglądające numerki 99 i 100. Po wklepaniu w wyszukiwarkę lotów naszego celu okazało się, że z Polski nic tam nie lata bez jednej/dwóch przesiadek. Nie widziało nam się biegać z torbami rowerowymi po lotniskach i spędzić 15 godzin w podróży, szczególnie w obliczu czekających nas zawodów, więc zdecydowaliśmy się na czarter z Katowic. To zdecydowanie najszybsza forma dostania się na Maderę, lot trwa niespełna 5 godzin. Lotnisko znajduje się w miejscowości o rowerowo brzmiącej nazwie – Santa Cruz, położonej nieopodal Funchal. Musieliśmy co prawda lecieć w sobotę, a zawody miały się rozpocząć w poniedziałek, ale stwierdzili...

Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów



Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!

Przypisy