Dołącz do czytelników
Brak wyników

Sport

25 listopada 2021

NR 55 (Listopad 2021)

Tor wrócił do żywych

0 345

Wydaje się, jakby wieczność minęła od ostatnich mistrzostw świata w kolarstwie torowym. Od ostatniego czempiona wiele się na świecie zmieniło, ale z drugiej strony – od marca 2020 roku w samej dyscyplinie działo się naprawdę mało. Impreza odbywająca się w Roubaix z bardzo dobrą obsadą i licznie zgromadzoną publicznością na trybunach pokazała, że wszystko wydaje się powoli wracać do normy.

Długo przyszło nam czekać na tegoroczne mistrzostwa świata w kolarstwie torowym. Po zawodach w Berlinie konkurencja zapadła w długi, nieoczekiwany sen letnio-zimowy, z którego wybudziła się dopiero przed igrzyskami olimpijskimi. Musiało minąć półtora roku, żeby odbyły się kolejne zmagania, które zrzeszyły śmietankę kolarzy i kolarek torowych z całego globu. W Tokio zawodniczki i zawodnicy dostarczyli kibicom mnóstwo emocji, niejako przypominając o istnieniu tej fascynującej konkurencji. Dlaczego mogliśmy o niej zapomnieć? Wszystko przez reformę kalendarza torowego, która niefortunnie zbiegła się z pandemią koronawirusa. Zanim świat został ogarnięty wirusem, władze Międzynarodowej Unii Kolarskiej zdecydowały się na spore zmiany – między innymi zastąpienie cyklu Pucharu Świata krótszym Pucharem Narodów, stworzenie torowej Ligi Mistrzów, a także zmianę terminu mistrzostw świata, które z przełomu lutego i marca zostały przeniesione na październik.
Wiele innych prestiżowych imprez było odwoływanych lub przekładanych, a te, które się odbyły, cieszyły się bardzo małą popularnością i najczęściej były omijane przez czołowych zawodników i zawodniczki. Wydawało się, że problemy mogą mieć też mistrzostwa świata, które zaplanowano w Turkmenistanie, jednym z najbardziej totalitarnych państw globu. Tak się jednak nie stało – po krytyce, jaka spadła na Międzynarodową Unię Kolarską, podjęto decyzję o ich odwołaniu. Oficjalna wersja jest taka, że organizatorzy nie byli w stanie ugościć zawodników i zawodniczek, biorąc pod uwagę aktualne restrykcje spowodowane koronawirusem. W białych rękawiczkach.
Ostatecznie tegoroczne mistrzostwa świata odbyły się w Roubaix, w jednym z najbardziej ikonicznych, kolarskich miejsc na Ziemi. Kolarki i kolarze z 44 krajów rywalizowali na Stab Vélodrome, stosunkowo nowym obiekcie, wybudowanym niedaleko słynnego Vélodrome André-Pétrieux, gdzie rokrocznie odbywa się finisz wyścigu Paryż–Roubaix. Były to mistrzostwa wyjątkowe – nie tylko ze względu na miejsce i czas ich rozgrywania, ale także z powodu listy startowej. Zazwyczaj poziom imprez rozgrywanych po igrzyskach olimpijskich jest niższy niż w pozostałych latach. Tym razem było inaczej. Spośród zawodników i zawodniczek, którzy w Tokio stanęli na najwyższym stopniu podium, we francuskich mistrzostwach nie zobaczyliśmy jedynie Matthew Wallsa (omnium), Jasona Kenny’ego (keirin) oraz Shanju Bao, Tianshi Zhong i Yufang Guo (sprint drużynowy). Pozostałe mistrzynie i mistrzowie wzięli udział w październikowym czempionacie, tak samo, jak zdecydowana większość medalistów igrzysk olimpijskich.
 


Bez medalu, ale z rekordami kraju

Jedną z 44 reprezentacji, które pojawiły się w Roubaix, była kadra Polski. Mistrzostwa świata rozpoczęły się dla Biało-Czerwonych dobrze – od nowych rekordów kraju w drużynowych wyścigach na dochodzenie i sprincie drużynowym kobiet. Czwórka mężczyzn w składzie: Alan Banaszek, Szymon Krawczyk, Szymon Sajnok i Bartosz Rudyk (rezerwowy Daniel Staniszewski) pokonała cztery kilometry w czasie 3:55,875. Najlepszy wynik w historii kraju w drużynowym wyścigu na dochodzenie udało się też ustanowić kobietom – Nikol Płosaj, Karolinie Karasiewicz, Darii Pikulik i Wiktorii Pikulik (rezerwowa Patrycja Lorkowska) – 4:22,669. Rekord Polski pobiły też sprinterki – Urszula Łoś, Marlena Karwacka i Nikola Sibiak, którym przejechanie trzech okrążeń zajęło 48,156 s. Niestety, do czołowych nacji wciąż nam brakuje – rekordy Polski w wyścigu drużynowym i sprincie drużynowym kobiet wystarczyły na szóste miejsce, a mężczyźni ścigający się na dystansie czterech kilometrów zakończyli zmagania na ósmej pozycji. Po ostatnich startach Polaków i Polek można jednak zauważyć, że Polski Związek Kolarski przykłada szczególną wagę do wyścigów drużynowych, o czym mówi jego dyrektor sportowy, Marek Leśniewski: 
– Wyścigi drużynowe są głównym kierunkiem Związku. Mocna drużyna daje nam możliwość walki w konkurencjach indywidualnych – tak robi cały świat. W Roubaix obie drużyny ustanowiły rekordy Polski, ale nie ukrywajmy, rekordy kraju są kilkanaście sekund gorsze od rekordów świata, więc dalej są to bardzo duże różnice. Świat poszedł w tej konkurencji bardzo do przodu, zobaczymy, ile tego dystansu czasowego przez 2,5 roku, do Paryża 2024, uda się zniwelować. Trenerzy przedstawią programy szkolenia i będziemy je sumiennie realizować.
O tym, że Polski Związek Kolarski, w tym trenerzy i kolarze, skupiają się na wyścigach na cztery kilometry, mówi też członek reprezentacji Polski, jeden z rekordzistów kraju – Alan Banaszek. – W kadrze kładziony jest duży nacisk na wyścig na dochodzenie, jest duża mobilizacja, zarówno ze strony trenerów, jak i zawodników. Udało nam się reaktywować drużynę. Mamy bardzo duży potencjał. Sprzętowo jeszcze trochę odbiegamy od świata, więc jest tu dużo miejsca na poprawę. Chcemy się na tym skupiać i, jak na razie, wszystko idzie w dobrym kierunku. Jestem zadowolony z naszych czasów, choć mogliśmy pojechać lepiej. Nie wszystko poszło po naszej myśli, ponieważ mieliśmy bardzo mało czasu, żeby przygotować się na popołudniowy bieg. Wiemy, że mieliśmy potencjał na lepszy wynik, więc wygląda na to, że jesteśmy w stanie jeździć szybko, na poziomie światowym. Trzeba dalej trenować i zobaczymy, jak będzie się to rozwijało.
Indywidualnie, najlepiej spośród naszych reprezentantów spisał się Patryk Rajkowski – brązowy medalista mistrzostw Europy, który w Roubaix zajął w tej konkurencji czwartą lokatę. Oprócz Rajkowskiego, w czołowej ósemce wyścigi udało się ukończyć jedynie Mateuszowi Rudykowi (sprint) i Darii Pikulik (scratch). Warto wspomnieć też o dobrym występie Bartosza Rudyka w scratchu. Choć zakończył rywalizację na 16. miejscu, był jednym z najbardziej widocznych kolarzy – często atakował, lecz niestety nie udało mu się oderwać od reszty stawki. Trzeba jednak spojrzeć prawdzie w oczy – indywidualnie były to jedne z gorszych mistrzostw świata w ostatnim czasie. Miejsc w czołówce było naprawdę mało, a dodatkowo, po raz pierwszy od 2015 roku, Polska nie zdobyła żadnego medalu. – Indywidualnie nie były to udane mistrzostwa. Po mistrzostwach Europy mieliśmy apetyt na więcej i wyniki nie były satysfakcjonujące. Pozytywem jest czwarte miejsce Patryka Raj...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy