Dołącz do czytelników
Brak wyników

Sport

23 września 2019

Rajdy dla frajdy – finał sezonu

0 55

Ach co to był za weekend... piękne okoliczności, wspaniała impreza i mocna rywalizacja, czegóż można chcieć więcej w kolarskiej pasji. W miniony weekend mogliśmy uczestniczyć w ostatnich dwóch odsłonach cyklu, dających ostatnią szansę tym którzy w tym sezonie nie sięgnęli jeszcze po laury, jak i tym którzy chcieli przypieczętować triumf w ostatecznej klasyfikacji punktowej całego cyklu i tu o ile pierwsze dwa miejsca raczej nie mogły ulec zmianie, rywalizacja o trzecie miejsce podium trwała dosłownie do ostatniej prostej, bo pomiędzy rywalizującymi ze sobą kolarzami różnica była tak mała, że każda różnica pozycji na mecie mogła zaważyć na ostatecznym triumfie.

Ale po kolei, w sobotę 14 września odbył się rajd oznaczony numerem XV, miastem- gospodarzem były Siemiatycze i to tu uczestnicy rywalizowali o miano najlepszego na ziemi podlaskiej. Trasa nie zapowiadała żadnych większych trudności, ale języczkiem uwagi dla wszystkich był porywisty wiatr, który w pierwszej części rywalizacji zdecydowania był korzystny, ale z racji że trasa to runda, to też sprawiedliwie w pewnym momencie stał się elementem z którym trzeba było walczyć. I tak pierwsze kilometry to raczej spokojna praca większej grupy korzystającej z lekkości jazdy z wiatrem, co prawda zdarzały się pojedyncze ataki, ale miały one raczej charakter 'sprawdzenia' a nie faktycznego 'zagina się' do mety. Dopiero w momencie zmiany kierunku jazdy i wystąpienia fragmentu drogi z gorszą nawierzchnią od czołowej grupy oderwała się trójka która sukcesywnie powiększała przewagę, po kilku kilometrach doskoczyła do niej jeszcze dwójka kolarzy i tak akurat w momencie nawrotu i rozpoczęcia drogi pod wiatr czołowa piątka zawodników rozpoczęła sumienną pracę i systematyczne powiększanie przewagi nad pozostałymi uczestnikami. Tu warto wspomnieć o walorach trasy, już tak blisko prowadzących wzdłuż wschodniej granicy, niemal zahaczającej o Białoruś, fragmentami nawierzchnia może i nie była najlepsza, ale cóż to za problem kiedy na dystansie ponad 100 km mija nas ok 10 samochodów ? Komfort psychiczny wynikający z tego faktu był tak miły, że zdecydowanie udzielił się czołowej piątce, która też nie miała w sobie żadnej nerwowości, wszyscy mocno pracowali na zmianach przez 50 km pokonując kolejne kilometry prowadzące w sielankowej scenerii. Ostatnie chwile przed finiszem to lekkie spowolnienie i sondowanie się kto ruszy jako pierwszy, ale na atak nie trzeba było się spieszyć, z racji że meta była ulokowana na delikatnym wzniesieniu, trzeba było po prostu wyczekać do końca i dać maksimum na ostatnich metrach. I faktycznie solidny atak rozpoczął się na ok 700 metrów do mety, najwięcej energii zachował a tym samym sięgnął po etapowe zwycięstwo Mateusz Skarżyński (Kraków) – reprezentujący bikeBoard, pozostawiając na drugiej lokacie Przemka Piotrowskiego (Kalisz) oraz Sławka Niziołka (Warszawa). Po kilku minutach na metę dotarła większa grupa również walcząca zaciekle o pozostałe miejsca, wśród pań czołowe lokaty zajęły: Katarzyna Lipińska (Skarżysko-Kamienna), Asia Skorupa (Kraków) oraz Katarzyna Karewicz (Warszawa). Po zawodach, na uczestników czekał posiłek regeneracyjny oraz wręczenie laurów dla najlepszych w wielu kategoriach. Tu warte podkreślenia jest że o ile na wspominanych wcześniej dwóch miejscach klasyfikacji generalnej nic się nie zmieniło, tj. Sławek Niziołek zachował dużą przewagę nad drugim Sebastianem Gruszką, to już walka o 3 miejsce nabrała jeszcze większych rumieńców, bo okupujące dotychczas 4 miejsce Przemek Piotrowski dzięki śmiałemu atakowi i zajęciu 2 miejsca na zawodach tego dnia, zrównał się punktami z dotychczas zajmującym trzecią pozycję Bogusławem Pruciakiem, przez to ostatni rajd faktycznie miał duże znaczenie dla ostatecznego rozrachunku. Miłym akcentem tego dnia było również to że pomiędzy miejscem startu kolejnego etapu rywalizacji było 50 km, przez co duża część uczestników zdecydowała się na spędzenie czasu i nocleg we wspólnym ośrodku w którym również stacjonował sam organizator, mniej więcej w połowie trasy. Dzięki temu zyskaliśmy możliwość dodatkowej integracji i spędzenia czasu w miłym towarzystwie i dalszej możliwości omawiania kolarskich tematów do późnych godzin nocnych.

 

Kolejny dzień przywitał nas może i dość chłodno, ale piękne widoki leniwego Bugu nad którym ulokowany był ośrodek z którego gościny korzystaliśmy, zapowiadały że to będzie dobry dzień, chodź już wtedy wiadome było że zapowiedzi o jeszcze mocniejszym wietrze niż dnia poprzedniego nie były wyssane z palca. Ja sam postanowiłem że na miejsce startu tj. do Janowa Podlaskiego udam się na rowerze po trasie Green Velo, jak się okazało nie był to najrozsądniejszy wybór, bo może i trasa dość malownicza i spokojna, to jakoś nawierzchni to jakiś żart, do tego stopnia było źle że nawet rączka od pompki dosłownie się wykręciła i odpadła na jednej z sekcji 'tarki do sera' dodatkowo większość dystansu miałem do pokonania pod wiatr co sprawiło że te raptem 22 km rozgrzewki dało mi nieźle w kość. Ale za to czułem że nogi dobrze kręcą i może dziś też będzie dobrze. Na starcie rywalizacji o miano najlepszego na lubelskiej ziemi stawiło się wielu zawodników, a w tym kilka grup reprezentujących lokalne stowarzyszenia kolarskie i najmocniej obsadzona reprezentacja Białej Podlaskiej licząca aż 16 uczestników! Start odbył się tradycyjnie chwilę po 11 w okolicach janowskiego rynku w asyście zabezpieczenia przez policję. Pierwsze kilka kilometrów była to spokojna jazda dużej grupy, żeby nagle przed szereg wyskoczyło dwóch kolarzy, wszyscy mruczeli że 100 km do mety i to przy tak wietrznym dniu nie ma szans na powodzenie i peleton dał im spokój, ja również pomyślałem że to trochę za dużo, a z drugiej strony fajnie żeby coś się działo, zobaczymy jak się będzie układać praca zwłaszcza kiedy tak liczna grupa kolarzy z jednego teamu jest z przodu. Tu zaskoczenie jeszcze większe bo praca w dużej grupie układała się dość dziwnie, co jakiś czas przyśpieszenia i spowolnienia, na pewno nie tempo takie jak wypadało by utrzymywać do gonitwy za uciekinierami, tak też duża grupa dotarła do Białej Podlaskiej, gdzie kilkukrotnie nastąpiło zatrzymanie spowodowane sygnalizacją i zdecydowanie dawało to przewagę dwóm uciekinierom. Jak się okazało po opuszczeniu miasta wiatr stał się sprzyjający, a praca w peletonie była 'dziwna', jeden z kolarzy reprezentującej KGB poważył się na ucieczkę, po czym dołączył do niego kolejny zawodnik również z licznie reprezentowanej grupy Retro i dodatkowy zawodnik. Nagle z przodu peletonu który miał gonić zaroiło się od kolarzy tych dwóch grup którzy wyraźnie spowalniali tempo, a uciekająca trójka powiększała swą przewagę, później dołączył do nich jeszcze jeden zawodnik, ale będąc mniej więcej w połowie trasy w okolicy bufetu okazało się że czołowa dwójka zawodników ma już 4 minuty przewagi! Było to bardzo frustrujące gdyż dysponując tak dużą siłą jaką mógł rozwinąć peleton wszystko zostało roztrwonione i dwa pierwsze miejsca po prostu odjechały. Kolejnych czterech zawodników zawiązało dobrą współpracę na rzecz ucieczki przed peletonem jak i zmniejszeniem strat do pierwszej grupki. Niestety na około 20 km do mety dwóch spośród czwórki goniącej zaczęło tracić siły co wpływało na tempo, wtedy też zaczęły się ataki aby odczepić 'balast', ale dopiero na 10 km przed metą po mocniejszym ataku rzeczywista moc zawodników się wyklarowała i każdy zaczął jechać sam. Niestety nie wpłynęło to w żaden sposób na zmniejszenie różnicy do czołowej dwójki, która rozegrała między sobą kwestię zwycięstwa*, tu najlepszy okazał się Marcin Mystkowski (Warszawa), drugi po raz kolejny był Przemek Piotrowski (Kalisz), a trzeci był zwycięzca z dnia poprzedniego reprezentujący bikeBoard Mateusz Skarżyński (Kraków). Po kilku minutach oczekiwania nadciągnął duży peleton, który chyba chcąc się zrehabilitować za blamaż odpuszczenia kolarzy na stu kilometrowy rajd wpadał na finiszową kreskę mocno rozpędzony, walcząc niemal o zwycięstwo. Po rywalizacji na uczestników czekał posiłek regeneracyjny i ostatnie w tym sezonie wręczenie nagród. Jak się okazało chyba nie tak miało to wyglądać, w związku z pewnymi wątpliwościami co do wyników i przebiegu rywalizacji cześć osób reprezentująca gospodarzy województwa, doprowadziła do sytuacji w której nerwy zaczęły się udzielać niemal wszystkim, chyba nie tego się spodziewaliśmy po ceremonii zakończenia tak pięknego cyklu. Tu chciał bym zaznaczyć, że w żadnej mierze sytuacja jaka zaistniała nie była spowodowana w najmniejszym stopniu przez organizatora, na którego głowę niestety w tym dniu spadło bardzo wiele trosk, nie tak powinno wyglądać podziękowanie za trud i serce włożone w organizację cyklu. Ze swojej strony mogę po prostu powiedzieć DZIĘKUJĘ! za świetną robotę, w której widać pasję i naprawdę dużo inteligencji, bo jak zorganizować coś w tak atrakcyjnej formie przy tak małej ilości osób zaangażowanych bezpośrednio w kwestie techniczne. Pozostawiając za sobą ten jedne kwas który wydarzył się na samym końcu rywalizacji, uważam że Rajdy dla Frajdy to perełka wśród wielu możliwych form uczestnictwa w kolskich wydarzeniach, atmosfera, zaangażowanie organizatora nie tylko w aspekt sportowy, ale także ogólne zainteresowanie samymi uczestnikami to coś dzięki czemu możemy poczuć się naprawdę wyjątkowo. Wielkie brawa też dla uczestników którzy tak licznie i chętnie stawiali się na tegorocznych rajdach, a spośród nich aż 4 uczestniczyło we wszystkich 16 odsłonach cyklu, po jednym w każdym województwie, w sumie daje to nam 1800 km i blisko 14 km przewyższenia, to naprawdę imponujące. Bardzo żałuje że tegoroczna edycja przechodzi do historii, ale już tylko chwila i zaraz zaczynamy zabawę w sezonie 2020, liczę że przez zimę uda mi się przygotować dobrą formę, a przede wszystkim uda mi się zaliczyć wszystkie spośród 16 odsłon cyklu, to było by coś! Po szczegółowe informację odnośnie wyników, punktacji i wszelkich dodatkowych zapraszam na stronę organizatora: //rajdydlafrajdy.pl/

*(Niestety nie są to na tą chwilę oficjalne wyniki rywalizacji, gdyż jak się kilka chwil później okazało jeden z uczestników wniósł swój sprzeciw przeciw tym wynikom, na tą chwilę oczekiwane jest ukazanie dowodów na poparcie słów przeciwko przebiegu rywalizacji.)

 

Przypisy