Dołącz do czytelników
Brak wyników

Porady

17 października 2019

NR 35 (Październik 2019)

Pułapki dopingowe

0 53

Naiwność lub niedbałość sportowca w wyborze sposobu żywienia i suplementów mogą zdecydować o pozytywnym wyniku kontroli antydopingowej. Nawet nieświadomy doping to wciąż doping, który pociąga za sobą gorzkie konsekwencje. Choć większość wypadków „szprycowania się” dotyczy osób, które z premedytacją sięgnęły po doping, to na liście ukaranych znajdują się również ci, którzy o zażyciu niedozwolonych środków po prostu nie wiedzieli.

Suplementy diety niosą ze sobą największe ryzyko wpadki. Wraz z rozrastającym się rynkiem pojawiają się produkty zanieczyszczone w procesie produkcji lub takie, w których intencjonalnie dodano zabroniony składnik w celu intensyfikacji osiąganych rezultatów. Biznes to biznes, a suplement, żeby się sprzedawał, musi działać. A nie ma co ukrywać: jakikolwiek doping będzie silniej oddziaływać na organizm niż najlepszy dozwolony specyfik. Zgodnie z dyrektywą Parlamentu Europejskiego (2002/46/WE) suplement diety jest definiowany jako „produkt mający na celu uzupełnienie normalnej diety, składający się ze skoncentrowanego źródła składnika odżywczego lub innych substancji o działaniu odżywczym lub fizjologicznym, w formie prostej lub łączonej, sprzedawany w formułach dawkowanych, kapsułkach, tabletkach, pigułkach i innych podobnych postaciach, workach z proszkiem, fiolkach z płynem, butelkach z kroplomierzem i innych podobnych formach płynów i proszków, które są pobierane w małych ilościach”. Mają one na celu zwiększenie możliwości fizycznych, np. spożywanie węglowodanów w różnej postaci podczas wysiłku, lub mają wpływać na odbudowę organizmu i wspieranie regeneracji – jak w wypadku produktów białkowych. Wśród lekkoatletów popularne są ponadto produkty multiwitaminowe, mieszanki węglowodanów i białek oraz witamina C, która poza wsparciem odporności i zwiększeniem przyswajania żelaza wykazuje działanie pobudzające. 
Niebezpieczeństwo stosowania suplementów pochodzi albo ze złego opisu jego składu, albo z zanieczyszczenia. Prawo Unii Europejskiej nakazuje np. ujęcie wszystkich użytych substancji w produkcie na jego etykiecie, w przeciwieństwie do produktów amerykańskich, które takiemu nakazowi nie podlegają. Stąd w pierwszej kolejności warto kierować się informacją o kraju pochodzenia suplementu, a następnie miejscem jego sprzedaży. Internet – mimo że oferuje łatwy i szybki zakup – nie jest najlepszym źródłem suplementów. Należy zwrócić również uwagę na to, że suplementy diety i odżywki (jedne uzupełniają dietę, drugie mogą stanowić pełnowartościowy zamiennik tradycyjnego posiłku) nie są monitorowane na wzór leków. Nieuczciwi producenci mogą to wykorzystywać i dokonywać manipulacji, która może wynikać albo z zamierzonego zanieczyszczenia, albo z krzyżowego. Pierwsze jest dość oczywiste, a drugiemu bliżej do prawniczego zamiaru ewentualnego, bo dotyczy braku w procesie produkcji odpowiedniej dbałości o czyszczenie linii produkcyjnej i maszyn. Spożywanie suplementów dotkniętych zanieczyszczeniem krzyżowym, mimo niskiego stężenia zanieczyszczeń, może prowadzić do niezamierzonego dopingu.
Innym utrudnieniem jest brak znajomości innych nazw tej samej zabronionej substancji. Przykładem może być higenamina, która działa silnie pobudzająco i na liście antydopingowej Światowej Agencji Antydopingowej znalazła się w 2017 r. Jej inne nazwy, które można znaleźć na etykiecie, to tojad, mordownik (Aconitum nappellus, Aconitum carmichaelli), lotos (Nelumbo nucifera) czy nandina domowa (Nandina domestica). Akurat ten specyfik i brak wskazania jego obecności w składzie odżywki przez producenta były przyczyną problemów dopingowych młodego kulomiota Konrada Bukowieckiego. I choć w jego wypadku obyło się bez dyskwalifikacji, to za obecność niedozwolonej substancji zapłacił naganą, cofnięciem tytułu mistrza świata juniorów i nieuznaniem osiągniętego podczas tych zawodów rekordu świata. 
Kilku synonimów zabronionych substancji można się nauczyć, gorzej, jeśli obejmują kilkanaście lub kilkadziesiąt pozycji. W wypadku oksylofryny ich liczba jest już imponująca i sięga 51 pozycji. Odnalezienie się w tym gąszczu przez osobę spoza świata suplementów, odżywek i dopingu nie jest takie oczywiste. Sportowcom, fizjologom, trenerom, dietetykom, lekarzom czy innym osobom ze sztabu treningowego przychodzi tu z pomocą pogotowie antydopingowe. Jest ono czynne cała dobę. Numer telefonu dostępny jest na stronie Polskiej Agencji Antydopingowej (POLADA). Na stronie tej znaleźć można również wyszukiwarkę substancji i leków zabronionych. Jej obsługa jest intuicyjna i prosta. 
Większość osób korzystających z przeglądarek internetowych nie powinna mieć najmniejszego problemu z wyszukaniem i ze sprawdzeniem, czy spożywany specyfik jest dozwolony. Wystarczy tylko odrobina wysiłku. Wzmóc czujność powinny również nienaturalnie długie nazewnictwo specyfików, które łączy kilka substancji. Wbrew pozorom nawet nomenklatura biochemiczna, która może poszczycić się wieloma trudnymi do wymówienia i zapamiętania nazwami, przegrywa w przedbiegach w tej materii. Kilku- lub kilkunastoczłonowa nazwa powinna zapalić czerwone światło w głowie, jak zamiennik dla zabronionej oktodryny: 2-Amino-6-Methylheptane lub jej o wiele krótszy numeryczny odpowiednik, ale nie gorzej maskujący: 543-82-8.

Sprawa nieoczywista

W wypadku leków sprawa wydaje się oczywista, przecież każdy lek powinno sprawdzić się pod względem możliwości występowania na liście antydopingowej Światowej Agencji Antydopingowej. Tak, niestety, nie jest. Zabronione substancje mogą znajdować się w lekach homeopatycznych, tych na receptę, wydawanych przez lekarza i ogólnodostępnych, np. na przeziębienie lub różnego rodzaju bóle. 
W sytuacji gdy choroba nie zagraża naszemu życiu, doświadczony lekarz powinien zaproponować odpowiedni zamiennik, który nie spowoduje ryzyka dyskwalifikacji. Kiedy nie jest to możliwe, jedynym rozwiązaniem jest wystąpienie do Światowej Agencji Antydopingowej o wyłączenie terapeutyczne, czyli TUE. Warto pamiętać, że podczas kontroli należy wskazać w protokole wszystkie przyjmowane substancje, co usprawni badanie i w wypadku posiadania zgody na przyjmowanie określonego leku nie spowoduje dyskwalifikacji. W tej kwestii więc jest mniej niewiadomych niż w wypadku suplementów i odżywek, ale czujność oraz wiedza lekarza i zawodnika są kluczowe. I o ile w wypadku suplementów istniało niebezpieczeństwo zanieczyszczenia produktów, o tyle w grupie dopuszczonych na rynek leków mamy gwarancję składu, potwierdzoną ścisłymi kontrolami.

Biochemiczne czary-mary

Niektóre substancje mogą być wykorzystywane w organizmie do produkcji innych i tworzyć przez to związki zakazane przez Światową Agencję Antydopingową. W procesie biotransformacji, bo o niej mowa, reakcja chemiczna stymulowana (katalizowana) przez enzymy przekształca określony związek w inny. Tak zachowuje się np. kodeina, która może ulec przemianie w morfinę, a następnie w hydromorfinę. Tę pierwszą można znaleźć np. w syropie z sosny i niektórych lekach. Podczas startów zabronione jest jej stężenie ponad 50 ng/ml. Podobnie zachowuje się pseudoefedryna, która ulega biotransformacji w katynę. 
Zmiany w reakcjach biochemicznych i ich intensywnościach w organizmie mogą być podyktowane różnicami międzyosobniczymi lub międzyetnicznymi. Wywodzi się to głównie ze zmienności genetycznej, np. polimorfizmu. Bardzo ważna jest zatem dawka leku, idealnie dopasowana do potrzeb organizmu. Z prak...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy