Dołącz do czytelników
Brak wyników

Sport

17 października 2019

NR 35 (Październik 2019)

Portugal MTB 2019 na otwarcie sezonu

0 48

Odnoszę wrażenie, że nasza znajomość ze Zbyszkiem jest jak pory roku. Sezonowa. Oczywiście nie chodzi o to, że w zimie jesteśmy dla siebie zimni i się nie lubimy, a wiosna roztapia lody. Bardziej chodzi o tematy rowerowe.

Co roku na przełomie października i listopada pojawia się taka oto konwersacja: 
– Co robimy w przyszłym roku? Dokąd jedziemy zwiedzać?
– Mam na tapecie Portugalię na przełomie kwietnia i maja. Jedziemy?
– Jedziemy! Moje dziewczyny zgodziły się mnie puścić.
Później przychodzi późna zima – i kolejna rozmowa:
– Trzeba by ogarnąć nocleg i transfery.
– Okej, zajmę się tym. 
– To spoko.
I takim oto sposobem doszliśmy do wniosku, że najtaniej i najszybciej będzie dolecieć do Porto i wypożyczyć samochód. W tym wypadku było to idealne rozwiązanie, mieliśmy bowiem trochę czasu na zwiedzanie miasta i okolicy. Możliwość transferu przez organizatorów była wygodna podczas zawodów, ale droższa. Pojechaliśmy więc wypracować sobie bazę pod sezon, a przy okazji co nieco zobaczyć.
Portugalia to przede wszystkim góry: poza dolnymi partiami zagospodarowanymi pod winorośl króluje niska roślinność z pogranicza klimatu górskiego i śródziemnomorskiego. Niezwykle gęste kępy kwiatów o przepięknych, żywych barwach: żółtej, czerwonej, fioletowej, lawendowej… i jeszcze takich, których mężczyzna już nie nazwie. Oraz lasy. Wspaniałe widoki, których długo nie zapomnę. Pogoda wymarzona, choć o aurze pierwszego dnia powinienem powiedzieć: „wysmażona”. Z Polski wylatywaliśmy z ulewnego deszczu i temperatury około 5 stopni Celsjusza. Przyjechaliśmy w trzydziestkę. Dała nam ona popalić pierwszego dnia na prologu. Różnica temperatur była tym, z czym się tego dnia zmagaliśmy, bo teren, przewyższenia czy nasza forma nie były niewiadomymi. Tego dnia poruszaliśmy się pośród plantacji winogron, więc o cieniu mogliśmy zapomnieć. Na mecie czekał na nas wywiad dłuższy niż sam prolog. Pierwsze pytanie było o pogodę w Polsce…

Portugalia to przede wszystkim góry: poza dolnymi partiami zagospodarowanymi pod winorośl króluje niska roślinność z pogranicza klimatu górskiego i śródziemnomorskiego.

Z Castro Daire startowaliśmy w nieco przyjemniejszej temperaturze. Już poniżej 30 stopni Celsjusza w ciągu dnia, poranek bardzo rześki, wiaterek, no i szok pierwszego dnia za nami. Nasze wyobrażenie o tej imprezie, wzmocnione prologiem, zostało bardzo szybko zweryfikowane… Spodziewaliśmy się głównie szutrowych tras, szybkich, łatwych, o czym wspomnieliśmy w przedstartowej zapowiedzi. Po wykresach i zdjęciach tak nam się wydawało. Zapomnieliśmy, że organizatorzy na zdjęciach w folderach stawiają na widoki i ładną scenerię. Ta się potwierdziła, ale już przebieg tras, a przede wszystkim zjazdów, bardzo nas zaskoczył. Większość zjazdów to mocne, twarde downhille premiujące lekkie fulle XC. Wspaniałe single trawersujące różnokolorowe zbocza, z olbrzymią liczbą naturalnych źródełek. Aż chciało się krzyknąć: „Skąd u nich tyle wody!?”. Co prawda zima w marcu była w Portugalii zaskakująca, jeśli chodzi o sumę opadów śniegu, spodziewaliśmy się jednak „suchszego” przebiegu. Naprawdę jest co jechać. Nie tylko pierwszy etap tak wyglądał. Pozostałe też dawały aż nadmiar przyjemności: widoki, ukwiecenie, ale i lasy: trafiliśmy w okolice...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy