Dołącz do czytelników
Brak wyników

Sport

25 września 2019

Piekło Południa 2019

737

To było godne pożegnanie lata! Któż mógł się spodziewać, że zapowiedzi organizatora o gwarancji świetnej pogody nie będą tylko zabiegiem PR-owym! Kiedy niemal każdy kolarz 3 dni wcześniej zastanawiał się nad wydobyciem skrzętnie schowanych ciepłych ubrań, a wielu bliżej było do przywitania się z trenażerem niż z wyjściem na zewnątrz, to w weekend mogliśmy się przekonać, że zapowiedzi nie były fikcją. Ten dzień, dwudziesty drugi września okazała się być jednym z przyjemniejszych momentów całego sezonu, a każdy kto zdecydował się na start w niedzielnych zawodach aż tryskał energią do walki w tych pięknych okolicznościach. Co więcej, nie był to stan trwający tylko przed startem, bo tylu zadowolonych twarzy i pochlebnych opinii nie widziałem już dawno.

Ale po kolei, była to już trzecia odsłona 'Piekła Południa'. Mimo niezbyt długiego stażu w kalendarzu amatorskiego ścigania szosowego w Polsce, wyścig szybko nabrał renomy, a co więcej olbrzymiego zainteresowania, bo kiedy pierwsza impreza przyciągnęła ok 150 osób, druga już ponad 200, to w tym roku liczba ta przekroczyła liczbę 250 uczestników, a jak sami organizatorzy zapowiadają, na tym nie koniec! Tym razem miejscowością startu była Łużna (co roku na zmianę z Moszczenica, bazą wydarzenia jest jedna bądź druga z sąsiadujących gmin). Mimo że start zaplanowany był na 12.30 już dużo wcześniej można było spotkać w okolicy wielu kolarzy próbujących przygotować się do wyścigu, bo jak zapewne dobrze wiecie, mimo iż nazwa 'Piekło Południa' nie odnosi się do kultowego „Piekła Północy” - czyli wyścigu Paris-Roubaix, lecz do krwawych wydarzeń z okresu I Wojny Światowej, to również trudy trasy wielu uczestnikom mogą kojarzyć się z iście diabelskim pomysłem. Mimo że to dystans tylko 54 km to suma przewyższeń sięgająca 900 metrów, a długość wspinaczek przekraczająca 28 km, to liczby które dość dobrze oddają skalę trudności z jaką przyszło się zmierzyć w tym roku. Przed startem każdy z uczestników przy zapisie otrzymał pakiet startowy, zawierający pamiątkowy bidon, zestaw gadżetów, oraz bardzo dobrze przygotowaną planszę wyścigu z najważniejszymi informacjami, przedstawioną w bardzo prosty i czytelny sposób. Dokładnie z wybiciem zaplanowanej godziny tj. 12.30 nastąpił start wielobarwnego peletonu w którym zgromadziło się kilkaset osób. Na szczęście organizatorzy idąc za doświadczeniem z lat poprzednich zdecydowali się na start honorowy za samochodem i dopiero po upływie ok 2 km jazdy na podjeździe zasygnalizowany został start ostry. Dzięki temu wariantowi już na tych kilku kilometrach osoby chcące wyrwać do mocnej rywalizacji mogły dość swobodnie ominąć osoby czujące się niepewnie w dużym ścisku i na dużej prędkości. Tak też, po sygnale do startu ostrego tempo w czubie peletonu dosłownie wystrzeliło. Po pierwsze spowodowane było to chęcią rywalizacji, a po drugie chwilę później rozpoczął się długi zjazd, bardzo dobrą drogą do miejscowości Moszczenica. Przez tych kilka kilometrów dominował obraz zwartej grupy, jednak już pierwszy mocniejszy podjazd pod Kociany (finałowa wspinaczka zeszłorocznej edycji), gdzie ulokowana została premia górska Wójta Gminy Moszczenica, dobrze wyklarował sytuację, a u jego szczytu na czole uformowała się ok 25 osobowa grupa kolarzy, która po chwili już mknęła po drodze, która jest flagowym elementem wyścigu, tj. zjeździe do Moszczenicy. 19 ostrych zakrętów prowadzących po niezbyt dużej stromiźnie, ale dość mocno wynoszących, przez co za każdym razem konieczne było mocne hamowanie, pokonanie zakrętu, rozkręcenie roweru maksymalnie jak się da i znów to samo po kilkudziesięciu metrach, istny rollercoaster! Dalsza część rywalizacji to powrót podjazdem pod Staszówki skąd dosłownie chwilę wcześniej zjeżdżaliśmy, a to już 30 kilometrów za nami, iście piekielne tempo! Od tego momentu rywalizacja weszła w decydującą fazę, gdyż trudności jakie zagwarantowali organizatorzy, zdecydowanie mocniej zaakcentowane były w końcowej fazie trasy. Najpierw ostry zjazd wąską drogą w kierunku Biesnej zakończony bardzo ostrym skrętem w lewo, gdzie...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy