Dołącz do czytelników
Brak wyników

Sport

10 października 2019

Ostatnia edycja Cyklokarpat w Rzykach

0 114

Nie mogło Nas tam zabraknąć: ostatnia edycja Cyklokarpat to nie tylko wydarzenie sportowe ale też kulturalne. Piękna trasa w Beskidzie Małym a w miasteczku zawodów dobra muzyka, uroczysta dekoracja i moc atrakcji dostępnych dla zawodników. No i oczywiście pogoda na zamówienie: ok. 20st.C i bez opadów. To było wspaniałe zakończenie sezonu z Cyklokarpatami. 

Wstyd się przyznać ale w tej okolicy jeździłem po raz pierwszy. Niedaleko od mojego miejsca zamieszkania tak piękna okolica której nie znałem. Przełom między wzgórzami stromo wznoszącymi się nad „niziną” pozostawioną za plecami. Start położony w malowniczej dolinie potoku, wcinającym się w pierwszą linię gór. Pierwszą ale od razu całkiem wysoką, stromą. Na początek standardowo: podjazd układający peleton w grupki zawodników odpowiadających sobie tempem. Przyjemna rozgrzewka. Na starcie miałem dylemat z doborem ubioru. Trudno przewidzieć czego można się spodziewać na górze. Pozostałem na krótko i to była dobra decyzja. Po asfaltowym odcinku odbicie w prawo w drogę szutrowo-gruntową aby osiągnąć pierwszy szczyt. Dość wcześnie rozjazd na pętlę dla giga aby powtórzyć częściowo postartowy podjazd. Obawiałem się że trafiając w tyły peletonu będzie kłopot z różnicami prędkości pomiędzy zawodnikami, ale kultura osobista startujących jest na najwyższym poziomie. Gromkie, lub częściej wysapane „przepraszam” zawsze skutkowało. Na zjazdach jednak trzeba było już się dostosować i uważać. Wspomniany wczesny rozjazd giga dawał nieco zamieszania gdy go mijałem po raz drugi. Niektórzy wykazywali się nadgorliwością w chęci nabijania kilometrów. ;) W dalszym przebiegu trasa nie dawała już niespodzianek w oznakowaniu, za to była niesamowicie urozmaicona. W pamięć zapadła mi lekko pnąca się szczytówka ciągnąca się przez ponad szesnaście soczystych kilometrów, zakończona efektownym technicznym zjazdem, dającym bardzo dużo satysfakcji. Osobiście porównałbym go z niedawnym myślenickim zjazdem z Kamiennika. Niech żałują Ci których nie było. A czego ja żałuję? Żałuję że nie udało mi się być na innych edycjach Cyklokarpat, że czas nie pozwala na wszystko co bym sobie wymarzył. Ale życie to kompromisy pomiędzy wszystkim tym co człowiek sobie założył że zrobi, co robi, i jakich wyzwań się podejmie. Ja mam założenie że Cyklokarpaty w przyszłym sezonie będą celem nr. jeden w Polsce. Tu jest jakość. Jakoś tak jest, że to ścieżki cyklokarpackich tras najbardziej mi zapadają w pamięć. I to na tych zjazdach naprawdę czuję, za co lubię MTB. Mam nadzieję że w przyszłym sezonie Rzyki również się odbędą, tym bardziej że jest to miejsce kompletne: zarówno dla startującego rowerzysty, jak i dla rodziny z małymi i też tymi nieco starszymi dziećmi. Dobre zaplecze rozrywkowe: park linowy, zjeżdżalnie, Karczma z dobrym jedzeniem, i imprezy dla dzieci towarzyszące zawodom. Polecam nie tylko przy okazji roweru.

 

Przypisy