Dołącz do czytelników
Brak wyników

Sport

30 czerwca 2022

NR 60 (Czerwiec 2022)

Kolarstwo torowe odszyfrowane!

0 166

28-calowe koła, jazda bez hamulców i przerzutek, drewniane welodromy, kolarskie szachy, niesamowity spryt i zawrotna prędkość. Przed Państwem kolarstwo torowe w telegraficznym skrócie.

Polski welodrom

Od 2008 roku Polska może pochwalić się swoim jedynym krytym torem kolarskim, który znajduje się w Pruszkowie. Był on dwukrotnie gospodarzem mistrzostw świata, ma długość 250 metrów, a jego powierzchnia użytkowa wynosi 10 tysięcy metrów kwadratowych. Bieżnia pokryta jest drewnem z syberyjskiej sosny. Budynek zalicza się do sportowych obiektów wielkokubaturowych i jest, można powiedzieć, wielofunkcyjny. Oprócz wydarzeń sportowych organizowane są na nim bale, wystawy, targi, bankiety, kiermasze, prezentacje, konferencje czy koncerty muzyczne. Drogi obiekt do uprawiania bardzo niszowego sportu musi na siebie zarobić. Ekskluzywność toru w Pruszkowie oznacza, że kolarstwo torowe nie stanowi dla większości z nas realnego obiektu zainteresowań, niewiele o nim wiemy, zaskakują nas emocje, które wzbudza u innych, konsternację wzbudzają też konkurencje: raz szybko, raz wolno, raz parę osób, innym razem tłok, czarowanie, buty sklejone duct tapem z pedałami, potężne sylwetki zawodników, które w niczym nie przypominają herosów z wielkich tourów. Trochę nuda – mówi większość z nas. Niesamowite emocje i adrenalina na najwyższym poziomie – mówią zawodnicy. Usiedliśmy więc i przygotowaliśmy ściągę z torowych konkurencji, by nikt z Was nie musiał drapać się po głowie, patrząc na relacje z zawodów. Zapraszamy na jazdę po bandzie!

POLECAMY

Wyścig punktowy

Jego trudność to nie tyle dystans 40 kilometrów czy też 160 okrążeń toru, a głównie interwały, które są częścią tych zawodów poprzez lotne finisze i nie tylko. W jednym czasie przebywa na torze 24 zawodników i warto dodać, że cyklista, który nadrobi kółko nad peletonem, zdobywa 20 „oczek”. Wyścig punktowy podpasował mi już w młodszych kategoriach i od dawna zawsze najlepiej szło mi w tej specjalności. To konkurencja, w której trzeba być dość wszechstronnym zawodnikiem, bo nie liczy się tylko szybkość, ale też wytrzymałość oraz odporność na interwały, ale oprócz nóg musi doskonale działać również głowa. Należy po prostu mądrze czytać wyścig – mówi Wojciech Pszczolarski, dwukrotny złoty medalista mistrzostw Starego Kontynentu. Utytułowany wrocławianin w swoim sportowym CV ma też m.in. brązowy krążek z czempionatu w Hongkongu. – To był taki wyścig, w którym wynikowo przeskoczyłem z europejskich sukcesów na światowy poziom. Rok wcześniej przy dobrej formie spaliłem się psychicznie i dostałem na mistrzostwach globu konkretnie po tyłku. W 2017 roku głowa inaczej pracowała, była na luzie i po prostu robiłem to, co najlepiej potrafię. Sporo uciekałem, ale też finiszowałem, byłem czujny i to starczyło na podium.

Nasz zdolny kolarz nie ma pojęcia, czemu jego ulubiona konkurencja zniknęła po Pekinie z programu igrzysk. – Od dawna nie rozumiem polityki UCI, która chcąc urozmaicić program, tak naprawdę wycina najbardziej atrakcyjne zmagania, kombinuje i stara się zrobić coś nowego kosztem konkurencji z długą historią olimpijską.

Keirin

To sprinterska konkurencja, w której startuje jednocześnie nawet do ośmiu zawodników. Przed wejściem na tor zawodnicy losują pozycję startową, którą muszą obrać za rozpędzającą ich derną, czyli motocyklem. Łącznie do przejechania mają sześć okrążeń – trzy za derną, która rozpędza ich do 50 km/h, i kolejne trzy już właściwego wyścigu. Wygrywa ten, który jest pierwszy na linii mety.

Keirin faworyzuje zawodników specjalizujących się w dłuższych, 20–30-sekundowych sprintach oraz tych, którzy potrafią dobrze czytać i przewidywać ruchy przeciwników. Podstawową trudnością jest to, że podczas jednego wyścigu na torze znajduje się większa liczba ciężkich zawodników, z których każdy ma jakiś plan na wygranie i próbuje go realizować, jednocześnie jak najbardziej przeszkadzając rywalom. – Osobiście nigdy nie byłem zawodnikiem dynamicznym, który potrafi w krótkim czasie rozpędzić się do maksymalnych prędkości, a w keirinie ten aspekt nie jest aż tak istotny – opowiada Kamil Kuczyński, olimpijczyk z Pekinu i Londynu. – Uważam, że jedenasta lokata na igrzyskach w Chinach dobrze oddaje poziom, który w tamtym momencie prezentowałem. Z perspektywy czasu wiem, że gdybyśmy obrali inną ścieżkę treningową, wyniki mogłyby być lepsze.

Sam keirin był jednym ze sposobów wymyślonych przez rząd Japonii na wyjście z kryzysu ekonomicznego po II wojnie światowej. – Niestety, nie udało mi się nigdy wyjechać na taki wyścig do Kraju Kwitnącej Wiśni, ale mogę potwierdzić, że keirin w tych rejonach świata jest bardzo popularny jako forma hazardu. Można by to porównywać do rozgrywek koszykówki w Europie i w Stanach Zjednoczonych. Niby ta sama gra, a jednak prestiż, pieniądze, otoczka i reguły są trochę inne – tłumaczy sportowiec z Płocka. W Japonii istotnie keirin to głównie zakłady sportowe i ogromne emocje wśród kibiców, które można porównać do pasji Anglików wobec wyścigów konnych; różnią się jedynie konie i dżokeje.

Scratch

Inaczej wyścig na „kreskę”. Zasady są dość proste. Wygrywa ten, kto jako pierwszy przekroczy linię mety. Kluczową rolę odgrywa tu odpowiednia taktyka. W tych zmaganiach może wziąć udział maksymalnie 24 kolarzy. Płeć piękna walczy na dystansie 10 kilometrów, panowie zaś rywalizują na 15 kilometrach. Myślę, że jest to konkurencja nieprzewidywalna. Ciężko jest prognozować, jak się potoczy. Mamy wiele ataków, prób zdublowania grupy. Wyścig zazwyczaj jest bardzo dynamiczny i każdy ma na niego swój pomysł. Na pewno zawodnik w jego trakcie musi mieć „kolarskiego nosa” oraz szybkość na finiszu. Ja miałam zawsze umiejętność obserwacji tego, co dzieje się dookoła, i przede wszystkim świetną komunikację z trenerem Ratajczykiem, z którym zdobywałam największe sukcesy. Nie musiał mi nic mówić. Wystarczyło jedno spojrzenie, a wiedziałam, co mam zrobić. Paradoksalnie najciężej było wywalczyć mi srebrny medal w Cali. Na starcie stanęłam tam w roli faworytki, a wtedy dziewczyny pilnują każdego ruchu – mówi nam Katarzyna Pawłowska, dwukrotna mistrzyni globu w tej specjalności z Melbourne i Mińska.

Madison

Jest to tak zwany wyścig amerykański. Jego nazwa pochodzi od Madison Square Garden, a więc słynnej hali w Nowym Jorku, gdzie po raz pierwszy rozegrano tę konkurencję. W wyścigu startują dwuosobowe drużyny – gdy jeden zawodnik się ściga, drugi odpoczywa. Kluczową kwestią są zmiany. Kolarz, który schodzi z jazdy, łapie swoją koleżankę lub kolegę za rękę i wypycha do przodu. Panowie mierzą się na dystansie 50 kilometrów, natomiast kobiety rywalizują na 30 kilometrach. Nie brakuje lotnych premii, jest też możliwość zdublowania peletonu. W zawodach na torze bierze jednocześnie udział maksymalnie 18 par. Na arenie międzynarodowej w ostatnim czasie niezłe wyniki w tej specjalności osiągają Daria i Wiktoria Pikulik. – Posiadamy mniejsze doświadczenie w startach niż mężczyźni, co widać u niektórych dziewczyn, mających problem z utrzymaniem zasad, które powinny obowiązywać, przez co dochodzi na wyścigu do kraks, które nawet nie muszą być z twojej winy, a mogą pozbawić cię możliwości walki o medal. W madisonie trzeba być odważnym i czujnym, ale także spokojnym – uważa starsza z sióstr.

Sprint drużynowy

Tutaj mamy do czynienia z konkurencją, w której startuje trzech zawodników i każdy z nich ma do pokonania jedno okrążenie toru. Zawodnik startujący jako pierwszy ma za zadanie jak najbardziej rozpędzić swój zespół ze startu zatrzymanego, zawodnik na drugiej zmianie dzięki rozpędzeniu ma uzyskać na swojej zmianie jak największą prędkość, a misją kolarza jadącego na ostatniej zmianie jest tę prędkość jak najdłużej utrzymać. Liczy się suma wszystkich trzech okrążeń. Sporo sukcesów w tej specjalności osiągnął Kamil Kuczyński, który w swoim dorobku ma m.in. dwa złota mistrzostw Europy. – Zawsze byłem sportowcem o charakterystyce bardziej wytrzymałej niż dynamicznej i z tego powodu w 95% wyścigów w sprincie drużynowym byłem wystawiany na ostatniej pozycji. Moim celem było dobrze wystartować, tak żeby znaleźć się jak najszybciej za kolegami z ekipy, zachować jak najwięcej energii i wykończyć prace całego teamu – wyjaśnia wieloletni reprezentant Piasta Szczecin. Zespoły żeńskie składają się jedynie z dwóch zawodniczek.
 

 

  1. Kelsey Mitchell (Kanada) cieszy się ze zwycięstwa w keirinie podczas zmagań na Majorce w ramach ubiegłorocznej Torowej Ligi Mistrzów (UCI Track Cycling Champions League).
  2. Trofeum Torowej Ligi Mistrzów.
  3. Corbin Strong (Nowa Zelandia) zwycięża w scratchu podczas jednej z edycji UCI Track Champions League.

Sprint indywidualny

To szybka i bardzo ciekawa konkurencja. Wszystko zaczyna się od kwalifikacji, gdzie zadaniem zawodnika jest przejazd w jak najkrótszym czasie 200 metrów ze startu lotnego. Na podstawie tych eliminacji wyłonionych jest 28 kolarzy, którzy będą brali udział w dalszej rywalizacji – pierwszych czterech najszybszych z kwalifikacji przechodzi bezpośrednio do 1/8 finału, a 24 zawodników ściga się ze sobą bezpośrednio w dwójkowych biegach, następująco – 5 z 28, 6 z 27, 7 z 26 it...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy