Dołącz do czytelników
Brak wyników

Porady

3 kwietnia 2020

DODATEK NR (Marzec 2020)

6xTAK i 8xNIE

66

Co robić, aby zaszczepić dziecku miłość do sportu albo przynajmniej dobry nawyk, żeby się ruszać.

  1. Bądź inspiracją/przykładem – rodzic, który leży na kanapie, oglądając w wolnym czasie, co popadnie, i oczekuje, że dziecko będzie trzy razy tygodniowo biegać na treningi, jest niespójny w swoim przekazie i nieautentyczny. Jest też „nieco” nie fair (nawet jeśli przyświecają mu szczytne intencje) – nie jest bowiem uczciwie wymagać od małego człowieka czegoś, do czego duży człowiek sam nie potrafi się zmobilizować. „Dzieci robią to, co robimy, nie to, co im mówimy” – na nasze szczęście i nieszczęście. Jeśli więc chcecie mieć aktywne dziecko, zacznijcie od siebie. Rodzice, którzy budzą podziw lub zarażają pasją, to rodzice, którzy są przez dzieci bardzo lubiani i za którymi dzieci chętnie podążają.
  2. Zaplanuj coś miłego – dobrym pomysłem zachęcającym do wysiłku jest zaplanowanie na zakończenie całego wydarzenia czegoś przyjemnego – np. pikniku w czasie wycieczki rowerowej, zwiedzenia ciekawego (dla dziecka) miejsca, pójścia na lody albo pogrania w ulubioną planszówkę po treningu. Ważne, aby nie było to przekupstwo („Jeśli to zrobisz, dostaniesz czekoladę”) czy – jeszcze gorzej – szantaż („Jak nie pojedziesz, nici z kina”), ale aby było to zaplanowane jako fajny, dodatkowy element całego planu („To będzie miły dzień, kiedy wrócimy z zajęć, zagramy w Dixit”, „Ponieważ to długa wyprawa, zatrzymamy się w trakcie na piknik, odpoczniemy i zjemy coś pysznego”, „Żeby uczcić naszą pierwszą [drugą, piątą…] wspólną wycieczkę, w drodze powrotnej pojedziemy na twoje ulubione lody [soczki, naleśniki…]”). Podkreślanie miłych akcentów całego przedsięwzięcia lub wzbogacanie go o nie pomaga dzieciom cieszyć się bardziej lub skupić uwagę na tym, co fajne i znane, zamiast na tym, co niepewne i może budzić obawy. A nam pomaga przekonać je, że planując dane zajęcie, mamy na uwadze ich dobre samopoczucie, a nie własne plany czy oczekiwania. To zawsze pomaga.
  3. Opowiadaj dziecku o tym, jak to wszystko działa – o tym, że na początku zawsze jest trudniej, z czasem wszystko staje się łatwiejsze, bo organizm nabiera sił, kondycji, „uczy się” właściwych ruchów, które później zapamiętuje i powtarza już bez wysiłku. Że najpierw wszystkie nowe czynności wymagają dużo skupienia, później wykonujemy je z lekkością i przyjemnością (dobrym przykładem jest nauka chodzenia, a dla starszych dzieci – opowiadanie o nauce jeżdżenia samochodem). Warto przy tym podkreślać, że im więcej się ćwiczy, im częściej wykonujemy daną czynność, tym szybciej ją opanowujemy. Można posłużyć się filmikami dokumentalnymi opowiadającymi o tym, jak uczy się mózg, lub innymi ilustrującymi to pomocami odpowiednimi do wieku dziecka. Możemy też sami w prosty sposób opowiedzieć to i zilustrować (dzięki temu poza zainteresowania dziecka aktywnością ruchową rozbudzamy jego ciekawość poznawczą dotyczącą działania naszego organizmu oraz zwiększamy świadomość działania mózgu i ciała). 
    W ten sam sposób warto opowiadać o tym, jak ruch działa na nasz organizm – jak sprzyja dotlenianiu, odżywianiu wszystkich komórek, jak buduje nasze mięśnie i jak wpływa to na naszą sylwetkę, siłę i samopoczucie fizyczne oraz psychiczne (warto opowiedzieć o endorfinach, nazywając je np. „cząsteczkami szczęścia”, oraz o tym, że dzięki temu, że się ruszamy, nasz mózg działa lepiej, staje się sprawniejszy, a my „mądrzejsi”).
  4. Urealnij swoje oczekiwania wobec dziecka – oszacuj jego możliwości ze względu na wiek i temperament, a także ze względu na konkretny dzień (jeśli był męczący albo dziecko z innego powodu nie czuje się najlepiej – uwzględnij to i dostosuj plany), weź pod uwagę, jak będzie dla niego ciekawe bądź nużące zajęcie, które chcesz mu zaproponować, i jak długo jest w stanie się na nim skupić oraz co jest w stanie zrobić w danym momencie. Zawsze warto ustawić poprzeczkę ciut wyżej niż spodziewane możliwości czy gotowość i niczego nie zakładać z góry (np. moje dzieci, wówczas kilkuletnie, zaskoczyły mnie entuzjazmem i wytrwałością podczas pierwszych całodziennych, wymagających wędrówek górskich, które oceniły jako dużo ciekawsze niż zabawy na plaży nad ciepłym morzem). Poprzeczkę możemy podwyższać – zwłaszcza z czasem i wraz ze wzrostem zaangażowania dziecka. Nie należy jednak ustawiać jej zbyt wysoko na początku, bo to sukces – nawet mały – mobilizuje do dalszego wysiłku, a nie porażka czy cel, który jest tak odległy, że z perspektywy dziecka nieosiągalny. To większość ludzi – zarówno małych, jak i dużych – frustruje i zniechęca. Jeśli więc przeszacujesz możliwości dziecka, zrób krok w tył, uspokój je i daj mu okazję do dobrego doświadczenia. Wyznaczaj więc małe cele i cieszcie się kolejnymi krokami.
  5. Idąc za ciosem – zauważaj postępy dziecka, doceniaj wytrwałość, odwagę w podejmowaniu wyzwań oraz małe sukcesy. Jeśli dopiero za wejście na Rysy (albo Mont Everest) możemy zyskać uznanie, to cała droga prowadząca do celu pozbawiona jest radości i jest w gruncie rzeczy drogą samotną i pewną niepewności. Mów więc: „Dasz radę!”, „Nie poddawaj się!”, podkreślaj, ile już udało się „przejść” – to pozwala naładować baterie, podnosi morale.
  6. Angażuj dziecko w dokonywanie wyborów i robienie wszelkich przygotowań – takie poważne traktowanie dużo bardziej zachęca do działania niż „wołanie na gotowe”. Pytanie dziecko o opinie i preferencje, zapraszanie do wybierania różnych akcesoriów, tras, czy choćby przygotowywania przekąsek na wycieczkę, to coś, co wzmacnia je wewnętrznie, bo czuje się poważnie traktowane oraz uczy odpowiedzialności i wyposaża w praktyczną wiedzę (np. taką, że rower musi mieć działające lampki i hamulce, pompkę, kask, trzeba sprawdzić, czy opony są napompowane, oraz zabrać coś do picia i kurtkę, jeśli wycieczka ma być dłuższa, a może także koc, żeby w przerwie usiąść na trawie – dla nas to oczywiste, dla dziecka nie, warto więc je tego uczyć).

Czego NIE robić, zachęcając dziecko do sportu

  1. „A ja w twoim wieku przejechałem 50 kilometrów! Można? Można!” – dzieci chętnie słuchają opowieści, zwłaszcza tych prawdziwych. Możecie więc inspirować dzieci cudzą bądź własną historią, byle nie była ona zbyt przytłaczająca przez podkreślanie oszałamiających sukcesów. Warto – zwłaszcza na początku dziecięcej przygody ze sportem – podzielić się swoimi wątpliwościami, kryzysami i niepowodzeniami, jakich doświadczaliśmy, gdy sami zaczynaliśmy, opowiedzieć, jak sobie z nimi poradziliśmy. A ewentualny sukces przedstawić jako efekt włożonej pracy, wytrwałości oraz porażek, które były jego częścią i lekcjami w drodze do celu.
  2. „Powinieneś trzymać łokcie bliżej siebie, więcej atakować”. Rodzic, który jest obserwatorem na zajęciach, nie powinien wchodzić w rolę trenera. Dziecko już jednego trenera ma. A zadaniem rodzica nie jest bycie „trenerem domowym”, ale towarzyszenie dziecku w jego przygodzie, poklepanie po ramieniu, wysłuchanie jego przeżyć i wsparcie, jeśli jest taka potrzeba, a także – oczywiście – uznanie dla osiągnięć. Nie jest rolą rodzica udzielanie po treningu rad i wskazówek. Dokładnie tak, jak sami nie chcielibyśmy, by nasi partnerzy czy przyjaciele nieproszeni (i nieprzygotowani do tego) opiniowali nasze umiejętności taneczne, aktorskie czy piłkarskie po spektaklu bądź meczu. Nie tego oczekujemy od najbliższych.
  3. Nigdy nie zawstydzaj ani nie porównuj dziecka. To bardzo bolesne i upokarzające, zwłaszcza gdy robione jest publicznie. Warto kierować się zasadą – publicznie doce...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy