Dołącz do czytelników
Brak wyników

Sport

7 stycznia 2021

NR 46 (Styczeń 2021)

Szwajcaria na ostro

20

Ostre koło to kwintesencja estetyki i prostoty: prosty jak struna łańcuch napięty na dwóch zębatkach, żadnych kabli, żadnych manetek – rama, koła, siodło, kierownica, korby i pedały. I zero hamulców! Paradoksalnie to rower, na jakim niewielu z nas będzie chciało jeździć. Dlaczego? Bo ta prymitywna maszyna zdaje się być poza kontrolą, a my przyzwyczailiśmy się do kontroli – do zmiany przełożeń, do odpoczynku na zjazdach i do możliwości zatrzymania się, gdy dłoń sięgnie do dźwigni hamulca. Natychmiast! W ostrym kole nic nie jest natychmiast. I nic nie jest tak, jak Ty chcesz. Przynajmniej na początku.

Kręcisz, ciągle kręcisz. Jedziesz po prostej – kręcisz, wspinasz się pod górę – kręcisz, dojeżdżasz do skrzyżowania – kręcisz, puszczasz się na zjeździe – kręcisz, składasz się w zakręt – kręcisz, chcesz zwolnić – wciskasz nogi w korby, chcesz się zatrzymać – wciskasz je jeszcze bardziej, popychasz rower lekko biodrem i wprowadzasz go w ślizg. Czarna smuga na asfalcie. Delikatne uderzenie adrenaliny. A potem rower wychodzi ze ślizgu i czujesz, jak korby szarpią Twoje nogi, chciałbyś na chwilę odetchnąć, poprawić tyłek na tym cholernym siodełku, ale korby znów zabierają nogi w ten wirujący schemat i znów wiesz, że się nie pogodzicie – jeśli chcesz utrzymać się w siodle tego rumaka, musisz podjąć z nim współpracę. I kręcić. Jedyna możliwość, by w końcu przestać, to przerwać jazdę. Zatrzymać się. Zejść. Usiąść. Odpocząć. 
Patrick Seabase rusza o trzeciej rano. Jest jeszcze ciemno, bo to wrzesień. Wrzesień w Alpach to magiczna pora, która może przynieść cudowne słońce, ale może też bronić dostępu do swoich przełęczy mgłą, deszczem i śniegiem. Kiedy Patrick wsiada na rower, termometr wskazuje równe 0°C. Patrickowi towarzyszy ekipa, nie będzie sam. Nie pojedzie na kurierskiej stalówce, nie będzie miał torby przewieszonej przez ramię, i w ogóle to nie pojedzie w dżinsach i w T-shircie, ale w regularnym kolarskim stroju. Ostre koło to przecież domena toru. Patrick jedzie więc na torowym BMC – czysty kokpit, ani jednego kabla, lśniący gładki karbon – ideał fanatyków aerodynamiki. To jednak nie zawody i z nikim nie będzie się ścigał. 
 

POLECAMY

 

 


To, co zamierza zrobić, nie będzie łatwe, a gonił go będzie czas – 24 godziny na pokonanie pętli, na której staną cztery alpejskie przełęcze (na jedną z nich wjedzie dwukrotnie, z dwóch stron). Grimsel, Simplon, Gotthard, Furka i jeszcze raz Grimsel – Szwajcaria w pigułce, marzenie szosowców, motocyklistów i kierowców. Prawie 325 kilometrów dystansu i 8500 metrów do pokonania w pionie – olbrzymie wyzwanie dla silników, sprzęgieł i hamulców – te przełęcze zawsze pachną przepalonym płynem hamulcowym. To olbrzymie wyzwanie również dla kierowców: 
325 kilometrów ciągłego skupienia – wiraże, zakręty, nachylenie. Dla kolarza to praca jego mięśni, mozolna wspinaczka przez długie kilometry i balans ciałem na zjazdach, gdzie mięśnie mogą odetchnąć. To jednak długie godziny, kiedy nogi, ramiona i głowa wykonują ciągłą, żmudną pracę. Potrafisz sobie wyobrazić, że na takiej trasie zjazd nie będzie przynosił odpoczynku? Seabase chyba kiedyś to sobie wyobraził. I uznał, że to... możliwe.

Przełęcz Grimsel, 1520 m przewyższenia, 25. kilometr trasy 

Grimsel to kamienne dzieło sztuki stworzone przez prastary górotwór i wodę. Pochodzący z Berna Seabase trenuje tu często, zna drogę, zna widoki, zakręty, proste. Te pierwsze kilometry w ciemnościach miały niesamowitą atmosferę. Były wręcz hipnotyzujące. Coś we mnie mówiło mi, że mam się zamknąć i jechać. Nie myślałem prawie o niczym. Miałem tylko wrażenie, jakby niewidzialna ręka pchała mnie do przodu. To, co czułem, miało jakiś apokaliptyczny wymiar. Niesamowite! Z Innertkirchen, skąd rusza Seabase, do Grimsel jest 25 kilometrów. Ten fragment już sam w sobie jest wystarczająco trudny, żeby zechcieć po nim powoli wracać już do domu. Dla Patricka to dopiero rozgrzewka. 
Wybór trasy nie jest przypadkowy. To tutaj jako dziecko Seabase spędzał objazdowe wakacje z rodzicami. Każda z tych przełęczy ma dla niego osobiste znaczenie i właśnie ten szczególny związek emocjonalny pomagał mu w momentach, gdy było naprawdę trudno. Najbardziej niezwykłą częścią tego wyzwania była bez dwóch zdań trasa. Grimsel, gdzie trenuję, Simplon, którą uwielbiam z kilku różnych powodów, mistyczna Gotthard, owiana nutką tajemnicy i Furka, która jest przedostatnim wyzwaniem przed ponownym atakiem na Grimsel. Z każdą z tych przełęczy wiąże mnie pewna nietypowa, osobista relacja. To wszystko sprawia, że cała trasa stała się dla mnie jeszcze bardziej niezwykła.
 

 

 


Przełęcz Simplon, 3272 m przewyższenia, 103. kilometr trasy

Zjazd z Grimsel to czyste wariactwo. Jest zimno. Bardzo. Wilgoć na drodze zamarza w nieregularnych kałużach i wciąż jest ciemno. Nie ma tu miejsca na błąd. Trudność pokonywania przełęczy przenosi się z podjazdu na zjazd. To właśnie zjazdy będą w czasie tej wyprawy największym wyzwaniem. 
Seabase zjeżdża oświetlany reflektorami samochodu swojej ekipy, co chwilę hamuje, o ile można to nazwać hamowaniem w „naszym” rozumieniu. My, „zwykli” rowerzyści, zjeżdżamy z przełęczy na lekko zaciśniętych hamulcach, jeśli można, puszczamy je na chwilę i znów dohamowujemy przed zakrętem, balansując ciałem, oparci na rowerze w relaksującym, ale pewnym dolnym chwycie. Seabase pedałuje – musi – z kadencją, na którą pewnie nie ma wcale ochoty. Jego hamowanie to nerwowe mocne wciśnięcia nóg w pedały i wprowadzenie roweru w ślizg, raz krótki, czasem kilka krótkich skidów, innym razem dłuższy, aby jeszcze skuteczniej wytracić prędkość. Grawitacja jest nieubłaganą siłą!
Coś stało się z moją głową gdzieś w połowie tego zjazdu. Byłem przerażony. Rower się napędzał, kadencja wzrastała, a ja cały czas wprowadzałem rower w ślizg, nie umiałem go powstrzymać, po prostu bałem się tej prędkości. Musiałem się zatrzymać i odpocząć. To był najtrudniejszy zjazd, jaki pokonałem w życiu. Kiedy dotarłem do Brig, byłem szczęśliwy, że w końcu zacznie się podjazd.
Jako dziecko często jeździłem z rodzicami przez Simplon do Włoch do miejscowości Ticino. Uwielbiałem tę trasę jako mały chłopiec, a gdy zacząłem ją pokonywać na rowerze, stała się dla mnie jeszcze bardziej wyjątkowa. Most Ganter – to jedna z najbardziej niesamowitych konstrukcji budowlanych, jakie widziałem w swoim życiu, potężna, żelbetowa konstrukcja, która zdaje się spinać obie strony doliny niczym cieniutka wsuwka do włosów. Zobaczyć go z daleka i spokojnie, sukcesywnie zdobywać z każdym kolejnym obrotem korby... To dla mnie zawsze niezwykłe przeżycie!

Przełęcz Gotthard, 7016 m przewyższenia, 276. kilometr trasy

Po przekroczeniu miejscowości Domodossola droga znów zaczyna piąć się w górę. To oznacza, że można zacząć znów naciskać na pedały, zamiast stawiać im opór na zjeździe. Po krótkim pobycie we Włoszech rozpoczyna się ponowna wspinaczka do Szwajcarii. Rozpoczynając atak na przełęcz świętego Gotarda, czułem się, jakbym właśnie wsiadł na rower, jednak bardzo szybko zdałem sobie sprawę z tego, że pokonanie podjazdu będzie dużo trudniejsze niż mi się wydawało. Wiatr wiejący w twarz z prędkością 60 km/h zdecydowanie nie ułatwiał mi zadania. Droga na przełęcz wyłożona jest kostką brukową – po tylu kilometrach na ostrym kole taki podjazd po nierównej nawierzchni jest jak walka z potwornym, niestabilnym ciężarem wyciskanym na siłowni – to olbrzymi wysiłek. Kiedy miałem pięć lat, mój ojciec zaczął zabierać mnie na bieganie. Dawał mi dwadzieścia dolarów i kazał iść ze sobą. Każdej niedzieli, niezależnie od pogody i zdrowia, chodziłem z ojcem biegać. Mam wrażenie, że to mnie zahartowało. Niefizycznie! Tamto doświadczenie sprawia, że teraz dostaję skrzydeł w każdej trudnej sytuacji. 
Droga na przełęcz świętego Gotarda wygląda jak pojedyncza nitka spaghetti przyklejona do...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy