Turystyka
Świat
Polska
Wakacje na rowerze
Dodaj trasę
Szukaj w serwisie

 
Nowy numer

magazyn bikeboard nr 8/2010
gdzie kupić
prenumerata
archiwum

Kanały RSS
Aktualności
Artykuły
Mapa strony
Spuścizna Envera Hodży: Albania

Image Dlaczego Albania
Albania to chyba jeden z najmniej znanych krajów w Europie. Przez lata zamknięty dla przybyszów z zewnątrz, a teraz omijany w obawie przed nieznanym. Albania kojarzy się przede wszystkim z rządami fanatycznego, komunistycznego dyktatora Envera Hodży, który niepodzielnie władał krajem od 1944 roku, aż do śmierci w 1985 roku. W 1967 roku Hodża wprowadził całkowity zakaz wyznawania wszelkich religii, ogłaszając Albanię pierwszym na świecie krajem ateistycznym. Obywatelom Albanii nie wolno było też podróżować za granicę i posiadać prywatnych samochodów. Od 1977 roku Hodża całkowicie odizolował Albanię od reszty świata, zrywając stosunki polityczne i gospodarcze kolejno z Jugosławią, Związkiem Radzieckim i na koniec z Chinami. W obawie przed interwencją ZSRR, a następnie Chin, wybudował około 800 tys. betonowych bunkrów, które dziś są stałym elementem krajobrazu. Efektem rządów Hodży była kompletna ruina gospodarcza, kulturalna i społeczna Albanii. Dziś kraj powoli odradza się, ale piętno rządów fanatycznego dyktatora jeszcze przez wiele lat będzie ważyło na życiu jej mieszkańców.
Albanii nie zdołałem poznać na wskroś, ale jedno mogę z pewnością stwierdzić. Jest to kraj niezwykle atrakcyjny i zupełnie różny od większości europejskich państw. W albańskich miastach można poczuć właściwy dla Bliskiego Wschodu chaos i zgiełk. Ruch uliczny wygląda tak, jakby nie obowiązywały tam żadne przepisy. Z bazarowych głośników płyną typowo muzułmańskie rytmy, a w ulicznych kanciapach można się najeść za niewielkie pieniądze, choć rozpiętość menu ogranicza się zazwyczaj do jednej pozycji.

Image Kiedy jechać
Najlepszą porą na odwiedzenie Albanii jest późna wiosna. Góry są zielone i pełne kwiatów, praktycznie bez śniegu. Temperatury powietrza przekraczają 20 stopni C, ale nie ma jeszcze typowo letnich upałów, które w tym rejonie Europy potrafią dawać się we znaki. Morze też powinno być już ciepłe.

Image Jak dojechać
Bezpośrednich połączeń z Polski do Albanii w zasadzie nie ma. Pomijam tu samolot Warszawa–Tirana, gdyż jest po prostu zbyt drogi. Dojechać należy więc do któregoś z krajów sąsiednich, a do samej Albanii bez trudu wjedziemy na rowerach. Można na przykład dolecieć tanimi liniami z Krakowa do Dubrovnika w Chorwacji. My wybraliśmy lądowy wariant dojazdu, korzystając z pociągów. Aby dostać się do graniczącej z Albanią Czarnogóry lub Macedonii wystarczą nam 3 przesiadki: w Zilinie na Słowacji, w Budapeszcie, i w Belgradzie. W Žilinie na Słowacji można kupić międzynarodowy bilet powrotny CityStar. Bilet ten uprawnia do podróży tam i z powrotem po wyznaczonej trasie, dowolnymi rodzajami pociągów, a jego ważność wynosi 30 dni. Cena jednostkowa jest tym niższa, im więcej osób obejmuje. Taryfa naliczana jest w zależności od Image dystansu i krajów przejazdu. Koszt takiego dwustronnego biletu wyniósł nas po niecałe 230 zł za osobę. Do tego należy dodać opłaty za rowery, które wnosiliśmy bezpośrednio u konduktorów, a ich wysokość była doraźnie określana w drodze negocjacji. Taki dojazd okazał się bardziej wygodny niż przypuszczaliśmy. Jeżeli podróż rozpoczniemy w środku tygodnia, możemy liczyć na puste pociągi, w których spokojnie można rozłożyć siedzenia i smacznie spać w śpiworach.

Image Granica
Przy wjeździe do Albanii obywateli Polski nie obowiązują wizy oraz opłaty graniczne. Warto tu zauważyć, że obok Słowacji, jesteśmy jedynym krajem na świecie, wobec którego zniesiono opłatę wjazdową. Oczywiście straż graniczna może o tym fakcie zapomnieć i początkowo będą żądali od nas po 10 euro opłaty. Wtedy wystarczy tylko przypomnieć, że Republika Polake gratis i zaraz wszystko będzie jasne.

Image Ceny
Albania jest krajem dość tanim, ale niestety myli się ten, kto myśli, że można tam przeżyć za pół darmo. Lata rządów Envera Hodży doprowadziły rodzimą produkcję do takiej zapaści, że obecnie w sklepach spożywczych dominują produkty z Włoch, które do najtańszych nie należą. Tanie są usługi, dlatego też warto stołować się w ulicznych barach. Za 1$ można tam zjeść całkiem pokaźne danie składające się np. z bułki wypchanej mięsnymi kotlecikami. Nocleg w niskostandardowym hotelu w centrum jednego z największych albańskich miast - Szkodry i z możliwością zaparkowania rowerów w holu, kosztował jedynie równowartość 4$ od osoby. Kurs mikrobusem na odległość prawie 70 km dla 4 osób i 4 rowerów to wydatek 35$. Cena autobusu na trasie Szkodra-Tirana wyniosła równowartość 4$.

Image Atrakcje
Oto 10 rzeczy, które naszym zdaniem koniecznie należy zrobić podczas pobytu w Albanii:
1. Założyć się, kto pierwszy zobaczy bunkry po przekroczeniu granicy.
(Bunkry są prawdziwym symbolem Albanii. W obawie przed chińską inwazją Enver Hodża wybudował ich około 800 tysięcy - po jednym dla każdej rodziny. Obecnie są stałym elementem krajobrazu. Zapomniane kruszeją powoli na niemalże każdym zakręcie drogi, nie wspominając już o terenach przygranicznych, gdzie jest ich całe mnóstwo.)
Image 2. Założyć się, kto pierwszy zobaczy samochód innej marki niż mercedes.
(Mercedesy to kolejny fenomen Albanii. Może brzmi to dość niewiarygodnie, ale na albańskich drogach widać w zasadzie tylko mercedesy. Nie są to może najnowsze modele, ale jednak mercedesy. Skąd wzięło się zamiłowanie Albańczyków do tej właśnie marki trudno mi wyjaśnić. Prawdopodobnie nie bez znaczenia była tu legendarna wytrzymałość zawieszenia w tym samochodzie, co jest pewnie jednym z priorytetów dla użytkowników dróg w Albanii.)
Image 3. Wymienić po zmroku pieniądze w ulicznym zakładzie bukmacherskim.
(Ta atrakcja nie była przez nas zaplanowana i w zasadzie nie była też konieczna. Później w wielu przypadkach płaciliśmy w euro lub dolarach i nikt nawet nie próbował oszukiwać nas na kursie. Zdarzało się nawet, że dla równego rachunku przyjmowano korzystniejszy dla nas przelicznik.)
4. Zakupić albańskie okładki na paszport i używać aż do powrotu do domu.
(Taką właśnie atrakcję zafundowali sobie koledzy, którzy odwiedzili Albanię w 2003 roku. My postanowiliśmy nawiązać do tamtej tradycji. Niestety nasze egzotyczne okładki nie zrobiły większego wrażenia na kilku kolejnych przejściach granicznych. Nie byliśmy traktowani ani lepiej, ani gorzej. Prawdziwe emocje mogły nas spotkać dopiero przy wjeździe do Serbii, ale wtedy wszystkie albańskie gadżety ukryliśmy głęboko w sakwach.)


aktualna strona
wszystkie strony
Komentarze [4] | Dodaj komentarz
bbb
a.. moze ktoś chętnie pojechał by... bez roweru..?
2007-12-28 15:03:20 | bbb

Czy w te wakacje ktoś się tam wybiera?
Tekst na bardzo wysokim poziomie.Kultura autora zniewalająca.Bardzo zachęcjące-nigdy poważnie nie myślałem o Albanii jako celu wyprawy rowerowej.Teraz chyba się to zmieni.
2007-07-27 14:59:38 | Rusek

genialny!
świetnie się to czytało!!! już wiem na co zbierać hajs (wakacje!!!) pzdrower
2007-04-20 13:29:24 | zimny

Pan Remiguisz jest profesionalistą
Doskonale przyotowana wyprawi i bardzo ciekawy artykuł. Remek dałeś czadu !!. pozdrawiam
2007-04-12 10:18:56 | Błażej K.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy
sTaTyW - statystyki odwiedzin stron www
Tworzenie stron internetowych