|
Po pierwsze zieleń, po drugie błękit, po trzecie biel. Innych
kolorów tu nie uświadczysz. Chyba, że spotkasz pana w kilcie z kolorowego,
kraciastego tartanu, lub właśnie pada deszcz - wówczas jest szaro. Biel
występuje w dwóch zasadniczych formach: „chmurzstej” i „owczastej”. Natomiast
green zdaje się rozciągać w nieskończoność za nic mając granice. Pod tym
względem Szkocja i Anglia okazały się mieć więcej wspólnego niż mogło by się
wydawać. Inną cechą wspólną zwaśnionych krain, przynajmniej na obszarze, który
zwiedziliśmy jest rzeźba trenu - hipsoaktywna, nie dająca kolarzowi wytchnienia,
za to ciesząca oko. Po prostu rowerowy raj.
W numerze
bikeBoard 3/2009
(gdzie kupić) zamieściliśmy obszerną
relację z wyprawy po Szkocji i Anglii. Poniżej natomiast zapraszamy do
zapoznania się z dodatkowymi informacjami praktycznymi.
Północna Szkocja uchodzi za najbardziej atrakcyjną część Wysp
Brytyjskich. My postanowiliśmy ominąć słynne szkockie Highlands i skierować się
na rzadziej odwiedzaną, ale równie urokliwą Wyżynę Południowoszkocką.
Skrupulatnie wyznaczona trasa przebiegała poprzez strome przełęcze Lake District
- najwyższej części Anglii oraz tajemnicze, słabo zaludnione wrzosowiska
Yorkshire Dales. Wybór trasy okazał się idealny.
Połączenia lotnicze Dotarcie na Wyspy,
dzięki licznym połączeniom lotniczym, jest łatwe, tanie i wygodne. Regularne
loty do wielu miast w Wielkiej Brytanii realizowane są w zasadzie z każdego
cywilnego portu lotniczego w Polsce. My skorzystaliśmy z oferty linii
Lotniczych WizzAir. Kontakt z przedstawicielami przewoźnika przebiegał bez
zarzutu. Rowery zapakowaliśmy w torby lotnicze, a odpowiednie adnotacje przy
rezerwacjach sprawiły, że traktowano je z należytą starannością. Bilety na
trasie Gdańsk – Glasgow-Prestwick oraz Doncaster-Sheffield – Gdańsk kosztowały
jedynie 410 zł w obie strony.
Dla czego tam?
Do Szkocji i Anglii
pojechaliśmy dla pięknych widoków. W tej materii nasze oczekiwania zostały
zaspokojone w 100%. Tak soczystej zieleni w tylu niezwykłych odcieniach oraz
malowniczych murków wijących się między łagodnymi wzgórzami nie zobaczy się na
południu Europy. Kolejnym atutem terenów, które obejmowała nasza trasa, była
bardzo gęstą sieć bocznych dróg asfaltowych. Zdarzało się, że podrzędne dojazdy
na pola lub łąki również były pokryte asfaltem. Nawet drogi najniższej kategorii
miały dobrą nawierzchnię, choć ich szerokość sięgała ledwie 3-4 metrów.
Uniemożliwiało to jakiekolwiek wyprzedzanie przez samochody poza wyznaczonymi
mijankami. Na drogach tych panował znikomy ruch, dzięki czemu w idealny sposób
nadawały się do jazdy rowerem. Aby sprawnie poruszać się po takich drogach
potrzebna jest dokładna mapa.
Mapy Najlepsze mapy Wielkiej Brytanii można
znaleźć na stronach Ordnance Survey - brytyjskiej narodowej agencji
kartograficznej (explore.ordnancesurvey.co.uk). Udostępniona jest tam bardzo
dokładna mapa topograficzna o odwzorowaniu 1:25.000. Mapa jest naprawdę świetna.
Naniesione są oczywiście wszelkie oznaczenia topograficzne, poziomice co 10
metrów i liczne punkty wysokościowe, a nawet nazwy pojedynczych farm.
Noclegi
Podczas wypraw, niezależnie czy
wiodą przez tereny odludne, czy przez cywilizowane, staramy się nocować na
dziko. W Szkocji i Anglii znalezienie bezpiecznego i wygodnego miejsca na
obozowisko było nadspodziewanie łatwe. To chyba jedna z większych niespodzianek
tej wycieczki. Spośród dziesięciu noclegów rajdowych, pięć znajdowało się na
terenie parków narodowych, a jeden w parku krajobrazowym. W czterech
przypadkach mieliśmy też możliwość kąpieli w rzekach lub jeziorach. Wszystkim
noclegom towarzyszyło wysokie poczucie bezpieczeństwa. Niestety
infrastruktura turystyczna w postaci przydrożnych parkingów, drewnianych wiat,
czy ławek ze stolikami zupełnie nie istnieje. Przejechaliśmy przez dwa parki
narodowe, jeden park krajobrazowy i nie natrafiliśmy na takie udogodnienia ani
razu. Nie mamy zatem co liczyć, że w przypadku deszczu schronimy się pod
najbliższym zadaszeniem, lub że obiadek przyrządzimy kulturalnie na przedrożnej
ławie. Pozostaje nam bezpośredni kontakt z naturą na zielonej trawce. Trzeba
tylko bacznie zważać na owcze odchody.
Inne przydatne informacje Na obszarach chronionych (Galloway, Lake District,
Yorkshire Dales) na łąkach pasły się tysiące owiec. Miejscami wszystkie wzgórza
w zasięgu wzroku były całkowicie opanowane przez owce. Niestety miało to też
swój negatywny wymiar. Owcze odchody zaścielały równo cały, dostępny obszar tak,
że ciężko było znaleźć kawałek czystego placu pod namiot. Co ciekawe, stada
owiec miały niekiedy możliwość swobodnego przemieszczania się po bardzo
rozległych terenach, ograniczonych jedynie zewnętrznym pasem ogrodzenia.
Powstawały w ten sposób wielkie pastwiska, przez które przebiegało wiele dróg (w
tym przelotowe drogi o nawierzchni asfaltowej). Aby uniemożliwić owcom ucieczkę
w miejscach przecięcia linii ogrodzenia przez drogę, stosowano dwa rodzaje
zabezpieczeń. Drogi szutrowe lub prywatne grodzono tradycyjnymi bramami.
Bramy te nie były zamykane na kłódki, dzięki czemu
każdy podróżny mógł bez problemu pokonać taką przeszkodę, pamiętając jednak o konieczności zamknięcia bramy. Na drogach publicznych
stosowano przegrody zwane cattle grid. W poprzek drogi przekopywano rów, który zakrywano metalowymi
rurkami w taki sposób, by kilku- lub kilkunastocentymetrowe odstępy między
rurkami uniemożliwiały przejście zwierząt, nie mając większego wpływu dla pojazdów kołowych. |