|
Tłoczno i głośno było w warszawskim Centrum Wystawienniczym EXPO XXI przy ulicy Prądzyńskiego 12/14 już od piątku. Gdy wieczorem dotarliśmy na miejsce widać było spory ruch na większości ze stoisk. Przygotowywania trwały w najlepsze, wiertarki, młotki, śrubokręty były non stop w użyciu, a czas uciekał nieubłaganie. Ustawianie rowerów, wieszanie banerów, regulacje oświetlenia, wszystko po to by być widocznym jak najlepiej. Ci, którzy przyjechali z wystawką zbyt późno musieli się nieźle sprężać, by zdążyć na sobotę.
W sobotni poranek, punktualnie o dziewiątej wejście na halę zostało otwarte i co było miłym zaskoczeniem od razu pojawili się pierwsi odwiedzający. Z godziny na godzinę korytarze między stoiskami wypełniały się miłośnikami dwóch kółek, którzy pomimo stosunkowo wysokich cen biletów (normalny 20 zł, ulgowy 10 zł), zdecydowali przyjrzeć się ofercie firm rowerowych dostępnych na polskim rynku.
W ciągu całego
dnia na hali słychać było żywą muzykę, która była jednak momentami zbyt głośna i
utrudniała swobodną rozmowę. Przechadzając się po hali czy też jeżdżąc dookoła
stoisk (formy poruszania się były naprawdę różne) mogliśmy zauważyć wiele osób,
które niezwykle bacznie przyglądały się każdemu ze stoisk. Pomimo tego, że
brakowało kilku przedstawicieli jak Shimano Polska Biccle Parts Sp. z o.o.
(marki Shimano, PRO, AIM), Harfa Harryson (SRAM, Truvativ, Avid, Rock Shox,
Mavic) i rowerów Treka, Garego Fishera, Kony czy Santa Cruz, to firmy które
postanowiły się jednak zaprezentować przykuwały oko. Wbrew niektórym
pesymistycznym zapowiedziom targi cieszyły się sporą popularnością, a ludzie
przewijali się wzdłuż stoisk zaciekawieni, co rusz zbierając foldery reklamowe,
katalogi, naklejki itp.
Gazelle
to znana od lat holenderska firma zajmująca się produkcją rowerów już od 115
lat. W Warszawie mogliśmy przyjrzeć się ich rowerom zarówno typowo miejskim jak
trekkingowych. Interesująca jest regulacja kierownicy, która pozwala na zmianę
geometrii od typowo miejskiej po bardziej trekkingową. Gazelle od 10 lat
udoskonala swój patent, który obecnie występuje w trzech postaciach.
Wykorzystuje także trend minimalistyczny i integrację elementów (patrz
„100%
design” - bB #1-2/2009) – linki poprowadzone wewnątrz
ramy, dzwonek zintegrowany w chwycie kierownicy czy lampka w błotniku.
Natomiast miłośników grawitacji ucieszyła obecność firmy Troy
Lee Designs, która w tym roku wchodzi na polski rynek. Nie ma chyba osoby, która
nie kojarzy ich konkretnie wybajerzonych desingersko ciuchów i kasków, które
znamy między innymi z tras Pucharu Świata w downhillu. Przedstawicielstwem
zajmie się firma JP Jähn Products Distribution.
Na stoisku Dahona można było przyjrzeć się działaniu zestawowi lampek Reelight
SL 150. Są to lampki LED zasilane indukcyjnie z podtrzymaniem funkcji świecenia
przez kilkadziesiąt sekund po zatrzymaniu roweru. Sposób zasilania eliminuje
użycie baterii czy innych zewnętrznych źródeł energii, stąd też Reelight są
ekologiczne. Test tego oświetlenia znajdziecie w tym sezonie w naszym
czasopiśmie.
Mocno oblegane było choćby stoisko
Gregorio z Ustronia, gdzie zaprezentowano kaski i okulary Rudy Project, a także
sporą wystawkę z nową marką IXS. Wymawiaj [iks] Nie zabrakło także kolekcji
Marzocchi 2009. Tradycyjnie plakaty z Marielą rozchodziły się w tempie
ekspresowym. |