|
W minioną niedzielę, przy słonecznej pogodzie zainaugurowano
sezon downhillowy, a tym samym odbyła się pierwsza edycja tegorocznego Pucharu
Polski.
Na starcie ponad 300 zawodników, dokładnie 317 – mogło być
więcej, ale zabrakło numerów startowych. Część zawodników wykazała się
pomysłowością i po konsultacjach z organizatorami startowała z numerami
wypisanymi na tackach przygotowanych na...kiełbaski. Należy nadmienić o sporej
obsadzie z zagranicy (w sumie około 40) – pojawili się Czesi, Słowacy i
Łotysze.
Trasa w porównaniu do zeszłego roku doczekała się kilku zmian.
Początek biegł po niewielkim stoku narciarskim, na którym zrobiono małe bandy.
Następnie wjazd do lasu i łatwy odcinek, aż do pierwszej hopy, którą skakała
większość zawodników.
Następnie kilka zakrętów i road-gap. Sprawił on sporo
problemów, gdyż trzeba było mieć naprawdę dobrą prędkość, aby go przelecieć i
wylądować bezpiecznie w miejscu, gdzie trasa ponownie miała kilkanaście % spadu.
Częstym widokiem było tutaj dobicie zawieszenia w przypadku tzw. niedolotów.
Bikerzy niezbyt pewni swoich umiejętności, bądź też Ci zdający sobie sprawę, że
nie osiągnęli odpowiedniej prędkości i nie przelecą wybierali mniej widowiskową
formę objazdu, tracąc przy tym często cenne sekundy. Po chwili mieli do
pokonania dobrze wszystkim znany trawers, na który każdy ma już swój sposób –
jedni szeroko - po zewnętrznej, inni znowu po wewnętrznej. Fragment prostej i
znowu ostre zakręty – na tyle ostre, że co jakiś czas należało ponownie wiązać
taśmy wyznaczające kierunek jazdy, gdyż nie wszyscy zawodnicy nadążali składać
się w zakręty. Później banda, z której wyjeżdżając warto było mieć wystarczającą
prędkość, by nie wylądować w dziurze i nie wytracić prędkości. Kolejny zakręt i
wyjazd na otwartą przestrzeń, finałowa hopa lub jej objazd i meta. W skrócie
kręta, korzenno-kamienna i pokryta czymś pomiędzy błotem, a suchą ziemią.
Nikt nie spodziewał się takiej ilości zawodników – rekordowej jak do tej pory na zawodach downhillowych w Polsce, stąd też zapewne opóźnienia organizacyjne. Chociaż najwięcej problemów sprawiło z tego, co zaobserwowałem, często zbyt szybkie, a może raczej źle dobrany system wypuszczania zawodników. Rezultatem było zamieszanie na trasie, gdy szybszy zawodnik chciał minąć wolniejszego, a warunków do wyprzedzania na raczej wąskiej trasie nie było praktycznie wcale. Stąd też częsty widok, gdy na metę jednocześnie wpadało dwóch zawodników.
Niemniej początek sezonu można uznać za
udany, a frekwencja dobrze rokuje na kolejne imprezy. Zapowiada się niezwykle
ciekawie.
Kolejna edycja Diverse Downhill Contest 8 czerwca na górze Żar
w Miedzybrodziu Żywieckim.
Wyniki:
Elita: 1. Śliwa Michał 2. Jodko Maciej 3. Banaszak Filip
Masters: 1. Skowroński Dariusz 2. Czarnowki Grzegorz
3. Dębski Hubert
Kobiety: 1. Rucińska Anna 2. Pialowa Katarina 3. Kamińska Katarzyna
Juniorzy: 1. Laktis Matej 2. Wincenciak Grzegorz 3. Wantoła Andrzej
Hobby Full:
1. Kucbora Maciej 2. Maciejewski Grzegorz
3. Kosmowski Krzysztof
Hobby Junior: 1. Martin Grihc 2. Aram Raoof 3. Bolcev Jakub
Hobby HT: 1. Wicher Jakub 2. Cecot Rafał 3. Foks Wojciech
Pełne wyniki na: www.freestyle.pl/downhill
w zakładce „wyniki”.
Tekst: Wojtek Szlachta, zdjęcia: Jacek "Słonik" Kaczmarczyk
|