|
Maraton Rowerowy na Orientację - BikeOrient - Ręczno - 27 czerwca 2009 r.
W sobotę - 27 czerwca - w okolicach miejscowości Ręczno koło
Piotrkowa Trybunalskiego odbył się III MTBO z cyklu BikeOrient. W tych zawodach
zawodnicy startowali pojedynczo. Trasa podzielona była na dwa etapy: I miał 10
punktów kontrolnych (PK) i można było po nim zakończyć maraton. Dla tych, którym
sił starczało na drugie tyle dystansu przygotowano II etap z 9 PK. Po powrocie
na metę po I etapie można było wziąć drugą mapę i ruszyć dalej na trasę i
poszukiwania.
Miejsce zawodów Maraton rozegrany
został w malowniczej Dolinie Środkowej Pilicy. Tereny wokół są równinne z
niewielką ilością wzniesień. Najniżej położone koryto rzeki Pilicy ma 165 m
n.p.m. a najwyższy szczyt z punktem kontrolnym był na wysokości 285 m n.p.m.
Samo ukształtowanie terenu nie było więc zbyt groźne. Na mapie obszar maratonu w
połowie zaznaczony był na zielono (lasy) i w połowie na biało (pola i
miejscowości między nimi). I mniej więcej po połowie także rozłożyła się trasa:
błotnisto-piaszczyste drogi leśne oraz szutrowe i asfaltowe między polami.
Jednak swoje trzy grosze dodała także pogoda. Deszcze padały wiele dni przed
maratonem, a i w chwili startu nadal nie przestały. Przez to na trasie było
bardzo dużo błota a namoczony piach wcale nie był łatwiejszy do
przejechania. Jednak to pięknie meandrująca na tym terenie rzeka Pilica
stanowiła największą atrakcję ale i największe wyzwanie na trasie zawodów.
Dlaczego? Mosty, a właściwie ich brak! Na odległości ponad 30 km - od Przedbórza
do Sulejowa - na Pilicy nie ma żadnego solidnego mostu. Szperanie w internecie i
oglądanie zdjęć na Google Earth doprowadziło do znalezienia jednej kładki dla
pieszych w Zygmuntowie
|
| Kładka przez Pilicę -
jedna z dwóch na długości ponad 30 km.
|
A skoro Ręczno leży prawie w połowie
dystansu pomiędzy tym "brakiem mostów" oraz bardzo blisko od Pilicy
przeczuwałem, że PK będą rozlokowane na obu brzegach rzeki i jej przekraczanie
stanie się kluczowe w czasie maratonu. Dodatkowo duże i ciągłe opady deszczu
groziły podniesieniem poziomu rzeki a w efekcie niemożnością przejścia
nielicznych brodów.
Mapy na zawody W czasie maratonu
korzystaliśmy z dwóch części jeszcze nie wydanej mapy wydawnictwa Compass
"Dolina Środkowej Pilicy". Mapę kreślił i umiejscowienie PK planował główny
organizator zawodów Piotr Banaszkiewicz. Była to klasyczna turystyczna
"pięćdziesiątka" (1:50 000) z zaznaczeniem bardzo wielu ciekawych obiektów i
miejsc. Dzięki niej czasem łatwiej a czasem trudniej udawało się odnajdować PK w
terenie.
Przebieg zawodów wg. teamu "bikeBoard" Na
BikeOrient wybraliśmy się we dwóch, w sprawdzonym na wielu zawodach wymagających
nawigowania składzie: Michał i Piotr. Po sprawnym porannym zarejestrowaniu się w
dniu zawodów przez godzinę siedzimy w samochodzie czekając aż deszcz przestanie
padać i deliberując nad doborem ubrań na trasę. Ponieważ padać nie przestaje
wybieramy wariant "na długo i ciepło" i na chwilę przed startem wypełzamy z
samochodu. Krótka odprawa i wydanie map nastąpiło pod dachem Ośrodka Sportowego
w Ręcznie. Rozważenie różnych wariantów trasy zabrało nam trochę za dużo czasu i
ze świetlicy wyszliśmy jako ostatni. W efekcie decydujemy się objechać najpierw
punkty na lewym brzegu Pilicy, przez rzekę przeprawić się przy punkcie
najbardziej oddalonym od startu, zaliczyć punkty na prawym brzegu, przejść
kładką w połowie trasy i ostatni PK zaliczyć wracając na metę I etapu.
|
| PK9 -
nasz pierwszy punkt zaliczony
|
Od
początku zakładamy, że będziemy także jechać ile się uda z II etapu.
Do
pierwszego na naszej trasie PK nr 9 dojeżdżamy szybko, choć już "na mokro", bo
pada cały czas. Natomiast umiejscowienie punktu w zagłębieniu terenu, wśród
młodnika, bez żadnej ścieżki doprowadzającej bezpośrednio do lampionu daje nam
do myślenia. Chyba nie będzie łatwo!
Szybko przejeżdżamy w rejon PK7, ale skręcamy
w złą ścieżkę i wbijamy się kilkaset metrów w las. Wracamy do drogi i
odnajdujemy właściwą DROGĘ... a właściwie przedzieramy się przez bagno, po
kolana w wodzie.
|
|
| W "drodze" na
PK7 - po prostu PRZEZ BAGNO.
|
Podbijamy punkt na brzegu i wracamy. Tu
przekombinowuję i wybieram inną drogę niż przy dojściu. W efekcie ląduję w
wodzie po pas. Po wygramoleniu się z moczarów nie miałem już tak radosnej miny.
To, że przestało padać nie ma już dla
mnie żadnego znaczenia. Znalezienie następnego punktu - PK4 - zajęło nam kilka
|
| Nie ma się z czego cieszyć! Zaraz będę
"utopiony" i przemoczony do pasa.
|
minut za dużo, tak był schowany w krzakach na brzegu rzeki. Przejechaliśmy koło
niego dwa razy, tam i z powrotem. Zjadamy szybkie co-nieco i asfaltami jedziemy
w kierunku PK6. Na mapie jest przy nim dopisek "przewóz krypą" i w taki sposób
chcemy znaleźć się na drugim brzegu. Jednak po dojechaniu na brzeg okazuje się,
że na transport malutką, płaskodenną rybacką krypą czeka sporo osób. Michał
decyduje się na przejście przez bród z rowerem i "duszą" na ramieniu. Wiele osób
podejmuje to wyzwanie.
|
| Dojście na PK6
wymagało posiadania cojones! Zawodniczki MTBO też je najwyraźniej mają ;-)
|
Ja nie! Ledwo trochę podeschłem i nie uśmiecha mi się kolejna kąpiel.
Korzystam z "usług" lokalnego przewoźnika i przepływam przez Pilicę.
|
| "Suchą stopą" na drugi brzeg Pilicy.
|
Przy przeprawie korzystamy z dobrze zaopatrzonego bufetu. Po drugim
śniadanku jedziemy na PK8, po drodze decydując, że omijamy PK3. Chcemy w ten
sposób zyskać czas, gdyż PK3 umieszczony jest najdalej i na górze z trudnym,
czyli czasochłonnym dojazdem. Zjeżdżamy z PK8 i zagłębiamy się w piaszczyste
lasy. Po drodze mijamy kapliczkę - pamiątkę po epidemii cholery.
|
| Kapliczka "choleryczna" w lasach nad Pilicą.
|
Piotr
Banaszkiewicz tak umiejscowił punkty, aby zawodnicy mogli zobaczyć ciekawe
miejsca tych terenów: średniowieczne grodzisko, nieczynny szyb solny, dawne
kopalnie, szczyty wzniesień, kapliczki, pomniki, ruiny zamków itp. Bardzo nam
się te PK podobały. Natomiast wg. nas niektóre z punktów były zbyt dobrze ukryte
|
| Jak by tu teraz pojechać? Żeby było najłatwiej i
najszybciej... Na MTBO trzeba ciągle patrzyć na mapę i kombinować.
|
przed zawodnikami i ich znalezienie wiązało się z pozostawieniem rowerów i
szukaniem "po krzakach". Po zaliczeniu kolejnego punktu kombinujemy jak
najlepiej dojechać do kładki na rzece w miejscowości Szarbsko.
To druga z kładek na Pilicy, o której wcześniej
nie wiedziałem. Okazuje się być chybotliwą konstrukcją wiszącą na linach. |